Skocz do zawartości

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07.08.2011 in Wpisy blogu

  1. 4 points
    Szczerze mówiąc po skończeniu studiów trochę inaczej wyobrażałem sobie jak wygląda nasz zawód. Owszem, jak każdy student brałem udzial w praktykach, potem stażu, ale... dopiero teraz, gdy jestem dzień po dniu, tydzień po tygodniu na jednym oddziale udało mi się poznać lepiej prawdziwe oblicze zawodu lekarza. Heh, na pewno będę je poznawał przez wszystkie kolejne lata swojej pracy, ale już tych naszych realiów chyba trochę liznąłem Rozwlekam ten wstęp celowo. Chciałbym choć trochę uzmysłowić być może czytającym to studentom, że czymś całkiem innym jest przypatrywanie się z boku czy nawet uczestniczenie w procedurach tak z doskoku jak ma to miejsce choćby na praktykach, a czymś innym przejęcie obowiązków lekarza-pracownika oddziału. Tak z perspektywy czasu żałuję, że wtedy kiedy jeszcze mogłem łazić za lekarzem, przypatrywać się, i analizować jego decyzje bez konieczności podejmowania samemu decyzji, nie robiłem tego dużo, dużo częściej A teraz? Jednego dnia byłem jeszcze stażystą, a niemalże drugiego sam musiałem przyjmować, diagnozować i leczyć - BOMBA! Taka bardzo pozytywna bomba ale i też wyzwanie, bo nagle się okazuje, że podanie dziecku zwykłego leku przeciwbólowego wymaga rozważenia preparatu, dawki, przeciwwskazań, drogi podania itp, itd No, ale takie podobno są początki. Idziemy dalej! Nasz zawód jest wspaniały, nawet u nas w kraju! Swojego czasu usłyszałem cytat z wywiadu z Profesorem Religą, w którym Profesor mówił, że: [...] jedynie osoba dojrzała emocjonalnie potrafi ocenić, czy chce poświęcić życie praktyce lekarskiej. [...] Kiedy lekarz dostaje dyplom i decyduje się wykonywać ten zawód, musi podporządkować całe swoje życie ratowaniu życia innych ludzi. Medycyna to służba ludziom, którym lekarz w żadnej sytuacji nie może odmówić pomocy. W tym sensie lekarz nigdy nie kończy pracy, ponieważ zawsze musi być do dyspozycji. Poza tym wychodząc ze szpitala opuszcza swoich pacjentów tylko fizycznie, bo zabiera ich problemy ze sobą. Z moją dojrzałością emocjonalną na pewno mogę dyskutować. Podporządkowywanie całego życia dla pomocy innym ludziom też brzmi dość idyllicznie. Powiem Wam jednak jaką drogę do tej pory przeszedłem aby w cytacie Pana Profesora odnaleźć swoje miejsce. Tak jak już wspomniałem, kiedy taki żółtodziub jak ja przychodzi do pracy wcale nie wie co tak na prawdę go czeka. A tu odprawa, obchód, zlecenia, zabiegi, status, przebiegi, skierowania, wypis, rozliczenie, wypis, rozliczenie, wypis, rozliczenie, wypis, wypis, dobra .. na rozliczenia nie mam już dziś sił. Która godzina? 17? Trzeba zbadać pacjentów i trochę z nimi w końcu porozmawiać! U pacjentów wszystko w porządku, dowiedujesz się przy okazji kto jaki film ostatnio oglądał i czemu w szkole nie ma już ocen tylko uśmieszki, słoneczka i inne znaczki. Jest 17:10, a po wyjściu od pacjentów nie pamiętam już o całej górze wypełnionych wcześniej papierów. Trudno, skoro u nas w kraju póki co musi ich tyle być żeby wykonywać ten zawód to "let it be" Jak dla mnie, te kilka chwil w ciągu dnia przy pacjencie rekompensuje wszystko. Wracając jeszcze do słów Pana Profesora - gdyby od samego początku liczyć na regularną pracę "od do" i wysokie zarobki można bardzo łatwo ulec frustracji. Kiedy dostrzeżemy, że istotą naszej pracy jest pacjent, okaże się że nie będziemy chcieli zamienić naszego zawodu na żaden inny. To takie moje przemyślenia po kilku miesiącach pracy - czekam na Wasze komentarze!
