Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Artykuły

Artykuły - MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie
Rak pęcherza moczowego stanowi jeden z najczęściej rozpoznawanych nowotworów u osób po 50 roku życia. W Polsce 5. pod względem częstości rozpoznawania nowotworem złośliwym u mężczyzn i 14. u kobiet – rocznie dotyka ponad 6 tys. Polaków. Niemal 70 procent przypadków stanowi rak nieinwazyjny, którego leczenie przy pomocy endoskopowej elektroresekcji przezcewkowej zapewnia 5-letnie przeżycie na poziomie ok. 90%. Jednakże ze względu na częste nawroty (50-70%), a także możliwość progresji pacjenci dotknięci nowotworem pęcherza podlegać muszą stałej kontroli polegającej na okresowym wykonywaniu cystoskopii. W konsekwencji leczenie i kontrola raka pęcherza moczowego wymaga nakładów finansowych należących do jednych z większych wśród chorób nowotworowych.
Jednocześnie rak pęcherza stanowi przykład choroby, w diagnostyce której świetnie sprawdziłby się screening i aktywny nadzór przy użyciu biomarkerów identyfikowanych w moczu.
Już na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku, angielscy naukowcy zwrócili uwagę na to, że dysponujące doskonałym węchem psy, przy odpowiednim szkoleniu, są w stanie wykryć różnego rodzaju nowotwory na podstawie zapachu i identyfikacji związków uwalnianych z moczu. Najskuteczniejsze z nich potrafiły stwierdzić obecność raka pęcherza moczowego ze skutecznością sięgającą ponad 70 procent.
Obserwacje te skłoniły badaczy do poszukiwania metod oznaczania i identyfikowania substancji uwalnianych z moczu w temperaturze pokojowej tzw. lotnych związków organicznych (ang. VOCs – volatile organic compounds). Oczekiwania te zostały spełnione poprzez rozwój technik chromatografii gazowej oraz spektrometrii masowej, które pozwoliły na szczegółową analizę gazów uwalnianych z ludzkich wydalin takich jak mocz i kał. Ponadto zauważono, że można zidentyfikować specyficzne dla danej choroby VOCs, a więc stwierdzenie obecności określonych związków organicznych w mieszaninie gazów uwalnianych z próbki pozwala na postawienie diagnozy. Pomimo obiecujących rezultatów, zastosowanie spektrometrii masowej i chromatografii gazowej w codziennej praktyce jest bardzo trudne i kosztowne, ze względu na ograniczoną dostępność urządzeń w specjalistycznych laboratoriach, wymagających udziału wysoce wykwalifikowanego personelu. Wysiłki naukowców skupiły się na poszukiwaniu prostego, przystępnego i taniego sposobu analizy próbek biologicznych uzyskiwanych od pacjentów, który jednocześnie charakteryzowałby się skutecznością porównywalną z wyżej wymienionymi metodami.
Z rozwiązaniem przyszli naukowcy z University of Liverpool, którzy opracowali urządzenie Odoreader – stanowiące połączenie kolumny chromatograficznej z metalowym sensorem. Lotne związki zostają odseparowane z mieszaniny gazów w zależności od masy lub ładunku elektrycznego. Następnie obserwuje się jak zmienia się opór elektryczny czujnika w obecności określonych VOCs. W rezultacie otrzymuje się wynik w postaci chromatogramu, który poddawany jest analizie. Metoda ta pozwala także na identyfikacje określonych, charakterystycznych dla danej choroby modeli lub profili VOCs. Według opublikowanych przez twórców danych, uzyskanych na grupie ponad stu pacjentów, czułość i skuteczność tej metody w wykrywaniu raka pęcherza moczowego wynosi odpowiednio 97% i 100%, zaś czas samego badania wynosi około pół godziny. Naukowcy poszli także o krok dalej, wykorzystując Odoreader w detekcji raka prostaty, uzyskując po raz kolejny, wyśmienitą skuteczność na poziomie 91%. Choć obserwacje te wymagają potwierdzenia w szerzej zakrojonych, obejmujących większą grupę pacjentów badaniach, to ciężko przejść obojętnie wobec takich rezultatów.
Czy czeka nas rewolucja w diagnostyce nowotworów dolnych dróg moczowych? Czas pokaże.
Niektóre młode kobiety związane z medycyną decydują się na dziecko już w czasie studiów, inne w czasie stażu podyplomowego. A co, gdy najlepszy czas na powiększenie rodziny zastanie nas w trakcie specjalizacji - na rezydenturze? Niesie to z sobą spore problemy natury organizacyjnej, ale też prawnej. Niektórych wymagań narzuconych przez program specjalizacji nie da się pogodzić z opieką nad małym dzieckiem.
Najgorzej sprawy mają się w małżeństwach lekarskich, gdy każdej ze stron zależy na intensywnym rozwoju zawodowym. Czas, i tak nieduży, przeznaczony na życie osobiste trzeba jeszcze bardziej podzielić i naciągnąć. Często kończy się to konfliktami i odbija się negatywnie na podopiecznych.
W czasach, gdy w całej Europie walczymy o dodatni przyrost naturalny wciąż w wielu miejscach brakuje dobrej woli i zrozumienia dla pracujących mam.
Jak sprawy, które dotyczą niemal każdego z nas wyglądają w codziennej praktyce? Jak wiele zależy od nas samych, od urzędników nadzorujących przebieg specjalizacji, a ile od konkretnego pracodawcy?
