Napisano 30 Październik 201114 l comment_4547 Tak serio - szedł ktoś na medycyne by po 6 latach nauki, tylu examach, roku stażu, być lekarzem rodzinnym ... ? wg mnie to nie rodzinny ale lekarz papierowy czyli od wypisywania skierowań i prostych rp tylko ... ... długopis i pieczątka a nie stetoskop i skalpel ... Zgłoszenie
Napisano 31 Październik 201114 l comment_4556 Znam dwie osoby, które poszły na lek z chęcią bycia rodzinnym. wg mnie to nie rodzinny ale lekarz papierowy czyli od wypisywania skierowań i prostych rp tylko ... Dla odmiany znam paru porządnych rodzinnych, którzy nie ograniczają się do wypisywania recept na śmieciowe leki. Tak czy siak POZ jest jednym z filarów naszej ochrony zdrowia, obok szpitali i AOSu. Zgłoszenie
Napisano 31 Październik 201114 l comment_4559 Deesys - bardzo krzywdząca opinia. Owszem wypełniają głównie papierki, ale gdyby nie oni to system by się rozpadł. Gdyby NFZ dał większe uprawnienia rodzinnym a nie je ciągle zabierał to kolejki do specjalistów by się zmniejszyły, a nie w obecnej chwili rodzinny nie bardzo ma jak mimo że by nawet umiał (i większość umie) leczyć proste niedoczynności tarczycy, astmy itp., a specjalista zająłby się chorym gdy rodzinny by nie dawał rady lub przypadek byłby bardziej skomplikowane (np. z licznych towarzyszących obciążeń). Konowałów wśród lekarzy nie brakuje w każdej specjalności - wśród rodzinnych na pewno nie jest ich więcej wśród ortopedów, którzy z tego słyną. Druga sprawa - przy obecnej polityce miejsc specjalizacyjnych to plany MZ się spełnią, bo z braku laku ludzie będą brać co zostało, czyli głównie med. rodzinną, więc nie jeden mądry co gardził tą specjalizacją na studiach na niej ostatecznie wyląduje. Zgłoszenie
Napisano 31 Październik 201114 l comment_4570 Wydaje mi się, że to system odbiera lekarzom rodzinnym inicjatywę, możliwości oraz czyni ich medycznymi przygłupami. Są wpychani do stemplowania papierów i muszą wybierać między swoją pensją a zlecaniem badań dodatkowych swoim pacjentom. Lekarz rodzinny podczas swojej praktyki cofa się w rozwoju. Muszę z przykrością stwierdzić, że nie spotkałem żadnego przyzwoitego specjalisty w tej dziedzinie. Przykazałem swojej rodzinie by przed zrealizowaniem recepty z POZ dzwoniła do mnie. Dzięki temu oszczędzamy kupę pieniędzy na lekach i jesteśmy zdrowsi. Dochodziło bowiem do takich sytuacji, że moja mama chora na zapalenie oskrzeli miała brać naraz acyklowir, flukonazol i azytromycynę. Innym razem dostała pranobeks inozyny.... Brak mi słów... Zgłoszenie
Napisano 31 Październik 201114 l comment_4572 jeżeli praktykuje tylko w przychodni to być może. Są tacy co dyżurują w szpitalach. Ja na szczęście mam dobrego własnego rodzinnego i u niego robiłem praktyki już 2x i się tylko utwierdziłem w tym, że kobieta zna się super na rzeczy i zweryfikowała wiele moich wątpliwości w praktyce. Zgłoszenie
Napisano 31 Październik 201114 l comment_4575 Wydaje mi się, że to system odbiera lekarzom rodzinnym inicjatywę, możliwości oraz czyni ich medycznymi przygłupami. Nie do końca. System jaki mamy nie ułatwia pracy zarówno POZetom jak i AOSom czy szpitalom. Sporo zależy od chęci - jesli komuś się nie chce będzie medycznym przygłupem nawet pracując w klinice. Lekarz rodzinny podczas swojej praktyki cofa się w rozwoju. Są wykłady i konferencje adresowane do lekarzy POZ w ramach kształcenia ustawicznego. Znam osoby, które jeżdżą na takie rzeczy (np. konferencje organizowane przez MP) i są na bieżąco. Znam też rodzinnych, którzy od lat nie byli na żadnej konferencji, nie zbierają punktów (bo kary za ich nie zebranie de facto nie ma), a na wszystko wypisują Eurespal i Augmentin. Inna sprawa: specjaliści szpitalni mają czasami niefajny nawyk "spuszczania" pacjentów kierowanych do szpitala przez lekarzy POZ. Mamy właśnie na oddziale pacjenta z AML, który został skierowany przez rodzinnego na oddział i zlany przez internistę w pewnym dość dużym szpitalu. Z drugiej strony trafiają się np. pacjenci skierowani z POZu z bólami w klp bez wykonanego EKG. W każdej specjalizacji zdarzają się lekarze i wyrobnicy. Zgłoszenie