  2. 3 points
    Mam tu coś co zainteresuje każdego studenta medycyny z 1 roku. Jeszcze. Przedstawiam Wam moje skromne archiwum testów zaliczeniowych z lektoratu łacińskiego z Wrocławia. Doszedłem do wniosku, że skoro język ten wypada z gry już niebawem, nie ma co zatrzymywać w odmętach niepamięci wybór tych perełek tworzonych przez Drogie Panie. Będę publikował je kolejno od najłatwiejszych poczynając - zapraszam do korzystania - dobre źródło do nauki przed sprawdzianami i fajny sposób poznania typów zadań i wymagań. PIERWSZE KOLOKWIUM (4 koniugacje, deklinacje I i II, przyimki, zdania) więzadło poprzeczne: I KOŁO więzadło poprzeczne.doc i rozwiązanie: rozw I KOŁO więzadło poprzeczne.doc przykurcz niedokrwienny: I KOŁO przykurcz niedokrwienny.doc Rozwiązanie: rozw I KOŁO przykurcz niedokrwienny.doc nerw obwodowy: I KOŁO nerw obwodowy.doc Rozwiązanie: rozw I KOŁO nerw obwodowy.doc okrężnica poprzeczna: I KOŁO okrężnica poprzeczna.doc płaszczyzna pośrodkowa: I KOŁO płaszczyzna pośrodkowa.doc wirus skryty: I KOŁO wirus skryty.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) DRUGIE KOLOKWIUM (4 koniugacje, deklinacje I, II i III, participium praesentis activi, zdania i diagnozy) obrzęk wędrujący: II KOŁO (Ignasia) obrzęk wędrujący.doc ból reumatyczny: II KOŁO ból reumatyczny.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) mięsień skręcający: II KOŁO mięsień skręcający.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) odnoga prawa & ścięgno piętowe: II KOŁO odnoga prawa & ścięgno piętowe.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) sól mineralna: II KOŁO (Ignasia) sól mineralna.doc płuco lewe: II KOŁO (Ignasia) płuco lewe.doc ból przewlekły: II KOŁO ból przewlekły.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) szmer dodatkowy: II KOŁO szmer dodatkowy.doc inne rozwiązania - EMERGENCY ROOM KARTKÓWKA Z III DEKLINACJI: Kartkówki z 3 dekl.doc i Rozwiązanie:rozwiązanie Kartkówki z 3 dekl.doc TRZECIE KOLOKWIUM (4 koniugacje, deklinacje I, II, III, IV i V, przymiotniki dekl. I i II oraz III, PPA, zdania i diagnozy) wywiad rodzinny: KOŁO ZAL. 1 wywiad rodzinny.doc rak drobnokomórkowy: KOŁO ZAL. 1 rak drobnokomórkowy.doc obrzęk pośmiertny: KOŁO ZAL. 2 obrzęk pośmiertny.doc ! oskrzele główne: III KOŁO oskrzele główne.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) psychoza maniakalno-depresyjna: KOŁO ZAL. 2 psychoza maniakalno-depresyjna.doc ! sieć dziwna: III KOŁO sieć dziwna.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) ! ból głowy okolicy czołowej: III KOŁO ból głowy okolicy czołowej.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) jelito cienkie: KOŁO ZAL. 3 jelito cienkie.doc okrężnica drażliwa: KOŁO ZAL. 3 okrężnica drażliwa.doc KOLOKWIUM ZALICZENIOWE (CZWARTE) (4 koniugacje, deklinacje I, II, III, IV i V, stopniowanie przymiotników, zdania i diagnozy) powierzchnia stawowa przednia: KOŁO ZAL. A powierzchnia stawowa przednia.doc więzadło barkowo-obojczykowe dłuższe: KOŁO ZAL. A więzadło barkowo-obojczykowe dłuższe.doc powierzchnia stawowa kolana: KOŁO ZAL. 4 I. powierzchnia stawowa kolana.doc powierzchnia stawowa piętowa tylna: KOŁO ZAL. 4 I. powierzchnia stawowa piętowa tylna.doc część