Polecamy artykuł lek. Barbary Iwanik pt. „Przemyślenia młodej matki-rezydentki” opublikowany w ostatnim numerze „Gazety dla Lekarzy”
Zobaczyłem dziś drugie oblicze znajomego chirurga. To był moment, gdy wszedł w trochę inne buty, dostosował się do całkiem innego otoczenia i naprawdę dobrze w nim funkcjonował. Schował gdzieś butę i ostentacyjny brak empatii, z których słynie na co dzień.
Jak się zastanowić, nie jest  to przypadek. Dość często wybierając określoną specjalizację lub wchodząc w zespół pracowników, wpadamy w koleinę, z której trudno się wydobyć. Stajemy się przysłowiowym chirurgiem gburem, który odzywa się do pacjenta dopiero w czasie narkozy. Zamykamy się w pułapce naszej specjalności i ignorujemy dolegliwości pacjenta należące do innych dziedzin. Zaczynamy jako radiolodzy akceptować fakt, że inni lekarze uważają nas za koneserów czarno-białych obrazków, a nie lekarzy z PWZ. Uważamy za naturalne i przejmujemy zachowanie kolegów, którzy pracą w Szpitalu napędzają sobie pacjentów na prywacie. Zapominamy, dopingowani przez kolegów o sobie i najbliższych w pogoni z dyżuru na dyżur za kasą, której nie będziemy mieć siły wydawać. Traktujemy swój oddział w Szpitalu jak uprzywilejowany i walczymy z pozostałymi, zamiast współpracować z obopólną korzyścią.
Czy nie jest to nasza codzienność?
Wydaje się, że brakuje nam jeszcze wiele, by mówić o medycynie holistycznej, by zacząć na co dzień pracę w zespołach wielodyscyplinarnych, by dzielić się obowiązkami, a nie je na siebie zrzucać. Braki to w edukacji, w deficycie dobrych nauczycieli i opiekunów, wreszcie w skoncentrowanym wokół pieniędzy i wydajności systemie, który zachęca do oszczędności kosztem pacjenta, edukacji i dobrze punktuje procedury, a nie efekty leczenia.
Zobaczmy w swoich kolegach fajnych ludzi z ideałami, o które warto zawalczyć. Ściągajmy czasem nasze ściśle przylegające maski i dajmy się poznać z innej strony.
Naukowcy ze Swiss Federal Institute of Technology w Lozannie (Szwajcaria) opracowali implant e-Dura. Jest to elastyczny implant emitujący strukturą i działaniem oponę twardą, oddziałujący na mózg i rdzeń kręgowy za pomocą bodźców elektrycznych i chemicznych (imitując fizjologiczne neuroprzekaźniki). Na wczesnych etapach testów na sparaliżowanych szczurach stwierdzono, iż po wszczepieniu implantów gryzonie odzyskiwały możliwość chodzenia!!! Z kolei efekty uboczne tej terapii były dużo mniej dotkliwe niż znanych do tej pory. Ponadto implant może pozostawać w organizmie aż 10 lat co znacznie obniża ryzyko związane z narażeniem na częste wymiany. Oprócz tego, dzięki opracowanym przez naukowców z General Electric and Brown University sensorom, może zbierać informacje dotyczące aktywności neuronów i ich defektów w różnych schorzeniach neurologicznych bądź urazach, co w przyszłości może ułatwić opracowanie jeszcze bardziej precyzyjnie działających implantów.
Cybermózgi, czyli połączenie elementów elektronicznych z żywą tkanką za jakiś czas staną się rzeczywistością. Jest to niewątpliwie kontrowersyjny temat. Z jednej strony daje to niewątpliwie ogromne nowe możliwości terapeutyczne, diagnostyczne i poznawcze, w przyszłości być może będzie wspomagać udoskonalanie naszych zdolności. Jednak, jak wszystko, może być również wykorzystane do negatywnych celów. Rodzi się pytanie, czy jako gatunek jesteśmy już gotowi na taką rewolucję?
Nieuzasadnione wezwania karetki to plaga systemu ratownictwa medycznego w Polsce. Według ankiety przeprowadzonej przez twórców portalu http://wzywajzglowa.pl blisko 70% pracowników pogotowia ratunkowego styka się z nieuzasadnionymi wezwaniami nawet kilkakrotnie w ciągu jednego dyżuru.
Pacjenci podają nieprawdziwe powody wezwania karetki dyspozytorowi, aby uzyskać receptę, zwolnienie lub przewóz do szpitala na badania. Straszą skargami i domagają się doraźnych interwencji medycznych w domu. Często nie mają świadomości, że taka postawa może utrudnić dotarcie karetki na czas do osób, które naprawdę potrzebują pomocy. Gdy zespół ratownictwa jest zajęty wyjazdem do pacjenta z gorączką, w innym miejscu może umierać ofiara wypadku samochodowego lub zawału serca.
Dlatego też ruszyła kampania społeczna mająca uświadomić społeczeństwo, jaki jest prawdziwy cel działania pogotowia ratunkowego. Na stronie internetowej i facebookowym profilu są udostępniane informacje dotyczące kompetencji ratowników medycznych i zadań systemu ratownictwa. Są one przedstawione w sposób przejrzysty, w ciekawej formie trafiającej do odbiorcy, często jako pomysłowe memy. Pojawiają się tam również dane statystyczne, obrazujące skalę problemu nieuzasadnionych wezwań.
Mamy nadzieję, że kampania trafi do szerokiej grupy odbiorców i pomoże w zrozumieniu roli, jaką pełni współczesny system ratownictwa w Polsce.

