Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01/28/13 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jaka nagonka i jakie wykładniki dorosłości ? Każdy ma inne zapatrywanie na życie i ja nie chce nikogo obrażać, przedstawiam jedynie swój punkt widzenia. Z jednej strony nie zdecydowałbym się na dzieci przy takich zarobkach bo uważam to za średnio odpowiedzialne bo dzieci kosztują i nie należy oszczędzać ma nich ale z drugiej formalnie najłatwiej (bo można uniknąć urlopów i wydłużania specjalizacji ) Staż uważam że okres który może być w pełni /w większości niezależny od rodziców ale nadal bez hipoteki i dzieci - na to przyjdzie czas przy wyższych zarobkach. Teraz mieszkam w 1 pokojowym mieszkaniu ale ilość prądu czy gazu nie zmieni się przy 2 pokojowym( a jeśli tak nie znacznie bo wciąż mam 1 lodówkę , 1 pralkę i gotuje 1 obiad itd ) Wiec (jeśli pensja stażysty zachowała by korelacje do obecnych cen) 1300 zl za mieszkanie z wodą prąd i gaz płacę miedzy 55-70 zł (codziennie gotuję , 2 komputery włączone po wiele godzin dziennie , telewizor , konsola , ok nie mam klimatyzacji ) internet 25 zł telefon (2 osoby) 85zł 1480 Samochodu w tej chwili nie mam bo sprzedałem ale wiem jak płaciłem /jak płaci rodzeństwo,znajomi. Pracując w obrębie miasta max 140 zł na paliwo i to naprawdę sporo bo trzeba by jeździć z 20 km dziennie czyli za niewiele więcej można by nawet dojeżdżać do innego miasta OC - płaciłem 560 zł na rok Co roczna wymiana płynów + ewentualne naprawy Czyli 120 + 140 260 zł = 1740 czyli (1800 *2) - 1740 = 1860 na jedzenie , ubrania kosmetyki i oszczędzanie Pieniądze za niskie jak na powagę zawodu ale żyć można, gorzej z poziomem rezydentury bo tam chodzą koszty kształcenia a i potomstwo się często pojawia.
  2. W ogóle nie rozumiem, po co wprowadzasz taką napiętą atmosferę w tym wątku. Albo jesteś internetowym trollem i sprawia ci radość obrażanie mnie i przy okazji całej reszty dziewczyn na medycynie, albo po prostu żal ściska to i owo z powodów finansowych. Rozumiem to drugie, sama nie mam ani bogatego, jak to uroczo ująłeś, "gacha", ani bogatych rodziców, wg naszych władz jestem po prostu biedna. Ale nie czerpię satysfakcji z tych słownych utarczek z tobą, a męski szowinizm mnie zwyczajnie wkurza. Dlatego też pokaż może swoją "mądrość" i "wyższość" i przestań robić kwasy. Polecam i pozdrawiam.
  3. Medycyna. Św. Graal studentów zaludniony przez anioły marzące o pomocy całemu światu. Zombie z nosem w książkach. Zblazowane dzieci lekarzy. Gdzie dla rozrywki wycina się sobie na wzajem nerki i grilluje na ruszcie ze starych kości opalanym przeterminowanymi podręcznikami. Chyba o żadnym kierunku nie chodzi tyle mitów i miejskich legend co o medycynie. Z jakimi zabawnymi pytaniami/stwierdzeniami spotkaliście się w czasie studiów? -Studenci medycyny cały czas się uczą. Dzień i noc, bez czasu na nic. -Anatomia polega na samodzielnym rozcinaniu świeżych ciał. (kilka razy) -Czaszka na anatomię jest niezbędna. W celu zdobycia takowej należy udać się do grabarza, który za butelkę alkoholu wykopie świeżego trupka i odrąbie mu głowę szpadlem. (Co roku w sezonie ogórkowym gdzieś w mediach jest taki artykuł. Doprowadza do białej gorączki profesorów anatomii.) -Na medycynie są same zajęcia praktyczne, już pierwszego dnia biorą człowieka do szpitala. W końcu osłuchiwanie to nic trudnego, każdy potrafi założyć stetoskop.