dolna: KOŁO ZAL. B część dolna.doc zwój szyjny górny: KOŁO ZAL. B I. zwój szyjny górny.doc kaszel napadowy: KOŁO ZAL. B kaszel napadowy.doc okreznica wstepująca: KOŁO ZAL. B okreznica wstepująca.doc przewód nosowy dolny: KOŁO ZAL. B przewód nosowy dolny.doc ujście przedsionkowo-komorowe: KOŁO ZAL. B ujście przedsionkowo-komorowe.doc ciałko kolankowate boczne: KOŁO ZAL. B ciałko kolankowate boczne.doc Dla STOMATOLOGÓW: zapalenie nieżytowe: koło 3 - zapalenie nieżytowe.doc Rozwiązanie tutaj (wymaga zalogowania) ząb trzonowy: koło 3 - ząb trzonowy.doc guzek zębowy: koło 4 - guzek zębowy.doc z rozwiązaniem rozw koło 4 - guzek zębowy.doc powierzchnia przyśrodkowa: koło 4 - powierzchnia przyśrodkowa.doc krótka kość: koło 4 - krótka kość.doc warga dolna: koło 4 - warga dolna.doc jama ustna owrzodzona: poprawa - jama ustna owrzodzona.doc łuk powiekowy górny: poprawa - łuk powiekowy górny.doc III KOŁO nieżytowe zapalenie dziąseł: poprawa - nieżytowe zapalenie dziąseł.doc W palących potrzebach służę pomocą off the record: EMERGENCY ROOM
  3. 2 points
    Ostatnio będąc w wolnym czasie na kilku „dyżurach” miałem okazję nie tylko spotkać się bezpośrednio z pacjentem, posłuchać diagnozy lekarza i zweryfikować ze swoją „wymyśloną” ale również posłuchać coś nie coś o przypadkach które tak utkwiły w pamięci lekarzom że po kilku latach dokładnie znają wszystkie dane o nich… Jeden z lekarzy opowiedział mi przypadek pacjenta, który po złamaniu obojczyka był leczony operacyjnie. Wstawiono mu druty Kirchnera które miały ustabilizować obojczyk i wspomóc jego prawidłowe zrośnięcie. Owszem obojczyk się zrósł, ale pacjent zaniedbał to że takie druty trzeba po pewnym czasie wyciągnąć. Jego organizm „walcząc” z ciałem obcym chciał je usunąć. Jeden z tych drutów sam prawie wyszedł bocznie („wybijał się przez skórę”), a drugi wyemigrował w stronę kręgosłupa, i przechodząc przez otwory międzykręgowe dostał się to kanału kręgowego, na szczęście dla pacjenta przy bardzo nieznacznych objawach neurologicznych. Cóż organizm ludzki jest pełen tajemnic i nieprzewidzianych reakcji, a my musimy go mimo wszystko jak najlepiej zdiagnozować i wyleczyć. Przy okazji kazuistyki przypadkowej polecam kilka opisów kilku przypadków LINK1, LINK2, LINK3. Swoją drogą polecam w wolnym czasie uczestniczenie w dyżurach poprzez np. STN. Nawet jak nic się "nie dzieje"
  4. 2 points
    Nawiązując do poprzedniej notki chciałem zrobić małe przeliczenie zarobków lekarzy pracujących w USA. Ponieważ, od dłuższego czasu interesuje się z różnym zaangażowaniem kardiochirurgią to może na ich przykładzie. Kardiochirurdzy zarabiają od 250 tys do 600 tys dolarów rocznie. Największy odsetek tych specjalistów zarabia jednak około 450 tys. Zakładając, że dolar to średnio 3 złote, mamy zarobek rzędu 1 mln 350 tys rocznie. Ponieważ w Polsce raczej przelicza się na miesiąc to podzielmy to przez 12 i wychodzi 113 tys złotych miesięcznie. Niech w USA będzie drożej i niech podatki będą wyższe to nadal zarobki są niesamowite. No ok ok, ale wiadomo, że kardiochirurgia to specjalizacja wyjątkowa i Ci specjaliści wszędzie całkiem dobrze zarabiają, więc zróbmy jeszcze małe przeliczenie na przykładzie chirurgii