Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zbędne przedmioty na studiach medycznych?

Featured Replies

Napisano

Diagnostyka laboratoryjna - o co chodzi z tym przedmiotem?

W obecnych czasach bez znajomości podstaw diagnostyki daleko się niestety nie zajedzie.

Zgadza się, ale nie zmienia to faktu, że diagnostyka laboratoryjna, na 3 roku studiów gdzie tak naprawdę człowiek dopiero nabywa podstawy interny, badania pacjenta i dopiero wkracza w przedmioty kliniczne jest bezsensem ponieważ jest bezmyślną pamięciówą bez zrozumienia problemu. Poza tym nie wiem jak na innych uczelniach, u nas przedmiot ten jest prowadzony przez biochemików. Diagnostyka jak najbardziej jest potrzebna, ale powinna być prowadzona z sensem, po pierwsze przez lekarzy na zasadzie omawiania konkretnych przypadków, że przychodzi baba do lekarza z tym i tym i jaką diagnostykę należy jej zrobić, a po drugie nie na 3 ale na 5-6 roku, gdzie przeciętny student medycyny już raczej wie co i jak i przedmiot ten będzie zebraniem i podsumowaniem wiedzy o diagnostyce.

Diagnostyka we wro jest dla mnie bez sensu :/ Niestety niewiele z tego wyniosłam, a gdyby było to prowadzone w innej formie, to rzezczywiście byłoby przydatne. Wiem, oni tłumaczą, że to jest dgn laboratoryjna, nie kliniczna, ale pipetować już się nauczyłam wcześniej, a wyników podstawowych badań pewnie nie do końca poprawnie umiem odczytać ;/

  • 5 months later...
  • Odpowiedzi 48
  • Wyświetleń 28.8k
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Most Popular Posts

  • a ja do tej listy dorzucę jakże ważny przedmiot - "socjologia w medycynie".

  • chemia i historia filozofii - nie wiem co wnoszą w moje życie, ale mam jeszcze dużo czasu, może kiedyś się dowiem.

  • Ja się dwa dni temu na diagnostyce dowiedziałem np. takiej nowości że markery nowotworowe pojawiają się w ... chorobach nowotworowych !!! (sarkazm) Prezentacja ppt 23 slajdy - z czego tylko ostatnie

Napisano

Ja do tego wszystkiego dodałabym coś takiego jak higiena:) Przedmiot o wszystkim i o niczym.

  • 2 weeks later...
Napisano

jakby z higieny usunąć oczyszczalnie ścieków i tematy z ekologii, które zresztą były w LO, a pożądnie zrobić żywienie człowieka, która dla lekarza jest ważnym tematem, to stałaby się przedmiotem istotnym.

  • 1 month later...
Napisano

Całkowicie zbędnych przedmiotów to jest mało. Ale zawsze się znajdzie, ta perła w Koronie Absurdu: biofizyka. Naprawdę, nie wiem, po co, nie wiem, nie wiem. A najgorsze, że gdzie-niegdzie, z tego najbardziej cisną na I roku.Nawet ta biochemia się przydaje, ale biofizyka? Naprawdę nie wiem...

Miałbym za to zastrzeżenie, co do programu i zakresu niektórych kursów. Np. z biochemii. Faktycznie, jest potrzebna, szczególnie gospodarka cukrów i tłuszczowców, przemiany aminokwasów białek itd. Ale czy tak szczegółowo jak to się wykłada? I takie cykle Krebsa i inne cuda naprawdę trzeba umieć rozrysowywać? Naprawdę ta biochemia nie byłaby taka zła, gdyby była pod kątem klinicznym, a nie pod kątem pracy naukowej na uniwersytecie.

Niektóre małe przedmioty połączyłbym w jeden, typu: epidemiologia + higiena.

Rysowanie nicieni i jaj czegoś tam na paratyzologii to też chyba drobna przesada.

