Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06/01/21 uwzględniając wszystkie działy

  1. U zarania antycovidowych szczepień trwa swego rodzaju Jarmark Europa pełen różnych sądów, twierdzeń, argumentów, tez, wizji, przestróg, objawień i proroctw. Wymiana trwa w najlepsze, jarmark wszak pojemny, bo social media właściwie nie mają granic. Rok 2021 zapowiada się ciekawie. Wiadomo - szczepionka powstała w pechowym roku 2020, więc stosuje się ją wciąż głównie do dyskusji, a nie w celu zaszczepienia. I w sam środek debat: tych oksfordzkich i tych wąchockich przypuszczamy śmiały atak. Oto kilkadziesiąt argumentów za tym, aby przyjąć szczepienie przeciw SARS-CoV-2. Wśród nich znajdziecie, szanowni Państwo, mądre i głupie, znane i wydumane, teoretyczne i praktyczne. Słowem: dla każdego! Argument merytoryczny: Dwaj producenci szczepionek na COVID-19 tj. Pfizer/BioNTech i Moderna zbadali skuteczność swoich szczepionek. Wniosek jest taki, że zmniejszają one ryzyko zachorowania na COVID19 o co najmniej 94%. Badania te zostały przejrzane przez 2 niezależne grona ekspertów: z USA oraz UE, które to odkryły, że firmy, o dziwo, nie ściemniały (1,2). Argument historyczny: "W latach 1709–10 w czasie epidemii dżumy zmarło niemal 13 tysięcy mieszkańców miasta i całego starostwa węgorzewskiego" (3). Dżumy już na szczęście w Węgorzewie nie ma, bo myjemy ręce częściej niż raz na rok, pijemy przezroczystą wodę i nie jemy szczurów. Ale zawdzięczamy to także postępowi nauki, wiedzy z zakresu higieny i epidemiologii, wysokiej dostępności ochrony zdrowia. Medycyna przyniosła nam mnóstwo korzyści, w tym szczepienia. Nie rezygnujmy z osiągnięć medycyny, nie stawajmy się z powrotem mieszkańcami XVIII-wiecznego Węgorzewa. Argument histeryczny: MusiMY się SZCZEPIĆ! Jak nie, to WSZYSCY umrzeMY ! !! Argument genetyczny: COMIRNATY i COVID-19 Vaccine Moderna to szczepionki mRNA. Kwas ten - matrycowe RNA to u człowieka produkt tworzony na bazie DNA, a służy do produkcji białek, np. przeciwciał. Człowiek ma swoje geny zapisane przez mamusię i tatusia w DNA. Niestety większość z nas nie ma tam notatki, że jak się w nas pojawi koronawirus to mamy go zaatakować przeciwciałami i zwalczyć. Tego układ odporności dowiaduje się dopiero po zakażeniu (jeśli je przeżyjemy) lub po zaszczepieniu. Właśnie szczepionka uczy ludzki układ odporności jak można się "uzbroić". Nasz organizm nie umie (na szczęście) przepisać informacji z mRNA na DNA i zapisać tych danych na twardym dysku... Argument rojalistyczny: Zaszczepili się już brytyjska królowa Elżbieta i książę Filip. Po szczepieniu są także król Szwecji Carl XVI Gustaf i królowa Silvia oraz król sudyjski Salman bin Abdulaziz Al Saud, król Jordanii Abdullah i Bahrainu Hamad bin Isa Al Khalifa. Czy szczepienia pomogą przetrwać monarchii? Argument nacjonalistyczny: Nad szczepionką na COVID-19 pracowali Polacy! Wśród autorów publikacji na temat szczepionki Pfizer/BioNTech wymieniony jest dr Warren V. Kalina, Ph.D. (4), a nad szczepionką firmy Moderna pracował między innymi dr nauk medycznych Mat Makowski, Ph.D. o - obaj o niewątpliwie polskich korzeniach (5). Zaś Pochodząca z Polski dr Mariola Fotin-Mleczek jest szefową ds. technologii w niemieckiej firmie CureVac! Argument dla ludzi, którzy lubią nowe doznania: Poczuj to! Argumentum