  4. berbelek, przecież nikt nie zaprzecza, że NIE MA takich księżniczek, pewnie, że są, nie tylko na naszych studiach. Tylko w Twoim poście cytowanym już wielokroć przez Okę jest wyraźnie napisane, że na medycynie są dziewczyny tylko albo takie, albo takie (nie będę cytować tego po raz kolejny). To jeszcze się dziwisz, że Ci dziewczyny odpowiedziały w taki sposób, a i panom się nie spodobało? Sam atakujesz, a potem udajesz pokrzywdzoną owieczkę. No to się zdecyduj, w lewo albo prawo.
  5. Ale ja nie każe Ci się pozbywać i serdecznie pozdrawiam cała Twoją rodzinę Po prostu przedstawiam moja wizję jakiegoś standardu w którym po prostu dzieci są elementem następnego etapu przy już wyższych przychodach. Moja kalkulacja nie opiera się na zupkach chińskich itd ale na normalnym zróżnicowanym jedzeniu - podobnym do tego jakie jadłem całe życie w domu (smaczne mięso, ryby, co jakiś czas sushi) Opis skalkulowany na dotychczasowym życiu z dodaniem (lepszego samochodu i większego mieszkania ) Dla mnie dziewczyna a żona nie rożni się niczym , nie wierze w śluby kościelne wiec na weselicho za kilkadziesiat tysi nie zbieram (to jest mój dzień wiec czemu mam inwestować w całonocną zabawę dla innych skoro ja w nocy wole spać ) bo planuje cywilny (bo jako małżeństwo łatwiej o kredyt , załatwić jakieś sprawy urzędowe itd) i jakiś obiad. Tak wiec to była wizja skromnego ale nie wymarzonego życia. A i żeby nie było koszty auta nie obliczone dla cc 0.7 a dla przeciętnych kosztów segmentu c/d z silnikiem 1.8/2.0 (bo w takich mam największe doświadczenie).
  6. no wiesz, niektórzy już się dzieci nie pozbędą - no chyba, że w stylu pewnej pani z Sosnowca... berbelek - nie myśl, że cię bronię albo usprawiedliwiam to co piszesz. Po prostu przeprowadziłem symulację wydatków człowieka, który kończy studia i chce w miarę samodzielnie wkroczyć w "dorosłość". Widać, że pieniążki, które dostaje stażysta lub młody rezydent nie bardzo starczają na utrzymanie rodziny. Studenckie życie za pieniądze od rodziców to zupełnie co innego. Jak się nagle zostaje na własnym garnuszku to zaczyna bardzo na wszystko brakować i nagle człowiek staje przed różnymi kiepskimi wyborami - albo zrobić w pokoju szafę na rzeczy dziecka albo zapłacić ubezpieczenie samochodu a jeszcze się pralka popsuła, kran cieknie, dziecko wyrasta ze wszystkich par spodni a za miesiąc trzeba wymienić rozrząd w samochodzie. Nagle okazuje się, że jednak te kilka stówek od rodziców ekstra na ubrania, buty czy chociażby telefon to było bardzo wiele. Można żyć w mieszkaniu studenckim, jeść zupki chińskie albo warzywa z patelni, mieć "chłopaka", ale w pewnym momencie człowiek zaczyna myśleć, że skoro już się zacharowuje na śmierć w szpitalu, ma nieporównywalnie większą odpowiedzialność od innych to zasługuje na pieniądze, które pozwolą mu bez kombinowania i wyrzeczeń zapłacić za wszystkie bieżące wydatki. Pisząc o wyrzeczeniach mam na myśli np chodzenie w 2 parach dziurawych spodni przez pół roku, żeby wystarczyło na benzynę itp Nagle okazuje się, że wszyscy znajomi są dawno po ślubie, mają pokupowane mieszkania, rodzą sie im kolejne dzieci a ty nadal żyjesz jak student. Niby jesteś doktor, pracujesz w szpitalu ale dostajesz marne grosze które ledwie wystarczają na jedzenie i czynsz. Nagle pojawia się perspektywa - a może jakieś dodatkowe dyżury? SOR? POZ? Karetka? Nawet się nie obejrzysz a spędzasz w pracy połowę godzin w miesiącu (360/720h), masz pieniądze na bieżące życie ale jesteś zbyt zmęczony żeby pilnować rachunków albo nie masz czasu, żeby przygotować samochód do wyjazdu. Właśnie mam kryzys związany z wkroczeniem w dorosłość. Niby jeszcze studia i luz, ale już się pojawiają różne dorosłe wyzwania.