ogólnej. Lekarze zarabiają tam średnio 300 tys rocznie, co po przeliczeniach daje 75 tys miesięcznie... hmm... that makes me feel like I want to get up at 4 in the morning A przechodząc do samej chirurgii. Miałem okazję uczestniczyć ostatnio w operacji pacjenta z choroba Hirschsprunga (dla przypomnienia - brak śródściennych zwojów Auerbacha i Meissnera na ogół w dystalnym odcinku jelita grubego). W wyniku braku perystaltyki na tym odcinku dochodzi do częstych zaparć, a odcinek proksymalny poszerza swoje światło mogąc doprowadzić do jelita olbrzymiego (megacolon). Pacjent był operowany metodą Duhamela, w której jak zrozumiałem wycina się przede wszystkim poszerzony odcinek. Zwrócić uwagę jednak chciałem na tym jak technicznie wygląda zabieg. Po otwarciu jamy brzusznej, odcinek jelita, który ma być resekowany jest uwalniany. Następnie od odbytu jelito jest wynicowywane i wycinane. Wolny koniec, który pozostaje w tym momencie na wysokości odbytu przyszywa się - jeśli dobrze zauważyłem to warstwa mięśniowa do mięśniowej, śluzowa do śluzowej. Jak widać na poniższym zdjęciu, jelito może być naprawde monstrualnie rozdęte. Dojście do jamy brzusznej może być także laparoskopowe. Wybaczcie powtarzające się "jeśli dobrze zauważyłem" itp, ale w książce, którą mam nie ma praktycznie więcej szczegółów, a wszystkiego na zabiegu nie wyłapałem. Pozdrawiam! Mateusz -- Źródła zdjęć: http://arifs.blog.ugm.ac.id/page/7/, mp.pl, http://praanadah-hospital.com, http://medischcontact.artsennet.nl/Nieuws-26/Tijdschriftartikel/68758/Obstipatie-bij-een-13jarige-jongen.htm
  5. 1 point
    Nie do wiary, ale jednak... jutro ostatni dzień zajęć na studiach! Uczucie wspaniałe, póki co absolutnie nie ma mowy o myśleniu typu "ahhh, szkoda, że to już koniec" Inna sprawa, że dziwnie jakoś, bo nigdy więcej z Radkiem, Nelą, Igorem, Kasią, Kingą i całą dużą dwudziestkączwórką nie będziemy chodzić już do jednej klasy i grupy... daamn! Inna sprawa, że zostało 5 egzaminów, ale ćwiczeń już nie będzie! Koniec, dziękuję, jutro zrobimy sobie pamiątkowe zdjęcie.
  6. 1 point
    Po roku przygotowań witamy na MedFor.me - Ogólnopolskim Forum Studentów Medycyny i Lekarzy. W naszym zamyśle ma być to pierwsze forum, które na szeroką skalę połączy studentów medycyny z całej Polski! Sami jako studenci medycyny tworząc to miejsce szczególną uwagę poświęciliśmy na sprostanie naszym potrzebom - zasadność działów, które prezentujemy poniżej była wielokrotnie weryfikowana i dostosowywana. MedFor.me jest również adresowany do lekarzy - obecnych i tych, którymi staniemy się już niedługo - oraz do kandydatów na kierunek lekarski i lekarsko-stomatologiczny. Zapraszamy również do lektury blogów innych studentów, ich tworzenia, chatu oraz pozostałych funkcji forum. Dziękujemy za Twoją obecność, będziemy wdzięczni za uwagi, pomysły i zachęcamy do współtworzenia oraz popularyzacji tego miejsca! W imieniu redakcji, Mateusz Palczewski redakcja@medfor.me ~~~ Akcja "Na dobry początek" Na aktywnych użytkowników których posty będą znajdowały uznanie pozostałych, czekają wartościowe upominki od redakcji - Medycyna wewnętrzna. Repetytorium dla studentów medycyny i lekarzy (Gerd Herold). To tylko na dobry początek!