ad verecundiam: Zaszczepili się już ważni ludzie tacy jak wiceprezydent USA Mike Pence i prezydent elekt Joe Biden wraz z Kamalą Harris, a także Sir Ian McKellen, Joan Collins, Sir David Attenborough, Oliver Stone, a nawet taka gwiazda jak Andrzej Duda (i to mimo, że boi się igieł). Argument altruistyczny: Chcę chronić innych! Argument egoistyczny: Chcę chronić siebie! Argument fejkowy (ale fajny): Według najnowszych badań naukowych opublikowanych w bardzo poważnych naukowych czasopismach obserwowano u zaszczepionych mężczyzn skutek uboczny w postaci powiększenia długości penisa średnio o 2,5 cala! Argument odwołujący się do własnych doświadczeń czytelników: Czy znasz osobiście kogoś kto umarł od szczepienia na COVID-19? Bo ja nie znam. A czy znasz osobiście kogoś, kto umarł na COVID-19? Ja niestety znałem... Argument z jakiegoś ważnego forum internetowego: "Podobno jak sie ma tego czipa ze szcepiąki od Gejtsa to jest super zasieg interneta i zniszka na aktualizacje windowSa. Pewne info od Szwagra" Argument dla twardzieli (skuteczny): Co? Igły się boisz? Argument ilościowy: Do 14.01.2021 na całym świecie zaszczepiono już 30 milionów ludzi. To tyle, co dorosłych Polaków. Komuś mało królików doświadczalnych? (6) Argument jakościowy: Pacjent, zanim zostanie dopuszczony do szczepienia jest weryfikowany - ocenia się potencjalne ryzyko powikłań poszczepiennych za pomocą badania lekarskiego i ankiety medycznej. Część osób nie będzie szczepiona na przykład z uwagi na to, że mają poważna zaburzenia odporności, aktywną infekcję, przebyli wcześniej polekowy wstrząs anafilaktyczny lub są w ciąży. To normalne, podobnie jest z innymi szczepieniami - wystarczy, że zaszczepione zostanie >75% populacji, aby zakończyć pandemię! Argument dla kolekcjonerów: Jak się zaszczepisz, to dostaniesz fajną, kolorową kartę, gdzie można zbierać wpisy z datami. Podobno karta mieści się w tradycyjnym albumie, a także w klaserze. Argument logiczny: Jeśli szczepionka może być niebezpieczna dla zdrowia, to które państwo zaryzykowałoby szczepienie w pierwszej kolejności swojego personelu medycznego? Argumentum poeticum: (Pan Tadeusz, Księga XIII Szczepmy się!) (...) Czuły iglany dotyk śród Twych smukłych ramion Te ostrza dają życie, niegroźnie Cię raniąc... Argument empiryczny: Autor tego artykułu zaszczepił się przeciw COVID-19 i... żyje! ************************************************* Uwaga ANTYSZCZEPIONKOWCY: Covid Challenge! Liczę na Was! Osobiście udowodnijcie nieskuteczność szczepień na COVID: przyjmijcie 2 dawki i zachorujcie masowo na COVID. Proszę o karty szczepień i dodatnie wyniki wymazów w komentarzach... ************************************************* Nie ważne jaki argument Państwa przekona - zalecam jako lekarz szczepienie przeciw COVID-19 Mateusz Malik, lekarz Źródła: https://www.fda.gov/ https://www.ema.europa.eu/en/news/ema-recommends-first-covid-19-vaccine-authorisation-eu Wikipedia https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa2034577 https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/nejmoa2022483 https://ourworldindata.org/covid-vaccinations
