Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polkens

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Polkens

  1. temat odpowiedział Polkens → na PolkensZachodniopomorskie
    Hmmm, no tak, ale żeby zarejestrować się w OIL i mieć OPWZ, muszę mieć najpierw dyplom w ręku (choćby po to,żeby wpisać jego numer i datę otrzymania w tym formularzu zgłoszeniowym do OIL), więc do czasu zakończenia wszystkich egzaminów i zakończenia tej poznańskiej farsy....mam zwyczajnie związane ręce. Ysz, a chciałam to wszystko załatwić szybko i mieć z głowy całą te biurokrację Naiwna ja
  2. Jestem z rocznika 1988, studiuję w Poznaniu, pochodzę z okolic Koszalina i tam jestem zameldowana. W tym roku dostałam pismo od wójta swojej gminy, że mam się zjawić na komisję wojskową w Koszalinie. (nikogo nie obchodziło,że to jest kawał drogi i że "w tygodniu" - miałam być i już - jedyny plus- usprawiedliwiona nieobecność i nieco wydłużony weekend ) Było miło i bezstresowo, badanie ograniczyło się do wzrostu, wagi i badania wzroku (plus piguła przebadała mnie jeszcze od kątem daltonizmu ) Pan doktor stwierdził,że przecież nie będziemy się wygłupiać i badać, zebrał tylko ze mną wywiad (np. czy nie przechodziłam operacji, czy nie choruję przewlekle i czy nie miałam urazów głowy), zwieńczony krótką rozmową o tym, co planuję w przyszłości... Co ciekawe, koleżanka z pobliskiego miasteczka (ten sam powiat, komisja wojskowa chyba tyż), która jest ode mnie młodsza o miesiąc - takowego wezwania na komisję nie otrzymała (póki co)
  3. Hej! Czy ktoś jest w trakcie lub odbywał w przeszłości staż podyplomowy w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie? Może się podzielić praktycznymi uwagami, refleksjami, a może chce udzielić dobrej rady młodszej koleżance? Planuję zacząć od pażdziernika 2013. Ktoś jeszcze ma podobne zamiary? Byłam kiedyś w administracji szpitala i zapytałam p.sekretarkę, ilu mają stażystów, odpowiedziała, że obecnie jest 7 (lub 8, nie pamiętam), a miejsc jest 10. Wiem,że trzeba napisać podanie do dyrekcji szpitala o wyrażenie zgody na odbycie stażu. Na stronie Okręgowej Izby Lekarskiej znalazłam plik pdf - formularz do wypełnienia... ale to dopiero, jak będę miała dyplom w ręku, bo trzeba wpisać m.in. nr dyplomu Czy ktoś wie,co właściwie trzeba załatwiać w OIL, żeby zacząć staż? Tylko wystarczy tylko ten formularz wypełnić, czy trzeba się jeszcze jakoś dodatkowo rejestrować w OIL, płacić składki (znając życie-trzeba! ), itp. Jak wygląda kwestia badań zdrowotnych przed rozpoczęciem stażu, jakie mamy na stażu ubezpieczenie... kurczę, mam w sumie masę pytań i wątpliwości, a znajomości z obecnymi stażystami mi się nieco rozjechały... chyba czas je odświeżyć Będę bardzo wdzięczna za pomoc! pozdrawiam Paula Aaaaa, tak, znalazłam info na stronie OIL: "Lekarze stażyści posiadający ograniczone prawo wykonywania zawodu płacą składkę w wysokości 10zł miesięcznie" Trzeba się było tego spodziewać
