- Choroby zakaźne
-
Miałem przerwe w stażu do specjalizacji - jak to teraz policzyć?
Cześć, mam formalne pytanie. Przykład: miałem staż do specjalizacji na np. onkologii 6 miesiący. Byłem cały luty, marzec, kwiecień. W kolejnych miesiącach byłem w kratkę ze względu na dwa zwolnienia lekarskie. Jak mam teraz policzyć żeby dobić do tych 6 miesięcy? Uznać, że 1 miesiąc to 30 dni? dzieki
-
Jak może być w polskim szpitalu
Złe samopoczucie, dolegliwości, a w końcu podejrzenie i rozpoznanie najcięższego kalibru - nowotwór złośliwy. Nikt nie chciałby tego przechodzić. Skierowanie do szpitala, przyjęcie, a potem ... wszystko jak należy, krok po kroku, bez przytłaczających kolejek, na spokojnie i skutecznie. Tak wygląda scenariusz wielu pacjentów leczonych w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Przez wielu, ten szpital jest oceniany jako najlepszy w Polsce. Życzymy sobie aby takich przykładów było jak najwięcej. Zapraszamy na materiał TVN24 Czarno na białym: https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/czarno-na-bialym-dwa-swiaty,807015.html#autoplay
- Przyszedł rak nieborak...
- Piątkowy dyżur lekarki z prowincji
- Piątkowy dyżur lekarki z prowincji
-
Absurdy serialu Szpital
hehe, po dokładności Twojej analizy podejrzewam, że się nieźle musiałem zirytować oglądając "serial" pretensjonalność niemalże każdego pacjenta
- 4 odpowiedzi
-
- satyryczność
- humor
- szpital
- tvn
-
Oznaczone tagami:
- Spotkanie Porozumienia Rezydentów z Ministrem Zdrowia - na gorąco!
-
Wyobrażenia kontra rzeczywistość
Wyobrażenia. Obchód lekarski w białych, wykrochmalonych fartuchach, wszyscy w skupieniu, przechodzimy z sali do sali, od pacjenta do pacjenta - każdego jeden po drugim szczegółowo omawiamy. Wszystko z powagą, niemalże pietyzmem. Pacjenci leżą równo w łóżkach, czekają spokojnie, panuje cisza. W głowie kłębią się poważne koncepcje co do diagnostyki, rozpoznań i leczenia. Choć tak na prawdę ... 7:15: zaczynamy raport z kończącego się dyżuru. Przyjętych 8 nowych pacjentów, 4 operowanych. Zabiegi skończyły się 3:30 w nocy. Na Izbie praca do rana. Na raporcie 5 specjalistów i 2 rezydentów. Na 2 oddziałach około 30 pacjentów. Zaraz będzie problem. Do obstawienia 3 poradnie, 5 zabiegów na jednym stole i izba przyjęć. Ok, starczyło rąk do podziału, tylko, że na izbę i oddział pozostał jeden młodszy lekarz. Idziemy na obchód, szybko, bo zaraz trzeba ruszyć dalej. Wyobrażenia. Po obchodzie czas zająć się swoimi pacjentami - każdego zbadać, porozmawiać i napisać zlecenia. W dyżurkach odbywa się szczegółowe planowanie dalszego procesu diagnostyczno-terapeutycznego. Lekarze pracują i planują, w atmosferze owianą przed pacjentami niemalże tajemnicą, dalsze plany. Wszystko po to by móc później odpowiedzieć wyczerpująco na każde pytanie pacjenta i rodziny - lekarz wie wszystko Choć tak na prawdę ... 7:45 - na oddziale 8 nowych pacjentów z dyżuru, 2 z planowych przyjęć. Kto się kim zajmie? Jeden z kolegów już schodzi do poradni, dwóch biegnie na blok, chwilę później zostaje już całkiem sam. Zaczynam dawać zlecenia. Dzwoni telefon z Izby Przyjęć - Doktorze, przyjechało pogotowia, pacjent z silnymi bólami brzucha - Dobrze, jeśli może, to niech usiądzie w poczekalni, pogotowie proszę odesłać, skończę zlecenia i zejdę, jak coś to proszę dzwonić - Dobra - słyszę ze słuchawki. Zamiast kolejnego akapitu z serii "Wyobrażenia", czyli jak widzimy pracę lekarza, proszę obejrzeć losowy odcinek dr House'a czy "Na dobre i na złe" (wczoraj była "piękna" akcja ratunkowa przechodniów potrąconych na przystanku - nawet ginekolog odbarczał odmę opłucnową!). Tam z reguły pokazują wszystko dokładnie odwrotnie niż jest na prawdę lub tak, że na prawdę chciałoby się tam pracować. Choć tak na prawdę ... 