Kot
Zbliża się elektroniczna rewolucja w sposobie wystawiania zwolnień lekarskich.  Już od stycznia 2016 poprzez platformę PUE ZUS będzie możliwość wystawiania e-ZLA. Zbliża się długo wyczekiwana redukcja biurokracji czy armagedon na miarę DILO?
Jakie są podstawowe założenia projektu?
Cała wymiana informacji między zainteresowanymi odbywać się ma wyłącznie poprzez Platformę Usług Elektronicznych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czyli PUE ZUS. 01.01.2016-31.12.2017 - w ciągu tych dwu lat ma być pozostawiony wybór: zwolnienie elektroniczne lub papierowe, od 2018 roku wersja papierowa będzie nadal opcją w niektórych przypadkach (wizyty domowe, małe firmy) Kto na tym korzysta: przede wszystkim pracodawcy i budżet Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Radykalnie skraca się „podróż” zwolnienia od lekarza do ZUS. Pracownik ma przestać być kurierem dostarczającym dokument do miejsca zatrudnienia. Przepływ informacji między stronami jest błyskawiczny. Zwiększa to kontrolę krótkoterminowych zwolnień i ma przynieść istotne oszczędności. Ze strony podmiotów medycznych: Do wystawienia e-ZLA wystarczy włączyć komputer, załadować profil PUE placówki medycznej lub tzw. zintegrowaną z PUE aplikację gabinetową, zalogować się do systemu, wpisać pesel pacjenta, zaznaczyć numer choroby, długość okresu niezdolności, zatwierdzić, a czasem i wydrukować potwierdzenie dla pacjenta… Krócej niż wypełnienie papierka? Niekoniecznie. Odpada jedno: wysyłka czerwonego oryginału do ZUS Ze strony pracodawców: Wszyscy pracodawcy (z wyjątkiem małych firm zatrudniających mniej niż pięć osób) mają obowiązek założenia bezpłatnego profilu płatnika składek w systemie teleinformatycznym ZUS do końca 2015 r. Jeśli to zrobią, to nie muszą już zielonej karteczki z okienkiem ani ścigać, ani wysyłać - podglądają więc zwolnienie swojego pracownika w systemie i to już od pierwszego dnia nieobecności.  
Podstawa prawna:
•    Art. 1, art. 23, art. 24, art. 26 ustawy z 15 maja 2015 r. o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2015 r. poz. 1066).
•    Art. 62 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 159 ze zm.).
Dotychczasowa "droga" zwolnienia:


Opublikowana w lipcu w prestiżowym The Lancet Psychiatry metaanaliza i przegląd systematyczny pt. Does tobacco use cause psychosis? Systematic review and meta-analysis przedstawia zaskakujące, prawdopodobnie dla większości z nas, wyniki. Analiza 14 550 pacjentów z 61 badań pozwoliła Hiszpanom na zaobserwowanie, ze codzienne palenie papierosów jest związane z większym ryzykiem zaburzeń psychotycznych i wcześniejszym wiekiem wystąpienia objawów.
Polecam lekturę całego artykułu oraz korespondencji i komentarzy jakie ukazały się w znanym Lancecie.

W przestrzeni publicznej rzadko dyskutujemy na temat profilaktyki chorób. Przekaz medialny (TV, prasa) na tematy medyczne ogranicza się do reklamy suplementów i leków, promocji maratonów, dyskusji o systemie ochrony zdrowia, nachalnej reklamy medycyny estetycznej, czasem straszenia pneumokokami. Rzadko programy publicystyczne dotykają ZDROWIA - tematyki, która dotyczy każdego obywatela.
Wiąże się z tym słabe przebicie tematyki PROFILAKTYKA. Często problem ten zawłaszczają podmioty komercyjne do promocji produktów i usług, często wątpliwej jakości. Przykładem jest głośna reklama „leku na kaszel palacza”, która promuje tezę, że każda osoba paląca kaszle, więc należy ten kaszel likwidować. Bez słowa zachęty do badań i ostrzeżenia, że może być to objaw ciężkiej choroby.
A są tematy, które powinny być zdecydowanie nagłaśniane, za  publiczne pieniądze (a może także w ramach partnerstwa prywatno-publicznego). Targetem powinni być wszyscy obywatele, a w szczególności dzieci w szkołach, studenci, organizacje rodziców, seniorzy. Sensownymi zaś kanałami informacji są media publiczne, Internet (Facebook, Twitter, YouTube), programy szkolne, programy imprez masowych, billboardy…
Główne zagadnienia, o których warto rozmawiać:
·         problematyka szczepień - budowanie świadomości, merytoryczne wypieranie tzw. ruchów antyszczepionkowych ·         profilaktyka pierwotna chorób cywilizacyjnych (nadciśnienie tętnicze i choroby serca, cukrzyca, nowotwory, choroby zakaźne) ·         profilaktyka wtórna – zachęta do samobadania, rutynowych kontroli, wczesnego wykrywania Oto pozytywne, polskie przykłady akcji promocyjnych, stron internetowych i inicjatyw, które warto wspierać, polecać i promować:
·         Organizm w dobrym nastroju – akcja Ministerstwa Zdrowia, czyli słynne śpiewające organy ·         TAK dla szczepień – społeczność na Facebooku pozytywnie i aktywnie wspierająca ideę szczepień, które mają ostatnimi czasy złą prasę ·         Rakoobrona – aktywność fundacji Rosa ·         Mam Haka na Raka (MHnR) – znakomita akcja świadomości nowotworów adresowana do uczniów szkół ponadgimnazjalnych ·         Bezpieczna Przyszłość – akcja Gazety Olsztyńskiej ·         Movember czyli Wąstopad – ogólnoświatowa akcja o chorobach mężczyzn (głównie: rak prostaty, jądra), która przyjęła się dobrze także w Polsce ·         Profilaktyka nowotworowa – przystępnie napisana podstrona Krajowego Rejestru Nowotworów ·         Skryning nowotworowy Centrum Onkologii – wysoko pozycjonowana w wyszukiwarkach strona  
 