Chemie medyczną też bym usunał, bo - przynajmniej u nas - wszystkie zagadnienia z tego wymagali potem na wejściówkach z biochemii..

Biologia medyczna też nie pamiętam o czym był ten przedmiot, trochę powtórki z liceum, trochę genetyki, trochę z parazytologii??

U nas też była semiotyka - przez tydzień, pod koniec 2. roku. Też nie za bardzo wiem, po co. Chyba po to, aby studenci za szybko na wakacje nie pojechali i jeszcze ten dodatkowy tydzień wypierdzieli, nie w salkach seminaryjnych, ale - uwaga, atrakcja! - na ODDZIALE. Naprawdę, kandydaci i studenci pierwszych lat, zobaczycie jeszcze jaka to zmiana, jaka to jakościowa różnica, jak zamiast tracić czas w sali będziecie tracić czas na ODDZIALE.

A wracając do semiotyki, to lekarze też nie wiedzieli, co z nami zrobić, co powiedzieć i co pokazać, czy nie pokazywać? Już zamiast takiej typowej zapchaj dziury wolałbym jeszcze jeden blok z fizjologii z gospodarki wodno-eliktrolitowej i kwasowo-zasadowej, bo potem wymagają podstaw z tego na patofizjologii.. a studenci nie wiedzą na ten temat, bo ich nie uczyli :(

Napisano

Całkowicie zbędnych przedmiotów to jest mało.

Zgodzę się.

Ale zawsze się znajdzie, ta perła w Koronie Absurdu: biofizyka.

Akurat biofizyka pozwoliła mi zrozumieć bardzo dogłębnie wiele procesów na fizologii. Po za tym, pewnie jak paru innych studentów, silnie przemawia do mnie wzór matematyczny i wykresy. Popatrzę i wiem. Podobno sporo można również wykorzystać na radiologii. Nie wiem, jeszcze nie miałem.

Miałbym za to zastrzeżenie, co do programu i zakresu niektórych kursów. Np. z biochemii. Faktycznie, jest potrzebna, szczególnie gospodarka cukrów i tłuszczowców, przemiany aminokwasów białek itd. Ale czy tak szczegółowo jak to się wykłada? I takie cykle Krebsa i inne cuda naprawdę trzeba umieć rozrysowywać? Naprawdę ta biochemia nie byłaby taka zła, gdyby była pod kątem klinicznym, a nie pod kątem pracy naukowej na uniwersytecie.

Częściowo się zgodzę; ucząc się tego wszystkiego nie za bardzo wiedziałem jak połączyć to z medycyną kliniczną czy praktyczną. Ale mimo wszystko zrozumiałem istotę wielu procesów w organiźmie i jak bardzo zazębiają się o siebie. Po za tym pewien lekarz powiedział mi, że żałuje że nie uczył się dokładnie biochy. Męczył się z farmakologią.

Ile w tym prawdy a ile osobistych odczuć to nie wiem, farmy jeszcze nie miałem.

Niektóre małe przedmioty połączyłbym w jeden, typu: epidemiologia + higiena.

U nas był przedmiot higiena i epidemiologia. Większość tematów raczej niezwiązana z medycyną, ot taka wiedza do krzyżówek. Za to żałuję że nie nauczyłem się dokładnie statystyki. To jest bardzo przydatne narzędzie badawcze.

Rysowanie nicieni i jaj czegoś tam na paratyzologii to też chyba drobna przesada.

Obrazków z Kadłubowskiego nie pamiętam, za to ciągle przed oczyma mam swoje rysunki z parazytów:) Jestem (pewnie nie tylko ja) wzrokowcem a po za tym rysowanie jest jedną z licznych technik zapamiętywania. I chyba tylko o to w tych rysunkach chodziło.

Chemie medyczną też bym usunał, bo - przynajmniej u nas - wszystkie zagadnienia z tego wymagali potem na wejściówkach z biochemii..