  7. 1 point
    Nie samą medycyną człowiek żyje! Na weekend polecam narty i deskę w Szklarskiej albo... gdziekolwiek Zdjęcie zrobione z wyciągu na Szrenicę - widok na trasę FIS (Ściana) PS. GOPR miał co robić - w naszej ekipie jedno skręcenie st. kolanowego.
  8. 1 point
    Przy okazji nauki ginekologii napotkałem na tak fenomenalną animację, że aż postanowiłem się nią z Wami podzielić. Jeśli ktoś miałby problem ze zrozumieniem endometriozy (choć zagadnienie nie jest wybitnie trudne jeśli chodzi o podstawy) to polecam. Cała strona (endometriosis.org) z resztą na poziomie! A jeśli jesteśmy już przy ginekologii to znalazłem ostatnio też fajny filmik prezentujący m.in. obroty w kanale rodnym - http://www.medicalvideos.me/2012/02/natural-vaginal-child-birth-delivery.html Pozdrowienia znad Bręborowicza
  9. 1 point
    Kiedyś, bodaj na trzecim roku studiów usłyszałem dobrą radę od znajomego lekarza, która pomogła mi sprecyzować, kim po studiach chciałbym zostać. Chciałbym się nią podzielić z szerszym gronem bo niby infantylnie prosta, jednak dla mnie stanowiła krok milowy i dużą pomoc. Na studiach medycznych zaczynając zajęcia kliniczne, czyli polecam od trzeciego roku, dobrze jest sobie przyobserwować każdy oddział na którym ma się zajęcia, praktyki, wolontariat itp. Znajomy zalecał mi nawet założyć sobie notatnik, w którym kolejne strony zatytułować zgodnie ze specjalizacjami np. endokrynologia, kardiologia, chirurgia bariatryczna, ortopedia, kardiochirurgia, itd... Mając następnie styczność z danym oddziałem zapisać sobie wszystkie jego subiektywne plusy i minusy. Przy czym pod uwagę wziąć nie tylko rodzaj procedur, zabiegów, operacji i innych czynności jakie są na nich wykonywane, ale również zlustrować lekarzy jacy tam pracują i jakie mają wspólne cechy, czy mi odpowiadają czy nie. Idąc tą myślą... takie obserwacje starałem się robić jak najdokładniej. Już na początku zauważyłem że interniści, endokrynolodzy, kardiolodzy mają dużo papierkowej roboty. W sensie dużo wyników badań na papierze, masa cyfr, liczb wykresów, a przy tym siedzenie za biurkiem i główkowanie co z tego można wywnioskować. Niektórym taka „czysta robota” bardzo odpowiada, niemniej dla mnie było za mało ruchu, za dużo działania w jednym miejscu. Z drugiej strony była chirurgia ogólna, bariatryczna, gastroenterologiczna, kardiochirurgia, chirurgia dziecięca itp... tutaj praca na oddziale w tym ta „papierkowa”, była połączona z wyjściem co jakiś czas na salę operacyjną, bądź do pokoju zabiegowego, a tym samym zmiana o 180stopni tego co dotychczas było wykonywane. Teraz zaczynały liczyć się umiejętności manualne wypracowane przez doświadczenie, zręczność i ruchy wyuczone przez obserwacje i wielokrotne ich powtarzanie. Działanie, akcja, napięcie i... powrót na oddział. Dużo większa różnorodność, w której zdecydowanie lepiej się czułem. To nie wszystko bo specjalności zabiegowych jest dużo. Wprawdzie jeszcze nie postawiłem „kropki nad i” w kontekście dokonania ostatecznego wyboru, ale już wiem ku czemu się skłaniam. Wśród tych różnych zawodów „rzeźniczych” też robiłem i robię dokładny rekonesans. Tu pod uwagę biorę np. średni czas trwania zabiegów (niektórzy lubią stać codziennie przy stole operacyjnym po kilka, kilkanaście godzin, inni np. kilka razy po godzinie), charaktery już wyspecjalizowanych lekarzy (czasem można dopatrzyć się dużych podobieństw o obrębie danej grupy np. otwartość, empatia, arogancja), jakie są warunki pracy (czy dużo pieniędzy w