8:00: Potrzebuję konsultację ginekologiczną dla jednej z pacjentek, ale ginekologię mamy w innym budynku. Sama nie pójdzie, wózek nie przejedzie. Ok, trzeba wezwać transport pogotowia ... dzwonie ... dzwonie... nikt nie odbiera. Zadzwonie za chwilę, najpierw wypełnię papiery: zlecenie na transport, podbicie 4 kopii, skierowanie na konsultację.... Doktorze, pacjentka z 13-stki (z sali nr 13.) wymiotuje, a lekarz prowadzący dziś po dyżurze. - Dobrze, zaraz podejdę - odpowiadam. Co to ja robiłem? Aaaa, transport... dzwonie... dzwonie.... uff, załatwione. Ledwo odłożyłem telefon, ten zaczyna dzwonić - Doktorze, pacjent na izbie się już niecierpliwi, zejdzie Pan? Dotarłem na Izbę, 11-latek, od 3 dni wymioty i biegunka, od rana mocno zaczął boleć brzuch. Badam, brzuch zupełnie miękki, niebolesny ... CZEMU WIĘC TRAFIŁ NA CHIRURGIĘ? I w tym momencie przypominam sobie, że "podobno" każdy pacjent z ostrym bólem brzucha, który trafi na oddział pediatryczny jest odbijany najpierw do chirurga. Coś mi się nie chce w to wierzyć, ale tak mówią. Szkoda tylko, że w naszym mieście nigdzie nie ma chirurgii i pediatrii razem i muszę wysłać chłopca do pediatry do innego szpitala. Mama krzywi się, że nie mają jak dojechać, a drugie dziecko zostawiła na chwile z sąsiadką i co ona teraz ma zrobić? Robi mi się przykro, chciałbym jakoś pomóc, ale ... znów telefon - Proszę przyjść na blok, potrzebna 2 asysta do zabiegu, pilne. Kończę kartę informacyjną dla chłopca i lecę na blok. Napilbym się czegoś, ale nie mam drobnych do automatu, a rano nie zdążyłem nic wziąć... no nic, biegne do zabiegu, później się napiję. - Proszę stanąć od lewej strony i tak złapać hak... nie, nie tak... dobrze... proszę trzymać... - Mija 30 minut, ręka mi cierpnie, boje się ruszyć, walczę sam ze sobą. - Prosiłem Pana żeby trzymał Pan o tak do góry, ja wiem, że ciężko, ale jeszcze chwile - Podtrzymuje sobie rękę drugą ręką. Ale bym się napił kawy. Ciekawe ile pacjentów już czeka na izbie... I tak latam, biegam do północy i kiedy to próbuję na chwile przymknąć oko... znów telefon i słyszę, że na izbie pojawia się jeszcze 8-latka, która 2 dni temu doznała urazu głowy i zaczęła teraz wymiotować. Niechętnie schodzę do izby - tam spotykam uśmiechniętą i nieco skrępowaną sytuacją i godziną mamę z uroczą córką, która snuje się z kąta w kąt po poczekalni i chyba nie do końca wie po co tu jest. Na szczęście okazuje się, że nic poważnego się nie stało, a "dziewczyny" na odchodne śmieją się, że skoro mogą iść do domu to będą dalej rozpaczać nad NIEWYOBRAŻALNĄ porażką szczypiornistów z Chorwatami. Wszyscy się śmiejemy, żegnamy i tym miłym akcentem kończy się rozwiązywanie problemów na dziś. Wyjątkowo śpię od 1 do 6 rano bez przerw. Luksus Z mojej kilkuletniej, zawodowej perspektywy, medycyna to jednak nie jest codzienne stawianie spektakularnych diagnoz i wykonywanie heroicznych zabiegów, a wymagająca, ciężka praca u podstaw. Czasem denerwująca, zniechęcająca, a czasem niezwykle przyjemna, satysfakcjonująca i inspirująca. Powyżej chciałem pokazać jak może wyglądać dzień rezydenta czyli młodego lekarza w trakcie specjalizacji. Pacjent, który do mnie przychodzi, chciałby abym oddał mu swoją całą uwagę, zaangażowanie i wiedze - młody lekarz też by tego chciał, tylko w takich dniach jak ten, nie zawsze jest już w stanie.