Uważam że przedmiot przydatny, taki tam sobie wstępik do biochemii, powtórka z ogólniaka, poznanie kilku nowych pojęć, no i oswojenie się ze sprzętem laboratoryjnym. Fajnie, ale uważam że zakończenie tego kursu egzaminem to trochę przesada.

Biologia medyczna też nie pamiętam o czym był ten przedmiot, trochę powtórki z liceum, trochę genetyki, trochę z parazytologii??

Kolejna z licznych technik zapamiętywania - poprzez powtarzanie :)

U nas też była semiotyka

A u mnie nie było to się nie wypowiem.

Podsumowując, nie spotkałem się z żadnym przedmiotem który mógłbym uznać za zbędny. Z każdego wynosiłem coś, cokolwiek; nawet jeżeli bardzo niewiele. Po za tym zawsze warto wiedzieć więcej, bo wiedzę przecież nie będziemy wykorzystywać jedynie w pracy, no chyba że ktoś chce pracować 24/dobę w szpitalu ; D

Po za tym skoro ktoś mnie czegoś uczy, w dodatku za darmo, to czemu miałbym nie wykorzystywać tego? :)

Napisano

Chemie medyczną też bym usunał, bo - przynajmniej u nas - wszystkie zagadnienia z tego wymagali potem na wejściówkach z biochemii..

Uważam że przedmiot przydatny, taki tam sobie wstępik do biochemii, powtórka z ogólniaka, poznanie kilku nowych pojęć, no i oswojenie się ze sprzętem laboratoryjnym. Fajnie, ale uważam że zakończenie tego kursu egzaminem to trochę przesada.

wszystko de facto było w liceum, jak ktoś chodził do dobrego LO doświadczenia też się robiło na zajęciach. Wzory i tak się zapomniało, i na biochemii przypominać sobie trzeba było od 0. Chemii absolutnie out wg mnie, za to biochemia się bardzo przydaje, jeśli ktoś się umiał ejj madrze i dobrze nauczyć. Sam wiem po sobie (przedmiot bardzo lubiłem, bo mi szybko wchodził do głowy), że wiele rzeczy nawet z fizjologii lepiej zrozumiałem na biochemii, bo było lepeiej wytłumaczone. Poza tym patofizjologia i farmakologia zwłaszcza - przy dobrych podstawach nie były mi straszne, wiele rzeczy było oczywistych, gdzie inni nie potrafili zrozumieć i uczyli się na pałę.

Co do biofizyki - poza tym, ze można było robić fajne niekiedy ćwiczenia to mi niewiele dało. Fizjologii się uczyłam na fizjologii i biochemii.

Nie mniej jednak ciekaw jestem jakości nauczania od tego roku, gdzie na niektóych cuzelniach sa już plany i widac że rpzemdiotyteoretyczne prawie ani drgną w godzinach, za to kliniczne często poucinane po połowie. Skandal.

Napisano

rys,

Akurat biofizyka pozwoliła mi zrozumieć bardzo dogłębnie wiele procesów na fizologii.

Hmhmhm.. potencjały czynnościowe komórki nerwowej i coś jeszcze? Bo jakoś sobie nie przypominam co tam jeszcze było. Czy warto męczyć cały rok biedne dzieci za tych paru pierdół? Czy nie lepiej zrobić na fizjologii jedno, dwa seminaria na temat przekaźnictwa sygnałów i informacji czy coś w ten deseń?

Chyba, że Ty miałeś jakiś inny program. Ja na biofizyce uczyłem się obliczać ciepło wydzielane przez mysz, liczyć absorbancje, spiny elektronów w czymś tam... Wiadomo parę zagadnień by się znalazło (2-3), ale czy to naprawdę tworzyć cały kurs i męczyć na nich studentów? Dla mnie biofizyka to strata czasu, wg mnie lepiej zrobić biochemie na I roku zamiast tego (i chemii medycznej).

Obrazków z Kadłubowskiego nie pamiętam, za to ciągle przed oczyma mam swoje rysunki z parazytów:) Jestem (pewnie nie tylko ja) wzrokowcem a po za tym rysowanie jest jedną z licznych technik zapamiętywania. I chyba tylko o to w tych rysunkach chodziło.

