Zawartość dodana przez Oka
-
Zaczynając od "początku", czyli wywiad tak jak lubię
Ja jeszcze dorzucę dwie luźne uwagi 1) Staram się nie sugerować chorym, a zwłaszcza dzieciom objawów, chyba, że jest to konieczne. Jakoś często trafiali mi się tacy, których zawsze straszliwe bolało to, o co zapytałam. 2)Fajnie byłoby, gdyby polskie szpitale miały jakiś pokoik do zwierzeń. Ludzie krępują się swoich dolegliwości i nie zawsze mają ochotę zwierzać się w pełnej sali. Skoro pacjent chce trochę dyskrecji, to gdzie go zabrać? Do wyboru miałam najczęściej krzesło na korytarzu, wiecznie pełną salkę z telewizorem, ew. klatkę schodową.
-
Ile powienien zarabiać lekarz?
Godziu, ale to co na Zachodzie wydaje się normalne dla ludzi , u nas jest postrzegane jako luksus. Wygodne mieszkanie, ciuchy z lepszego sklepu (nie od projektanta), wakacje chociażby raz do roku, dobry, ale nie jakiś super samochód- i już ludzie patrzą człowiekowi na ręce, snując teorie spiskowe.
- Ile powienien zarabiać lekarz?
- Ile powienien zarabiać lekarz?
-
Kobiety w chirurgii :)
Bez dobrych nerwów i szybkiego myślenia chyba nikt nie wybierał się na te studia. Fakt, dlaczego w opinii niektórych cechy te mają korelować z płcią pozostaje nadal mi nieznany.
- Ile powienien zarabiać lekarz?
-
Nerwy?
Śmiem twierdzić, że podobne podejście ma większość studentów, a oficjalna moda nakazuje wręcz prezentować zblazowanie na granicy olewactwa- na mojej uczelni po etapie masowych histerii przyszła pora na "no, tak trochę przeczytałam, giełdę przejrzałam, jakoś to będzie"
-
Ile powienien zarabiać lekarz?
http://manga.tanuki.pl/strony/manga/3298-black-jack-ni-yoroshiku/rec/401 Bohater tej mangi tak sądził, mimo, że za pensję mógł co najwyżej umrzeć z głodu. Akurat niedawno porównywałam mangi traktujące o życiu lekarzy i zauważyłam ciekawą prawidłowość- tam, gdzie autor miał coś wspólnego z pracą lekarską (Team Medical Dragon, Black Jack) to nie kazał bohaterom pracować za grosze (w przypadku tego ostatniego kwestia była rozwiązana w sposób wręcz wymarzony). W Say Hello... autor lekarzem nie jest i jako jedyny marudzi nad tą kwestią.
-
Aspartam = Trucizna !
A co sądzicie o ludziach słodzących fruktozą "bo ma niski indeks", a naprawdę powoli rozwala regulację gospodarki węglowodanowej? Chyba zrobię post "kopiuj-wklej" na takie dyskusje.
-
Kilka słów o polityce
Tu nie trzeba więcej podatków, tu trzeba jaj, by zabrać się za reorganizację kasy. Jakoś pieniądze na 50 letnich emerytów i zdrowo pomykających rencistów się znajdywały, jest na utrzymanie Senatu, o którego aktywności nikt nie słyszy. Może inni użytkownicy tego forum mogą sobie pozwolić na wydanie lekką ręką sporych sum- mnie na prywatne studia nie byłoby stać, już samo utrzymanie w obcym mieście jest w naszych realiach wydatkiem. Pewnie, można zaciągnąć kredyt, który będzie zjadał na kawał dochodów przez resztę życia. Pewnie, można wracać do XIX wiecznych standardów "szkół niby darmowych, a dostępnych tylko bogatym.
