Zawartość dodana przez żwirek
-
Kardiologia - z czego się uczyć?
To spróbuj "Kardiologia" pod red. Szczeklika i Tendery. Dobrze napisane.
-
Czy studia medyczne są piekłem ?
Poza tym zależy to od nastawienia studenta co do celów. Jeśli komuś zależy na ocenach, zdaniu wszystkiego w pierwszym terminie, stypendium, dyplomie z wyróżnieniem, średniej (np. do Studiów Doktoranckich), to studiowanie jest trudne. Ale jeśli komuś zależy tylko na dostaniu dyplomu, to studia mogą być w miarę "lajtowe" (przede wszystkim psychicznie).
-
Rekrutacja na studia doktoranckie
Np. w Krakowie zasady rekrutacji zmieniają się z roku na rok i średnia raz jest ważna, a drugi raz mało ważna. Sprawdź aktualne przepisy na swojej Uczelni.
-
Medycyna - i co dalej?
Tak, są inne możliwości: - jeśli masz ciąg do nauki, to możesz pracować w Katedrach lub Instytutach teoretycznych: fizjologii, farmakologii, immunologii itp. - robiąc karierę naukową - możesz zatrudnić się przy wydawnictwach lekarskich (Np. Medycyna Praktyczna, Termedia, itp.) - możesz zatrudnić się jako wykładowca w Państwowych Wyższych Szkołach Zawodowych na kierunku: pielęgniarstwo, ratownictwo itp. - możesz podjąć się tłumaczeń z dziedziny medycyny w jednym z Biur Tłumaczeń - ze specjalizacji bez kontaktu z pacjentem: patomorfologia czy radiologia
-
Eksperymenty na zwierzętach.
Czy słyszeliście o takich rzeczach jak "Good Laboratory Practice" czy "Animal Laboratory Science"? Czy słyszeliście o obowiązującej obecnie w UE "zasadzie 3R"? Replacement, Reduction, Refinement. Jeśli nie, to poszukajcie sobie w internecie. To jest zbiór przepisów, które należy przestrzegać przy jakichkolwiek działaniach na zwierzętach. Ta dyskusja mogłaby się odbywać 30 lat temu, ale nie dzisiaj. Nikt zwierząt obecnie nie męczy - albo się je znieczula, albo eutanazuje - to jest określenie na uśmiercenie bezbolesne. I tego się obecnie w porządnych Instytuatach naukowych na świecie ostro przestrzega. Czasy się radykalnie zmieniły. Dziś już nie wolno robić np. wiwisekcji na królikach, trzymać psy z otwartą przetoką żołądkową, co było szeroko stosowane w Polsce jeszcze w latach 80-tych. Nie wolno również używać zwierząt do pokazów dla studentów (ani do ich zabijania przez studentów). ALE pamiętajcie, że żeby móc posuwać medycynę do przodu i np. badać nowe leki, MUSZĄ być utrzymane eksperymenty na zwierzętach - faza przedkliniczna badania leku. Bo zanim poda się lek grupie zdrowych ochotników (faza I kliniczna), to lek musi zostać sprawdzony na żywym zwierzątku - same hodowle komórkowe wszystkiego nie załatwią. Więc jako przyszli lekarze nie stójmy po stronie fanatycznych ekologów, którzy np. w Anglii posuwają się do zastraszania naukowców przez ataki na ich rodziny - to jest tzw. ekoterroryzm. Bardzo chciałbym, żeby któremuś z tych ekoterrorystów zachorowała jakaś bliska osoba na chorobę, na którą ne ma jeszcze skutecznego leku. Wtedy ta sama osoba będzie pierwsza żądała od medycyny i lekarzy cudów - i to natychmiast.
-
Wspinaczka a kariera chirurga
Przestań wreszcie z tym gadaniem o "marudzeniu", "sukcesie" i "Polakach", bo się niedobrze robi. Niektórzy są zadowoleni z miejsc, w których pracują Oczywiście że tak, a "niektórzy nie są wcale zadowoleni", a wyjścia łatwego wcale nie mają i muszą "zacisnąć zęby" albo po prostu zrezygnować.
