Zawartość dodana przez Matt
-
Chirurgia plastyczna
Może próbować ;] Rezydentury też nie można przedłużać w nieskończoność. Specjalizanci też mogą umilać życie swoim opiekunom. Znam przypadek (chodziło akurat o inną specjalizację, ale tez zabiegową), gdzie osoba specjalizująca się poza wysłaniem paru pism do MZ poszła na całość i złożyła wniosek o ukaranie swojego opiekuna za złamanie art 52 i 53KEL. Za sprawą OROZ, do ktorego ta skarga trafiła (dość znana osoba w pewnych kręgach ) działo się oj działo i wrażenia też był niezapomniane ;] Były też przypadki, gdzie próbowano po prostu zwolnić rezydenta celem przyjęcia pociotka - niestety sądy powszechne nie wykazały zrozumienia dla konieczności wspierania talentów dziedziczonych genetycznie i uznawały takie zwolnienia za bezprawne. W takich wypadkach poszkodowani powołują się zazwyczaj na wyrok SN I PK 5/05 (rezydentka - lekarz stomatolog pozwała Uniwersytecką Klinikę Stomatologiczną w Krakowie i wygrała).
- Chirurgia plastyczna
- Chirurgia plastyczna
-
UCK: pomylono grupę krwi, pacjent zmarł
Tego typu zaniedbania zdarzają się nie tylko w klinikach, ale w przypadku klinik pewnie bardziej gryzie to w oczy. Niestety lekarze mają marne pojęcie na temat transfuzjologii i obowiązujących przepisów, nawet jeśli toczą krew.
-
UCK: pomylono grupę krwi, pacjent zmarł
W łamaniu prawa i procedur jak widać też ;]
-
UCK: pomylono grupę krwi, pacjent zmarł
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,14979104,W_szpitalu_w_Gdansku_pomylono_grupe_krwi__Pacjent.html http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/1045644,gdansk-w-uck-zmarl-pacjent-ktoremu-podano-zla-grupe-krwi,id,t.html?cookie=1 Kolejny przykład tego jak kończy się nieprzestrzeganie procedur ;]
-
historia jak z horroru
Fakt, to miło z ich strony, że zoperowali coś do czego sami się przyczynili. Zrobili jej wielką łaskę i powinna im postawić pomnik Tak na marginesie wypadałoby wspomnieć, że nie o wszystkich lekarzach poszkodowana wypowiada się źle. Owszem, nie udało się ustalić jednoznacznie wszystkich aspektów sprawy, o czym zresztą jest mowa w artykule. Niemniej jednak Salmonella nie wleciała oknem, bądźmy poważni Szpital sam strzela sobie w stopę - przede wszystkim nie dostarczył całej niezbędnej dokumentacji (bo się zgubiła), była ona też niedbale prowadzona. W dodatku okazało się, że kopia wyniku hp różni się od oryginału. W przypadku, gdzie sąd orzeka, że zarzuty powódki iż wynik został sfałszowany nabierają realnego wymiaru szpital jest na straconej pozycji. Co więcej wersja lansowana przez szpital też jest dla niego w wielu aspektach niekorzystna. W tym wypadku obok zeznań samej zainteresowanej mamy jeszcze zeznania świadków (także pracowników szpitala), dokumentecję medyczną i opinie biegłych. Opinie biegłych i zeznania świadków są zresztą przytoczone w artykule. Zapewne po rozprawie apelacyjnej i zapadnięciu wyroku pojawią się kolejne artykuły. Zainteresowanym przypominam, że zgodnie z art. 45 Konstytucji RP rozprawa sądowa jest jawna, a z wnioskiem o udostępnienie orzeczenia sądowego w trybie informacji publicznej może wystapić każdy. Krótko mówiąc mozna się wybrać na rozprawę w charakterze widowni i zobaczyć co kto w czasie rozprawy mówi.