-
Szpitalne anegdoty
Życie nie jest lepsze czy gorsze niż seriale. Jest po prostu zupełnie inne. Ludzie o szpitalach opowiadają fantastyczne historie- a co ciekawego zobaczyli w nich ci, którzy zdecydowali się spędzić w nich przyszłość? 1)Praktyki szpitalne. Przyszli lekarze w tym, co sklep miał na składzie i prawie-pielęgniarki w szkolnych fartuchach. Do jednej starszej pacjentki przychodzi w odwiedziny całkiem przystojny, dorosły wnuczek. Wnusio wychodząc zagadał się z młodą pielęgniarką. Jak babcia zobaczyła, zaraz przywołała go do początku -Wnusiu, co ty robisz, ta w zielonym tylko na pielęgniarkę idzie, do tych w białych się uśmiechaj, to przyszłe doktorowe. 2)JW. Pacjentka skarży się na ból ucha. Straszliwy. Okropny. Niemożliwy. Laryngologicznego oddziału niet. Jest laryngolog w przychodni. Decyzją lekarza pakujemy na wózek, lecimy przez laboratoria, taranujemy tłum wściekłych pacjentów, osiągamy gabinet. Lekarka pyta się jak dokładnie boli. Pacjentka z dramatyczną miną łapie się za małżowinę. 3)Wolontariat. Prowadzę pacjenta na gastroskopię, gość przerażony jak diabli. Jakiś ogórek na pielęgniarskich wita nas słowami "O, znowu coś spaprzą i będzie operacja". Pacjenta utrzymuję siłą. Podczas zabiegu wystawiam nosa i widzę jak ogórek namawia jakąś matkę na pozwolenie o zrobienie zastrzyku jej dziecku. Postanawiam przyjść z pomocą. "Proszę mu pozwolić, on uczy się na błędach, drugi raz tak tego nie spaprze". Do końca praktyk gościu pościel zmieniał. 4) Partyki w przychodni. Nudzę się jak mops, w końcu przychodzi gość i mówi, że coś ma w uchu i wyciągnąć nie może. Patrzę i coś rzeczywiście siedzi. Patrzę bliżej- kleszcz. A właściwie odwłok wystaje. Jakim cudem żył i się nassał nie wiem, wiem, że bałam się zaryzykować pincetki, a lasso już nie przeszło. Odesłałam do szpitala na SOR. Szczęściem kleszcze u nas zdrowe.
-
Przygotowania do matury.
No to jeszcze mała rada: nie pokazuj w gronie współzdających, jeśli się boisz, daj się wciągnąć w labidzenie "łolaboga, nie zdamy", licytacje kto czego nie umie i na jakie korki nie chodzi. Do dziś wspominam to z niesmakiem. Histeria w pojedynkę prędzej przechodzi, bo szybko uświadamiamy sobie, że nic nie pomoże a co najwyżej zatruje życie.
-
Przygotowania do matury.
Nie był. Nie mam złudzeń, że jako osoba niezbyt zamożna i bez znajomości przy starym systemie widziałabym medycynę jak świnia niebo. Nie mam wielu ciepłych słów o nowej maturze, ale w jednym muszę oddać jej sprawiedliwość- ukróciła podział na równych i równiejszych, przyjmowania "krewnych i znajomych królika". Tak, wiem, że jak ktoś chce to i tak zrobi, ale teraz, żeby przyjąć "po znajomości" trzeba obniżyć wszystkim próg. Zdawanie na wiele uczelni, zamiast na jedną znacznie podwyższyło szanse. Polski i angielski pisałam z marszu, więc de facto przygotowywałam się z trzech przedmiotów. Chemię miałam dobrą w liceum, zresztą tylko ślepy by nie zauważał, że przez parę lat zadania powtarzały się, zmieniały się tylko wzory. Luzik. Biologia- rok korków u pani egzaminator, coby trafić we wstrętny klucz. Fizyki uczyłam się sama, ale problemu z tym nie było, bo wbrew temu co mówią, można ją lubić i rozumieć. Trzeba tylko starych podręczników i trochę matematyki. IMHO zdawanie trzech przedmiotów bardzo podnosi szanse- do tych "na dwa" trzeba napisać każdy egzamin perfekcyjnie, tutaj można wyrównać. Ludzie zazdrościli mi punktów, ale i tak przed ogłoszeniem wyników płakałam, że z takimi to ulicę mogę zamiatać, bo nigdzie mnie nie zechcą. Zechcieli na 4 z 5 umedów.