https://www.youtube.com/watch?v=ZrEiEjN2vmk
 
Został już zatwierdzony nowy program unijny "Rozwój kształcenia specjalizacyjnego lekarzy w dziedzinach istotnych z punktu widzenia potrzeb epidemiologiczno-demograficznych kraju". Jest to program mający na celu objęcie wsparciem lekarzy kształcących się w ramach specjalizacji deficytowych, który obejmuje refundację kosztów poniesionych w związku z odbywaniem kursów specjalizacyjnych. Niestety tym razem kurs jest adresowany tylko do tych lekarzy, którzy są w trakcie specjalizacji deficytowych w trybie modułowym. Oznacza to, że cała rzesza lekarzy, którzy otworzyli specjalizację przed 1 października 2014 roku a jeszcze jej nie ukończyli nie kwalifikują się do udziału w tym programie. Oczywiście istnieje możliwość pisania pism do ministerstwa, przez konsultantów krajowych do spraw tych specjalizacji i oddolnej inicjatywy mającej na celu wynegocjowanie możliwości udziału w projekcie dla lekarzy w trakcie specjalizacji w "starym" trybie. Chyba więc warto zadziałać ...
Czy ufamy lekarzom? Różnie z tym bywa... A komu tu ufać?
Zastanówmy się ilu naszych znajomych i bliskich korzystało kiedyś z usług bioenergoterapeuty, homeopaty, łykało pestki moreli, stosowało dietę dr Budwig z olejem lnianym albo kupowało preparaty od Tołpy. W czasach, w których chcemy mieć dowody na skuteczność konwencjonalnego leczenia w Przychodni i Poradni łatwo przychodzi wielu osobom powierzać swoje zdrowie i życie osobom i substancjom, które mimo wielu badań nie wykazały żadnej korzyści czy to w profilaktyce czy to w leczeniu rozmaitych chorób.
Może to ów magiczny i irracjonalny pierwiastek ukryty w nas odzywa się w różnych nieoczekiwanych momentach życia. Ciekawie na ten temat wypowiada się filozof i bioetyk  Jakub Zawiła-Niedźwiecki z Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z portalem natemat.pl.
Polecamy i zachęcamy do autoanalizy. 
Z powodzeniem odbył się kolejny przeszczep twarzy. Skala operacji i efekt są imponujące - jak podają chirurdzy był to najbardziej rozległy i zaawansowany przeszczep twarzy - obejmował całkowite oskalpowanie dawcy, włącznie z uszami i powiekami. Tym razem pacjentem był strażak, który doznał znacznych poparzeń twarzy podczas ratowania kobiety z pożaru w domu. Twarz pochodziła natomiast od tragicznie zmarłego w wypadku rowerowym 26-latka.
Jest to kolejny przeszczep twarzy w historii medycyny - przypomnijmy o dotychczasowym, znaczącym udziale Polaków w tej dziedzinie. W 2008 roku niemal całkowitego przeszczepu dokonała prof. Maria Siemionow w Cleveland Clinic, w 2013 roku w kraju (Gliwice) przeszczepu dokonał prof. Adam Maciejewski
Zdjęcie Davida Hardisona przed przeszczepem