-
Wspinaczka a kariera chirurga
m90: Tjaa... A ja znam młodych chirurgów, którzy żeby do czegoś dojść, "walczą o przetrwanie" w wysoce niekomfortowych warunkach. To nie jest marudzenie, tylko konkret. Chce chłopak prawdziwej (nie zakłamanej komunałami) prawdy, to niech ją ma. Oczywiście sytuacja poszczególnych osób (jak to w Polsce) zależy w dużym stopniu od układów i znajomości. Jak je masz, to możesz nawet jeździć do Kolorado na skałki i jest OK. Jak ich nie masz... to j/w
-
Wspinaczka a kariera chirurga
Ważny element - studia, potem specjalizacja, a potem praca 24h/dobę - przygotuj się na to, że po prostu nie będziesz miał czasu w pierwszych latach na wspinanie (chyba, że "olejesz" stawanie się dobrym chirurgiem). To jest "krew, pot i łzy". To już niestety nie jest szkoła średnia. Dopiero jak się "ustabilizujesz" - około 6-8 lat po studiach, będziesz mógł sobie pozwolić na wspinaczkę.
- Farmakologia
-
Farmakologia
Nie, po prostu uczę się z Korbuta i stwierdzenia typu "streszczenie Kostowskiego" mocno mnie denerwują - bo są po prostu głupie. Powinniśmy choć trochę docenić, gdy piszący starają się wyjść poza "standardy polskie": jeden wielki "kallus" bez ładu i składu, żadnej odwagi do skrótu, podsumowania. A taki trud widać u Korbuta. Dlatego nazywanie go "skrótem Kostowskiego" (symbolu wszystkiego, co najgorsze) uwłacza po prostu inteligencji czytającego i właśnie jest objawem braku docenienia przez autorów przynajmniej próby wyjścia z "błędnego koła" polskich podręczników.
- Farmakologia
- Farmakologia
- Farmakologia
-
Jak dobrze być lekarzem (chorym psychicznie)
Tak jest na całym świecie - studia medyczne należą do najtrudniejszych, a zawód lekarza do najbardziej stresujących. Ale za to są oni opłacani pensjami 2-3 x wyższymi niż przeciętna.
-
Farmakologia
Rozdział o histaminie nie pokazuje w pełni wysokiej jakości książki Co do skryptu, całkowicie się nie zgadzam. Jak możesz mówić, że był "pisany ma kolanie"? Skąd bierzesz takie informacje? Żeby napisać duży i zwarty skrót, często trzeba większego wysiłku, niż dopisać coś do istniejącego podręcznika (vide Kostowski, który "wypączkował" do 2 tomów). A w całym skrypcie są może w sumie 2-3 błędy - nie więcej. NATOMIAST opracowanie w tym skrypcie przykładowo takich tematów jak: oś renina-angiotensyna-aldosteron, eikozanoidy, tlenek azotu - nie ma sobie równych w całym piśmiennictwie polskojęzycznym (łącznie z tłumaczeniami zachodnich książek).
- Farmakologia
-
Farmakologia
Czyli wydaje się, że raczej "panuje" Mutschler. Jednakże ma on zbyt długie wstępy do każdego rozdziału, podaje za dużo dawek leków, a część wiedzy (np. leczenie choroby wieńcowej) jest już nieaktualna. Nie podaje tez najnowszych leków. Niedogodnością jest, że jest to farmakologia niemiecka - np. głównym doustnym lekiem p-krzepliwym jest tu fenprokumon (bo tak jest w Niemczech). Generalnie zatem, mimo że bije Kostowskiego na głowę, jest to jednak dość ciężka w strawieniu "cegła", z pewnymi zaległościami.
- Farmakologia
-
Profesor, co prezentacji multimedialnej zrobić nie potrafi...