  7. w Warszafce nie bardzo można przeżyć za takie pieniądze. Podliczając koszty życia miesięczne: 560 zł czynsz za dwupokojowe mieszkanie (luksus bo własne! Wiele osób nie ma takiego szczęścia i musi wynajmować!) - wliczona woda i wywóz śmieci 140 zł internet telewizja i telefon 150 zł prąd i gaz 100 zł komórka ---------------- 950 zł za sam dom jeśli ktoś ma samochód 400 zł benzyna 250 zł ubezpieczenie (płatne raz w roku ale rozbijam na 12 rat) 150 zł materiały eksploatacyjne i naprawy (uśredniając) ---------------------------------------- 1750 zł dziecko 750 zł żłobek (5h dziennie w dni powszednie) 600 zł inne wydatki (pieluchy, pranie, jedzonko, ubranka, zabawki) ----------------------------------------------------- 3100 zł a nawet słowa nie napisałem o jedzeniu, proszku do prania, kosmetykach, ubraniach, mydle, tuszu do drukarki, pójściu do kina, jedzeniu i żwirku dla kotów, kosztów remontu mieszkania i wielu wielu innych. Jak to mówią - da Bóg dzieci da i na dzieci. Ale przy okazji trzeba łazić w podartych portkach. Czy wystarczy na to pensja dwojga stażystów? Nie bardzo... Myślę, że 5000 zł wystarczy na dwoje ludzi z dzieckiem. Tak na styk - bez luksusów ale tez bez biedowania.
  8. Berbelek, Ty czytasz czasem, co piszesz? Jeśli tak i dalej nie widzisz nic złego w swoich wypowiedziach, to chyba mamy różne definicje obrażania kogoś. Ja się zgadzam, że może pensja stażysty nie powala, ale co Ty byś chciał od razu 10k zarabiać? I kto Ci tyle zapłaci, uwzględniając z jaką wiedzą się wychodzi po studiach? Poza tym w kwestii kosztów coś za coś - nie wiem jak tam w Twoim "Wielkim Mieście Wrocławiu", ale w naszej "Małej Łódzkiej Wsi" niektóre szpitale są - niespodzianka! - całkiem daleko od centrum (choćby CZMP czy szpital Biegańskiego). Jak sobie wynajmiesz mieszkania gdzieś niedaleko, to i cena niższa, jako że to "wygwizdówek", a i na paliwie oszczędzisz (no chyba że tak 4 litery do siedzenia przyrosły, że perspektywa 20 minutowego spaceru do i z pracy już przeraża). Wg mnie te 1800-1900 na dzień dobry wystarcza na życie (liczę też drugą osobę zarabiającą tyle samo) kiedy nie masz dzieci, kiedy już posiadasz albo się właśnie dorabiasz potomstwa zaczyna być to problemem. I na 2 dorosłe osoby 1800x2 spokojnie starczy - może nie na cotygodniowy wylot na Seszele, ale na "życie bez dziadowania", jak to ująłeś.
  9. Jakiś tydzień po zakończeniu studiów dzwoni do mnie znajoma z pytaniem, czy nie chciałabym kupić konia, bo w końcu już jestem lekarzem to na pewno mnie stać Ale co najbardziej mnie przeraziło w tym temacie: niedawny telefon od znajomej, nota bede też z medycyny, tyle że młodszej. Dzwoniła z pytaniem, czy nie chciałabym jechać na narty na tydzień (łączny koszt jakieś 2000zł). Po stwierdzeniu, że nie bardzo mnie stać na taką przyjemność, bardzo się zdziwiła, bo przecież już pracuję i zarabiam ))
  10. Jak dla mnie, to poniższym chamskim postem obraziłeś dużą część użytkowniczek.
  11. Czyli dla Ciebie świat jednak kończy się tam gdzie napisałem. Smutne skoro uważasz, że np Legnica, Piła lub jakieś mniejsze miasta powiatowe to wsie zabite dechami, w których mieszkańcy są niepiśmienni i nie wiedzą co to elektryczność. Skoro wg Ciebie można być szczęśliwym, zarabiać i mieszkać wyłącznie w stolicy województwa albo za granicą to trochę współczuję i życzę powodzenia w łapaniu Boga za nogi.