Tym razem przeszczepu dokonał zespół z New York University School of Medicine pod przewodnictwem chirurga plastycznego, doktora Eduardo Rodrigueza.
Zapraszamy do szerokiej videorelacji
Źródło: http://www.bbc.com/news/health-34831206 i http://nymag.com/daily/intelligencer/2015/11/patrick-hardison-face-transplant.html
Szef oddziału ratunkowego Philippe Juvin w szpitalu Georges Pompidou w Paryżu mówi, że sceny, które rozgrywają się u nich są jak z pola bitwy. Wielu pacjentów szpitala to osoby z otwartymi ranami klatki piersiowej, wytrzewieniem i perforacjami pourazowymi oraz ranami postrzałowymi na wylot. Część pacjentów wymagała od razu przewożenia na blok operacyjny, część na intensywną terapię. Osiem sal operacyjnych i osiem zespołów pracowało w jednym czasie. Połamane żuchwy, wypadające gałki oczne i dosłownie roztrzaskane czaszki to kolejni potrzebujący. Pacjenci w stanie świadomości byli w ogromnym szoku. Jak podaje TheLocale.fr pacjent z kulą w wątrobie pytał swojego lekarza "Czy to się dzieje na prawdę?". Ogromną rolę odgrywa także triage pacjentów tak aby dać największą szansę przeżycia.
Poniżej przedstawiamy także krótką videorelację spod uniwersyteckiego szpitala w Paryżu:
https://www.youtube.com/watch?v=C-lg8f_ljz4
Ta krótka relacja przeraża i skłania do zadania pytania, jak polskie miasta i szpitale są przygotowane na zabezpieczenie w przypadku podobnych masowych tragedii - obyśmy nigdy nie musieli się o tym dowiedzieć.
Źródła: http://www.thelocal.fr/20151115/paris-hospitals-like-war-zones-doctors i https://pixabay.com/
Jutro zaprzysiężenie nowego rządu z premier Beatą Szydło na czele. Czy w związku z objęciem rządów przez jedną partię możemy oczekiwać szybkich i dobrych zmian w obrębie najbardziej interesującego nas obszaru? W poniższym artykule i dyskusji chciałbym Państwu zaproponować rzeczową analizę zapowiedzi zmian - jako dokument do którego należałoby się odnieść najbardziej trafnym wydaje się być program PIS i akapit 3. Zdrowie (źródło: http://pis.org.pl/dokumenty )
 
Komentarz redaktora: Autor tego wstępu musi bardzo dobrze znać obecne problemy - podkreślone zostały sprawy, które w mojej ocenie, lekarza pracującego w jednostce klinicznej są bardzo dotkliwe. Tak, obywatelom należy się godziwa opieka - w tym momencie jednak chyba nie mamy ku takiej gwarancji możliwości i narzędzi. Dobitne stwierdzenie także w kwestii tego, że usługi w dziedzinie zdrowia to usługi jak każde inne. Nie, to coś całkiem innego, szczególnie na poziomie publicznej podstawowej i specjalistycznej opieki. Tu nie może być braków, tu nie może być niedociągnięć, które sprawiają warunki znakomicie sprzyjające popełnianiu błędów, w tym lekarskich. W mojej ocenie, a ponieważ artykuł publikujemy w dziale "Opiniujemy" to pozwolę sobie na to stwierdzenie, szpilkostrada w miejskim rynku czy nowy budynek ZUS mogą poczekać - pacjent nie. Nie skomentujemy natomiast odniesień do rządów Tuska - to już polityka.
 
Komentarz redaktora: Ciężkie do oceny. Pewne jest, że w wielu przypadkach rozliczanie procedur jest mocno niewłaściwe. Przykład? Zoperowane dziecko z powodu ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego z rozlanym zapaleniem otrzewnej rozlicza się za 69 punktów, a innym młody pacjent leżący z bólem brzucha, który nie zostało zoperowany to już punktów 80. Znacie inne przykłady?
Komentarz redaktora: Po dość mało konkretnym wstępie ważny akapit o podnoszeniu kompetencji lekarza rodzinnego - w mojej ocenie jest to konieczne i niezwykle trafne. Zbyt wiele procedur i świadczeń jest przeniesione na opiekę specjalistyczną gdy tak na prawdę mogłyby być wykonywane przez lekarza, który zna pacjenta najlepiej i jest lub przynajmniej powinien być najbliżej i najszybciej dostępny. Pytanie tylko czy obecnie mamy dostateczną liczbę lekarzy w POZ? Zgodzicie się Państwo, że zwiększenie kompetencji przy 40 pacjentach od 8 do 12 będzie trudne czy też niemożliwe.
Dalsza informatyzacja (a w tym brak konieczności dublowania dokumentacji papierowej i elektronicznej, a więc i zmniejszanie obowiązków dot. dokumentacji) to już chyba przesądzone - gdyby tylko tempo zmian jeszcze mogło wzrosnąć.
 
Komentarz redaktora: Dwa powyższe akapity w mojej ocenie nie wymagają szerokiego komentarza gdyż są z założenia słuszne.
 
I komentarz na koniec: Podkreślona część akapitu również nie budzi w mojej ocenie wątpliwości - skoro w innych sektorach tak bardzo liczy się czas pracy i wynagrodzenie to nie jest niczym niewłaściwym aby w tak ważnym i odpowiedzialnym obszarze te dwa czynniki miały niekorzystnie wpływać na jakość i higienę pracy. Wręcz odwrotnie, powinny mobilizować.
Zapraszam Państwa serdecznie do dyskusji.
 