  2. 2 rok, lekarsko-dentystyczny, CM UJ. To zależy z pewnością od wielu czynników, jak już wspomnieli inni. Ale głównie od ciebie, jaką jesteś osobą, jak zorganizujesz swój czas. Znam kujonów, którzy nie znają limitów w nauce i nie śpią prawie wcale. Z fizjologii żadne notatki, zapierdalają "Konturka"(cegłę na setki stron, czego nikt normalny nie zrobi xd) tylko i wyłącznie i zdają kolokwia na 10/20, co jest mega wysokim wynikiem, kto jest z CM UJ - rozumie Znam osoby nie jakoś mega zdolne, ale zawsze mają ze wszystkim gładko. Są też tacy, którzy mają wywalone, zawsze znajdą czas na imprezy, jakieś inne rzeczy, pełny luz, i zdają na maxa wszystkie egzaminy. Wyj.bane ma- i zawsze zdaje xd Są osoby, których nigdy nie ma na żadnych imprezach, są jak odizolowani, uczą się bez przerwy i ch.j z tego, bo itak się ledwie czołgają na tych studiach. Więc - to zależy xd Nie zaliczę siebie ani do kujonów ani do ledwie zipiących xD To dopiero 2 rok, a już miałem różnie. Dla kogoś anatomia jest niewyobrażalnie trudna, a biochemia to pestka. Zauważyłem że większość tak uważa, ja odwrotnie xd (nic z tych rzeczy nie jest łatwe, ale zdecydowanie wolałbym wrócić do anatki na 1 roku) Teraz mam biochemię, "najmilszą" panią profesor pod słońcem, nie miałem prawie wcale dobrych podstaw w szkole, więc to jest dla mnie piekłem. Fizjologia - spoko, da się radę, nie ma tyle jak na anatomii, ale wciąż mega dużo. xd Najprostsze to chyba socjologia xddd Mieliśmy konspekt z 11 stron do ogarnięcia, egzamin na 30 min, zdałem po 5 minutach xd, wystarczyła nocka do tego. (spokojnie, bo opierdalałem się do 16;00 xdd) Z jednej strony nie jest to wszystko takie trudne jak się wydaje, studia są dla studenta. Zależy od wydziału, kierunku, uczelni i od ciebie xd... Pomimo tego, z pewnością po 5 latach (jeśli nie umrę na studiach) będę miał uczelni dość.. Jeśli kręci cię stomatologia lub lekarski z kierunków i wybierasz UJ, to przygotuj się na zapierdol. Anatomia na 1 roku cię zaskoczy.. (na lekarskim to wogóle xd bioszka, fizjo, anata i histologia) Ja jestem ze stomy i ten 2 rok jest kurewsko trudny, dla mnie jest trudniejszy niż pierwszy. Mam nieraz tak, że trudno znaleźć czas na wysranie się (przepraszam za słowa, stwierdzam tylko fakty) xd Z drugiej strony no nie da się uczyć 24 godziny na dobę, nie zaliczam się to takiej grupy xd Czasami się opierdalam, za dużo czasami xd Reasumując, uważam że jest ciężko, w ch.j czasami. Ale jak się zda sesję czy jakiegoś kolosa to można się wyrwać na dziką imprezę i się odprężyć, żeby nie zwarjować Daniel ;*
  3. Przecież ja płacę składki! Oczywiście! Składki do ZUS płaci niemalże każdy i każdemu się należy! Tylko, że z pustego to i Salomon nie naleje. A z takimi pretensjami zamiast do lekarzy, ratowników i pielęgniarek to należałoby się zwrócić do Ministerstwa Zdrowia czy chociażby dyrekcji szpitala (która to w mojej ocenie i tak często zapewne ma związane odgórnie ręce). Zawsze będę pamiętał z wykładu prof. Tomasza Jurka na zajęciach z prawa medycznego jakże trafne założenie, że w codziennych zmaganiach systemu stronami są pacjenci i medycy i to między nimi iskrzy, to oni się "widzą" - nie zauważamy jednak, że to co między nimi zachodzi, reguluje i organizuje trzecia strona - zacznijmy z samej góry i wymieńmy Ministerstwo Zdrowia. To jest ten bufor i katalizator. Jako lekarz, jaki ja mam wpływ, że o godzinie 1 w nocy podczas dyżuru, przed izbą przyjęć w której pracuje jest tłum? Żaden... co najwyżej mogę wyjść i