Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

es.

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez es.

  1. Ja od kiedy mam zajęcia kliniczne korzystam z podręcznika Gray'a i sobie chwalę - kolorowy, przejrzysty, dużo schematów, elementy kliniki. Ale do egzaminu z anatomii nie byłby pewnie wystarczająco pierdołowaty
  2. temat odpowiedział es. → na footballgirlDyskusja ogólna
    Szkoda tylko, że często seminaria / wykłady / ćwiczenia nie wygladają tak, jak w teorii powinny... Nie mówię, że to 100% reguła, ale wiele razy miałam wrażenie, że gdyby odpuszczono mi bezproduktywne godziny spędzone na czekaniu na prowadzącego / psudoseminariach czytanych ze slajdów, etc. to miałabym więcej czasu na naukę i odpoczynek, a nie straciłabym wiele.
  3. Z tego, co wiem, u nas trzeba było mieć tylko zdaną. Z takiej biologii czy chemii siłą rzeczy przenoszący się nie będzie miał 35%, bo dostał się przecież na inną uczelnię, więc nie bawią się w żadne liczenie procentów raczej
  4. To zależy od uczelni, na którą chcesz się przenieść. Najlepiej byłoby zadzwonić do jej dziekanatu. W moim przypadku (ale nie przenosiłam się do Krakowa) teoretycznie wymagali odpowiedniej średniej (chyba 4) i matury zdanej z wymaganych w rekrutacji przedmiotów, ale wiem, że w praktyce nie miało to żadnego znaczenia. Gdzie indziej może być inaczej. Najważniejsze jest rozliczenie się z uczelnią macierzystą (obiegowka, dokument poswiadczajacy przebieg studiow) i zaniesienie papierów w terminie na uczelnię, na którą chcesz się przenieść (w moim przypadku np. 15 sierpnia, warto zabrać się za to wcześniej). Trzeba miec zaliczony rok: terminy wrześniowe nie wchodzą w grę. Inną opcją jest wzięcie udziału w rekrutacji: wtedy bardzo prawdopodobne, że nie każą Ci iść na pierwszy rok,tylko (o ile różnice programowe nie są jakieś ogromne) od razu na ten, na który miałabyś iść. Szansa, że to wypali jest w zasadzie bardzo duża, bo na ile wiem, to jest studenta prawo, żeby się przenieść, jeśli spełnia określone kryteria, i uczelnia musi uzasadnić ew. odmowę (np. brakiem miejsc), a zawsze po pierwszej odmowie można się odwołać do rektora i wtedy też zgody się zdarzają. Generalnie trzeba mieć trochę samozaparcia, bo to walka z dwoma dziekanatami, ale jak ich przetrzymasz nerwami, to powinno być ok
  5. Słownik + artykuły anglojęzyczne w necie. Świetnie na język robią wykłady po angielsku, a w Polsce też spokojnie na takie trafisz, tylko to zazwyczaj wydatek no i są z konkretnej dziedziny. Na początku jest ciężko, ale uczysz się nieporównywalnie szybciej niż z książek, przynajmniej ja mam takie odczucia.
  6. Zaremba jest koszmarna. Po prostu. Z tych wyżej wymienionych to najprędzej Murray, choc obszerny, ale dobrze się czyta i zostaje w głowie. Virella może do powtórki...? Bo nie do nauki od zera i prawdę mówiąc szybko zostawiłam tę książkę. Najważniejsze, to sobie to całe zoo dobrze posortować w głowie (Wikipedia zawsze pomocna ).
  7. temat odpowiedział es. → na h8paDyskusja ogólna
    Może chodzi o to, że tam jest zwyczajnie duszno? Spróbuj luźniej wiązać maseczkę w dolnej części. I nie zapominaj o śniadaniu
  8. temat odpowiedział es. → na DeadlineRekrutacja
    Bo matury z przedmiotów ścisłych są bardziej miarodajne? No nie wiem, jakbym się miała drugi raz dostawać na medycynę, to wolałabym, żeby to zależało od tego czy umiem logicznie pomyśleć i rozwiązać (nawet proste jak budowa cepa) zadanie, niż żeby moja lekarska przyszłość zależała od tego, jak sprawdzająca mój arkusz pani polonistka interpretuje Krzyżaków Biologia sobie może być albo nie być w wymaganiach, ganz egal dla mnie, bo niby coś tam ma wspólnego, ale dramat to by był, jakby przestali właśnie przedmiotów ścisłych wymagać na rekrutacji, a nie biol.
