Zawartość dodana przez godzia
- Jak postąpić w przypadku pacjenta bez szczepień?
-
Jak postąpić w przypadku pacjenta bez szczepień?
no bo szczepienie obowiązkowe dzieciaków nie zaczęło się wcale tak dawno, na początku lat 90, czyli to są osoby z przedziału 20-30 lat teraz. To jednak znacząco więcej jest ludzi 30-80, część jest zaszczepiona bo musiała być przed jakąś operacją, ale to nie wszyscy. Tendencja powinna się zmienić, chyba że ten nurt antyszczepionkowy naprawdę się tak rozkręci, że ludzie przestaną całkiem szczepić swoje dzieci...
-
Za dużo lekarzy
Zwiększenie "produkcji" poprzez przyjmowanie coraz większej ilości studentów niczego nie zmieni, jeśli nie będzie więcej miejsc na specjalizację. Przy otwartych możliwościach pracy właściwie wszędzie za granicą absolwent chcący zrobić nie wiem, urologię, dermę czy endokrynologię, zwieje tam gdzie ją spokojnie zrobi i jeszcze na tym zarobi. Dam przykład kolegi, któremu się zamarzyła kardiochirurgia - w Łodzi mógłby robić ją w Matce Polce u profesora Molla (taki sobie pomysł, bo z dopchaniem się do stołu przez LATA, nawet nie miesiące, miałby poważny problem - więc i problem z wypełnieniem normy procedur i w ogóle z nauczeniem się zawodu), albo w CKD - gdzie w kolejce czeka 2 gości, którzy robią speckę z wolontariatu i doktorat w tamtejszej klinice - "panie X, rozumie pan, że oni dwaj mają pierwszeństwo". W tej sytuacji, która nie jest bardzo odosobniona, a już na pewno nie jeśli mowa o tych obleganych specjalizacjach typu plastyczna, dermatologia itd, zwiększanie puli studentów będzie zwyczajnie zwiększało pulę absolwentów szukających szczęścia na Zachodzie.
-
Oceny na medycynie
jak chcesz startować na doktorat to fajnie mieć wyższą średnią. W Łodzi rozlokowywanie stażystów po szpitalach odbywa się wg średniej, nie wiem jak w innych izbach, ale pewnie w wielu podobnie. Na speckę raczej nie sądzę, żeby się średnia miała przydać. a ogólnie uważam, że warto się w miarę uczyć wszystkiego (choć rozumiem, że to trudne, też jestem zielona np. z orto czy neurologii), ale nie wiadomo na jakim SORze czy innym NPLu kiedyś wylądujesz chociaż teoria często jest ulotna i te X czasu po nauce nie ma już po niej śladu, a i z rzeczywistością lubi się rozminąć...
-
Lekarze to nieuki?
jasne, na 105 zdających osób 100 to głąby, które akurat jakimś cudem prześlizgnęły się przez studia "na farcie" i przez 6 lat specjalizacji nic nie robiły, tylko narzekały jak to jest ciężko i mało się zarabia... Niech się konsultant nawet nie kompromituje takimi stwierdzeniami.
- Staż
-
Jakie zmiany w ochronie zdrowia od nowego rządu?
powiem tak, dużo fajnych obietnic. Zobaczymy, co z tego zrealizują. Dodatkowy problem jaki widzę to fakt, że władza w Polsce lubi się często zmieniać, a takie obietnice jak "Zwiększymy liczbę kształconych w tych zawodach i specjalnościach, w których występują lub w przewidywanym czasie wystąpią braki kadrowe." zwyczajnie wymagają więcej czasu niż jedna kadencja sejmu. To się nie zrobi pstryknięciem palcami i wprowadzeniem jednej ustawy. Dużo tych obietnic też wymaga właśnie zwiększenia tej kadry (skrócenie kolejek, powrót opieki stomatologicznej do szkół, zwiększenie roli lekarza rodzinnego itd) - co oznacza, że jeśli rzeczywiście do tego doprowadzą to też nie wcześniej jak za parę lat. Także na najbliższy okres 2-3 lat nie spodziewam się cudów.