  4. Naprawdę? Dziecko jest poczęte w wyniku stosunku i jeśli ów stosunek seksualny jest wynikiem czynu zabronionego to zgodnie z polskim prawem kobieta ma prawo usunąć ciąże. W przypadku bigamii stosunek seksualny czynem zabronionym nie jest ;] Z komentarzy do kodeksu karnego pisanych przez znanych polskich prawników (np. profesora Zolla) jasno wynika, że chodzi tu przede wszystkim o przestępstwa z artykułów zawartych w XXV rozdziale kk (przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości). Najczęściej mówi się o art 197, 198, 199, 200 i 201. O tym czy ciąża jest skutkiem czynu zabronionego decyduje prokurator i nie wierzę, żeby jakikolwiek prokurator zezwolił na aborcję, której podstawą ma być jedynie bigamia. Podzielam opinię
  5. Ano właśnie w tym problem - ciężko się jest dostać na rezydenturę,w innym trybie ciężko jest gastro w ogóle zrobić; bez dyżurów pensyjka jest mało zadowalająca,z dyżurami zapier...niczasz non-stop jak mały samochodzik, a jeszcze ciężko jest się przebić przez tłuszczę starych wyjadaczy,strzegących zazdrośnie wiedzy (umiejętności) wykonywania pewnych procedur. Nie tylko gastroenterologów,ale i chirurgów. Słowem-droga przez mękę... Muszę się zastanowić,jak duże mam w sobie pokłady masochistyczne
  6. Po prostu obserwuj,chodź na koło naukowe,przychodź na dyżury,obserwuj sytuację w danej klinice chłodnym okiem, a jeśli poznasz jakiegoś młodego lekarza z oddziału-wypytaj jak się pracuje. Jeżeli w przyszłości stwierdzisz,że gastro to absolutnie "to" - nie rezygnuj! Ale bierz pod uwagę fakt,że na pewno będzie ostro pod górkę. Interna to w ogóle ciężki kawałek chleba... Ja się naprawdę grubo zastanawiam nad czymś kompletnie innym,mimo,że przez ostatnie 3 lata marzyłam wyłącznie o gastro i to z niej mam,dzięki temu,największą wiedzę. Pewnie kiedyś się przyda,ale czy na pewno będę w to brnąć? Zobaczymy jeszcze,mam rok na zastanawianie się Powodzenia!
  7. W Poznaniu poziom nauczania tego przedmiotu jest dość żałosny. Nie ma się co nastawiać,że dużo się człowiek od nich nauczy... Myślę,że jak się chce coś umieć,to trzeba rąbać wytyczne ERC i podręczniki do ratunkowej samemu na blaszkę i zaprzyjaźnić się z personelem na SOR-ze,licząc,że nauczą wkłuć i in. drobnych,acz przydatnych 'zabiegów'
  8. temat odpowiedział Polkens → na Mr.HSprzęt medyczny
    Ja mam Littmanna classic od kilku lat i daje radę. Dobrze słychać,oliwki nie za twarde,nie rozpada się jeszcze Parę razy używałam jakiegoś Rappaporta i był dość toporny,niewygodny ,nie wiem, po prostu źle mi się z nim pracowało.
  9. To tak pokrótce - efekt pracy laryngologów w ośrodku wyższej referencji -> link -> https://www.youtube.com/watch?v=iNy71hU-Sh0& Co zaś do reszty - zgadzam się z przedmówcą
  10. Umiejętności zależą od tego,na jakie uklady trafisz,ale nie nastawiałabym się zbyt optymistycznie - endoskopie,nie wspominając o ECPW/ERCP robią starzy wyjadacze,zazdrośnie strzegący wiedzy tajemnej. Młodzi prowadzą najczęściej marskości wątroby u starych alkoholików,ew. zaleczają Crohna,czy Colitis,leczą zakażenie Helicobacter p. lub stłuszczenia wątroby. Generalnie na zabiegi diagnostyczno/lecznicze mogą sobie głównie popatrzeć. Zanim,więc, będziesz, Shiro, biegły w ww.,będziesz już zdrowo po 50. Długo napalałam się na gastro,bo uważam,że jest super,ale albo zmienię kraj specjalizowania się,albo wybiorę inną specjalizację,bo jak dotąd widziałam wystarczająco dużo,żeby się w tym przekonaniu utwierdzić. Droga przez mękę w kraju nad Wisłą,muszę się zorientować,jak to na tzw. "Zachodzie" wygląda. Ktoś wie?
