Zawartość dodana przez Oka
-
Ulubiony/najgorszy przedmiot na studiach
Jak widzę wszyscy kochają histologię. Ja sama nie mogłam narzekać na asystenta, ale sam przedmiot przyprawiał mnie o drgawki. Do tej pory nie wiem jakim cudem uniknęłam piekła poprawek. A najlepsza była historia medycyny: nic do nauki i fajna rozmowa z profesorem, aż współzdający zaczęli mnie kopać, żebyśmy skończyli. Potem kazał podac indeksy i przypomniałam sobie, że to egzamin. A na serio: nawet jeśli jakiś przedmiot jest ciekawy, to nie ma na niego czasu. Wszystko szybko, szybko, bo zaraz następna grupa, spektrofotometr trzeba zająć, bo nam nie zaliczą, każdy robi co innego i odpisuje się wyniki do ćwiczeń, bo nie ma czasu. Żaby puścili nam na filmie, bo nie ma czasu, pieniędzy i ekolodzy się czepiają. Jedyne praktyczne spokojne zajęcia miałam w zaciszu własnej kuchni krojąc na kawałki świńskie serca, a potem zastanawiając się, kto w bloku ucieszyłby się z torby krwawych strzępów.
- Wyjeżdzacie?
- Anatomia - jaki atlas? jaki podręcznik?
-
Wyjeżdzacie?
Kilka razy byłam w takim układzie, więc mogę się wypowiedzieć. Rok szybko mija. Jeśli to jednorazowy wyjazd na czas określony to nie zniszczy dobrego związku- zwłaszcza jeśli dotyczy młodych ludzi, bez dzieci i większych zobowiązań. Jeśli mamy plany powrotu i konkretne ustalenia to wyjechać można, jak najbardzej. Częste wyjazdy- tu mamy zagrożenie syndromem żony marynarza. Ma się świadomość, że ta druga osoba jest, ale stopniowo odsuwa się ją od spraw codziennych, związek staje się czymś tak odświętnym, a partner istotą dość wyidealizowaną. Jak przyjedzie na dłużej to nie wiadomo co zrobić. Ja tu, ty tam, zobaczymy jak się rozwinie- kompletny kanał Bez planów, zobowiązań, bez dzielenia radości i problemów, bez sensu.
-
Kobiety w chirurgii :)
No to jaaazda w stereotypy.
-
Która uczelnia medyczna w PL najlepsza?
Ale co możemy powiedzieć o uczelniach na których nie studiowaliśmy? Że słyszeliśmy coś od znajomych? Kto nam przedstawi wszystkie za i przeciw? Normalne jest, że wśród dalszych znajomych nie wywleka się swoich problemów, a to co nam na wątrobie leży zatrzymujemy dla siebie, albo dzielimy się z przyjacielem. Nie raz z wypowiedzi można odnieść wrażenie, że bliska osoba studiuje na dwóch uczelniach- tej na której ludzie są świetni, kadra pomocna a egzaminy bezproblemowe i tej, w której biją, gnębią i zjadają biednych studentów.
-
Wyjeżdzacie?
Ja raczej nie wyjadę na stałe. Rozważam wyjazd czasowy, ale na emigrantkę się nie nadaję- "za bardzo jestem stąd". Podczas dłuższych pobytów za granicą zawsze miałam wrażenie, że to nie mój świat. Tu mam rodzinę i przyjaciół, w rodzinnym mieście będzie dla mnie praca, więc do zmiany decyzji trudno będzie mnie zmusić.
- Anatomia - jaki atlas? jaki podręcznik?
-
Dlaczego wybraliście medycynę?
Nie wiem, czy wypada mi się wypowiadać, bo "pomoc innym" była ostatnią rzeczą o jakiej myślałam. Po prostu uznałam, że z moimi zdolnościami nie mam innego wyboru jak medycyna, a cechy charakteru odpowiadają dobremu lekarzowi. Nie lubię też mówienia "powołaniu"- dla mnie zawsze było oczywiste, że w tym, co robimy dajemy z siebie wszystko i poświęcamy się na ile to możliwe. Po prostu jestem, interesuje mnie to i mam nadzieję robić to dobrze. Czasem jest przykro, kiedy koledzy z liceum pracują się i bawią się, a ja siedzę nad książkami. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie innego wyboru.
-
Nerwy?
A ja zastanawiam się, czemu nie wyszłam bogato za mąż Egzaminy to żadna przyjemność (poza ulgą na koniec), ale generalnie powtarzam sobie, że moje nerwy jeśli już coś zmienią to na gorsze. Nad kartką staram się "wyłączyć" i nie myśleć o konsekwencjach. Najlepiej wspominam egzamin z biochemii- w drodze na uczelnię narobił na mnie ptak. Tak się zestresowałam czyszcząc spódnicę, że na egzamin poszłam na zupełnym luzie.
- Anatomia - jaki atlas? jaki podręcznik?