Opinii publicznej przedstawiono dziś lekarza i senatora, który już za kilka dni zostanie zaprzysiężony na nowego ministra zdrowia. Kim jest Konstanty Radziwiłł? 
To znana postać w środowisku lekarskim. Niezatapialny prezes NIL w latach 2001-2010 jest pierwszym tak mocno zaangażowanym w lekarskie środowisko samorządowe ministrem. Niełatwa teka, na której wielu już połamało sobie nogi i zęby obejmuje charyzmatyczna i barwna postać: arystokrata i NZS-owiec, lekarz medycyny rodzinnej i współtwórca KEL, harley'owiec i wielodzietny, a ostatnio senator z ramienia partii Gowina. 
Przed doktorem Radziwiłłem trudne zadanie, mission impossible chciałoby się rzec: naprawa fundamentów systemu opieki zdrowotnej, realizacja obietnic wyborczych PiS, zachowanie twarzy. W misji tej pomoże z pewnością dobry kontakt ze środowiskiem lekarskim, także europejskim, doświadczenie menedżerskie i premier głosząca prymat zwykłych obywateli. Przeszkodą będzie zaś brak doświadczenia politycznego, wyjątkowo niewdzieczny resort i prezes PiS głoszący prymat zachowawczości nad postępem. 
Panie Ministrze. Życzymy powodzenia oraz dużo niezależności, dobrych doradców i odważnych pomysłów.
Jestem rezydentem chirurgii dziecięcej i kilka razy w tygodniu spędzam znaczną część dnia na izbie przyjęć naszego oddziału. Codziennie zgłasza się do nas od 30 do 60 pacjentów "ostrodyżurowych". Specjalnie piszę w cudzysłowiu, bo tak na prawdę obecnie nie wiem co to słowo ma oznaczać, bo każdy oddział na Dolnym Śląsku jest zobowiązany pełnić permanentny dyżur. Dodać należy, że we Wrocławiu, o którym piszę nie ma ani jednego szpitala dziecięcego, w którym byłaby chirurgia dziecięca i pediatria w jednym budynku. W takim, w którym byłby np. SOR dziecięcy.
Tym razem chciałem jednak zwrócić uwagę na przepis, który wszedł 30 września br. i jakkolwiek mógłby być zasadny, w praktyce powoduje niemożliwe zamieszanie i utrudnia i tak już bardzo trudne funkcjonowanie choćby w opisanych wyżej warunkach. O czym piszę? Poniżej wspomniany przepis
Odmowa przyjęcia dziecka do szpitala wymaga uprzedniej konsultacji z ordynatorem oddziału, do którego dziecko miałoby być przyjęte, albo jego zastępcą, albo lekarzem kierującym tym oddziałem w rozumieniu art. 49 ust. 7 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej. Wynik tej konsultacji odnotowuje się w dokumentacji medycznej.
Jak w praktyce ma to wyglądać? Do każdego przypadku należy więc prosić wspomnianą osobę? A może wystarczy konsultacja telefoniczna? Jak spełnić ten przepis przy ciągle pełnym korytarzu oczekujących? No i w końcu co w przypadku gdy dyżuruje się w pojedynkę? Przepis już budzi kontrowersje, o czym pisze choćby OZZL
Jak wygląda to w Państwa oddziałach? Zapraszam do zgłębienia tematu i podzielenia się także Wasza opinią.
Patronujemy wydarzeniu:
Ogólnopolski konkurs dla najlepszych placówek i produktów medycznych w Polsce
Centralne Biuro Certyfikacji Krajowej ogłasza IV edycję Ogólnopolskiego Programu Zdrowie, Medycyna
i Farmacja Roku 2015. Kandydaturę można potwierdzać do dnia 11 grudnia 2015 r.
Laureaci zostaną ogłoszeni podczas uroczystej konferencji, zaplanowanej w Polskiej Agencji Prasowej S.A.
Program adresowany jest do branży medycznej w całej Polsce. Celem inicjatywy, firmowanej przez Centralne Biuro Certyfikacji Krajowej jest wyłonienie najlepszych w kraju placówek oraz produktów medycznych, spełniających najwyższe standardy jakości. Tegoroczna edycja konkursu została ogłoszona w kategoriach: Centrum Medyczne Roku 2015, Klinika Roku 2015, Medycyna Estetyczna Roku 2015, Placówka Stomatologiczna Roku 2015, Przychodnia Roku 2015, Sprzęt Medyczny Roku 2015, Sprzęt Rehabilitacyjny Roku 2015.
Do konkursu placówki mogą zgłosić się samodzielnie, wypełniając i wysyłając do nas zgłoszenie; za pośrednictwem partnera branżowego lub uzyskać nominację, przyznaną bezpośrednio przez organizatora konkursu. Podobne zasady obowiązują w przypadku zgłoszeń do kategorii produktowych.
 Placówki medyczne nominowane do tytułu w poszczególnych kategoriach zostaną zweryfikowane i ocenione przez niezależną Kapitułę Konkursu w procesie certyfikacji, z uwzględnieniem takich aspektów działalności, jak: kompleksowość  świadczonych usług, doświadczenie, innowacyjność, skuteczność i bezpieczeństwo stosowanych metod, prestiż oraz dynamika rozwoju; warunki i wyposażenie placówki, adekwatność oferty do potrzeb rynku i oczekiwań pacjentów.
W przypadku sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego oraz suplementów diety oceniane będą aspekty jakościowe oraz funkcjonalne zgłoszonych produktów.
 Organizatorem konkursu jest Centralne Biuro Certyfikacji Krajowej, instytucja wspierająca firmy i przedsiębiorstwa w rozwoju, poprzez promocję ich działań na rynku ogólnopolskim.
Więcej informacji na stronie www.certyfikacjakrajowa.org.pl
Publikacja.pdf
Patronujemy wydarzeniu:
W dniach 19-20 listopada 2015 roku w Warszawie, w hotelu Novotel przy ul. 1 Sierpnia 1 odbędzie się Kongres Zarządzania w Ochronie Zdrowia. Organizatorem spotkania jest Mazowieckie Centrum Biznesowe Sp. z o.o.
Konferencja ma na celu poprawę kondycji zarówno finansowej jak i infrastrukturalnej placówek medycznych, co jest zagwarantowane dzięki świetnie przygotowanym prelegentom. Eksperci, na co dzień związani ze Służbą Zdrowia, podzielą się z uczestnikami swoją wiedza i doświadczeniami z zakresu prawa oraz zarządzania, tak aby osoby piastujące najwyższe stanowiska w podmiotach leczniczych mogły podejmować najlepsze i najbardziej trafne decyzje biznesowe. 
W trakcie dwóch dni zostaną omówione zagadnienia, które bezpośrednio dotyczą zarządzania placówkami medycznymi, a także ich funkcjonowania. 
Data:
19-20.11.2015
Lokalizacja:
Warszawa, Hotel Novotel, ul. 1 Sierpnia 1
Grupa dedykowana:
Dyrektorzy szpitali oraz przychodni Kadra menadżerska prywatnych centrów medycznych Menadżerowie placówek leczniczych Koszt udziału: 
99zł netto/os. za oba dni konferencji  W celu zgłoszenia prosimy o wypełnienie formularza zgłoszeniowego, a następnie przesłanie go na adres: biuro@mcbkonferencje.pl. Szczegółowe informacje są udostępniane po kontakcie telefonicznym 536-390-788 lub mailowym biuro@mcbkonferencje.pl.
Formularz zgłoszeniowy jest dostępny do pobrania na stronie internetowej organizatora www.mcbkonferencje.pl.