Ja jestem na tyle świadomy, że wiem, po co są rysunki, ale po co je w o g ó l e wykonywać? Jak nicień wygląda to ja wiedziałem przez kursem z parazytologii i tyle wiem, że są nicienie.

Dla mnie parazyty to taki suchar, bo my mieliśmy dokładnie taki sam program jak analityka medyczna, tyle samo godzin seminariów, takie same książeczki ćwiczeń itd. Tylko jest chyba różnica pomiędzy lekarskim a analityką medyczną, im się to przyda, a nam nie. A ten cały przedmiot dla lekarskiego jest tylko z rozpędu, no bo głupio utrzymywać jedną katedrę dla jednego semestru analityki medycznej. I tak w zime chodzi sobie lekarski, a w II semestrze analityka i proszę, jest robota na cały rok.

Dla mnie jest coś nie tak jak są takie same programy jednego przedmiotu dla dwóch różnych kierunków studiów. Dla analityki to bardzo ważne szukanie larw w kale itd., a dla nas jakaś ciekawostka, więc albo oni mają za słabo rozbudowany albo lekarski ma za bardzo.

I się uczymy o chorobach, które są gdzieś w Afryce albo odnotowane na całym świecie 50 przypadków itd. Albo o jakiś organizmach, które żyją w jednym jeziorze w SZA. Albo o rybie(?), która wskakuje do penisa i bytuje w pechęrzu moczowym itd.

Jak kogoś to interesuje to niech zrobią fakultet "choroby z dalekich krajów", zresztą chyba jest przedmiot "choroby tropiklane", tam jest miejsce na takie dziwactwa.

Tym bardziej, że na tych zajęciach nic nie było pod kątem KLINICZNYM. Sama biologia płaźińców i innych rewelacji, a na pytanie kolegi, a będzie coś pod kątem klinicznym, to pani doktor powiedziała, że to będzie na chorobach zakaźnych. Naprawdę, podczas tych zajęć zastanawiałem się, co tak właściwie studiuję.. i te ważkie niuasne, że jeden gatunek ma odbyt bliżej jamy gębowej, drugi dalej to było najważniejsze dla lekarskiego, a jakie to tam choroby wywołuje to będzie za 3 lata na innym kursie, lol.

Kolejna z licznych technik zapamiętywania - poprzez powtarzanie

Tak, tak.. tak powtarzaliśmy, że nawet sobie nie mogę przypomnieć, co tam na tym przedmiocie właściwie było.

Podsumowując, nie spotkałem się z żadnym przedmiotem który mógłbym uznać za zbędny. Z każdego wynosiłem coś, cokolwiek; nawet jeżeli bardzo niewiele. Po za tym zawsze warto wiedzieć więcej, bo wiedzę przecież nie będziemy wykorzystywać jedynie w pracy, no chyba że ktoś chce pracować 24/dobę w szpitalu ; D

Po za tym skoro ktoś mnie czegoś uczy, w dodatku za darmo, to czemu miałbym nie wykorzystywać tego? :)

No tak faktycznie... człowiekowi tak się nudzi, że aż najgorszych piedół by sobie z przyjemnością posłuchał.

Jakby jeszcze na tych studiach było nudno i nie było, co robić, to bym nawet nie narzekał, na takie zapychacze - a co tam, człowiek sobie pójdzie, posłucha o chorobie, którą miały dwie osoby, albo o szczegółach budowy jamochłonów. ALE NA MEDYCYNIE JEST CO ROBIĆ I SIĘ WCALE NIE NUDZI. Naprawdę, medycyna to bardzo szeroka i głęboka działka i nie wiem, po co tracić czas na jakiekolwiek zapychacze.