Powtarzam - trzeba sobie zdać sprawę, że formuła wykładów, jaka miała miejsce w Polsce do końca lat 80., uległa wyczerpaniu. Na Zachodzie zaś odchodzi się od wykładów, zastępując je "seminariami interaktywnymi" z udziałem mniejszej liczby studentów. Ćwiczenia bowiem też się zmieniają: do końca lat 80. np. na fizjologii czy farmakologii robiono w czasie ćwiczeń doświadczenia na zwierzętach. Teraz nowe przepisy tego zabraniają, a więc ćwiczenia tez stały się "sierotką", na których do końca nie wiadomo: tylko pytać i pytać studentów, czy też powiedzieć coś od siebie (asystenci). A "gwoździem do trumny" obecnego systemu na niektórych Katedrach (którym się nie chce) jest przyzwolenie na tzw. "referaty" na ćwiczeniach. Efekt jest taki, że wykłady wtedy są w ogóle wtedy niepotrzebne, na ćwiczenia nikt się nie przygotowuje z obowiązującego materiału i na kolokwium nikt nic nie umie. A na egzamin to już w ogóle nic To jest robienie szkółki ze studiów i ma niezwykle destruktywne działanie.
-
Profesor, co prezentacji multimedialnej zrobić nie potrafi...
Prawda jest też taka, że formuła wykładów wyczerpuje się. Na przykład u nas na Uczelni dla studentów anglojęzycznych nie ma podziału na wykłady i ćwiczenia. Są tylko tzw. "seminaria". Dawniej, gdy dostęp do zachodnich podręczników i materiałów był zerowy, wykłady w Polsce służyły do przekazywania cennych "perełek" wiedzy, nigdzie indziej niedostępnej. Obecnie, gdy jest nadmiar podręczników polskich i zagranicznych + internet, prowadzący często nie wie, co właściwie ma powiedzieć I tylko rzadko zdarzają się wykładowcy z pasja i wiedzą, którzy mimo wszystko robią z wykładów ciekawą sprawę.
-
Skrócenie studiów - nastroje
Zdecydowanie NIE - skończy się na wypuszczaniu "felczerów". Za 5-6 lat będzie wielka awantura w mediach, że absolwenci nie nie umieją i zacznie się szukanie winnych
- Farmakologia
- Farmakologia
-
Farmakologia
Nie reklama tyko dokładny opis książki - my w Krakowie mamy ją jako obowiązkową. I nie kpij z łaski swojej - parę postów wstecz kilku Kolegów i Koleżanek pytało się, czy jest jakiś polski podręcznik, który można mieć dla siebie nawet po zdaniu farmakologii. Więc chciałem im doradzić, żeby zamiast Kostowskiego, czy nawet Mutschlera sprawdzili nową książkę. Tyle.
-
Farmakologia
"Farmakologia" pod red. Ryszarda Korbuta, PZWL 2012 - oficjalny następca zakończonego w wydawaniu Kostowskiego Czysta rewelacja ! Długo oczekiwany przełom w polskich książkach farmakologicznych. Pierwszy polski podręcznik, który można nazwać "zachodnim" w stylu - to jest rzeczywiście "polski Katzung": 1. Jest zwięzły - na 700 stronach zawiera całą potrzebną wiedzę! 2. Każde zdanie jest istotne - nie ma "lania wody" 3. Wszystkie najnowsze leki i terapie są uwzględnione - jest "up-to-date" w każdej dziedzinie 4. Piękne, kolorowe, znakomicie objaśniające mechanizmy działania ryciny 5. Napisany przez fachowców dydaktycznych, dla maksymalnego ułatwienia przyswojenia wiedzy przez studentów - tam, gdzie się da, jest wypunktowanie cech, wskazania, przeciwwskazania, objawy uboczne - całość przejrzysta, jasna (aż przyjemnie się uczyć) - a nie znany nam z polskich podręczników "kallus" dopiero do rozbicia i przyswojenia 6. Napisany ciekawie, ze swadą i świetnie objaśniający trudne zagadnienia farmakologiczne - widać dużą wiedzę i znawstwo autorów 7. Z lżejszych rzeczy - przeciekawe, krótkie rysy historyczne dotyczące sztandarowych grup leków oraz dodatek: Nagrody Nobla z medycyny, związane z przełomowymi odkryciami w farmakologii Słowem - REWELACJA !!! Nareszcie !