Napisano 4 Lipiec 201213 l comment_23079 Hymenophyllum, przez ten 2017 rok można wywnioskować, że jesteś jeszcze w gimnazjum, więc ze stwierdzeniami typu "wybrałem medycynę" bym się jeszcze wstrzymała Od 4 lat wiem że chcę studiować medycynę. Więc z tego typu stwierdzeniami nie będę się wstrzymywać jak faktycznie jeszcze cI daleko do medycyny, to nie przesadzaj z ta miłością - to jest dobra rada. Zgłoszenie
Napisano 5 Lipiec 201213 l comment_23085 taa, to jeszcze nic dziwnego...ja leczyłam zęby....kaktusowi - agawie- te na końcach- "liści" to były stałe, reszta- mleczna, zabawa była przednia, az mama sie zastanawiala, co tak spokojnie siedzę..... jednak grzebanie w zębach to już drobna przesada xD nigdy nie lubiłem jak ktoś grzebie mi i miałbym opory przed męczeniem w ten sposób innych ludzi. Wiem, że niezła kasa z tego jest ale to chyba nie dla mnie... Zgłoszenie
Napisano 17 Lipiec 201213 l comment_23177 taa, to jeszcze nic dziwnego...ja leczyłam zęby....kaktusowi - agawie- te na końcach- "liści" to były stałe, reszta- mleczna, zabawa była przednia, az mama sie zastanawiala, co tak spokojnie siedzę..... jednak grzebanie w zębach to już drobna przesada xD nigdy nie lubiłem jak ktoś grzebie mi i miałbym opory przed męczeniem w ten sposób innych ludzi. Wiem, że niezła kasa z tego jest ale to chyba nie dla mnie... ja lubiłam wizyty u dentysty, jednak wiadomo- lepiej zapobiegać... ps. ginekolog ma gorzej... Zgłoszenie
Napisano 28 Sierpień 201213 l comment_23399 Faktycznie, aż dziwnie czyta się te wszystkie posty o "fascynacji medycyną od dziecka" i "powołaniu" lub "tak wyszło". Trudno jest chyba "przez przypadek" dostać się na medycynę... Ja wybrałam w LO profil biol-chem-fiz dlatego, że był najlepszą alternatywą z dostępnych wówczas, mimo że w gimnazjum miałam tragiczną fizykę i nic nie umiałam. Trafiłam na całkiem fajnych nauczycieli, którzy zachęcili do zgłębiania wiedzy na własną rękę i teraz wiem, że to był dobry wybór, mimo że mieliśmy zawsze więcej godzin niż humany. Potem matura raz mi nie poszła, ale za drugim razem dostałam się na pierwszej liście, więc byłam zdeterminowana. Jako dziecko nigdy chyba nie bawiłam się w lekarza, przynajmniej nie pamiętam. Będąc w LO myślałam o różnych opcjach, jakie mnie czekają po takiej maturze i jak nie medycyna, to może fizyka lub chemia - na szczęście dostałam się na AM. Ponadto, jak juz pisali poprzednicy - prestiż społeczny, poszerzanie wiedzy w interesującym zakresie (czasem nawet aż za bardzo poszerzanie) oraz dobre zarobki i możliwość znalezienia pracy za granicą. Zgłoszenie
Napisano 29 Sierpień 201213 l comment_23436 Czasem po prostu tak wychodzi i faktycznie dostaje się na lekarski przez przypadek. Może to jest więcej, niż nam się wydaje??? Nie należy się oszukiwać, że znaczny odsetek studentów medycyny to tzw. dobzi uczniowie (z dobrych domów), czyli mniejsze lub większe kujony, które nie mają zainteresowań. I co ma taki osobnik, który dobrze się uczy, ale właściwie nie wie co ze sobą począć, może zrobić? Prawo albo medycynę. Potem mamy małą, ale stałą, grupę wybitnych mózgów, ambitnych olimpijczyków.. no a jaka działka jawi nam się jako najtrudniejsza? No medycyna, a więc to naturalna ścieżka. No i mamy oczywiście dzieci lekarzy i spośród nich najdostojniejszych: dzieci profesorskie. Oni już się urodzili w fartuchu. W takich przypadkach sukcesja jest oczywista jak Tronu Francji, niezależnie od osobistych zdolności i preferencji. Trochę więc tych przypadkowych studentów medycyny się uzbiera. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.