-
Studia na lekarskim - Wasza utopia
Dzisiaj widzę na medycynie ratunkowej kartkę, że nie ma możliwości odrabiania i przepisywania się. Zajęcia typowo seminaryjne, żadnych stanowisk z mikroskopami czy komputerami. Tak, widać wszyscy uwielbiamy przepisywać się dla przyjemności. Koledzy poszli z grzeczną prośbą, przepisano ich bez problemu. Tylko po co ta kartka? Do wspomnianych przez Godzię rentgenów dorzucę fakt, że egzamin z nich był piekielnie niejasny. Niby wskazana struktura strzałką, niby ilość słów wypisana, ale ile struktur o podobnej nazwie leży koło siebie? Na pierwszym terminie każda struktura miała jedną słuszną nazwę i wpisanie czegoś innego nie było zaliczane. Potem chyba poprawili. Drugi babol jaki wyszedł przy komputerowym egzaminie z anatomii był dobór pytań- niby losowane, w praktyce grupa przede mną pisała z kończyn, a my mieliśmy li i jedynie głowę i szyję. Fantomy zasługują na wymianę. Na PNMK badanie dna oka wygląda tak, że zaglądamy do gały fantomu i mówimy z pamięci, co być powinno, bo zepsuty i ciemno. Fantomy piersi mają guzy jak orzechy, w dodatku chyba tylko 3 były całe. Fantom do badania ginekologicznego- ja tu mam coś wyczuć? Jedyne, czego będę bronić to bioetyka- w końcu trzeba wiedzieć na czym się stoi.
-
Studia na lekarskim - Wasza utopia
1) Więcej praktyki, więcej zajęć- nie wiem jak gdzie indziej, ale na Umedzie z roku na rok jest coraz mniej godzin, a student czasu ma coraz mniej, bo w rezultacie uczyć się wszystkiego musi z książek. Praktycznie z każdego przedmiotu coraz więcej jest seminariów, coraz mniej praktyki. EKG godzinka, godzinka USG i co z tego mamy, poza tym, ze kiedyś tam trzeba się było powlec bladym świtem? 2) Wszystko cozammen do kupy. DAnio i tak wiele pamięta, ja nie pamiętam z biologii nic. Może i miałoby to sens jako lekkie wprowadzenie, ale w praktyce wygląda to tak, że pasożyty widzieliśmy na zdjęciach i uczyliśmy się na pamięć drobiazgów, które i tak się zapomni. 3)Zróbcie coś z tymi podręcznikami. Gdybym miała kupić każdy podręcznik to bym sto lat spłacała pożyczkę. Podręczniki są drogie i nikt nie robi nic z tym, żeby uczynić je tańszymi, albo chociaż łatwiej dostępnymi. Stare jak świat wydania, pojedyncze egzemplarze w bibliotekach. Może dałoby się jakąś platformę cyfrową, choćby płatną? 4) Zsynchronizujcie nauczanie i ustalcie zasady przepisywania przy przenoszeniu się. Nikt mi nie wmówi, ze farsa z mieszaniem przedmiotów powstała w innym celu, niż utrudnienie ludziom życia. Na razie tyle, ale pewnie sobie coś przypomnę.
-
Co z tą Polską?
Jaja sobie robicie? Chcecie, żeby mówiono o czymś co wymaga wiedzy i przedstawienia różnych możliwości, o czymś, co naprawdę wpłynie na nasze życie? Zapomnijcie. To tak jak z biografiami fizyków- piszą, że lubili poezje i grali na skrzypcach, bo mało kto jest w stanie ogarnąć, czym się zajmowali.