  9. temat odpowiedział es. → na DeadlineRekrutacja
    Matura z fizyki jest mniej więcej podobna do chemii. Też uważam, że to nie problem. Biologia licealna nie ma wiele wspólnego z medycyną, a matura z niej jest, ze wszystkich wyżej wspomnianych, najbardziej niemiarodajna. Na kierunki medyczne jest bardzo dużo chętnych i każdy punkt się liczy, a tam wiele zależy od tego, czy, np. o ekologii myślisz to samo, co pani układająca pytania
  10. Choroby hematologiczne były w Dobrzańskiej tak mizernie opisanie, że może to i lepiej, że w ogóle je usunęli A tak na serio, to co to za książka z pedów, w której ominęli ch. zakaźne? Masakra.
  11. Ja co prawda miałam w ręku to wcześniejsze wydanie, ale musieliby chyba tę książkę napisać od nowa, żebym sięgnęła po nowe Jak dla mnie tragedia, byle jak napisana, z błędami, wygląda tak, jakby autorki spisały na kolanie co im się akurat przypomniało i dały to do wydawnictwa. Ale może trafiłam na jakieś słabsze rozdziały, bo całości nie przeczytałam (nie zdzierżyłam).
  12. temat odpowiedział es. → na rysDyskusja ogólna
    Moim zdaniem było całkiem fajnie
  13. Myślę, że we Wrocławiu np. będą nawet wyższe, bo podobno jest w tym roku szczególnie dużo chetnych. Ale może to dlatego, że można startować z maturą z matematyki zamiast fizyki.
  14. Ebedziebe, Ty się nie spotkałeś, a ja tak. Tylko jakie to ma znaczenie czy ta deklaracja sprowadza medycynę do średniowiecza? Jeśli ktoś nie pomoże pacjentowi, bo "Bóg chciał, żeby był chory", to postąpi wbrew prawu: i dlatego nikt przy zdrowych zmysłach tak nie postąpi. A wszyscy spoza środowiska płaczą, jakby ci lekarze mieli co najmniej odmawiać reanimacji, bo na JG poszedł papier. Ja bym tego nie podpisała, nawet gdybym była wierząca, bo to, co tam jest napisane faktycznie mija się z celem bycia lekarzem, ale tak czy inaczej to nie ma żadnego znaczenia oprócz dobrego samopoczucia podpisujących. Co do wypisywania antykoncepcji itp. to deklaracja też nic zupełnie nie zmieniła, bo w prawie polskim istnieje coś takiego jak klauzula sumienia i jeśli komuś przeszkadza, że lekarz nie chce wypisać tabletek, to należy mieć pretensje do osób, które pojęcie klauzuli sumienia wprowadziły do przepisów. Póki ona jest, to ci, co chcą mogą z niej korzystać i deklaracja nie ma tu nic do rzeczy. Więc moim zdaniem szum jest rozdmuchany i kompletnie bezsensowny, chyba, że ktoś skieruje go właśnie na tory klauzuli.
  15. Jak dla mnie ta deklaracja jest dosyć niechlujnie i głupio sformułowana (przyznam, ze rysunki satyryczne na jej temat są całkiem zabawne ) i nie bardzo rozumiem komu do czego potrzebna (ale nie jest to moja sprawa), ale nie jest to powód, by urządzać takie histerie. Mimo, że nie podzielam poglądów zawartych w tej deklaracji, to tak jak napisał rys, wszystkich tych lekarzy obowiązuje prawo, niezależnie w co tam wierzą, i opowiadanie, jak to nie uratują człowieka, bo deklaracja jest raczej śmieszne i tendencyjne. Mam swoją teorię na temat tego szumu: każda okazja by wykrzyczeć lekarzowi "Ty tu jesteś dla mnie i jesteś od wypisywania recept jak dupa od srania!" jest dobra, bo jak dla mnie trochę w takim tonie się toczy ta dyskusja. Społeczeństwo jest koszmarnie na nas napuszczone i już taki NIC z prawnego punktu widzenia nie znaczący papierek jest pretekstem do plucia jadem i przypominania, że tu jest "służba" zdrowia.