Partnerów zainteresowanych nawiązaniem współpracy zapraszamy do kontaktu. Za udzielanie szczegółowych informacji dot. części wystawowej oraz pozostałych form promocji odpowiedzialny jest: Tomasz Telus, Projekt Manager, 533-163-882, tomasz.telus@mcbkonferencje.pl.
Koszt udziału dla firm spoza grupy dedykowanej wynosi 499zł netto/os.
Wiele wskazuje na to, że nadchodzące wybory nie rozstrzygną w konstruktywny sposób o przyszłości polskiej opieki zdrowotnej i medycyny w ogóle. Obie największe partie polityczne w Polsce od 10 lat stawiają na stagnację i doraźne rozwiązywanie problemów. Boli fakt, że w debacie publicznej nie zwraca się uwagi na przyczyny patologii, a jedynie na ich skutki. Gdyby lekarz zwracał uwagę jedynie na objawy, a bagatelizował diagnostykę byłby dalece nieskuteczny.
Zgodnie z polskim zwyczajem żyjemy w kraju, gdzie na medycynie zna się każdy. To samo dotyczy większości polityków, którzy nawet, gdy są lekarzami niezbyt chętnie dopuszczają do głosu ekspertów od służby zdrowia (epidemiologów, menedżerów, badaczy rynku, wybitnych specjalistów, szefów towarzystw lekarskich, przedstawicieli izb lekarskich, a nade wszystko zrzeszonych w organizacjach i fundacjach świadomych PACJENTÓW.
Najwyższy czas, by fundamentalne problemy publicznie poruszyć, nazwać rzeczy po imieniu, rozpocząć dyskusję społeczną i zmobilizować polityków do aktywności. Czas na zmiany.
O czym należy rozmawiać? Zwracamy uwagę na kluczowe według nas problemy, z którymi należy się zmierzyć zarówno na szczeblu rządowym i eksperckim, ale też na poziomie świadomości obywatela-pacjenta.
1. Głębokie niedofinansowanie publicznej służby zdrowia (wartość rocznego rynku usług zdrowotnych to ponad 70 mld PLN, a pacjenci z własnej kieszeni wydają na usługi medyczne i okołomedyczne przeszło 30 mld). Tu szereg kwestii związanych nie tylko z wysokością składki zdrowotnej, ale nadmierną lub dramatycznie zaniżoną wyceną różnych procedur, nieadekwatnym (zbyt niskim) do potrzeb i możliwości kontraktowaniem szpitali, otwarciem na tak zwane współpłacenie, otwarciem na problem dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych czy znacznie opóźnionym rejestrowaniem przez AOTM i URL nowoczesnych, bardzo kosztownych terapii.
Trzeba powiedzieć jasno, że służba zdrowia z założenia przynosi Państwu finansowe straty tak jak obronność, a dbać należy jedynie o to, by były jak najmniejsze. Może warto zastanowić się nad ustaleniem procentowego minimalnego progu w budżecie przeznaczanego na publiczną służbę zdrowia, jak w przypadku obronności...
2. Problem konstytucyjny: w Polsce na papierze mamy zagwarantowany równy i bezpłatny dostęp do opieki medycznej dla wszystkich obywateli. W praktyce o dostępności (szybkości i jakości diagnostyki i leczenia) decyduje cenzus finansowy. Zamożniejsi mogą w świetle prawa omijać kolejki i otrzymywać usługi podobnej lub wyższej jakości od osób biedniejszych (tak jest w przypadku całej klasy politycznej). Wymaga to poważnej debaty społecznej.
3. Problem wyjazdu przygotowanych do zawodu w publicznych szkołach lekarzy i pielęgniarek za granicę. Warto dokonać bilansu: na ilu absolwentów kierunków medycznych stać państwo polskie, by zapewnić im potem godne warunki pracy w trakcie kształcenia specjalizacyjnego? Czy nie czas położyć nacisk na kształcenie podyplomowe, a nie bezrefleksyjnie zwiększać liczbę miejsc na państwowych uczelniach medycznych?
4. Nieodpowiedni poziom wynagrodzeń lekarzy specjalistów w placówkach publicznych -> Odpływ lekarzy do sfery prywatnej, dodatkowych miejsc zatrudnienia, za granicę -> Spadek jakości publicznej medycyny -> Problem przepracowania i złej wydajności lekarzy -> Presja społeczna i wzrost liczby błędów medycznych -> Ostracyzm społeczny wobec lekarzy, gdy się pomylą
5. Kryzys Podstawowej Opieki Medycznej. Lekarze rodzinni na całym świecie mają ogromne kompetencje i z nich korzystają. W Polsce wciąż nie jest to specjalność prestiżowa, brakuje kompetentnych Specjalistów Medycyny Rodzinnej, kapitacyjny sposób finansowania obniża jakość świadczonych usług i preferuje zaniechanie diagnostyki, co przeciąża lecznictwo specjalistyczne, ambulatoryjne, a przede wszystkim Pogotowie i Szpitalne Oddziały Ratunkowe.
6. Niedobór publicznych, merytorycznych i przystępnych i dostępnych np w internecie źródeł informacji o chorobach, profilaktyce, leczeniu, jak i organizacji systemu dla PACJENTÓW. W przeciwieństwie do Zachodu źródłem wiedzy dla polskich pacjentów jest ogólnoświatowa encyklopedia lub fora internetowe.
7. Przeciążenie administracyjne lekarzy, którzy zostali wykształceni, aby leczyć. Nadmierna ilość dokumentacji medycznej, którą należy tworzyć, słaba jej informatyzacja.
Polscy lekarze mają duże kompetencje, cechują się wrażliwością na problemy pacjentów, są w większości dobrze przygotowani, wciąż się też doszkalają. Gdy tylko się im na to pozwala leczą na światowym poziomie, a nawet wytyczają nowe szlaki. Pozwólmy im na to tworząc lepsze warunki, a wtedy odczują to także pacjenci.
Mateusz Malik, lekarz
***
Postulaty www.MedFor.me i www.PrzypadkiMedyczne.pl przedłożone 16.10.2015 roku Prezydentowi RP poprzez http://www.prezydent.pl/kontakt/ z okazji inauguracyjnego posiedzenia Narodowej Rady Rozwoju pt. "Bezpieczeństwo zdrowotne Polaków - diagnoza sytuacji".
Organy państwa przemówiły poprzez organy!
Na zlecenie Ministerstwa 13.10.2015 opublikowano na YT spot pod roboczym tytułem "Wątroba: Nie podoba mi się, gdy pijesz kielicha u Zdzicha". Zachęca on "ustami" głównych organów organizmu do zdrowego trybu życia i ostrzega przed największymi zdrowotnymi bolączkami w naszym kraju jak choroby układu krążenia, nowotwory czy nadużywanie alkoholu. W rolach głównych spotkamy pluszowe serce, mózg, płuca, wątrobę oraz jelito.
Animacja na wysokim poziomie, świetnie przygotowane i wykonane nagranie, zapadający w pamięć tekst z dozą humoru i dramatyzmu.
Trzymamy kciuki za kolejne tego typu inicjatywy.
Tu do obejrzenia.
Podyskutuj na -> forum
Cała Polska zastanawia się jak walczyć z plagą narkotyków syntetycznych o potocznej nazwie "dopalacze". Skuteczne ściganie producentów tych substancji jest o tyle utrudnione, że nawet niewielka modyfikacja składu chemicznego sprawia, że substancja przestaje być zakazana, zmienia się jej status prawny. Stąd problem nienadążania twórców prawa za producentami niebezpiecznych substancji.

