Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25573 Dzięki Kot, widzę, że są też dorośli ludzie na forum, a nie tylko księżniczki z 1800 zł na kosmetyki i drogie drinki. A nagonka na mnie - obrzydliwa, wstydźcie się. Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25577 Jaka nagonka i jakie wykładniki dorosłości ? Każdy ma inne zapatrywanie na życie i ja nie chce nikogo obrażać, przedstawiam jedynie swój punkt widzenia. Z jednej strony nie zdecydowałbym się na dzieci przy takich zarobkach bo uważam to za średnio odpowiedzialne bo dzieci kosztują i nie należy oszczędzać ma nich ale z drugiej formalnie najłatwiej (bo można uniknąć urlopów i wydłużania specjalizacji ) Staż uważam że okres który może być w pełni /w większości niezależny od rodziców ale nadal bez hipoteki i dzieci - na to przyjdzie czas przy wyższych zarobkach. Teraz mieszkam w 1 pokojowym mieszkaniu ale ilość prądu czy gazu nie zmieni się przy 2 pokojowym( a jeśli tak nie znacznie bo wciąż mam 1 lodówkę , 1 pralkę i gotuje 1 obiad itd ) Wiec (jeśli pensja stażysty zachowała by korelacje do obecnych cen) 1300 zl za mieszkanie z wodą prąd i gaz płacę miedzy 55-70 zł (codziennie gotuję , 2 komputery włączone po wiele godzin dziennie , telewizor , konsola , ok nie mam klimatyzacji ) internet 25 zł telefon (2 osoby) 85zł 1480 Samochodu w tej chwili nie mam bo sprzedałem ale wiem jak płaciłem /jak płaci rodzeństwo,znajomi. Pracując w obrębie miasta max 140 zł na paliwo i to naprawdę sporo bo trzeba by jeździć z 20 km dziennie czyli za niewiele więcej można by nawet dojeżdżać do innego miasta OC - płaciłem 560 zł na rok Co roczna wymiana płynów + ewentualne naprawy Czyli 120 + 140 260 zł = 1740 czyli (1800 *2) - 1740 = 1860 na jedzenie , ubrania kosmetyki i oszczędzanie Pieniądze za niskie jak na powagę zawodu ale żyć można, gorzej z poziomem rezydentury bo tam chodzą koszty kształcenia a i potomstwo się często pojawia. Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25580 no wiesz, niektórzy już się dzieci nie pozbędą - no chyba, że w stylu pewnej pani z Sosnowca... berbelek - nie myśl, że cię bronię albo usprawiedliwiam to co piszesz. Po prostu przeprowadziłem symulację wydatków człowieka, który kończy studia i chce w miarę samodzielnie wkroczyć w "dorosłość". Widać, że pieniążki, które dostaje stażysta lub młody rezydent nie bardzo starczają na utrzymanie rodziny. Studenckie życie za pieniądze od rodziców to zupełnie co innego. Jak się nagle zostaje na własnym garnuszku to zaczyna bardzo na wszystko brakować i nagle człowiek staje przed różnymi kiepskimi wyborami - albo zrobić w pokoju szafę na rzeczy dziecka albo zapłacić ubezpieczenie samochodu a jeszcze się pralka popsuła, kran cieknie, dziecko wyrasta ze wszystkich par spodni a za miesiąc trzeba wymienić rozrząd w samochodzie. Nagle okazuje się, że jednak te kilka stówek od rodziców ekstra na ubrania, buty czy chociażby telefon to było bardzo wiele. Można żyć w mieszkaniu studenckim, jeść zupki chińskie albo warzywa z patelni, mieć "chłopaka", ale w pewnym momencie człowiek zaczyna myśleć, że skoro już się zacharowuje na śmierć w szpitalu, ma nieporównywalnie większą odpowiedzialność od innych to zasługuje na pieniądze, które pozwolą mu bez kombinowania i wyrzeczeń zapłacić za wszystkie bieżące wydatki. Pisząc o wyrzeczeniach mam na myśli np chodzenie w 2 parach dziurawych spodni przez pół roku, żeby wystarczyło na benzynę itp Nagle okazuje się, że wszyscy znajomi są dawno po ślubie, mają pokupowane mieszkania, rodzą sie im kolejne dzieci a ty nadal żyjesz jak student. Niby jesteś doktor, pracujesz w szpitalu ale dostajesz marne grosze które ledwie wystarczają na jedzenie i czynsz. Nagle pojawia się perspektywa - a może jakieś dodatkowe dyżury? SOR? POZ? Karetka? Nawet się nie obejrzysz a spędzasz w pracy połowę godzin w miesiącu (360/720h), masz pieniądze na bieżące życie ale jesteś zbyt zmęczony żeby pilnować rachunków albo nie masz czasu, żeby przygotować samochód do wyjazdu. Właśnie mam kryzys związany z wkroczeniem w dorosłość. Niby jeszcze studia i luz, ale już się pojawiają różne dorosłe wyzwania. Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25581 Ale ja nie każe Ci się pozbywać i serdecznie pozdrawiam cała Twoją rodzinę Po prostu przedstawiam moja wizję jakiegoś standardu w którym po prostu dzieci są elementem następnego etapu przy już wyższych przychodach. Moja kalkulacja nie opiera się na zupkach chińskich itd ale na normalnym zróżnicowanym jedzeniu - podobnym do tego jakie jadłem całe życie w domu (smaczne mięso, ryby, co jakiś czas sushi) Opis skalkulowany na dotychczasowym życiu z dodaniem (lepszego samochodu i większego mieszkania ) Dla mnie dziewczyna a żona nie rożni się niczym , nie wierze w śluby kościelne wiec na weselicho za kilkadziesiat tysi nie zbieram (to jest mój dzień wiec czemu mam inwestować w całonocną zabawę dla innych skoro ja w nocy wole spać ) bo planuje cywilny (bo jako małżeństwo łatwiej o kredyt , załatwić jakieś sprawy urzędowe itd) i jakiś obiad. Tak wiec to była wizja skromnego ale nie wymarzonego życia. A i żeby nie było koszty auta nie obliczone dla cc 0.7 a dla przeciętnych kosztów segmentu c/d z silnikiem 1.8/2.0 (bo w takich mam największe doświadczenie). Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25582 no ładnie - mi jakoś więcej wychodzi. Może mi pijaki pod blokiem wysysają wachę z baku - albo to wina tych podróży do radomia 2x w miesiącu? No i jestem zwolennikiem pakietów AC/OC/NNW bo samochody się lubią palić w Warszawie Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25583 Liczyłem 400 km po 35 zł/100 km . Gaz jest po ok 2.7 więc przy średnim spalaniu 11 l jeszcze się zmieszcze a jak ktoś nie jeździ bmw 320i tylko np civic'em czy innym kompaktem to i w 8.5 litra się zmieści. Po mieście niedaleko + plus wieczorem na jakieś zakupy do galerii . A jak mieszka się blisko tak by czasem dotrzeć nie autem tylko piechotą to w tym dystansie można spokojnie weekendowe wypady do lasu czy coś innego zmieścić . Jak nie to z 140 przechodzisz do np 200 czy 280 - całości kosztów nie zmienia to diametralnie. Te 120 liczyłem swoim okiem więc to daje rocznie 1440 200 na płyny i 240 badanie techniczne i regulacja gazu . Zostaje 1000 - jestem majsterkowiczem wiec hamulce , termostat czy nawet elementy zawieszenia wymienię sam . Sprzęgła czy rozrządu się nie podejmę (chodź kto wie na dziś dzień nie próbowałem ) więc to bym raczej zlecił - za wymianę rozrządu płaciłem 400 za robociznę i 150 za części ale to jest raz na kilka lat , sprzęgło też . Na części extra typu obniżenie zawszenia czy rozporka mogłoby niestety brakować. Ale przy przebiegach typu 5-8 tys rozrząd wypadnie nie przebiegiem a wiekiem co 5 lat , a sprzęgło ho ho jeszcze rzadziej wiec w 1000 zł za np zawieche z robocizna i np klocki a innym roku tarcze i np cewki można się zmieścić poza ASO. Obliczałem uśredniony koszt eksploatacji dla kilku lat. Podnosząc np. do 1500 zł to i tak miesięcznie o 40 zł więcej tylko. AC nie liczyłem masz rację ale jak pisałem śą subiektywne obliczenia Ale wciąż pensja stażysty to są grosze- z tym nie dyskutuje. Ani wziąć kredyt hipoteczny ani nie rozwijać pasji (tych bardziej kosztownych albo w intensywny sposób ) czy kupić lepsze