  11. Myślę,że na każdym uniwerku jest nieco inaczej,ja bym drążyła temat u osób z Łodzi w Twoim przypadku. Ale trzymam kciuki za szybką i bezbolesną sesję No i gratulacje!
  12. temat odpowiedział Polkens → na HymenophyllumMedical Doubts Corner
    Hmm, cholera, rzeczywiście coś mi się popierdaczyło Dobrze, że mi zwróciłeś uwagę, dzięki. Zawsze mi się wydawało, że te ziarniniaki mają coś wspólnego z tkanką łączną, w sumie to nie wiem, dlaczego??? @_@ A tu w sumie więcej roboty mają limfocyty T i histiocyty. Ale bardziej wnikać w immunologię mi się nie chce, bo mnie odrzuca, jak widzę tekst, w którym więcej jest symboli, niż słów. Straszliwa awersja do cytokin, interleukin, limfocytów, czynników wzrostu, interferonów, itd. "Choroba ziarniniakowa o nieznanej etiologii" Amen.
  13. temat odpowiedział Polkens → na HymenophyllumMedical Doubts Corner
    No bo w końcu, z tego, co wiem, prof.Zabel intrnsywnie kursuje między Pozkiem a Wrocławiem. W ogóle to chyba całkiem fajny facet, chociaż nie miałam możliwości go za bardzo poznać osobiście. Ale to nie on nas tam twardą ręką trzymał, tylko pani o wdzięcznej ksywie "Gestapo/Nazi/SS-manka" i jescze taka jedna, stara, wredna baba, która tak charakterystycznej ksywki nie miała, a nazwiska nie będę wywoływać (licho nie śpi). Nazi śniła mi się po nocach, wredna bijacz. Niezły terror wprowadzała, pamiętam, że przeżyłam ciężko zajęcia z nią ;p Co zaś do samej sarkoidozy - żeby nie było, że robię taki totalny off-top Myślę, że przedmówcy powiedzieli sporo na ten temat. Generalnie trzeba wiedzieć, że jest to choroba tkanki łącznej, zajmująca głównie miąższ płucny (chociaż może i inne narządy, o czym była już mowa) - powiększają się węzły chłonne położone we wnękach płuc oraz tworzą się w nim tzw. ziarniniaki nieserowaciejące (w gruźlicy są serowaciejące), czyli takie guzki, będące skupiskami tkanki łącznej, przez co płuca stają się bardziej sztywne, tracą trochę swoich możliwości do rozciągania się podczas wdechu i wracania do stanu wyjściowego podczas wydechu (spada ich podatność), więc w efekcie (chociaż to zależy od stopnia zajęcia płuc - im ich więcej, tym gorzej, co jest logiczne) spada wydolność fizyczna pacjenta, bo zmniejsza się ilość powietrza, którą może przyjąć do płuc. Ale, co też już zostało powiedziane, sarkoidoza ma przeważnie dość łagodny przebieg i można z nią żyć wiele lat we względnie niezłej kondycji. W ogóle można wiele lat żyć z tą chorobą i o jej istnieniu nic nie wiedzieć, często wykrywana jest przypadkowo - np. ktoś ma infekcję dróg oddechowych i zostaje zlecone RTG klatki piersiowej, żeby zobaczyć, czy nie ma zapalenia oskrzeli i/lub płuc, albo jak potrzebuje zrobić RTG do pracy (bo, jeśli się nie mylę, co 2 lata się powinno robić RTG klp.) Sarkoidoza często zaczyna się nagle i ma dość ostre objawy (tzw. zespół Lofgrena), co, paradoksalnie, raczej dobrze rokuje - gorączka, ból stawów, rumień guzowaty (bolesne, czerwone, ciepłe guzy na przednich powierzchniach podudzi) i powiększenie węzłów wnęk płuc (widoczne w RTG), a u 1/3 pacjentów objawy są bardzo niecharakterystyczne - zmęczenie, osłabienie, spadek apetytu i masy ciała, stany podgorączkowe - nie wiadomo wtedy, czy to początek jakiejś choroby układowej, czy nie jest to kwestia przemęczenia (kto w tych czasach nie czuje się zmęczony?), infekcji, czy może zaczynającej się choroby