- Według MZ aż 80% przyszłych lekarzy powinno zostać lekarzami rodzinnymi - co o tym sądzicie?
-
Na granicy humoru - wrażenia pacjentki!
No właśnie, jak tu się zapytać czy w ogóle odezwać, skoro wszyscy wpajają w człowieka przekonanie, że powinien sam to wiedzieć a jak nie wie to niech pójdzie i w jakimś kącie spali się ze wstydu (ale tak, żeby ścian nie pobrudzić).
-
Sprawy sądowe lekarzy
Generalnie zawsze dopóki nie spróbujemy wszystko wydaje się łatwe. Przykładowo po co tyle krzyku o zastrzyk w tyłek? Co może byc trudnego w osłuchiwaniu? (Znam rodziców, co kupili stetoskop, dziecko sami profilaktycznie osłuchują i za każdym razem znajdują zapalenie płuc, gruźlicę i niewydolność serca)
-
Mikrobiologia - Virella, Zaremba, Murray?
W Łodzi niby jest Murray= cegła porównywalna z dwoma tomami Stachury= ale i tak wszyscy uczą się z przeterminowanego skryptu.
- Ulubiony/najgorszy przedmiot na studiach
-
Sprawy sądowe lekarzy
O większości spraw trudno mi się wypowiadać, ale te, które znam ze swojego środowiska były ewidentnie zawinione. Niestety przez lata lekarz jak pan na włościach był nietykalny. Zwłaszcza w małych miejscowościach zero kontoli i poczucie bezkarności bo i tak nigdzie indziej nie pójdą . Znam ludzi w moim wieku, którzy przez ewidentne błędy lekarskie zostali kalekami i nawet odszkodowania nie zobaczą a ci co im to zrobili nadal wesoło praktykują, bo sprawy uległy przedawnieniu zanim ludzie doszli do wniosku, że pijany ordynator na położnictwie czy chirurgii to nie jest coś na co się trzeba godzić.
-
Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę
Nie kanapki, bo trudno przed Panem Tomkiem ukryć, ale ja zawsze podjadałam. Zdarzyło mi się popijać pepsi czyszcząc mózg ze zfajczonych opon (pozdrowienia dla roku przed nami).
-
Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę
Zimą, jak rozpalili grzejniki i zamknęli wszystkie okna, a pan nadzorca krążył z baniaczkiem dolewając alko do prepatarów to rzeczywiście można było odlecieć przez wyciąg. A swoja drogą zna ktoś kogoś, kto z powodu "strachu przed krwią" zrezygnował? Czasem ludzie się tak tłumaczą, a potem wychodzi szydło z wora, że bali się, ale czego innego.
-
Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę
Medycyna. Św. Graal studentów zaludniony przez anioły marzące o pomocy całemu światu. Zombie z nosem w książkach. Zblazowane dzieci lekarzy. Gdzie dla rozrywki wycina się sobie na wzajem nerki i grilluje na ruszcie ze starych kości opalanym przeterminowanymi podręcznikami. Chyba o żadnym kierunku nie chodzi tyle mitów i miejskich legend co o medycynie. Z jakimi zabawnymi pytaniami/stwierdzeniami spotkaliście się w czasie studiów? -Studenci medycyny cały czas się uczą. Dzień i noc, bez czasu na nic. -Anatomia polega na samodzielnym rozcinaniu świeżych ciał. (kilka razy) -Czaszka na anatomię jest niezbędna. W celu zdobycia takowej należy udać się do grabarza, który za butelkę alkoholu wykopie świeżego trupka i odrąbie mu głowę szpadlem. (Co roku w sezonie ogórkowym gdzieś w mediach jest taki artykuł. Doprowadza do białej gorączki profesorów anatomii.) -Na medycynie są same zajęcia praktyczne, już pierwszego dnia biorą człowieka do szpitala. W końcu osłuchiwanie to nic trudnego, każdy potrafi założyć stetoskop.