  12. Ej ej czy Wy aby nie przeginacie? "A żyć jak królowa to będziesz, ale za pieniądze swojego gacha." co to za język w ogóle?! Wiem, że każdy mierzy swoją miarą, ale bez przesady z tymi ciętymi uwagami. Po pierwsze: nie każdy musi robić staż i potem mieszkać we Wrocławiu. Jest masa innych miast w Polsce, w których przyjmą Was z otwartymi rękami i w których 1800zł starczy na samodzielne życie. Świat naprawdę nie kończy się w promieniu 30km od stolicy Dolnego Śląska. Po drugie: płaca stażysty jest mała, to fakt, ale nie spodziewajmy się kokosów będąc ludźmi świeżo po studiach, którzy de facto jeszcze się uczą i niewiele potrafią. Mnie bardziej martwi pensja rezydencka, która powinna być o wiele wyższa. Po trzecie: uczmy się języków póki jesteśmy młodzi. Na szczęście jeszcze nikt lekarzom w Polsce nie przywiązał żelaznych kul do nóg i możemy jechać gdzie chcemy. Pytanie tylko, czy o to w tym wszystkim chodzi i czy to jest wyjście z tej, coraz bardziej beznadziejnej, sytuacji?
  13. wczoraj w rozmowie z ciocią bratowej znów padło pytanie "A jaką specjalizację wybierasz? Na 3 roku to już się chyba trzeba decydować.." <....> Przypomniał mi się - mit nie mit, nie wiem, trochę uogólnienie, ale chodzi wśród społeczności taki pogląd - najwięcej piją studenci medycyny i AWFu
  14. -Na jakiej specjalizacji jesteś? Niedawno mnie ktoś o to zapytał, już na 1 roku.... -Zero imprez, student medycyny to no-life, który żyje tylko w książkach. -Student medycyny nie ma prawa mieć innych zainteresowań poza tymi medycznymi. -Od 1 roku ma się zajęcia w szpitalu, reanimuje się pacjentów, opiekuje się nimi itp. -Trzeba być nie wiadomo kim, żeby się na takie studia dostać (poważnie jak komuś w wakacje mówiłam, że się dostałam na medycynę to takie oczy ludzie robią jakbym była jakimś nadczłowiekiem czy coś) -Większość studentów to ludzie z rodzin lekarskich z dziada, pradziada... -Prosektorium jest straszną legendą, że niby wszyscy mdleją jak zobaczą zwłoki za pierwszym razem i że to jest takie przerażające, a zapach formaliny jest zabójczy i nie da się z nim wytrzymać 10 minut w sali. -
  15. - Student wybiera specjalizacje podczas studiów - prawdopodobnie na 3cim roku.
  16. -Dostać się na medycynę można tylko po znajomości. Choćbyś miał milion ze wszystkich matur, to i tak się nie dostaniesz, bo wykopią cię krewni i znajomi królika. A jeśli jakimś cudem ci się uda, to polegniesz na egzaminach, bo będą wiedzieć, że twoja ciotka szwagra teścia wujka nie jest lekarzem. Ci co mają lekarzy w rodzinie dostają gratisowe punkty w rekrutacji/na egzaminach (nieważne, że twój ojciec/matka jest lekarzem w małym pipidówku i nikt o nim jako o lekarzu na uczelni nie słyszał) -Absolutnie każdy student musi mieć powołanie do leczenia, pomagania, etc. Bez tego w ogóle nie można się pokazywać. A jeśli ktoś idzie na studia dla kasy, to najlepiej niech się nie przyznaje, bo mu doleją formaliny do kawy. -Każdy przyzwoity student medycyny idzie spać najwcześniej o 3.00. A potem wstaje o 6.00 i dalej się uczy. I oczywiście zero jakichkolwiek imprez, no na medycynie?? -Wszystkie wykłady są niezbędne do życia, ciekawie prowadzone i obowiązkowe do odbywania. Absolutnie. -Przychodząc na studia musisz wiedzieć, jaką speckę wybierasz dalej. Nieważne, że możesz nie mieć o niej pojęcia. Jak żadnej nie masz wybranej, to lepiej szybko jakąś wymyśl, żeby nie odstawać od grupy (sorry, ale jak słyszę pytanie "na jaką specjalizację się wybierasz?" to mam ochotę pobić pytającego) -I moje ulubione - na medycynie są same pasjonujące przedmioty, nie ma miejsca na żadne nudy, bo "w końcu to cię interesuje!"

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.