nowotworowej? Ponadto obraz RTG płuc niektórych postaci gruźlicy wygląda podobnie, więc trzeba wykonać dodatkowe badania, które by wykluczyły czynną infekcję prątkami gruźliczymi. Nieco podobnie mogą wyglądać też rozsiane mikroropnie, jak jest jakieś "siejące" ognisko infekcji bakteryjnej lub grzybiczej - pacjenta z takimi objawami należy zawsze przebadać dokładnie!!! Większość osób ma samoistną remisję sarkoidozy po ok. 2 latach od początku objawów, chociaż u niektórych trwa to dłużej lub nawet do końca życia (ale to już chyba rzadkość). Sarkoidoza może się też zaostrzać, pogarszać. Ale przebieg zwykle jest łagodny i z czasem samo przechodzi Mało kto na tę chorobę umiera i jak już to zwykle są to osoby, u których doszło do zajęcia także ośrodkowego układu nerwowego i serca, a wtórnie do nich powstała np. arytmia, wywołana zaburzeniem czynności elektrycznej serca przez te guzki właśnie. Ale też nie każda arytmia jest potencjalnie śmiertelna, więc to też nie jest tak, że każdy z guzkami w sercu umrze. Wiele arytmii da się całkiem skutecznie leczyć. Osoba z sarkoidozą powinna mieć wykonane badanie rezonansu magnetycznego (MRI) ośrodkowego układu nerwowego i serca (w celu wykluczenia/potwierdzenia zmian chorobowych w tych narządach) oraz konsultację okulistyczną (badanie lampą szczelinową), kontrolnie wykonuje się RTG klatki piers. - żeby zobaczyć, jak zmienia się obraz płuc - czy choroba się cofa, czy się nie zmienia/pogarsza. Nie każdego trzeba leczyć. Ale jeśli wymagane są leki, to zwykle daje się sterydy (prednizon), a jeśli sterydy nie są skuteczne, to włącza się metotreksat, azatioprynę lub ew. cyklofosfamid. Ponadto stosuje się (w razie potrzeby) leczenie objawowe,np. leczenie nadciśnienia. No temat rzeka... Wiele można by na ten temat pisać. Ale wydaje mi się, że chyba tyle powinno Ci wystarczyć. Jeżeli coś poprzekręcałam, to mnie poprawcie, bo mi się teraz nie chciało jakoś szczególnie wnikliwie wertować Szczekla, trochę z pamięci leciałam pozdro!
  14. temat odpowiedział Polkens → na HymenophyllumMedical Doubts Corner
    Ja mam ten lejący, w miękkiej oprawie - ma słabe właściwości aerodynamiczne, nie dolatuje do ściany, tylko rozpłaszcza się w połowie drogi na podłodze Zakładam, że koleżanka ma tę wersję 2-tomową, której nie drukowali na papierze śniadaniowym (czego nie jestem w stanie zrozumieć - whyyyyyyyyy? Co im przeszkadzał normalny papier, chociaż sama wolę matowe kartki, twarda okładka i 2 tomy? ;( ) *** Prawda, że Hoser fajny? Ja jeszcze lubiłam w liceum jego podręcznik do biologii, chociaż i do starych, dobrych Szweykowskich zdarzyło mi się zaglądać Ale miałam też dosyć ostrego biologa, więc to, co było w naszym podręczniku (taki zielony, wyd.Operon chyba) to było dla niego za mało Fajnie, że jesteś ambitny i masz taką zajawkę na medycynę, ale i tak na Twoim miejscu skupiłabym się na razie na wyciskaniu ostatnich soków z podręczników gimnazjalnych, a później licealnych z biologii, chemii i fizyki, bo (niestety) znajomością leczenia sarkoidozy nie będziesz miał okazji zaszpanować na egzaminie gimnazjalnym, czy maturze... Swoją drogą - dobre podstawy z genetyki (na poziomie LO) przydadzą Ci się później na studiach, łatwiej będzie ogarnąć genetykę, cytofizjologię (chyba, że takie kwiatki tylko w Poznaniu; za moich czasów nazywało się to wdzięcznie "cytosyfem" ) i patomorfologię (nowotworzenie).
