Nie przyglądałem się tematowi zbyt dokładnie- mnie już nie dotyczy, idę starym systemem.
O ile jednak dobrze pamiętam, to nowy system jest zbliżony do niemieckiego (tam jest 5 lat studiów i 6 rok praktyki).
Czy to dobre rozwiązanie czy nie.... Na większość pytań w medycynie można odpowiedzieć "to zależy..."
I tak samo jest tutaj:
To zależy od tego w jaki sposób będą wprowadzane zmiany i jak będą prowadzone zajęcia, szczególnie praktyczne.
Prawda jest taka, że nasze studia są długie i swobodnie można je skrócić, bo w programie jest bardzo dużo wiedzy zupełnie nieprzydatnej. Przykłady? Biochemia, genetyka, socjologia.
Nie twierdzę, że biochemia i genetyka są niepotrzebne, ale już kucie na pamięć struktur chemicznych wszystkich metabolitów w każdym szlaku metabolicznym, albo kolejność roztworów, ich % i czasu zanużenia preparatu w barwieniu chromosomu to już lekkie przegięcie i nie bójmy się tego stwierdzenia: STRATA CZASU. Inne przykłady można mnożyć w nieskończoność. Te powyżej opisane są z moich własnych doświaczeń, ale jestem przekonany, że każdy niezaleznie od uczelni miewa czasem przebłysk "po jaką cholerę każą nam się tego uczyć?!"
Studia da się skrócić, tylko potrzea do tego rozsądnej weryfikacji programu nauczania.
Druga równie ważna sprawa to ten ostatni rok- zajęcia praktyczne.
Dwa lata z rzędu jeździłem na praktyki wakacyjne do Niemiec, gdzie przez 2-3 tygodnie non stop siedziałem na bloku operacyjnym. Spotykałem tam właśnie takich praktykantów i rzeczywiście mieli możliwość przyswojenia pewnych umiejętności praktycznych- co ważniejsze rozdzielani byli w taki sposób, że nie musieli się martwić o to czy się załapią.
Jeśli udałoby się to zorganizować tak jak w NIemczech- super. Nareszcie będzie ok.
Ale jeśli ten rok praktyczny będzie wyglądał tak jak np internat z ginekologii (gdzie na 20 osób był tylko 1 fartuch na blok operacyjny, a grupę wciśnięto lekarzowi którzy w tym samym czasie miał izbę przyjęć i wypisy do załatwienia) ...to ja się nie dam leczyć nikomu wyedukowanemu w takim systemie.
I żeby nie było, ze jestem maruda, malkontent etc- może lekko naiwnie, ale trzymam wszystkie kciuki żeby zmiany wyszły na lepsze.