Ile człowiek traci czasu na tych studiach na bzdury to się w głowie nie mieści, jeszcze jakby nie było, czego się uczyć, ale naprawdę w tym czasie można by się czegoś NAPRAWDĘ NAUCZYĆ.. a jak im się nas nie chce uczyć to niech chociaż zrobią wolne, można będzie się pouczyć w domu albo wyspać.

Napisano

Hmhmhm.. potencjały czynnościowe komórki nerwowej i coś jeszcze?

Potencjały, przepuszczalność błon, mechanika płynów, zasady działania RTG, MR, TK, USG, mechanizm wpływu promieniowania na komórki....długo by wymieniać.

Chyba, że Ty miałeś jakiś inny program. Ja na biofizyce uczyłem się obliczać ciepło wydzielane przez mysz, liczyć absorbancje, spiny elektronów w czymś tam...

Chyba rzeczywiście miałem ciekawszy program niźli Ty ;)

Ja jestem na tyle świadomy, że wiem, po co są rysunki, ale po co je w o g ó l e wykonywać? Jak nicień wygląda to ja wiedziałem przez kursem z parazytologii i tyle wiem, że są nicienie.

Powiedziałem byłem, że są one, aby właśnie zapamiętać budowę parazytów, niekoniecznie nicienia. Po za tym - żałuj że wiesz jedynie że nicienie są i nic po za tym. Bo akurat znajomość cyklu rozwojowego Ascaris Lumbricoides przydała się podczas różnicowania (dobrze użyłem tego słowa?) u doktórki, u której robiłem praktyki POZ.

Dla mnie parazyty to taki suchar, bo my mieliśmy dokładnie taki sam program jak analityka medyczna, tyle samo godzin seminariów, takie same książeczki ćwiczeń itd. Tylko jest chyba różnica pomiędzy lekarskim a analityką medyczną, im się to przyda, a nam nie.

A może ktoś pojedzie w ramach wolontariatu do Ghany do ziemianki krytej wojłokiem i będzie musiał zajrzeć murzynowi do klocka żeby coś znaleźć?

A ten cały przedmiot dla lekarskiego jest tylko z rozpędu, no bo głupio utrzymywać jedną katedrę dla jednego semestru analityki medycznej. I tak w zime chodzi sobie lekarski, a w II semestrze analityka i proszę, jest robota na cały rok.

Może, nie znam się na tym i nie chciałbym uprawiać mniemanologii stosowanej.

Dla mnie jest coś nie tak jak są takie same programy jednego przedmiotu dla dwóch różnych kierunków studiów. Dla analityki to bardzo ważne szukanie larw w kale itd., a dla nas jakaś ciekawostka, więc albo oni mają za słabo rozbudowany albo lekarski ma za bardzo.

Vide: praca w Ghanie.

I się uczymy o chorobach, które są gdzieś w Afryce albo odnotowane na całym świecie 50 przypadków itd. Albo o jakiś organizmach, które żyją w jednym jeziorze w SZA. Albo o rybie(?), która wskakuje do penisa i bytuje w pechęrzu moczowym itd.

Co byś miał w pamięci i żeby coś Ci zaświtało pod sklepieniem gdy przypadkiem na coś takiego trafisz.

Jak kogoś to interesuje to niech zrobią fakultet "choroby z dalekich krajów", zresztą chyba jest przedmiot "choroby tropiklane", tam jest miejsce na takie dziwactwa.

A niech robią, może ktoś się zainteresuje, ale jakiekolwiek pojęcie o chorobach tropikalnych powinien mieć każdy lekarz. Na wakacjach za granicą nigdy nie byłeś?

Tym bardziej, że na tych zajęciach nic nie było pod kątem KLINICZNYM. Sama biologia płaźińców i innych rewelacji, a na pytanie kolegi, a będzie coś pod kątem klinicznym, to pani doktor powiedziała, że to będzie na chorobach zakaźnych. Naprawdę, podczas tych zajęć zastanawiałem się, co tak właściwie studiuję.. i te ważkie niuasne, że jeden gatunek ma odbyt bliżej jamy gębowej, drugi dalej to było najważniejsze dla lekarskiego, a jakie to tam choroby wywołuje to będzie za 3 lata na innym kursie, lol.