  15. temat odpowiedział Polkens → na HymenophyllumMedical Doubts Corner
    Amerykanie mają obowiązkowego Harrisona, ale za mało miałam do czynienia z tą książką, żeby wyrobić sobie o niej zdanie, poza tym, że można nią zabić
  16. temat odpowiedział Polkens → na HymenophyllumMedical Doubts Corner
    Mnie chodziło bardziej o to, żeby nasz młodszy kolega chociaż spróbował poczytać coś sensownego, zanim zacznie zadawać pytania na forach internetowych... I stwierdził, że to chyba jednak trochę za wcześnie na wgryzanie się w istotę poszczególnych chorób. Że może jednak warto zacząć od czegoś prostszego, najlepiej od fizjologii (i tu polecam książkę Pawła Hosera - "Anatomia i fizjologia człowieka" - książka przygotowana dla licealistów, dosyć stara, ale dobra. Czytałam sobie w LO, mogę polecić) Cieszę się, że jesteś ambitny, ale naprawdę, zacznij od czegoś łatwiejszego, z resztą na studiach też najpierw uczymy się anatomii i fizjologii, a dopiero później patologii różnych narządów i układów. Nie bierze się to znikąd i pomaga lepiej zrozumieć istotę choroby
  17. temat odpowiedział Polkens → na HymenophyllumMedical Doubts Corner
    Choroby wewnętrzne stan wiedzy na rok 2010 (pod red. prof.dr hab. A.Szczeklika): choroby układu oddechowego >>> choroby śródmiąższowe płuc >>> strona 644 Myślę, że na początek powinno Ci wystarczyć. Polecam generalnie szukanie odpowiedzi na tego typu wątpliwości w literaturze, nie na forach internetowych.
  18. Hymenophyllum, przez ten 2017 rok można wywnioskować, że jesteś jeszcze w gimnazjum, więc ze stwierdzeniami typu "wybrałem medycynę" bym się jeszcze wstrzymała
  19. Mnie się coś obiło o uszy, że mają otworzyć lekarski w ZG, podejrzewam, że znaczna część wykładowców będzie dojeżdżać z uczelni z Poznania i/lub Wrocławia, tak, jak ma to miejsce na wielu innych uczelniach - np. filie dużych uniwersytetów w miastach powiatowych. Osobiście wolałabym iść na studia do Poznania lub Wrocka, gdzie istnieje jakieś życie studenckie itd., ale rozumiem, że niektórych ograniczają finanse itp. Ej, no praktycznie każdy zaczynał swoje marzenia o medycynie od zabawy w doktora, pobytu w szpitalu, czy oglądania Ostrego dyżuru. Nie wciskajcie ludziom ciemnoty, że każdy, kto idzie na medycynę, NAPRAWDĘ zdaje sobie sprawę z tego, co czeka Człowiek tylko słyszy, że będzie dużo nauki,a w momencie, kiedy uczy się do matury, a to jemu się wydaje, że to jest dużo Życie pokazuje, że matura, to tyle, co jedno kolokwium z anatomii, ale jakoś większość ludzi sobie z tym daje radę. Na studiach trzeba być po prostu pracowitym. Intelekt się przydaje później (nie piję do nikogo-żeby nie było) Też jakimś super wymiataczem z chemii nie byłam, ale całe LO ciężko pracowałam, chodziłam na korki, robiłam setki zadań z Pazdro, przerobiłam wszystkie poprzednie matury i zadania a'la maturalne i udało mi się zdać chemię na przyzwoitym poziomie. Stąd mój wniosek, że chcieć to móc. Trzeba tylko się przy tym napracować. A jak jest z łączeniem pasji, to niestety nie umiem Ci pomóc. Ale wydaje mi się, że jak ktoś jest zorganizowany i nie traci czasu na pierdoły, to jest to do zrobienia
  20. temat odpowiedział Polkens → na dskZbieram wywiad
    jumpingdoe - możesz wrzucić w takim razie wzór z Orłowskiego?
