Napisano 23 Listopad 201213 l comment_24583 Mam takie pytanie, które od jakiegoś czasu mnie dręczy. Czy na studiach opłaca się jakoś bardziej udzielać na kołach naukowych, w szpitalu czy jakiś inny sposób? Czy napisane prace naukowe w dorobku mają jakieś znaczenie? Zgłoszenie
Napisano 23 Listopad 201213 l comment_24585 jak to mówi znajoma "specjalizację wciąż trzeba sobie wychodzić" - znam wiele przypadków (ona również takim jest), gdzie osoby sobie wychodziły w taki czy inny sposób miejsce pracy, więc coś w tym jest. U nas wprost w jednej z Klinik mówią, że przyjmują tylko osoby aktywnie działające w ich kole, bo to się sprawdza. Prace naukowe na pewno nie zaszkodzą, czy pomogą zależy - na studia doktoranckie jak chce się iść trzeba mieć jakiś dorobek naukowy. Czy warto się udzielać w kołach - w sensownych warto jak najbadziej, dużo się można nauczyć i w teorii i w praktyce. Co się nauczymy to nasze. Zgłoszenie
Napisano 24 Listopad 201213 l comment_24590 Największą wartość ma to czego się sam nauczysz. Im więcej tym lepiej. Mam wielu znajomych, których CV pęka w szwach od "prac naukowych" prezentowanych na konferencjach studenckich i którzy działają w 5 różnych kołach (wygłaszając i słuchając odczytów). Czy to zrobi wrażenie na pracodawcy? Zależy pewnie od pracodawcy, ale większość z nich zna jakość takich prac oraz kół i nie zaprząta sobie tym głowy. Są osoby, które działają ciągle przy jakiejś klinice licząc, że będzie tu na nich czekało miejsce. Czasem się udaje a czasem przychodzi synek-wujka-dziadka-kolegi z wojska po znajomości i jest problem. Wtedy takie osoby wylewają żale na forach dla młodych lekarzy jakie to życie jest niesprawiedliwe. Tymczasem s************ jest powszechną cechą klinik uniwersyteckich. Im więcej się nauczysz medycyny tym lepiej. Nie da się tego zrobić siedząc w sali seminaryjnej, na wykładzie czy nawet drepcząc dwie godziny dziennie po oddziale za asystentem. Jedyny sposób to widywać pacjentów, rozmawiać z nimi, badać ich i główkować co by tu podać, co zlecić oraz na jakie badania wysłać. Potem porównywać swoje pomysły z tym, co zrobią starsi lekarze. Im więcej tym lepiej. Zobaczysz jak naprawdę wyglądają objawy najczęściej występujących chorób, nauczysz się radzić sobie z upierdliwymi babciami i wgrasz do głowy schematy postępowania doskonale ułatwiające prace. Inna sprawa to opracowanie odpowiedniej organizacji pracy - w skrócie jak pogodzić stosy papierów, nawał pacjentów i jak to wszystko sobie zorganizować by się w tym wszystkim nie pogubić, niczego nie przeoczyć, każdego pacjenta "załatwić" odpowiednio i by się do końca dnia ze wszystkim wyrobić. Potem, niezależnie od tego, gdzie się dostaniesz będziesz sobie lepiej radził i twój szef to doceni. To oczywiście dopiero początek dłuuuuuugiej drogi i nie łudź się że jakakolwiek aktywność w czasie studiów w pełni przygotuje cię do przyszłej pracy. Ja wybrałem SOR, gdzie chodzę już prawie 4 lata. Zaczynałem jako pomocnik pielęgniarki a teraz mam zaprzyjaźnionych lekarzy którym pomagam i od których uczę się więcej niż kiedykolwiek mógłbym dowiedzieć się na studiach. Czy będę chciał jakieś zaświadczenie, że spędziłem tam z własnej nieprzymuszonej woli kilka tysięcy godzin (może więcej, może mniej, nigdy tego nie liczyłem)? Pewnie spróbuję. Ciekawe tylko czy kogokolwiek w przyszłej pracy będzie to obchodziło... Zgłoszenie
Napisano 5 Czerwiec 201312 l Autor comment_27176 Wszystko co mówicie to faktycznie prawda. Jestem zapisany od jakiegoś czasu na koło ginekologiczne i postaram się coś działać i bywać na oddziale, aczkolwiek nie pracować chciałbym później gdzie idziej, więc o wychodzeniu miejsca nie będzie mowy, ale ciekawi mnie ten aspekt zaświadczenia, że się coś robiło, o co dokładnie chodzi? Chciałbym robić za to specjalizację w Trójmieście, najwięcej miejsc jest zawsze w szpitalu klinicznym, w klinikach jest faktycznie aż tak źle? Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.