daną specjalność jest inwestowane, a przy tym głównie jaka jest dostępność do specjalistycznego sprzętu, leków) i wiele innych – zależy co dla kogo jest istotne. I jeszcze jedna rzecz – polecam od najwcześniejszych lat działanie w kołach naukowych, chodzenie na dyżury czy wolontariat. Nawet jeśli ktoś zapisze się gdzieś na pół roku – będzie mógł zobaczyć i poczuć coś na własnej skórze czy mu to miejsce/ludzie/otoczenie odpowiada czy nie. Polecam zastanowić się nad tym , szczególnie studentom z pierwszych lat studiów Pozdrawiam, Mateusz
  10. 1 point
    Smudek czyli połączenie słowa "smutek" i Smuda (trener naszej reprezentacji piłki nożnej). Zawsze mocno kibicowałem naszej reprezentacji! Jak żyję te 24 lata, nie ma co ukrywać, że większość meczów (meczy?) dostarczała raczej rozczarowania niż radości. Jedyny czas, kiedy poza wiarą w "naszych" można było realnie na nich postawić był wg mnie okres za Leo Beenhakkera. Pierwszy raz w historii dostaliśmy się do finałów Mistrzostw Europy (Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii). W eliminacjach do tego turnieju pokonaliśmy Portugalię, a w meczu rewanżowym zremisowaliśmy. Szliśmy zdecydowanie w dobrą stronę i z tego co wiem, nie jestem odosobniony w tym przekonaniu Koniec końców w finałach nie powalczyliśmy za dużo, ale mimo wszystko. A potem przyszedł czas na zmiane trenera, ale po co?! A skoro już to czemu Smuda, który nie ma doświadczenia międzynarodowego, a nie Kasperczak? Czemu nasz trener jest gwiazdą Biedronki, a na koszulkach nie ma orzełka. Idziemy wg mnie w zdecydowanie złą stronę. Czy to jakiś kolejny trick PZPNu? Nie wiem, ale i tak trzymam za naszych kciuki i mam nadzieję jak zawsze, że będzie lepiej... niż zawsze Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji!
  11. 1 point
    Salve! Na początek chciałbym w kilku zdaniach zniechęcić i odstraszyć wszystkich potencjalnych czytelników tego BLOGA Już czuć swąd, bo będzie tu dużo o trupie, jakim jest w ogóle ŁACINA. Postaram się jednak wdrożyć procedurę zapobiegającą rozkładowi zwłok, bo próba wskrzeszenia to na pewno nie domena medycyny - raczej sympatyczni, choć nieco nawiedzeni filolodzy klasyczni wierzą jeszcze w nowe życie języka Horacego i Cezara - rzućcie okiem: http://ephemeris.alcuinus.net/ Odpał - prawie jak tvn24.pl Chodzą słuchy, że już za kilka lat łacina medyczna zniknie, a anatomii będziemy uczyć się po angielsku. Ale cóż - medyczny angielski bez łaciny to chyba tylko 'gallbladder', 'belly' i kilka innych - jak ktoś studiował, to wie o co chodzi... Ostatnio w czasie przygotowań do lekcji natrafiłem na genialne zdanie (wszystkich niezainteresowanych proszę już teraz o opuszczenie bloga, nim stanie się coś niedobrego...) do przetłumaczenia z polskiego na łacinę: Spośród gruczołów wewnątrzwydzielniczych przysadka mózgowa, mająca kształt fasoli, jest gruczołem najmniejszym i najważniejszym dla organizmu ludzkiego, leży u podstawy mózgu w siodle tureckim. Fantastyczna łamigłówka - znajdziemy tu wszystkie smaczki z deklinacji i koniugacji, zastosowanie przyimków, stopniowanie przymiotników, składnię Genetivus Partitivus, PPA (Participium Praesentis Activi) i jeszcze coś... Uważam, że jeśli ktoś umie poprawie stworzyć na tej podstawie łacińskie zdanie, a szczęśliwym trafem jest właśnie studentem I Roku Wydziału Lekarskiego - ma zaliczenie z lektoratu w kieszeni. Czy znajdzie się wśród nas taki śmiałek? Tip: fasola = phaseolus, -i (m)
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.