Nie przeskoczysz wszystkiego od razu, a fajnie jest mieć jakiekolwiek pojęcie teoretyczne o parazytach samych w sobie, aby na tej podstawie móc zrozumieć niuansiki kliniczne. Tak mi się wydaje.

No tak faktycznie... człowiekowi tak się nudzi, że aż najgorszych piedół by sobie z przyjemnością posłuchał.

Jakby jeszcze na tych studiach było nudno i nie było, co robić, to bym nawet nie narzekał, na takie zapychacze - a co tam, człowiek sobie pójdzie, posłucha o chorobie, którą miały dwie osoby, albo o szczegółach budowy jamochłonów. ALE NA MEDYCYNIE JEST CO ROBIĆ I SIĘ WCALE NIE NUDZI. Naprawdę, medycyna to bardzo szeroka i głęboka działka i nie wiem, po co tracić czas na jakiekolwiek zapychacze.

Zatoczyłeś koło, znowóż wróciłeś do tematu bezsensownych przedmiotów na WL. Może to i lepiej bo poglądami się wymieniliśmy a może ktoś jeszcze zechce dorzucić swoje trzy grosze:)

Ile człowiek traci czasu na tych studiach na bzdury to się w głowie nie mieści, jeszcze jakby nie było, czego się uczyć, ale naprawdę w tym czasie można by się czegoś NAPRAWDĘ NAUCZYĆ.. a jak im się nas nie chce uczyć to niech chociaż zrobią wolne, można będzie się pouczyć w domu albo wyspać.

Vide: j. w.

Pozdrawiam :)

Napisano

rys,

Potencjały, przepuszczalność błon, mechanika płynów, zasady działania RTG, MR, TK, USG, mechanizm wpływu promieniowania na komórki....długo by wymieniać.

ło ło fajnie, że można sobie policzyć przechodzenie fal przez różne ośrodki, człowiek czuje, że się czegoś uczy, już wiem wszystko o usg, szkoda tylko,że nawet nie wiem, jak trzymać głowicę i jak, chociaż w podstawowym stopniu, interpretować obraz. Fajnie jest wiedzieć ogólnie jak działa USG, ale na to wystarczą 2-3 zdania, naprawdę nie widzę powodu, aby przez całe seminarium rozrysowywać, jakieś durnowate wzory.

Szanujmy siebie i swój czas, bo równie dobrze to mogliby nas uczyć materiałoznastwa, w końcu będziemy używać skalpela i wypadałoby wiedzieć, jak się uzyskuje i jakie są właściwości węgliku tytanu. Jak ciąć bez tej wiedzy?

Biofizyka jako zapoznanie się z aparaturą medyczną i podstawami jej działania to jeszcze by uszło. Przez 1 semestr i zaliczenie na podstawie obecności. Ale cisnąć z tego ludzi cały rok, a potem oblewać >50% kierunku z tego dziadostwa? Są ważniejsze rzeczy do nauki i nie wiem po co sobie tym głowę zaprzątać.

Powiedziałem byłem, że są one, aby właśnie zapamiętać budowę parazytów, niekoniecznie nicienia. Po za tym - żałuj że wiesz jedynie że nicienie są i nic po za tym. Bo akurat znajomość cyklu rozwojowego Ascaris Lumbricoides przydała się podczas różnicowania (dobrze użyłem tego słowa?) u doktórki, u której robiłem praktyki POZ.

Cykl rozwojowy glisty ludzkiej to był w podręczniku Operonu. I żeby go powtórzyć wystarczy jeden slajd na seminarium z chorób zakaźnych. Naprawdę jedno seminarium z najczęstszych chorób pasożytniczych w Europie wystarczyłoby w zupełności, dalej nie widzę powodu, aby robić z tego dwutygodniowy kurs i do tego bez żadnego odniesienia klinicznego.

