Teoretycznie rzecz biorąc to właśnie my, lekarze, powinniśmy świecić przykładem dbałości o własne zdrowie i powinniśmy być najzdrowszą grupą społeczną. Przecież to my mamy wiedzę o tym, jak najlepiej prowadzić zdrowy styl życia. To my mamy wiedzę na temat czynników ryzyka oraz wczesnych objawów chorób. Teoretycznie więc powinniśmy korzystać z tej wiedzy i być okazami zdrowia wyłapując wczesne objawy choroby. Teoretycznie...
Niestety nie od dziś wiadomo, że teoria sobie, a praktyka sobie. Myślę, że nie trzeba nikomu objaśniać jak wygląda praca lekarza w dzisiejszych czasach. Nieustanne dyżury, kursowanie między szpitalem a trzema poradniami, a jeszcze gdzieś w tym całym pędzie trzeba znaleźć czas dla rodziny i choć chwilę, żeby złapać oddech.
Nie będę się rozwodził na temat oczywistości typu "brak czasu na regularne zdrowe posiłki", "brak czasu i zbyt duże zmęczenie na uprawianie sportu", gdyż jest to temat jasny. Jednakże ostatnio dała mi dużo do myślenia inna kwestia. Często wykorzystujemy naszą wiedzę i uprawnienia do szybkiego, objawowego samoleczenia. Coś nas boli - wypisujemy receptę "pro auctore" na lek przeciwbólowy, który pozwala nam normalnie funkcjonować i dalej pracować. Przewlekły stres, ciągłe przemęczenie, ignorowanie objawów chorobowych często są opłakane w skutkach.
Niedawno było głośno w mediach o sytuacjach, kiedy lekarz umierał w trakcie dyżuru. Ilu z nas przedwcześnie umiera z powodu zawału? Ilu z nas jeszcze przed 30 rokiem życia łyka tabletki na nadciśnienie? Ilu z nas skupiając się na pacjentach ignoruje niepokojące objawy u siebie, a potem ląduje na onkologii z rozsianym nowotworem złośliwym? Niestety, nie są to hipotetyczne przykłady. Pracując w oddziale onkologicznym każdego dnia spotykam się z wieloma różnymi historiami i dramatami. Aż włos się jeży na głowie, ile z nich dotyczy pracowników służby zdrowia - lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych... A przecież gdyby nie zignorować pojawiających się objawów, gdybyśmy dbali także o siebie zamiast zdrowie spychać na margines, choroba mogłaby być wcześnie wykryta, wyleczona...
Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie dokąd to zmierza? Co jest w życiu naprawdę ważne? Czy warto tak się skupiać na pracy i obsługiwaniu jak największej liczby pacjentów kosztem swojego własnego zdrowia? Chciałbym, żeby ten artykuł był swoistym apelem do nas wszystkich, aby czasem się zatrzymać i skupić trochę na sobie, na swoim zdrowiu. Przecież zdrowie i życie jest tylko jedno, a my jesteśmy zwykłymi ludźmi, a nie robotami. Pamiętajmy o tym, nim będzie zbyt późno i nim to życie przegramy...
"You will not survive by staying in the shadow"...
Lek. Dominik Haus
- 0 komentarzy
- 7510 wyświetleń
-