Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Lekarz ratunkowy - współczesny Leonardo da Vinci czy przegrany frustrat?

Featured Replies

Napisano

Wiadomo, że każdy młody student na pewnym etapie chce być wypruwającym flaki chirurgiem albo mającym 100% skuteczność każdej reanimacji specjalistą medycyny ratunkowej.

Ciekawi mnie jakie macie opinie na temat tej stosunkowo nowej specjalizacji. Z jednej strony pozwala na zdobycie unikatowych umiejętności i sprawdzenie swoich sił w "starciu" z tymi najciężej chorymi i rannymi. Z drugiej strony nie ma możliwości prowadzenia prywatnej praktyki i wisząca nad takim medykiem ciągła presja. Zarobki obecnie są dosyć kuszące (w pogotowiu poza dużym miastem nawet 100 zł/h, na SOR w dużym mieście 85 zł/h) - ale to efekt braku przedstawicieli tej specjalizacji - za parę lat się skończy. Do tego system dyżurowy czyli 12h w pracy...

Poniżej zamieszczam cytat z innego forum. Jest to tekst napisany przez użytkownika o nicku Piotrek90

Powody braku zainteresowania ratunkową:

1) brak szacunku społeczeństwa (jeśli złamiesz rękę i pójdziesz na SOR, chciałbyś żeby diagnozował Cię chirurg czy ratunkowy? jeśli uszkodzisz sobie oko chciałbyś spotkać na SORZe ratunkowego czy okulistę? jeśli boli Cię w klp do kogo chciałbyś trafić? na pewno do kardiologa, prosta sprawa)

2) brak szacunku w środowisku lekarskim, kozakiem jesteś w karetce i na SORZe ale tylko do czasu pojawienia się zespołu specjalistycznego

-reanimacja --> ratunkowy przejmuje, za 5 minut przybiega anestezjolog i odsuwa ratunkowego supermana

-ból w klp --> ratunkowy wstępnie diagnozuje, przychodzi kardiolog i przejmuje bo się na tym lepiej zna

-ból brzucha --> ratunkowy wstępnie diagnozuje, przychodzi chirurg i ta sama bajka

-ginekologia --> ratunkowy sprawdza czy dziewczyna za chwile nie umrze, przychodzi ginekolog i odsuwa ratunkowego

-zatrucia --> gdzie anestezjolog? wołajcie!

-zero poważania na konferencjach i sympozjach naukowych

Podsumowując zawsze jesteś "tym gorszym", coś jak rodzinny, choć ten może i dorobić na prywacie i nałapać znajomości i zyskać szacunek rodziny szczerym uśmiechem czy skierowaniem do dobrego specjalisty

3) rzadko kiedy ktoś Ci podziękuje, jesteś tylko POMOSTEM do specjalisty w trybie nagłym i to on tak naprawdę wprowadza specjalistyczną medycynę, która przynosi wymierne efekty

4) ambitny lekarz uczy się te 12 lat żeby być jak najlepszym specjalistą, możesz być najlepszym specjalistą w kraju z ratownictwa medycznego a i tak w środowisku lekarskim nie będziesz miał prawa głosu w żadnej z lekarskich specjalności i w żadnej z powżnych dyskusji

5) BRAK MOŻLIWOŚCI DOSKONALENIA ZAWODOWEGO, nigdy nie dojdziesz do perfekcji bo nie będziesz miał się tego gdzie nauczyć; w pogotowiu i na sorze kontakt z pacjentem jest bardzo ograniczony, trafi Ci się może jedna trudna intubacja na tydzień, jedno trudne wkłucie, czy z jedno odbarczenie opłucnej jak będziesz miał szczęście. Co to jest? Po specjalizacji, zaczniesz prace i się uwstecznisz!

6) brak możliwości wykonywania bardziej zaawansowanych zabiegów; nie oszukujmy się, ratunkowy umie się wkłuwać, intubować, szyć proste rany i odbarczać prostą odmę (o ile wcześniej nie pojawi się chirurg lub anestezjolog) --> dwa pierwsze zabiegi wykonuje ratownik medyczny a jeśli jest ogarnięty to zrobi to tak samo jak ratunkowy...