zorientować się czy wszyscy oby na pewno wymagają szpitala o tej godzinie, ale to już zapewne sprowokuje kilka niesympatycznych komentarzy w moim kierunku. No i właśnie dziś kilka moich wspomnień jako lekarza. Ponieważ z reguły narzekamy jako pacjenci, ile to musieliśmy czekać, ile było "zbędnej" dokumentacji, że i tak nie wszystkie badania można zostały wykonane itp itd. I te narzekania oczywiście bardzo często są słuszne, ale źle zaadresowane a przez swoją bezskuteczność, nie mają większego sensu (chyba, że wliczyć wyładowanie złości) Godzina 23:30: Panie Doktorze, bo ja tutaj wyczułam takiego guzka na obojczyku - mówi młoda pacjentka. Ja troszkę zagryzam zęby, bo zastanawiam się "no ale co, wyrósł tak w nocy"? Pani neguje urazy i odpowiada na kilka pytań, ja zachowuję pokerową twarz, przechodzę do badania fizykalnego, następnie zlecam RTG i dodaję, że "uważam, że w takiej sytuacji lepiej byłoby przyjść rano" ... i w tym momencie zbliża się do mnie postać o gabarytach 2 x 2 m, partner pacjentki, zbliża się na odległość, że ciężko kartkę między nas włożyć i mówi "a co, masz jakiś problem?". I przestaje być miło... Godzina 20:00: Na korytarzu nie ma gdzie usiąść, przyjmuje pacjenta, puka ktoś do drzwi. Puka znów, mocno, wielokrotnie. Wychodzę. Proszę Pana, tu jest dziewczynka, która przechodziła przez plan filmowy - mówi Pani z plakietką z obsługi tego właśnie planu - i ktoś z okna, z drugiego piętra, rzucił cegłówkę na jej stopę, proszę się zająć. Zwracam wzrok w kierunku pacjentki - dziewczynka stoi, stąpa na obydwu stopach, widać, że płakała, ale teraz się do mnie uśmiecha, obok niej Rodzice. Oczywiście, proszę usiądźcie - odpowiadam - jak przyjdzie Państwa pora, to się zajmę (widzę, że nic zagrażającego życiu się nie dzieje, dotknąłem tą stopę i w ogóle powątpiewam czy cokolwiek się stało). I w tym momencie się zaczyna ... Proszę Pana, jeśli nie zajmie się Pan natychmiast dziewczynką, to gwarantuję Panu, że za chwilę będzie miał tu Pan TVN, Onet i Gazetę wyborczą i będzie zrobię Panu tu takie piekło, że ... Godzina 14:00: Wchodzę do gabinetu Izby Przyjęć po bandaż, za biurkiem Doktor z ponad 30-letnim stażem, na chwilę przed emeryturą. Słyszę jak tłumaczy pacjentowi, że w obrębie nadgarstka nie widać żadnych cech urazu i szkoda robić zdjęcie i naświetlać itd. Pacjent zbliża się do Doktora i zaczyna ... A przypier**** Ci ktoś kiedyś porządnie? I nigdy nie zapomnę reakcji Pana Doktora, a w zasadzie jej braku. Poker face. Nie wciągnął się w żadne zaczepki. Nie wiem jak ja bym zareagował akurat już na tak otwarty ofens. Powstanie powyższych sytuacji miały różne powody - jednak to nie lekarz był ich powodem czy jego zła wola, o co wydaje mi się czasem jesteśmy posądzani. W mojej ocenie, w 99% przypadków agresji, problem leży wyżej - stąd, jeśli ktoś denerwuje się, że tyle musiał czekać, że to już kolejne miejsce w które został odesłany, że nie mógł umówić się planowo itp itd, zawsze proszę aby zwrócić się do wyższej instancji z prośbą o poprawę sytuacji (i to może pomóc!). A nawet ze skargą! Bo raz jeszcze... jaka w tym moja wina, że pacjent musiał tyle czekać? Pretensje powinny być adresowane do tego, kto rzeczywiście za to odpowiada! Zachęcam do takiego spojrzenia na sprawę! PS. Przytoczone przykłady agresji to niestety wersja light.