Napisano 31 Październik 201114 l comment_4577 Inna sprawa: specjaliści szpitalni mają czasami niefajny nawyk "spuszczania" pacjentów kierowanych do szpitala przez lekarzy POZ. Mamy właśnie na oddziale pacjenta z AML, który został skierowany przez rodzinnego na oddział i zlany przez internistę w pewnym dość dużym szpitalu. Z drugiej strony trafiają się np. pacjenci skierowani z POZu z bólami w klp bez wykonanego EKG. Ja, mając w tym roku praktyki na izbie przyjęć spotkałem się z następującymi, w mojej i lekarza dyżurnego opinii, kiepskimi przykładami wysłania na oddział pacjenta przez lekarza rodzinnego: - 15-letnia pacjentka z bólem nadbrzusza, z brakiem jakichkolwiek badań laboratoryjnych czy obrazowych skierowana na oddział chirurgiczny celem wykonania kolonoskopii; pacjentce na izbie zrobiono badania laboratoryjne, RTG przeglądowe jamy brzusznej i USG brzucha, które nic nie wykazały, zaś nawodnienie pacjentki w magiczny sposób wyeliminowało ból - pacjentka wypuszczona do domu, całowała ręce lekarzy że ból ustąpił; po 2 dniach wraca, bez bólu, ale z kolejnym skierowaniem od lekarza rodzinnego "skierowanie na oddział chirurgiczny celem wykonania kolonoskopii - cito!" - a poszła jedynie z kartką z izby przyjęć do lekarza, żeby "wpiąć do historii choroby" - 43-letni pacjent z dusznością, bólem w klatce piersiowej, nieco wychudzony, ze ściszonym szmerem pęcherzykowym po prawej stronie - bez wykonania badań laboratoryjnych i obrazowych, po pierwszej wizycie wypisane skierowanie na oddział internistyczny z rozpoznaniem "ca pulmonis" - 56-letni pacjent z nawracającymi od około 3 tygodni bólami klatki piersiowej, w okolicy zamostkowej - bóle o małym bądź średnim nasileniu, występujące najczęściej po jedzeniu; skierowanie na oddział internistyczny z rozpoznaniem "zawał mięśnia sercowego", analogicznie jak wyżej, bez wykonania żadnych badań laboratoryjnych, obrazowych czy EKG. Wspomnę przy tym, że są to 3 przypadki od 3 różnych lekarzy, choć dziwnym trafem akurat leczą w dokładniej tej samej przychodni. Konsternację wywołał u mnie również pacjent, którego już przyznam dokładnych danych nie pamiętam - nie jest to jednak aż tak istotne. Ciekawe u niego było to, że przyszedł z jakimiś konkretnymi dolegliwościami do lekarza, myśląc "a może to jest choroba X", po czym okazywało się, że lekarza o godzinie 13:00 w przychodni nie ma, więc pielęgniarka pracująca w rejestracji wypisuje skierowanie do szpitala z rozpoznaniem choroby X (które de facto rozpoznanie postawił pacjent), bierze pieczątkę lekarza i marze jakiś bazgroł jako jego podpis. Sytuacja wyszła na jaw, bo nagle od tego samego lekarza na izbie przyjęć pojawiło się w jednym dniu kilkunastu pacjentów, z różnymi, często najbardziej bzdurnymi rozpoznaniami... Zgłoszenie
Napisano 31 Październik 201114 l comment_4588 Tak jak pisałem wyżej przy obecnym systemie opłacania lekarzy POZ nic dobrego z nich wyniknąć nie może . Bo żaden właściciel takiej przychodni nie będzie utrzymywał lekarza co zmniejsza mu zyski a jak założy własną to po pewnym czasie będzie sfrustrowany ze mało co mu zostaje . Wiec później tak jak pisałem ludzie umierają na raka , lekarką mówi do dziewczyny "idź na dyskotekę to cię przestanie boleć" a bolał ją kamień w drogach żółciowych . Sytuacja gdzie zarobek = kasa od nfz - badania rodzi lekarzy potworów . A brak badań u tych co im trochę troski zostało to skierowanie do specjalisty po to by ktoś mógł wyleczyć tego pacjenta Zgłoszenie
Napisano 2 Listopad 201114 l comment_4615 Baaa nie wiem czy wiecie ale lekarze rodzinni mają w swoich procedurach małe zabiegi chirurgiczne, ale szczerze to jeszcze nie widziałem/słyszałem pacjencie z rozciętym łukiem brwiowym który zgłosił się do lekarza rodzinnego a nie na SOR. Rozcięte łuki brwiowe w pewnym POZ-cie zaopatrują okuliści ^^ Co zaś do medycyny rodzinnej jako specjalizacji, dzisiaj po pierwszych zajęciach z tegoż przedmiotu niestety traktuję tę dziedzinę jeszcze bardziej pobłażliwie niż wcześniej. Zgłoszenie
Napisano 2 Listopad 201114 l comment_4616 Generalnie z moich znajomych na LR nie ma chętnych ... choć było moim wielkim zdziwieniem gdy usłyszałem o kole naukowym z medycyny rodzinnej ... bez komentarza. praca naukowa - chyba 'Przydatność współcześnie dostępnych długopisów przy wypisywaniu skierowań. Porównanie z metaanalizą ... ' W mojej opinii nadal pozostaje lekarz rodzinny jako lekarz, który nie miał możliwości robić specjalizacji ( bo rodzinnej specką nie nazwę ). Część z was którzy bronią tej specjalizacji - piszecie jak być powinno ale niestety nie tak, jak jest. W UK General Practicioner czyli family doctor rzeczywiście coś może i tam ludzie chętnie w to idą. Respekt i kasa ( no zarabiać jakoś trzeba ). A co do faktu tych limitów to szybko może się okazać jaka to wielka pomyłka - przyniesie odwrotny skutek bo coraz mniej ludzi zamierza na 100% zostać w kraju rozsypki i osiągnąć na specjalizacji umiejętność parzenia kawy ... Coraz więcej planuje migrację za Odrę i coraz więcej nie powiela błędnych teorii, że to trudne bądź niemożliwe, już teraz jesteśmy bombardowani dziesiątkami ogłoszeń kursów niemca medycznego. Tak to jest że młodzi nie zawsze robią tego co się od nich wymaga Plan ministerstwa może się po prostu nie udać Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.