-
historia jak z horroru
W tym wypadku do owych wypocin dołączono fragmenty zeznań lekarzy leczących pacjentkę, fragmenty opinii biegłych i fragmenty dokumentacji medycznej , więc możemy dokonać pewnej obiektywizacji. Dodajmy jeszcze szalejącą Salmonellę, z którą nikt nic nie robi, kwestię kolonoskopii, fatalną opiekę pielęgniarską i niewybredne żarty lekarzy na temat pacjentki. Znam dość dobrze kadrę pracującą na Banacha, bo wiele osób tam pracujących to moi koledzy i znajomi. Niekórych z nich cenię bardziej, innych mniej, innych wcale (nie dałbym im nawet psa do leczenia) i prawdę mówiąc podejrzewam, że historia żartów o gmeraniu palcem tu i ówdzie jest prawdziwa. Niestety trafiło na bardziej kumatą pacjentkę (wszak pacjent ma siedzieć cicho i dziękować niebu za to, że leczą go profesory) i zaczął się problem. Gdyby pacjentka pozwała doktora dowcipkującego o palcu dopiero byłaby zabawa ;] Ano, znam przypadki (na Banacha) gdzie do pacjentki roszczeniowej wezwano psychiatrę i usiłowano zdiagnozować takie czy inne zaburzenie psychiczne. Gazety piszą najczęściej o grubych sprawach, które kończą się śmiercią lub częstym kalectwem. O drobnicy nikt nie pisze, bo nie są to sprawy medialne. W większości tego typu przypadków coś jednak jest na rzeczy, bo biegli orzekają, że doszło do takiego czy innego błędu czy zaniedbania. Rzeczywiście większość spraw jest umarzana, ale ową większość stanowią sprawy drobne i absurdalne. Pacjenci podpisują zgody na zabiegi, są informowani o możliwych powikłaniach, a potem próbują oskarżać lekarzy o błąd medyczny w sytuacji, gdy te powikłania wystąpią. Czasami żądania pacjentów są cokolwiek dziwne - pamiętam przypadek pacjentki, która po złamaniu zażądała wykonania MRI i densytometrii. Sprawę w prokuraturze oczywiście umorzono, poszła więc do sądu lekarskiego. OROZ także odrzucił skargę po rozpoznaniu, ale pacjentka wniosła apelację i sprawą musiał zająć się OSL. Z drugiej strony głupota niektórych lekarzy (zwłaszcza w przypadku, gdy trzeba się tłumaczyć przed różnymi organami) jest po prostu porażająca - znam przypadki, gdzie osoby łamiące ewidetnie prawo (co kończyło się błędem medycznym) nie miały sobie nic do zarzucenia twierdząc, że robią tak od lat i póki co nikt jeszcze im z tego powodu nie umarł.
-
Intensywna terapia
Rybicki.
-
Kiedy można rozpocząć doktorat/studia doktoranckie?
Postępowanie rekrutacyjne skończyło się 31 października 2013 - musisz czekać do następnej rekrutacji, czyli do marca 2014.
-
Kiedy można rozpocząć doktorat/studia doktoranckie?
Na zasadach ogólnych. Do dokumentów musisz dołaczyć zgodę kierownika studiów doktoranckich na odbywanie specjalizacji w tym trybie.
-
Czego teraz słucham?
Leciało wczoraj w czasie zabiegu^^
-
Dlaczego ja, trudne sprawy itd.
Widziałem jeden czy dwa odcinki - dla odmóżdżenia czemu nie, można pooglądać. Znacznie lepsze są jednak skargi pacjentów i dokumenty tworzone przez co niektórych OROZ.
-
Rozterki kandydata - czyli wszystko czego nie wiem o medycynie?
Można, można
- Choroby zakaźne
- Choroby zakaźne
- Choroby zakaźne
-
Rozterki kandydata - czyli wszystko czego nie wiem o medycynie?
Głęboka menopauza może i nie, ale tzw. stara pierwiastka już tak
-
Dwa kierunki ?
W ustawie wszystko opiera się na ECTSach. Studentom studiów jednolitych magisterskich pięcioletnich przysługuje co najmniej 300 pktów. Jeśli studia jednolite trwają 6 lat to limit jest odpowiednio większy i wynosi 360 pktów. Za drugi kierunek student musi zapłacić (bo nie ma na niego darmowych ECTSów) chyba, że będzie miał stypendium rektora dla najlepszych studentów. Czasami jest na odwrót i to marzenie rezygnuje z ludzi Znam wiele osób, które chciały być lekarzami, ale na studia się nie dostały. Takie planowanie nie bardzo ma sens - ze względu na tłumy, które szturmują szkoły aktorskie (50 osób na miejsce) możesz się po prostu nie dostać za I razem i wszystko się skomplikuje.
-
Konflikt serologiczny - kiedy?