-
Dokumentacja papierowa czy cyfrowa?
zacznę od tego, że tej dokumentacji jest ZA DUŻO ale gdybym miała te wszystkie formularze wypełniać ręcznie - to jednak wolę poklikać na kompie, "drukuj" i gotowe. U mnie się korzysta z Clininetu i chociaż na początku to mnie przerażał, bo dużo rzeczy jest w różnych zakładkach i np trzeba pamiętać co zrobić po kolei, żeby zrobić wypis - to jednak po pewnym czasie się ogarnia i naprawdę jest w porządku. Jedyny minus z takiego codziennego korzystania, że nie ma zleceń dla pielęgniarek - więc i tak korzysta się ze zwykłych kart papierowych tak opieczątkowanych, że i tak już nic nie widać ale ogólnie jest wszystko pod ręką - opisy z przyjęcia i wszelkie obserwacje, badania laboratoryjne, obrazowe, zlecenia na nie, zlecenia na transport, karty zgonu i różne takie podobne rzeczy. Koleżanki robią staż w innym szpitalu i tam "obrabiając" jednego pacjenta muszą korzystać naraz z 3 programów - osobny do pacjenta, osobny do wyników badań z labu i osobny do diagnostyki obrazowej i tylko przeskakujesz między okienkami. Klęska. Także ja osobiście jestem zadowolona. Gdyby tego było ogólnie mniej do wypełniania to byłabym zadowolona jeszcze bardziej nie zauważyłam pytania - no tak, drukować większość i tak trzeba no ale wolę w ten sposób niż wypełniać tyle rzeczy ręcznie.
-
Zabawa ciągła - czy rozpoznajesz film po kadrze?
nie sądzę, to raczej któryś z Bondów Quantum of Solace?
-
Pediatria jakiej nie znacie
kiedy można się spodziewać jakiejś rejestracji?
- Profilaktyka na wesoło
-
Ksiązki
biochemia Harpera. Ma moc. taki żarcik. A jakaś konkretna dziedzina? Zresztą zależy co rozumiesz pod pojęciem "warte przeczytania", to ma być ciekawe i wciągające, czy z dużą ilością informacji? Bo jak to drugie to i Szczeklik się kwalifikuje
-
Dyżury na stażu
myślę, że musisz się zorientować jak jest w Twoim szpitalu. W moim np dla nich dni tygodnia w ogóle się nie liczą, tylko tydzień trwa 1-7 dzień miesiąca, kolejny 8-14 etc. Nie wiem jak jest gdzie indziej, może tak samo.
-
pielęgniarstwo
nie no, kurde, a lekarze to też nie mają tak samo? Też w prywatnych klinikach/poradniach/gabinetach zarobią więcej i wcale często utyskują, że na państwowym w podstawie mają jakiś żałośnie śmieszny pieniądz, co najwyżej dyżury są dobrze płatne. To takie dziwne, że chcieliby na państwowym też zarabiać jakoś rozsądnie? Jakby każdy pracował w prywatnym, bo większy hajs, to publiczna opieka zdrowotna by już dawno zdechła (tak to na razie dogorywa). Rozumiem protesty pielęgniarek i szkoda, że lekarze się nie zorganizują w ten sam sposób. co do podejścia do samych pielęgniarek to uważam, że warto z nimi dobrze żyć
-
Psychiatria
ja po zajęciach z psychiatrii zdecydowanie uważam, że do tego trzeba mieć dryg i nie każdy się do tego nadaje. I nie chodzi tu o żadne powołania czy inne bzdety - ja np. jestem w stanie wysłuchać tego pacjenta, nawet po powiedzmy 10 zajęciach już mniej więcej się orientuję jakie pytania mu zadać - tylko co z tego, jak nie mam zielonego pojęcia co z jego odpowiedzią zrobić? Mnie te psychiatryczne kwestie nie mówią absolutnie nic, więc psychiatrą bym była beznadziejnym. I też mam wrażenie, że psychiatrzy nie są do końca normalni - może tacy ludzie tam idą, a może po codziennym kontakcie z "dziwnym" pacjentem sami się zaczynają "dziwnie" zachowywać. Na psychiatrię w łódzkim rzucili teraz 35 miejsc, więc kto ma ochotę to na pewno się dostanie
-
Medycyna - i co dalej?
moja ciocia, po zdaniu egzaminu z farmakologii na 4 roku stwierdziła, że to nie dla niej i została bizneswoman z własną firmą co prawda to było 20 lat temu, no ale. naprawdę można się po medycynie zajmować czymś "spokojnym" i nie mam tu na myśli jedynie obleganej dermy. Możesz też pracować bardziej naukowo, co mogłoby Ci pasować, skoro teoria Ci tak dobrze idzie. Możliwości jest całkiem sporo.
