Napisano 27 Listopad 201114 l comment_5063 Sabi, to już masz chyba odpowiedź. To nie są wówczas studia. Zgłoszenie
Napisano 14 Grudzień 201114 l comment_19137 Czy są ograniczenia czasowe robienia doktoratu? Jakiś minimalny/maksymalny czas? Zgłoszenie
Napisano 15 Grudzień 201114 l comment_19146 Studia doktoranckie pewnie tak, a jeśli piszesz np. w jakiejś klinice, w której pracujesz to kiedy sie zdecydujesz pisać to wtedy piszesz i w każdym wieku możesz się za to zabrać Zgłoszenie
Napisano 19 Sierpień 201213 l comment_23355 Witam, Czy wiecie może jaki stopień certyfikatu jest potrzebny do rekrutacji na studia doktoranckie (aby być zwolnionym z egzaminu z angielskiego)? Czy FCE wystarczy? Zgłoszenie
Napisano 20 Sierpień 201213 l comment_23362 Każdy, kto chce zostać doktorem nauk medycznych powinien zadać sobie jedno, bardzo ważne pytanie. Po co to robię? Wbrew pozorom jest to bardzo istotne pytanie. Sensem i istotą pracy naukowej jest wzbogacanie naszej wiedzy, co posłuży pacjentom i ułatwi walkę z chorobami. Nie da się tego zrobić bez pieniędzy - grantów naukowych, dotacji itp. Tymczasem w naszym przecudnym kraju nie ma pieniędzy na naukę. Po prostu nie da się prowadzić żadnych sensownych badań... W Polsce doktorat robi się dla samego skrótu przed nazwiskiem. Przepis jest bardzo prostyszukamy promotora - oczywiście musimy go jakoś przekonać, aby się nami opiekował - kilka drogich prezentów lub obietnica odwalania czarnej roboty w klinice dla dobra dorobku naukowego naszego docenta zwykle wystarczabierzemy jakaś zakurzoną pracę z lat osiemdziesiątych z egzotycznego kraju np Japoniiotwieramy ją w pogramie WORDzaznaczamy imię i nazwisko autoranaciskamy klawisz DELETEwpisujemy nasze imię i nazwiskoidziemy do naszego szpitalabierzemy 20 przypadkowych pacjentów"zapisujemy ich" do naszych badańpapierkową robotą zajmują się napaleni studenci II i III roku z koła naukowego naszej klinikikopiujemy wyniki z pracy Japońskiej (co z tego, że oni to zrobili na 10 000 tysiącach ludzi - w końcu Japończyków jest więcej), odpowiednio modyfikujemy cyferkijeśli trzeba zrobić jakąś dodatkową pracę to mamy zawsze kilku murzynów - studentów/stażystów/rezydentów którzy zrobią to za darmoobrona pracy to nic trudnego - jeśli nasz promotor będzie miał duże parcie na profesurę to w komisji będą siedzieć obrobieni odpowiednio "koledzy" promotora.oczywiście warto kupić różne "prezenty" dla komisji, mile widziane są drogie alkohole i medyczne gadżety bez logo firmy farmaceutycznej, warto je położyć w widocznym miejscu na sali.cieszymy się ze świeżo zdobytego doktoratu. Sprawdzone wśród kilku kolegów - doktorów xD Ci mniej bystrzy, ale bardziej uczciwi i pracowici mają najczęściej oryginalne ale bezsensowne tematy w stylu "Wpływ pory dnia na poziom 5-pierdopsy-6-metylo-dzidojodyny (czy innego badziewia) we krwi personelu wielkomiejskiej kliniki", Ci głupi i bezczelni analizują rzeczy znane od lat "Wpływ utraty krwi na ciśnienie tętnicze u pacjentów poddawanych superskomplikowanej operacji trzustki w wielkomiejskiej klinice" natomiast leniwi idą do przewodniczącego koła naukowego i mówią "Stachu, czas aby Twoje koło naukowe wreszcie zaczęło robić jakieś badania" a gdy wszystko gotowe "Dziękuję Ci Stachu za ciężką pracę. Tytuł