auto /utrzymać kilka ( w moich kalkulacjach rata za auto albo stała miesięczna kwota odkładania na nie nie została wyodrębniona i trzeba by realizować to z tej części pt jedzenie kosmetyki itd ) Na specjalizacji jest z jednej strony lepiej bo chodź podstawa nie wiele wyższa (jeśli chodzi o rezke bo z etatem może być rożnie ) ale można dorabiać a na stażu tak średnio, choć z drugiej wyższe przez np. edukacje koszty. Choć te pensje to jedna z pobudek dlaczego myślę o emigracji Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25584 kot, czy chcesz, czy nie chcesz bronisz mojego stanowiska. A ja tu zostałem zaszczuty, ale się nie dziwię tej reakcji psychologicznej. Naruszyłem czyjeś bardzo dobre (nie wiedzieć czemu) wyobrażenie własnej sytuacji życiowej, do której widać, jest bardzo przywiązany. I nie chce się sam przed sobą przyznać, w jakim naprawdę znalazł się położeniu. A potem się dziwić, że w tym kraju jest jak jest, jak ludzie, wydawałoby się wykształceni (najlepiej w społeczeństwie), kiedy im się pluje w twarz to udają, że to deszcz pada. Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25585 Chodzi bardziej o to, że wmawiasz ludziom, którzy nie narzekają, jak bardzo mają wygwizdane. I robisz to w bardzo inwazyjny i nieprzyjemny sposób. To że lekarze zarabiają za mało, to jedna kwestia. Druga to to, czy potrafią wyżyć za pieniądze które mają. Kwestia gospodarzenia gotówką. Nie możesz wmawiać komuś że klepie biedę tylko dlatego że zarabia kwotę X. Jeżeli potrafi za nią zjeść, wypocząć, odrobinę zaoszczędzić to w czym problem? Dadzą więcej - fajnie, wtedy będę wydawał (oszczędzał) więcej. Dają ile dają - trzeba sobie radzić. Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25586 rys, problem polega na tym, że oni nie mają tych kwot i fantazjują tylko, że jak już je będę mieli to sobie tak pożyją, że hoho. A to są kwoty duże dla studenta, ale nie dla człowieka. Ja mogę wyżyć nawet za 1111 zł. Chyba można, bo tyle minimalna wynosi, więc chyba z głodu nie umierają, ale klepią biedę - chyba nie zaprzeczysz? Ja nikomu nie wmawiam, tylko używam tutaj obiektywnych kryteriów, biologicznych, kulturalnych i społecznych potrzeb człowieka z określoną pozycją społeczną. I co tu dużo mówić, grzecznie udowadniam, że 1800 zł to wystarczy na skromną bieżąca konsumpcję, a jakiekolwiek niespodziewane wydatki to duży problem dla budżetu. A co tu mówić o dobrach "luksusowych": buty, płaszcz zimowy, wczasy. Dziecko to już w ogóle, nie mieści mi się w głowie przy takich zarobkach. Może kogoś uraziłem, bo jego rodzice, tyle zarabiają i poczuł się dotknięty, że wyzywam od biednych. Ale ja nikogo nie pokazuje palcami i nie wiem nic na temat jego statusu socjoekonomicznego. Bądźmy tylko obiektywni i poważni. Zgłoszenie
Napisano 28 Styczeń 201313 l comment_25590 Berbelek - nie wiem jak ty ale ja kurtkę kupuje średnio raz na 2 lata a na wczasy da się oszczędzić , może nie 2 razy na rok i nie wiadomo co ot takie za np z 1600zl. Tak to jest zdecydowanie za mało by żyć miło , tak nawet później przez pierwsze 10 czy więcej lat pracując od 7-15 nie da się żyć tak jak przystało na lekarza. A co do dzieci to tak jak pisałem patrząc przez pryzmat ekonomiczny to nie czas na planowanie powiększania rodziny chodź proceduralnie i czasowo najłatwiej (no może koło 40 będzie łatwiej ale to już bardzo poważny wiek). A co do fantazjowania - wiem ile mam teraz w ręku . Wiem też ile wydawałem na samochód , ceny części mogę sprawdzić np w intercars wiec chyba dość realnie wiem ile ten wzrost do 1800zł na osobę więcej może zmienić - nie ? Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.