  4. No zaraz się okaże, że to spacerek ta medycyna, ale niektórzy to chyba mają krótką pamięć! Oczywiście, wiele zależy od uosobienia samego studenta, uczelni, danego semestru, planu zajęć czy asystenta prowadzącego zajęcia. Ale też spójrzmy obiektywnie: zajęć bardzo dużo. Od 3 roku jak się zaczynają kliniki to codziennie zajęcia na rano. A potem jeszcze popołudniowe do końca 4 roku. Wiem jak wyglądają zajęcia na innych uczelniach i to nie na stereotypowej socjologii, tylko na prawie czy na polibudzie (oczywiście tam też są różne kierunku) - zajęcia np 2-3 razy w tygodniu na 12-13, wykłady nieobowiązkowe itd. Nauki - bardzo dużo. Nasz jeden egzamin to jak cała sesja na innych kierunkach, równie "prestiżowych". Czy nikt z Was nie spotkał się z pytaniem "jak to na imprezę nie wyjdziesz, bo masz egzamin za 2 tygodnie???" Na pracę mało czasu. Miałem paru znajomych, którzy próbowali na stałe bardziej pracować, dało się, ale wymiękali, bo nie mieli już siły. I tak to wygląda najgorzej 3-4 rok, wstawanie na rano (czasem na 7.00), bloki ćwiczeń jedno-,dwutygodniowe, wejście, wyjście, czasami śmieszne, a czasami poważne (jak u nas kardiologia np.), Oprócz tego zajęcia na popołudnie (dodatkowo kilka dyżurów 4-6 godzinnych z zajęć klinicznych w szpitalu), do 17.00, do 20.00. Tam też kartkówki, zaliczenia, kolokwia. A potem jeszcze egzaminy... Dla mnie właśnie najcięższy był semestry letnie na 3 i 4 roku. Nie będzie przesadą jak powiem, że były takie ciągi np. 2 tygodnie, 3 tygodnie, że nie było czasu zrobić kupy, bo tak się wszystko skumulowało. 5 i 6 rok to już luz, faktycznie o wiele mniej pracy, o wiele mniej na uczelni, ale codziennie na rano, więc z imprezowaniem w tygodniu słabo, codziennie być na kacu na zajęciach. A same zajęcia to prawdziwe piekło, siedzisz od 7/8 i umierasz, umierasz, umierasz, nic nie robisz, nic się nie uczysz, tracisz czas i umierasz. Tak to jest, że się zapomina. I się tylko teraz imprezowe wyczyny pamięta hahaha A wstawania o 5.30 i wracania do domu o 20 i nie po to, żeby odpocząć, tylko żeby się uczyć to już widzę mało kto Dlatego nawet jak nieraz był czas, żeby wyjść, nie miałem już siły, wolałem przed komputerem zasnąć z browarem i się porządnie wyspać. Oczywiście byli tacy, co mieli na wszystko zawsze wywalone (niby) - część z nich się prześlizgnęła jakoś, a część została gdzieś po drodze a pojedyncze przypadki wyleciały z uczelni. Byli też tacy, co mieli energię na wszystko, no ale ja nie nigdy nie brałem amfetaminy PS Już nie wspomnę o takich wkurwiających sprawach, jak obecność na tych wszystkich zasranych zajęciach i wielkie problemy jak to odrobić. I o innych wkurwiających sprawach, jak duże kolokwia i egzaminy zaraz po feriach, przerwach świątecznych itd. (czyli nawet w wolne się ucz), brak wolnego w dni, w które rektorzy innych uczelni ogłaszali dzień rektorski, bo medyczna musi zapieprzać, bo tak itd.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.