Napisano 8 Marzec 201511 l comment_30913 Na czym polega fenomen młodych Polaków specjalizujących się u zachodniego Sąsiada? Na pewno po pierwsze kasa, po drugie też, ale jest też ciekawy aspekt zakończenia kształcenia specjalizacyjnego i weryfikacji posiadanej wiedzy/umiejętności. W Polsce obowiązuje zasada test pisemny+ egzamin ustny. W Niemczech co więksi klakierzy zachwalają specjalizację tzw uznaniową (robi się sama), ale aż tak różowo nie jest. Nie da się jednak nie przyznać racji tym, którzy twierdzą: jest łatwiej. Egzamin Specjalizacyjny w RFN to tylko część ustna oparta bardziej o luźną rozmowę na kanwie kilku przygotowanych pytań niż ostry magiel. Ponoć da się nie zdać i ponoć rodowici Niemcy bardziej się go boją do napływowych. Jakie jeszcze tajemnice kryje? Zgłoszenie
Napisano 8 Marzec 201511 l comment_30915 Mieli do wyboru wolontariat albo Niemcy, to wybrali Niemcy, easy. Zgłoszenie
Napisano 10 Marzec 201511 l comment_30925 uuuu to bardzo interesujące, nie wiedziałem o tym szczególnie w świetle zdawalności naszych PESów Niemcy wydają się kusić jeszcze bardziej Zgłoszenie
Napisano 10 Marzec 201511 l comment_30926 Pewnie jeden egzamin łatwiej zdać niż dwa... Tak na logikę. Ale czy na pewno? Człowiek przez lata trenowany do zakuwania szczegółów i bezmyślnego odtwarzania wiedzy na szczegółowych testach może sobie paradoksalnie łatwiej poradzić na teście i odpytce niż na "luźnej rozprawie na temat..." ^^ Zgłoszenie
Napisano 10 Marzec 201511 l comment_30927 We Wrocławiu mamy mnóstwo ustnych egzaminów także ja jednak wolę luźną rozprawę na temat Zgłoszenie
Napisano 10 Marzec 201511 l comment_30928 No wg mnie to luminarzom polskiej medycyny pewnie chodzi o jakość przyszłych specjalistów Zgłoszenie
Napisano 11 Marzec 201511 l comment_30933 Ja dopiero na szóstym roku miałam na zaliczenie napisać esej - luźne rozważania. Wiecie, jak się zajebiście pisało? Nie trzeba było zaglądac do żadnej książki Zgłoszenie
Napisano 13 Marzec 201511 l comment_30947 Pewnie mnie tutaj wszyscy zjedzą, ale ja dalej wierzę w postać lekarza - humanisty, który był normą jeszcze jakieś pięćdziesiąt lat temu ; ) Egzaminy pisemne mają to do siebie, że sprawdzają raczej wiedzę, ustne natomiast rozum i wrodzoną/nabytą mądrość, czy to ogólną, czy zawodową. Osobiście wolę odpowiadać przed obliczem profesora, bo lubię się bawić słowem i językiem, i nie mam z tym zazwyczaj problemów, w przeciwieństwie do sporej liczby znajomych, którzy mają problem ze złożeniem poprawnego gramatycznie zdania, o ich wybitnie ubogim słownictwie nie wspomnę : ) Zgłoszenie
Napisano 14 Marzec 201511 l comment_30948 Ja nienawidzę ustnych egzaminów ponieważ generuje one nieporównywalnie większy stres niż pisemna odpowiedź na chłodno gdzie mogę przeskakiwać pomiędzy pytaniami do woli, a ocena jest odseparowana w czasie. Zgłoszenie
Napisano 14 Marzec 201511 l comment_30949 ustne są po prostu bardziej niesprawiedliwe od testów i nie powinny mieć prawa bytu, szczególnie w takim kraju jak ten, w ktorym przyszlo nam zyc (za kare chyba) a czy te ustne naprawdę sprawdzają te osławione MYŚLENIE to śmiem wątpić, raczej umiejętność lania wody, czyli to co rys nazywa "zabawą słowem i językiem", ja np. jako człowiek praktyczny i konkretny opowiadać bajek nie lubię, więc albo wiem albo nie wiem, ale widziałem ludzi, którzy nie mają problemów ze złożeniem poprawnego gramatycznie zdania (o ich bogatym słownictwie nie wspomnę), oczywiście, niekoniecznie na temat ale na egzaminatorach humanistach faktycznie robi to wrażenie. a "postać lekarza humanisty" to była normą 50 lat temu, ale chyba w literaturze i społecznym wyobrażeniu, a nie w realnym życiu, dlatego słowo "wierzę" pasuje jak ulał, bo mówimy o mitach. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.