  16. Proponuję obejrzeć "Korkociąg" Marka Piwowskiego (krótkometrażowy dokument). Na długo zapada w pamięć.
  17. Hypersonic, w Zabrzu na fizjologi wciąż studenci pobierają sobie krew, badają grupy krwi, etc. Ale zwierzątek się już nie męczy.
  18. A to robimy bolesne eksperymenty na ludziach?
  19. Obecnie na studiach medycznych nie ma eksperymentów na zwierzętach. Ani na żabach, ani na myszach, ani na żadnych innych. Wszelkie doświadczenia, do których byłby potrzebny, np. mięsień żabki, są omawiane teoretycznie albo w postaci symulacji komputerowej.
  20. Spoko, spoko, też się tu uniosłam bez sensu, po prostu mam pewną alergię na wszelkie sugestie, że uważam pracowników ochrony zdrowia za pomietła. Nie wiem jak ten system działa, np. w Anglii (choć Patryk trochę to naświetlił), być może to by się sprawdziło po takich specjalnych kursach? Ale jednak nie jestem przekonana do takiego pomysłu na nasze polskie warunki, gdzie generalnie panuje bylejakość, spychologia i pomieszanie z poplątaniem obowiązków, nie mówiąc o niekiedy zbójeckich zasadach ustalania odpowiedzialności (jak odpowiedzialność lekarza za to, czy nie wyjechał pisząc PESEL poza kratkę). Naturalnie mogę się mylić.
  21. Rys, przeinaczasz moje słowa pisząc, że pielęgniarka jest od parzenia kawy. Dlaczego to robisz? Gdzie napisałam, że pielęgniarki nie mają w ogóle wiedzy nt. chorób? Zacytuj proszę, jest przecież taka opcja na forum. Chyba, że w ten sposób nawiązujesz do wypowiedzi, że nie są od diagnozowania chorób? Od ich prowadzenia? Ja generalnie do rzeczowej dyskusji jestem zawsze chętna i nie uważam, żebym głosiła prawdy objawione, ale jeśli będziesz stosował takie chwyty, to daruj. Mogę jeszcze raz wytłumaczyć coś, co wytłumaczyłam już raz, wydaje mi się jasno: np. psychiatra miał internę na studiach i na chorobach się zna (sic!). Ale to nie powód, by uzupełniał internistę, by były do niego krótsze kolejki. Dodam może, by nie było wątpliwości, że nie uważam, że psychiatra jest od parzenia kawy Każdy ma swój kawałeczek medycyny, na którym się zna i od którego jest. Tak samo ja nie zamierzam kiedyś wchodzić w kompetencje pielęgniarek. Nie uważam, że pielęgniarka jest od parzenia kawy. Jak również od zamiatania. Powiem więcej, przydarzyło mi się wcześniej napisać nawet, że nie uważam, że z pielęgniarki powinno się robić sekretarkę! Coś pominęłam? Uważam, że jest wykwalifikowanym pracownikiem i wypełnia obowiązki, do jakich jest przygotowywana w trakcie studiów: pielęgnacji pacjenta, rozpoznania stanu wymagającego nagłej interwencji (nie zaostrzenia przewlekłej choroby znanej specjaliście, a już często rodzinnemu dość słabo), pełnienia funkcji instrumentariuszki, etc., etc. A nie, że jest wypchajdziurą do wszelkich obowiązków, jakie akurat zdejmiemy z lekarza/farmaceuty/ratownika/etc., by NFZ mógł dalej oszczędzać. Higienistki są zatrudniane w szkołach, bo rządowi żal pieniędzy na zatrudnianie lekarzy. Lekarze pracowali w szkołach do, bodajże 1992. Działalność pań higienistek pozostawię do oceny każdego z osobna, najlepiej w oparciu o wspomnienia własne. Że każdy pacjent może mieć w nosie zalecenia lekarza to ja wiem. Ale ma też prawo wielu rzeczy nie wiedzieć/nie zrozumieć/nie pamiętać. Dlatego na pacjencie kładzie się jak najmniejszą odpowiedzialność. Nie ryzykowałabym zmian pt. "pacjent ma się zgłosić, jak uzna za stosowne, bo coś go zaniepokoi", bo to nie on jest od wyłapywania takich rzeczy, medycyna to dla niego zazwyczaj czarna magia. My jesteśmy od tego, żeby mu chorobę poprowadzić. I spytam po raz kolejny, bo na to nie dostałam odpowiedzi: kto miałby brać odpowiedzialność?