A może ktoś pojedzie w ramach wolontariatu do Ghany do ziemianki krytej wojłokiem i będzie musiał zajrzeć murzynowi do klocka żeby coś znaleźć?

A może ktoś będzie pracował w NASA? Czemu nie uczą nas medycyny kosmicznej? Pewnie dlatego, że z roku w NASA będzie pracować zero osób, tak samo jak w Afryce.

Co byś miał w pamięci i żeby coś Ci zaświtało pod sklepieniem gdy przypadkiem na coś takiego trafisz.

Szansa, że na coś takiego trafię, jest taka sama, że ktoś z naszych obu roczników będzie pracował w NASA i się okaże, że jest niedouczony, bo nie wykładają u nas medycyny kosmicznej. Wolałbym w tym czasie osłuchiwać, szansa, że będę w przyszłości osłuchiwał, nawet jak będę psychiatrią, jest wielokrotnie większa, niż ... [jakikolwiek bzdet z parazytów].

A niech robią, może ktoś się zainteresuje, ale jakiekolwiek pojęcie o chorobach tropikalnych powinien mieć każdy lekarz. Na wakacjach za granicą nigdy nie byłeś?

Przecież jest blok z tropikalnych - 5 dni. Gdzieś o połowę za dużo.

A co do wakacji za granicą, nie jestem lekarskim dzieckiem i w moim środowisku nie jest to takie powszechne :( Co najwyżej autostopem przez Czechy i Słowację, ale tam jakoś nie ma malarii i innego syfu :(

Nie przeskoczysz wszystkiego od razu, a fajnie jest mieć jakiekolwiek pojęcie teoretyczne o parazytach samych w sobie, aby na tej podstawie móc zrozumieć niuansiki kliniczne. Tak mi się wydaje.

Też mi się tak wydaję, dlatego myślę, że seminarium (góra dwa) na chorobach zakaźnych wystarczy. A bez odniesienia klinicznego pojęcie teoretyczne o parazytach wyparuje mig-mig.

Jakoś na mikrobiologii też była fizjologia i budowa bakterii czy wirusów, ale była ściśle połączona z patogenezą. Dlatego, jeden akapit o toksynach bakterii krztuśca jest O.K. Ale wywody, że jeden gatunek ma odbyt bliżej wici, a drugi ma dalej nie są i rysowanie tych odbytów i poprawianie, a "bo jednak za blisko, a jednak za daleko" też nie jest.

Napisano

Pisałem coś w tym temacie ale dawno.

Podsumowując 2 rok

-fizjologia była fajna i wg mnie najbardziej przydatny przedmiot na tym roku

-histologia - nie znam nikogo wśród znajomych który wyniósł jakąś wartościową wiedzę aczkolwiek przedmiot "na miejscu"

-biochemia : tak jak pisali przedmówcy szczegółowość materiału nie przyda się raczej nigdy (chyba że ktoś będzie prowadził jakieś badania ) o tym co rośnie w jakich sytuacjach i o czym to świadczy dowiemy się później (na biochemii i tak nie wile o tym się mówiło ) a jak to dokładnie wykryć , jak się barwi itd to bardziej laborant się będzie przejmował a nie ja zlecając badanie

-biofizyka : o tym jak działa USG/TK/MRI/lecznicza elektroforeza/prądy interferencyjne to się można dowiedzieć przy okazji , a pisać sprawdziany z obliczania rożnych wartości to przesada . Ale nawet fajnie było sobie po testować przenikalność rożnych materiałów , poszukać ukrytego radioizotopu czy postrzelać z działka mikrofalowego

-socjologia : nudne , jedyny + to to że tematy skłaniały do zaciętych dyskusji

-statystyka/informatyka - chyba naprawdę można było z tego zrezygnować , nie było to obciążenie i przyda się może w pisaniu prac ale czy potrzebne jako oddzielny przedmiot na ocenę

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.