Narkotyki różnej maści zbierają obfite żniwo już od wielu lat na całym świecie, ale nigdy nie były one w Polsce tak dostępne i łatwe do zdobycia. Producenci i dystrybutorzy korzystają jednak nie z tego, że ten nielegalny rynek trudno jest kontrolować, ale przede wszystkim żerują na naiwności potencjalnych klientów.

Jak wiadomo nikt do narkotyków nie przymusza i nikt też specjalnie nie ukrywa potencjalnie fatalnych skutków ich używania (jest wszak o nich głośno w mediach). Jednak klientela jest bardzo szeroka, szczególnie wśród młodzieży. Tu leży kluczowy problem - braku podstawowej edukacji o świadomym korzystaniu z różnorodnych ofert. Brak komunikacji między dzieckiem a rodzicami, niedostateczna edukacja szkolna, budowanie pozytywnego wizerunku zachowań sprzecznych z prawem, występujący od najmłodszych lat brak odpowiedzialności za własne decyzje. To wszystko przyczynia się do szkodliwych konsekwencji zarówno z punktu widzenia zdrowia publicznego, jak i konkretnych osób.

Powiedzmy otwarcie - bez chętnych i zdeterminowanych klientów rynek narkotyków i dopalaczy upadnie, a producenci i dilerzy będą zmuszenia znaleźć sobie nową pracę.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.