  21. http://www.termedia.pl/Obnizenie-cholesterolu-nie-HDL-waznym-celem-terapii-statynami,6032.html Krótkie, a treściwe, polecam
  22. To jest fragment filmu "Pora umierać" Czaję się na niego od dłuższego czasu, ale albo nie mam kiedy go obejrzeć, albo o nim zapominam, bo wtedy śpię, czytam, albo idę na imprezę, heh. Hmm, nie zauważyłam...ale ja z "nie" zawsze miałam problemy, więc może dlatego nie zwróciłam na to aż tak bardzo uwagi
  23. Ja nie umiem ładnie milczeć... dlatego też decyzja w sumie już zapadła, teraz już tylko nauka, nauka i jeszcze raz nauka - szeroko pojętej "medycyny" i języka obcego. Czasu mam wystarczająco, nic mnie tu nie trzyma, jak się stęsknię za domem, to przy odrobinie wolnego (w PL też za dużo urlopu lekarze nie mają) wsiadam w samochód/samolot i jadę/lecę (jazda samochodem z domu rodzinnego do babci w kieleckiem - 9h, jazda z domu rodz. do siostry w Austrii -10h samochodem - co za różnica??? ), przyjaciół można znaleźć wszędzie, poza tym żyjemy w dobie internetu, więc przy odrobinie chęci znajomości nie przepadną... Z resztą, co to za różnica, czy ja będę pracować w Poznaniu, a kol. w Gdańsku, więc niby nieduża odległość, czy Gdańsk-Monachium? Jak nie będzie czasu i chęci, to i tak się nie będziemy spotykać Ale na akcje w stylu 'lekarze bez granic' mnie jakoś w ogóle nie ciągnie. Tzn. doceniam, podziwiam i szanuję osoby, które to robią, ale to nie dla mnie. A co Wy o tym myślicie? Pojechalibyście do krajów 3. świata do pracy robić masówki - milion szczepień w 3 miesiące?
  24. Jako, że obecnie mam zajęcia z medycyny ratunkowej - coś w tym temacie: http://www.sadistic.pl/pierwsza-pomoc-vt110483.htm i coś, co się spodoba męskiej części forum: enjoy!
  25. tru. W Poznaniu też wg mnie dupy nie urywa (chociaż nie wiem, gdzie berbelek studiuje), z wyjątkiem pojedynczych klinik i niektórych prowadzących (wielki szacun i ukłon w ich stronę!), ale to raczej wina skostniałego systemu szkolnictwa. Wydaje mi się, że po prostu musi wymrzeć pokolenie, które wykształciło się w czasach PRL, trochę więcej nacisku postawić na rzeczy ważne, mniej na pierdoły, które nikomu do niczego nie są potrzebne. To prawda - studia to tylko 6 lat (chociaż te najpiękniejsze, bo jesteśmy już dorośli, a jeszcze młodzi i bez zobowiązań w postaci rodziny itd., a kupę czasu się "traci" nad książkami), a potem resztę życia człowiek zapiernicza jak mały samochodzik. Ale nikt nie mówił, że ludzie idący na medycynę/lekarze, to normalni ludzie :D Czasami się zastanawiam, dlaczego nie poszłam do zawodówki i nie prowadzę obecnie salonu fryzjerskiego, albo dlaczego nie pracuję w radiu, albo... no wiecie opcji jest wiele. To zdecydowanie nie jest ścieżka życiowa dla leniwych i wygodnickich, tylko dla trochę pokręconych ludzi, co nie pamiętają co to znaczy być wyspanym, zrelaksowanym i wypoczętym

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.