-
Medycyna - i co dalej?
co do spokojnych specjalizacji mają rację. Jest szereg takich, w których pacjenta właściwie nie oglądasz, a przynajmniej nie za dużo. co do praktycznych zdolności - dziewczyno, ćwiczenie czyni mistrza. Czym więcej czegoś wykonasz, tym lepiej Ci będzie szło i będziesz się pewniej czuła. Myślisz, że każdy anestezjolog czy medyk ratunkowy pierwszą intubację robił rach-ciach? oczywiście zrobisz jak będziesz uważała, aczkolwiek na Twoim miejscu dałabym sobie jeszcze trochę czasu i treningu.
-
Lekarski + Stomatologia
kolega studiuje naraz (najpierw zaczął lekarski, na 3 chyba roku stomę) i wydaje mi się, że część przedmiotów mu przepisali. Gorzej jest w drugą stronę, bo zawsze się mówi, że stoma to ma bardziej po łebkach te "lekarskie" zajęcia typu dermatologia (co chyba jest prawdą i akurat niczym dziwnym).
-
Czy studia medyczne są piekłem ?
ludzie poj..ani trafić się mogą na każdym kierunku, może i faktycznie jest ich więcej na medycynie - nie wiem, ja mam zajebistą zgraną grupę, więc może dlatego tak tego nie odczuwam nie zamierzam przedstawiać medycyny jako raju na ziemi, przecież tak nie jest; ani nie będzie później. Jednak z drugiej strony nie jest to piekło nie do przejścia i tylko dla totalnych cyborgów, którzy wyrzekną się całego swojego życia. Zresztą takie porównywanie jest średnio obiektywne, bo jednym łatwiej, innym ciężej przychodzi nauka i ten ultramądry stwierdzi, że wcale się tak dużo nie musi uczyć, a ten "mniej mądry" musi mocno przysiąść - i ot, do niczego nie dojdziemy
-
Czy studia medyczne są piekłem ?
berbelek, rozumiem, że do mnie pijesz? No więc ok, 6 rok mogę określić "piekłem", ale poprzednie 5 w porównaniu z tym było minimum czyśćcem, a 3ci to już chyba w ogóle niebo pytanie było "czy medycyna jest piekłem" - więc w całości zdecydowanie nie da się jej tak określić takie przynajmniej moje zdanie. Może nam tak dowalili na 6 roku, bo już szkoda rzucić i wszyscy chcą dociągnąć do końca dla mnie piekłem byłaby informatyka czy inny tego pokroju kierunek. Ciężko robić coś, czego się kompletnie nie rozumie
-
Oficjalna lista specjalizacji lekarskich (w tym modułowych)
facet na przedmiocie medycyna a prawo powiedział nam, że można zmienić, tylko trzeba jeszcze raz przystąpić do systemu kwalifikacyjnego. Czyli załóżmy idziesz na tą hematologię, odrabiasz moduł podstawowy, po czym zamarza Ci się jednak nefrologia, więc aplikujesz jeszcze raz, dostajesz się (jak masz odpowiedni wynik) i oni Ci akceptują już ten moduł podstawowy z interny. Gorzej jak od razu pójdziesz na internę jako taką, a w trakcie wymyślisz, że chcesz coś szczegółowego - wtedy jest trochę problem z "przepisaniem" modułu podstawowego (nie wiem dokładnie, tak nam ten gość tłumaczył). Lepiej w każdym razie iść na inną szczegółową niż na internę po prostu, jeśli chcesz ją potem zmieniać nie wiem tylko jak to jest - bo rezydenturę można dostać tylko raz, więc czy jak drugi raz aplikujesz to czy to nie jest liczone, że tamto już skończyłeś... musiałby się ktoś oblatany w prawie wypowiedzieć.
-
Czy studia medyczne są piekłem ?