  22. Pacjenci często zapominają ile razy dziennie mają wziąć tabletkę, a Ty uważasz, że będą czujnie obserwować niepokojące objawy? Następnego dnia nie będą umieli ich wymienić, a jak napiszesz na karteczce to ją zgubią. Co do tego, że pielęgniarka miałaby ocenić czy coś jest niepokojące, to jakie miałaby ku temu podstawy? Skąd wiesz, że czegoś by nie pominęła? Jaką masz gwarancję czy dobrze oceni, że pacjent jest "ustawiony"? To my jesteśmy szkoleni, żeby zwracać uwagę na takie pierdoły, bo to do nas należy proces diagnostyczny i kontrola pacjenta. Dlaczego pielęgniarka miałaby być odpowiedzialna za coś, co nie należy do obowiązków jej pracy i na czym akurat zna się pobieżnie? To trochę tak wygląda, jakby gastrolodzy mieli rwać zęby pacjentom, gdy stomatolodzy są wszyscy zajęci albo niech psychiatrzy przyjmują pacjentów internistycznych, gdy wszyscy interniści są zarobieni. Bo przecież gastrolog ma większą wiedzę o zębach niż pan z ulicy, a psychiatrzy mieli internę na studiach? A jakby taki psychiatra nie był do końca pewny swojej mega profesjonalnej opinii w tym przypadku (jak mógłby być pewny???), to odesłałby pacjenta do internisty. To może tak zróbmy? Pacjent idzie do lekarza do którego jest akurat najkrótsza kolejka?
  23. Zgadzam się z berbelkiem. Ja rozumiem, że kolejki to rzecz przykra, ale powinno się raczej zatrudniać więcej osób uprawnionych i zwiększyć te absurdalne limity, a nie przenosić nasze obowiązki i odpowiedzialność na kogoś, kto jest innym trybikiem medycznej maszyny. Już teraz my zajmujemy się papierologią, którą powinien się zajmować urzędnik, co stoi zupełnie na głowie i zamiast TO zmienić, to przerzucimy przepisywanie części recept na innych? Od razu powymieniajmy się zakresem obowiązków ze sobą i będzie gites Wbrew powszechnej opinii, znających się znakomicie na medycynie pacjentów, recepta to nie świstek papieru i nie bez powodu wypisują recepty osoby odpowiedzialne za rozpoznanie i prowadzenie choroby. Kto by miał brać odpowiedzialność za to, gdyby stan pacjenta się pogorszył, a on by tego nie zgłosił i dalej przychodziłby po takie gotowe recepty? Pacjent, który ma prawo nie wiedzieć, co powinno go zaniepokoić? Pielęgniarka, której praca nie polega na diagnozowaniu i modyfikowaniu leczenia? Lekarz, który nie będzie wtedy pacjenta widział? To też jest takie trochę sprowadzanie pielęgniarki do roli sekretarki moim zdaniem, bo sama tu raczej decyzji nie będzie mogła podjąć, a robić to wg jakichś zaleceń na kartce, to może i pani Grażynka. Co do wypisywania recept przez farmaceutów, to nie bardzo rozumiem w jakim celu. Nawet jeśli to zwykły katarek, to wypadałoby chociaż pacjenta osłuchać, jak mu się wydaje lek na receptę. Bo lek bez recepty na katar, to farmaceuta może polecić już dzisiaj.
  24. temat odpowiedział es. → na rysDyskusja ogólna
    No to za rok na pewno się uda do niego dostać Było w Bliźniaku, jakby co. Druga sprawa, ja nie piszę, że nie można się pokazać z innej strony, jestem jak najbardziej za tym, ale sam widziałeś (skoro już wspomniałeś o swoim poście na Fb), że u nas tym hasłem tłumów nie porwiesz ;P Jeśli większość nie chce się pokazać ze strony, której nie mają, no to co zrobisz. Niemniej próbuj, a jakbyś potrzebował pary rąk do pomocy w jakimś pomyśle w przyszłym roku - daj znać! Nie mnie zadawaj pytanie czemu ludzie nie chodzą na pochód, bo tego też nie wiem - ja byłam i planuję chodzić do czterdziestki

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.