wymyślę już sobie sam". Oczywiście nikt z nich się do tego głośno nie przyzna. Tak oto nasz dumny naród Słowiański wzbogaca dorobek całej ludzkości od 60 z okładem lat. Większość układów nie zmieniła się od czasów najgorszej komuny. OD AUTORA - jest to po części śmieszny, po części smutny opis którego najważniejszym zadaniem jest pobudzić do myślenia. Oczywiście nie należy go brać na serio w 100% bo zapewne jest wielu doktorów, którzy swój sukces naukowy zawdzięczają jedynie własnej ciężkiej pracy. Jednak jest nie mniej kanalii, którzy wykorzystują powyższe sposoby. No i najwięcej tych średniaków, którzy plasują się gdzieś pośrodku w "odcieniach szarości". Pozdrawiam ^^ Zgłoszenie
Napisano 29 Sierpień 201213 l comment_23439 Doktorat to wiadomo PRESTIŻ i PIENIĄDZE. A że doktorat z historii medycyny "Historia kardiochirurgii ziemii sieradzkiej w latach 1870-1872" czy tam "Profesur Rafał Wilczur - życie i dzieło" to przecież pacjęt nie wie.. Zgłoszenie
Napisano 30 Sierpień 201213 l comment_23461 Doktorat to wiadomo PRESTIŻ i PIENIĄDZE. ale tylko w mniejszym mieście, w takiej Warszawie doktorat jest dość powszechny i na nikim wrażenia nie robi. Żeby mieć prestiż to co najmniej habilitacja. Kot- świetny opis i jakże prawdziwy, niestety. Zgłoszenie
Napisano 14 Styczeń 201313 l comment_25270 Tymczasem w naszym przecudnym kraju nie ma pieniędzy na naukę. Po prostu nie da się prowadzić żadnych sensownych badań... W Polsce doktorat robi się dla samego skrótu przed nazwiskiem. Rozmawiałem niedawno z pewną Profesor z Wydziału Biologii doświadczalnej. Niepokojącą sprawą jest też, to, że ludzie idąc na doktorat traktują to po prostu jak przedłużenie studiów i przy okazji uzyskanie tytułu. Mała tylko cześć doktorantów pracuje nad na prawdę ważnymi tematami bo są naukowcami. Co do braku pieniędzy to nie do końca się zgodzę, bo ich źródeł jest chyba coraz więcej i ludzie dostają pieniądze na badania. Wraca jednak problem tego czy ktoś takim doktorantem dobrze pokieruje, czy zostanie postawiony ważny problem, którego rozwiązanie może coś wnieść. A robienie nauki tylko po to żeby ją robić.. wg mnie bezsensu. Zgłoszenie
Napisano 14 Styczeń 201313 l comment_25273 ja pisałem o doktoratach z nauk medycznych na moim wspaniałym <Baczność!> Uniwersytecie <Spocznij!>. Dwóch moich kolegów z liceum robi doktoraty z biologii molekularnej czy innej biotechnologii - jeden dostał stypendium na bodajże Oxfordzie czym innym Cambridge. Drugi po Stanach jeździ od jednego instytutu do drugiego. Są dobrzy i wszyscy się o nich biją - nie muszą być na łasce jaśniepana profesora z komunistycznych układów. Pytanie jaki doktorat może zrobić medyczna miernota w Warszawie? Od kogo dostanie 10 mln grantu? Jaka firma farmaceutyczna jest tak głupia? A może pan rektor zasponsoruje? O ile mo wiadomo wszystko wydał na odnowienie swojej kliniki i zamontowanie złotych klamek we wszystkich drzwiach (na innych oddziałach stara farba i tynk się sypią na pacjentów). Lepiej przekupywać anglików albo amerykanów - większy prestiż sponsorowanych badań Zgłoszenie
Napisano 14 Styczeń 201313 l comment_25275 Lepiej przekupywać anglików albo amerykanów - większy prestiż sponsorowanych badań Smutne ... Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.