-
duch zmienił swoje zdjęcie profilowe
-
Młodzi lekarze: wysoka cena zdrowia
Nie wyobrażam sobie tak dużo pracować... ostatnio z konieczności zabezpieczenia dyżurów w szpitalu i braków kadrowych musiałem (nie chciałem!) wziąć łącznie 280 godzin (jestem rezydentem chirurgii), chodziłem jak zombie. Dostałem chyba 4800. Dziękuje, ale zdecydowanie wolałbym mniej zarobić, a mieć więcej czasu dla rodziny, dla siebie ... Fajny artykuł z ironią w tle
- 10 komentarzy
-
- umowa o pracę
- umowa cywilno prawna
- etat
- npl
-
Oznaczone tagami:
-
Jak postąpić w przypadku pacjenta bez szczepień?
Drodzy Czytelnicy, chciałem zapytać jakie jest Wasze postępowanie kiedy do Waszych szpitali czy gabinetów zgłaszają się pacjenci (szczególnie dzieci), które nigdy nie były szczepione? Np. dlatego, że rodzice zrezygnowali ze szczepienia dziecka. I moje drugie pytanie - czy są jakieś dokumenty opisujące, normujące zachowanie w takiej sytuacji? Czy takie przypadki należy komuś zgłaszać? Pytam z perspektywy chirurga - sytuacja np. podczas dyżuru, gdy do drobnego zabiegu w ramach ambulatorium zgłasza się nieszczepione dziecko. pozdrawiam!
-
"Młodzi lekarze" w TVP. Pierwsze wrażenia
Oglądałem tylko część - niestety nie umiałem skupić się nad merytoryką odcinka. Najogólnie i żeby nikogo nie urazić - uważam, że nienajlepszy dobór lekarzy. Strasznie sztywno, oficjalnie i sztucznie Te wrażenia niestety głównie na podstawie występujących koleżanek. No ale zobaczymy jeszcze, powodzenia
-
Dokumentacja papierowa czy cyfrowa?
Dzięki za odpowiedź, ktoś jeszcze? Jak to u Was wygląda? Jeśli macie elektroniczną to i tak trzeba drukować?
-
Dokumentacja papierowa czy cyfrowa?
Dzień dobry, pytanie do starszych Kolegów i Koleżanek a także tych wkraczających dopiero w pracę zawodową - czy wolicie prowadzenie dokumentacji na papierze czy cyfrowo (na komputerze)? Zapraszam do sondy! Jednocześnie mam pytanie jak to wygląda u Was teraz? Czy nie jest przypadkiem tak, że robi się dwa razy to samo - raz na komputerze, raz na papierze? Osobiście jestem za dokumentacją wylącznie cyfrową - jest to zdecydowanie szybsza forma (przynajmniej w zamyśle... ) ale ja lubie pracować przy komputerze, więc czekam na zmiany! pozdrawiam i jestem ciekaw dyskusji
-
Odpracować studia i rezydenturę...
Jak już wielu z Was pewnie zauważyło, podobno MZ szykuje projekt, który ma zobowiązać lekarzy po rezydenturze do jej "odpracowania" na rzecz państwowej służby zdrowia (nie będzie można np. wyjechać do pracy zagranicę czy pracować wyłącznie w sektorze prywatnym). Najpierw odpracowanie .... heh jak to brzmi. Co Wy na to? ;o Ja jestem przerażony i dwa argumenty dla mnie są niepodważalne - będąc na rezydenturze jestem pracownikiem i PRACUJĘ i jednocześnie się uczę, więc to chyba normalne, że otrzymuję pieniądze za PRACĘ, więc co jeszcze "odpracowywac"? Mam odpracować to, że pracowałem?! Po drugie... pieniądze na naszą "edukację" nie daje nam hojne ministerstwo czy rząd z własnych oszczędności, SKARBU którym się wielkodusznie dzieli, a podatnicy, czyli kto? My, nasi rodzice i nasze dzieci m.in. Nie wierzę...