Dla potomnych, jakby ktoś szukał i się nadział na ten topic forumowy: http://www.rckik.wroclaw.pl/userfiles/files/IMMUNOGLOBULINA.pdf
- Anestezjologia i Intensywna Terapia
-
Anestezjologia i Intensywna Terapia
Studia podyplomowe to dobry wybór - nie wiem jak to obecnie wygląda, ale dawniej trzymały one dość wysoki poziom. Oprócz tego są jeszcze kongresy organizowane przez Polskie Towarzystwo Badania Bólu. Dla pasjonatów są jeszcze różnej maści kursy, certyfikaty i towarzystwa zagraniczne. Program specjalizacji przewiduje raptem miesięczny staż w zakresie leczenia bólu, a to jednak trochę mało zwłaszcza, że często jest traktowany po macoszemu. Ważne jest tez, żeby uczyć się tego wszystkiego w dobrym ośrodku pod okiem kogoś doświadczonego w temacie. Sama praca to już inna kaloszy - spychologia niektórych specjalistów kierujących pacjentów do poradni leczenia bólu zadziwia nawet weteranów.
-
Anestezjologia i Intensywna Terapia
W Polsce perspektywy są jakie są (kiepska sytuacja OITów na ten przykład), a że specjalizacja jest mocno deficytowa na zachodzie to ludzie wyjeżdżają. Z leczenia bólu da się, ale sama specjalizacja z anestezjologii to za mało, żeby się tym profesjonalnie zająć. Co do znieczuleń ambulatoryjnych - są tacy, co tylko tym się zajmują, co kto lubi. Ah to jest temat, o którym można pisac dużo, opowiadać masę historyjek i tak dalej. Generalnie jak ktoś da wejść sobie na głowę to będzie miał problem z zabiegowcami Anestezjolog może mieć do powiedzenia sporo albo nic - generalnie jeśli nie zgodzi się znieczulić to zabieg się nie odbędzie (chyba, że ktos na oddziale robi krecią robotę i chodzi znieczulać wszystko jak leci). Nie lubię sudoku - wolę coś poczytać na Kindlu.
-
Zabezpieczenie prawne dla lekarzy
Różnie bywa. Jeśli np. sprawa dotyczy konfliktu lekarz-pracodawca, lekarz-NFZ Izby zapewniają obsługę prawną. Tak było np. w przypadku sporu z NFZtem o zwrot pieniędzy za źle wypisane recepty. Izba (bodajże gdańska) pośredniczyła w rozmowach lekarzy z NFZ i była gotowa reprezentować ich przed sądem. Inaczej inaczej jest w przypadku spraw o błąd lekarski/przewinienie zawodowe. Jednym z organów izby jest sąd lekarski zajmujący się kwestią odpowiedzialności zawodowej. Sytuacja, w ktorej lekarz popełnia błąd medyczny, OSL skazuje go na karę X, a izba jednocześnie daje mu kasę na obrońcę w sądzie rejonowym/okręgowym byłaby co najmniej dziwna. W przypadku sprawy przed sądem lekarskim lekarzowi przysługuje obrońca z urzędu (lekarz, adwokat albo radca prawny), którego musi mu zapewnić izba. Koszty postępowania płaci albo obwiniony (jeśli go skazano) albo Skarb Państwa.
-
Niewyraźne pismo lekarzy - czy może zabić pacjenta?
Teoretycznie jeśli aptekarz ma wątpliwości co do tego jaki lek został zapisany na recepcie powinien skonsultować się z lekarzem, a jesli nie jest to możliwe powinien odmówić realizacji recepty. W praktyce czasami dzwonią, czasami nie, starają się odgadnąć nazwę leku po pierwszej literze, innych pozycjach na recepcie albo po prostu pytają pacjenta co mu lekarz na recepcie zapisał. W takim wypadku odpowiedzialność za błąd ponosi farmaceuta, bo wydanie złego leku wynika z jego błędu. Oczywiście nie oznacza to, że lekarz może bazgrać jak jak kura pazurem, bo utrudnia to pracę nie tylko farmaceutom, ale też innym lekarzom. Zgodnie z ustawą o systemie informacji w ochronie zdrowia dokumentacja wytworzona po 31 lipca 2014 roku musi być elektroniczna. Do tego czasu podmioty mogą prowadzić dokumentację elektroniczną albo papierową. Zamysł jest taki, że jedynym drukowanym dokumentem będzie karta informacyjna, którą otrzymuje pacjent albo jego przedstawiciel ustawowy. Niektórzy sobie z tym po prostu nie radzą, zwłaszcza w sytuacji gdy mają masę pacjentów do przyjęcia. Gdy w szpitalu, w którym pracowałem wprowadzano elektroniczną dokumentację do niektórych poradni trzeba było wysłać 2 lekarzy zamiast jednego - po prostu jeden nie wyrabiał się z przyjęciem wszystkich zapisanych pacjentów.