IMO to zależy od porównania. Jak widzę ile mój brat spędza czasu na zajęciach (informatyka, na PŁ, III rok) to mnie krew zalewa, bo śpi codziennie minimum do 10.00, gdzie ja o tej porze to już szukam kawy w przerwie zajęć i wpieprzam drugie śniadanie. Natomiast jak ktoś sobie wyobraża, że nic tylko ryjesz i ryjesz, świata nie widzisz, wychodząc do sklepu dziwisz się, że spadł śnieg, bo od 3 dni nie było czasu wyjrzeć przez okno - nie no, aż tak źle to nie ma. Tak jak pisze Nos, łódzki umed na 6 roku usilnie próbuje nas przekonać, żeby przypadkiem na tej uczelni nie pozostać zajęć w opór, zblokowanych (co dziwne, nie rozumiem tego - na poprzednich latach to choćby się człowiek ze..ał to na zajęcia przyjść musiał; koleżanka chodziła 3 miesiące z krztuścem na 4 roku, na zajęciach z PULMONÓW na oddziale dziekana owszem, zrobili jej broncho i wszystkie badania, ale zwolnienie z zajęć? zapomnij - teraz na wielu blokach nawet nie sprawdzają listy, więc jak grupa jest zgrana to sobie pozwala na machlojki w postaci nieprzychodzenia. Za to obowiązkowych wykładów popołudniowych nagle jest miliard - jakby sobie na 6 roku przypomnieli, że powinniśmy na nie chodzić), wykłady, stomatologie, medycyny ratunkowe, które w stosunku do moich oczekiwań są największą możliwą stratą czasu... no i egzaminów, narąbane nie wiadomo po co tyle teraz. Szczęśliwie przepchnęłam chirurgię na 5 roku, więc to jedno mi odpadło, ale licząc każdy stopień osobno i większe kolokwia typu farmakologia kliniczna jako egzamin to ja mam 23 pozycje na liście w tym roku - z czego w tym momencie zdane dopiero 4. 6 rok u nas jest do absolutnego zajechania, a dokładają się jezcze takie oazy błyskotliwości, które ze wszystkim mają problem i w związku z każdą pierdołą, która im nie pasuje piszą donos do dziekana... także ogólnie piekło to może ciężkie słowo, ale srogi zapierdziel owszem. Zależy od roku studiów. Jak się pokombinuje dobrze to poimprezować można, i to sporo, ale żeby liczyć na ciągłe melanżowanie to chyba trochę za dużo.
- Zakup pierwszego stetoskopu
-
Akademia Medyczna Wrocław Opinie
7500? To chyba śpi w jedwabiu. Nie wiem jak we Wrocławiu, zakładając, że ceny są nieco wyższe niż w Łodzi to pewnie znajdzie się jakiś pojedynczy pokój w niezłej lokalizacji za 800-850zł, na jedzenie wyda się, nie wiem, niech będzie z 400-500zł (choć to trochę dużo, no ale od rodziców niech nic się nie dostanie, może często się na mieście jada), dojazd zależy czy migawka czy auto (przy spalaniu ok 6l jeżdżąc po mieście i tej pięknej cenie 5,13 za litr wydaję ok 300zł na paliwo na miesiąc), jakieś zajęcia dodatkowe to już zależy co chcesz robić. W Łodzi znajdzie się szkoła tańca z 10 spotkaniami/m-c bodajże za ok 100zł - języki na pewno będę droższe, baseny, kina, co tam kto chce i ile używa. Czas wolny jest ogólnie za darmo a książek nie kupujesz co miesiąc przecież. Telefon liczmy z 50zł/m-c. Więc żyjąc przy jakimś nie wielkim biedowaniu pewnie niecałe 2k wyjdzie, ale można tak na niektórych rzeczach oszczędzić, że wyjdzie to przynajmniej z 500zł mniej.
-
Szkła kontaktowe
ja noszę jednodniowe, ale tylko sporadycznie, typu sport, kiedy mi przeszkadzają okulary czy jakaś impreza. Jeden dzień czy parę godzin jestem w stanie wytrwać, ale na co dzień chyba nie dałabym rady. Przeszkadza mi, że mam coś na oku (tak, wiem, jak się dobrze założy to nie powinno się ich czuć - nie w tym rzecz, może bardziej w psychice) i preferuję jednak okulary. Ale moja koleżanka nosi codziennie od chyba 10 lat, albo i więcej i jest zadowolona, więc przypuszczalnie są to osobiste preferencje, nie przewidzisz.