4) problem wypalenia zawodowego - w związku z w/w wcale mu się nie dziwie

Od siebie dodam, że taki lekarz ratunkowy (pracujący na SOR lub jeżdżący w karetce) zbiera wszystkie pretensje wkurzonych ludzi, którzy "właśnie mają najgorszy dzień w życiu" lub po prostu są źli, że nie dostali się do kardiologa czy neurologa. Do tego dochodzą ofiary przemocy, ludzie pijani, agresywni, aromatyczni bezdomni, domowe zgony. Słowem - sama śmietanka i radość z bycia lekarzem.

Z drugiej strony taki lekarz powinien mieć dużą wiedzę z wielu specjalizacji, umieć wykonywać najróżniejsze drobne zabiegi chirurgiczne, okulistyczne, laryngologiczne... Tylko czy obecne realia pracy w tym zawodzie na to pozwalają?

Zapraszam do dyskusji!

  • Odpowiedzi 26
  • Wyświetleń 17.6k
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Most Popular Posts

  • Drogi Matt, a ja znam osobę zarabiającą 32 tys. miesięcznie jako lekarz Medycyny Ratunkowej, żadna tajemnica, na wiadomości prywatnej mogę Ci podać z imienia i nazwiska. Sam również poważnie rozmyś

  • Jak widzę babcie z nieleczonym nadciśnieniem, która o 2 w nocy zamówiła sobie karetkę z przewozem na SOR to mi się strzykawka pavulonem napełnia w kieszeni.

Napisano
Zarobki obecnie są dosyć kuszące (w pogotowiu poza dużym miastem nawet 100 zł/h, na SOR w dużym mieście 85 zł/h)

Zdecydowanie mało kuszące jak dla mnie.

Poza tym lekarz w karetce to jednak przeżytek i marnowanie zasobow.

-reanimacja --> ratunkowy przejmuje, za 5 minut przybiega anestezjolog i odsuwa ratunkowego supermana

my nie chodziliśmy do reanimacji na SOR, jedynie do znieczuleń i trudnych intubacji.

A biegle intubującego ratownika jeszcze nie widziałem, podobnie jak ratunkowego biorącego się za trudną intubację mimo, że na SORze sprzęt (z bronchofiberoskopem) do takich intubacji był.

Tylko czy obecne realia pracy w tym zawodzie na to pozwalają?

W Polsce generalnie nie. Zagramanica jak najbardziej tak, dlatego polscy medycy ratunkowi często są poszukiwani np do pracy w UK (z tym, że tam odpada jazda w pogotowiu).

Napisano

W większośći szpitali tylko nazwa sie zmieniła z izby przyjęć na sor lub kor ( w szpitalach klinicznych np gdańsk ) ... trzymasz pacjenta na obserwacji na sorze i jak coś ciekawego to idzie na oddział a jak nie to wiadomo - kierunek drzwi ...

zaletą może być to ze to doodatkowe miejsce w szpitalu gdzie możesz poobserowwać pacjenta beż tracenia łóżka na oddziale które nie ukrywajmy w styczniu ciężko jeśli chodzi o nagłe przyjęcia ... choć to raczej odchodzi od załorzeń tej specki ...

generalnie to na sorze nie jest i raczej nie będzie jak w "ostrym dyżurze" gdzie dr Green odsysa zator płucny w emergency room ...

specka przydatna jak coś się masowego stanie ale to też jak częste sytuacje ...

można by to na prawdę ciekawie zrobić jeśli większość rzeczy robił taki dr jak specjalista z danej dziedziny ale jak wyżej napisano każdy chce danego specjaliste ...

a może też się stać tym, czym są rodzinni - żyje ? - TAK -> konsultacja

Napisano

Deesys - bo tak to w sumie wygląda - lekarz ratunkowy to mam wrażenia taki rodzinny na ostro - tylko mniej recept się na piszę, a więcej namęczy się z dość specyficzną grupą pacjentów przychodzących na SOR. Co kto lubi myślę - osobiście wolałbym być rodzinnym, któzy też często dyżurują sobie na internistycznych izbach przyjęć (ot taka rozrywka).

Napisano
  • Autor

Może więc jest to dobra specjalizacja do małych szpitali gdzie nie można liczyć na pomoc 1000 specjalistów z oddzialów bo szpital ma tylko internę, chirurgię i położniczy a dyżurni nie chcą schodzić na konsultacje?

Napisano

wydaje się że tak, tyko w małym szpitalu często nie ma obecnie podstawowego narzędzia do dgn jakim jest TK, co pracę może dodatkowo utrudnić i wymagać przesłania chorego gdzieś dalej, gdzie je zrobią (a wiadomo jak wielu chorych na SOR wymaga tego badania).

Napisano

zdecydowanie przegrany frustrat ,specjalizacja absurdalna

  • 2 months later...
Napisano

Mam w rodzinie chirurga który niestety pracuje na oddziale ratunkowym. Nie muszę chyba mówić ,że robi drugą specjalizacje a tytuł chirurga tutaj się nie liczy. Czy jest zadowolony z zarobków? Zdecydowanie nie może narzekać. Natomiast sama praca jest uciążliwa, dużo pisania papierków dużo użerania się z ludźmi a właściwie z marginesem społeczeństwa który uważa ,że jest w szpitalu królem. No i oczywiście stres który na tym oddziale to chleb powszedni.

  • 2 weeks later...
Napisano

Moim zdaniem specjalizacja ta ma dwie strony medalu...

Z jednej strony biorąc pod uwagę dyżury 24-godzinne, przy 10 takich dyżurach w miesiącu i stawce 100zł/h można zarobić 24 tys zł brutto - nie jest to mało, ale też nie jest to zawrotnie dużo, bo interniści na prywatnych gabinetach zarabiają dużo więcej... Specjalizacja na pewno bywa momentami ciekawa i wymaga od lekarza szybkiej reakcji i zaangażowania... Spotkałem kilku lekarzy specjalizujących się w Medycynie Ratunkowej w akcji i muszę powiedzieć że ich praca w poważnych sytuacjach na prawdę wywarła na mnie duże wrażenie. Aczkolwiek również taka sama ilość lekarzy owej specjalizacji przyprawiała mnie o ból głowy swoją nieudolnością - tak że jak w każdej specjalizacji - są lekarze którzy dają z siebie wszystko i są dobrzy w tym co robią i są tacy, którzy nie mają zielonego pojęcia co jest grane

Ale wracając do rozważań... jakie są minusy? W 70-80% ma się do czynienia z marginesem społeczeństwa, którego nikt nie lubi... Praca jest trudna, męcząca... łączy w sobie część chirurgii, anestezjologii i interny - siłą rzeczy umie się tylko po trochę z tych dziedzin a nie wszystko...

Specjalizacja ta ma mniej-więcej takie zadanie jak Medycyna Rodzinna w planowym leczeniu chorych... Ma ona głownie za zadanie usystematyzować dział medycyny ratunkowej w naszym kraju i przefiltrować pacjentów, a zarazem udzielić im jak najlepiej świadczeń... z jednej strony może to być zbędna specjalizacja dla dużych ośrodków, z drugiej strony może być zbawienna dla małych szpitali, lub oddziałów ratunkowych, które nie mają dostępu do szerokiej gamy specjalistów. Ponadto w karetce fakt faktem, ratownicy nie są sobie w stanie poradzić ze wszystkimi sytuacjami - powiecie 'w USA są tylko paramedycy!', no tak... ale tam system ich szkolenia jest inny niż w polsce... - w związku z tym również na karetce taki lekarz się przydaje...

Inną sprawą jest to że specjalista z med ratunkowej mógłby być zastąpiony przez chirurga, lub anestezjologa, albo innego doświadczonego lekarza... tutaj z kolei wniosek nasuwa się jeden: po co kolejna specjalizacja?

Napisano

Z jednej strony biorąc pod uwagę dyżury 24-godzinne, przy 10 takich dyżurach w miesiącu i stawce 100zł/h można zarobić 24 tys zł brutto - nie jest to mało, ale też nie jest to zawrotnie dużo, bo interniści na prywatnych gabinetach zarabiają dużo więcej...

Szczerze mówiąc nie znam lekarza medycyny ratunkowej zarabiającego taką kasę ;) Do koryta jest sporo chętnych i wyrwanie 10 dyżurów graniczy z cudem, poza tym stawki godzinowe są niższe. W jednym z dużych szpitali w mieście akademickim oscylowały ostatnio wokół 60zł/h z brakiem wizji na podwyżki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.