Zawartość dodana przez godzia
-
Charakterystyki Waszych ulubionych/najmniej lubianych nauczycieli akademickich
-ulubiony: 1. z pewnością asystentka z anatomii, wspaniała kobieta, ciekawie prowadziła ćwiczenia, wtrącając anegdotki ze swojej pracy, dużo tłumaczyła, rozumiała potrzeby studentów (), nie stresowała na ćwiczeniach, ogólnie wrażenie super:) 2. asystent z immunologii - świetnie prowadzi zajęcia, nie skupia się na superszczególikach typu "jaka cząsteczka przyłącza się do receptora %@*#^% w takiej a takiej sytuacji, a jaka w innej", potrafi dobrze zobrazować całość procesów, no i atmosfera na zajęciach jest bardzo miła:) -znienawidzony: 1. pani profesor od chemii - zwyczajnie nie cierpię ludzi z przyklejonym do twarzy sztucznym uśmiechem, z którym potrafiła powiedzieć, że "pan/pani i tak nie zda tego egzaminu i ogólnie to jest za głupi/głupia na te studia", tłumaczyć jeśli potrafiła, to nie dała tego po sobie poznać, na wykładach czytała ze slajdów, egzaminu nawet nie skomentuję. 2. asystent z biochemii (pozdrówki dla Zbyszka) - obrzydził mi biochemię do takiego stopnia, że ciężko to sobie wyobrazić, niektóre aspekty tego przedmiotu naprawdę uważam za ciekawe i można by to lubić, ale nie w takiej formie. Na każdych zajęciach, mimo przygotowania, miałam dreszcze, że mnie spyta, zgnoi, wstawi sławetne -4, zwyzywa...koszmar. Nie spotkałam nikogo, kto by się o nim pozytywnie wypowiadał.
-
Skrypty uczelniane czy książki "ogólnopolskie"?
zależy co to za przedmiot. Jak coś bardzo przydatnego typu "biochemia" (uwielbiam wzory z cyklu Krebsa), a pytania na zaliczeniach/kolokwiach/egzaminach są stricte z uczelnianego skryptu, to nie widzę powodu, żeby być nadgorliwym:P natomiast coś, co uważam za ważne, no nie wiem, interna dajmy na to, to szukam różnych pozycji, zarówno uczelnianych, jak i ogólnopolskich, i wybieram tą, która najbardziej mi pasuje sposobem przekazywania treści, zawartością, etc.
-
Gdzie lepsze praktyki - szpitale kliniczne czy niekliniczne?
u mnie właśnie wczoraj wybuchła o to kłótnia:) tylko bardziej o specjalizacji była mowa. Jedna strona upierała się, że lepsze szpitale małe, powiatowe, bo mało rąk do pracy, natomiast druga uważała, że w szpitalach klinicznych są ciekawsze przypadki, lepszy sprzęt etc. Myślę, że i jedni i drudzy mają trochę racji, aczkolwiek chyba się przychylam jednak do tych mniejszych szpitali. Jak porównam sobie praktyki z pierwszego roku, gdzie w szpitalu powiatowym narobiłam się do oporu, z praktykami znajomych, którzy robili je w szpitalu w dużym mieście i przesiedzieli większość czasu w socjalnym, bo nie pozwalano im nic robić - no to cóż...
-
Na granicy humoru - wrażenia pacjentki!
no ja dzisiaj widziałam "własnoocznie" traktowanie my vs ED...hmmm... -my mamy być punkt 8.00 (chociaż zajęcia wg planu zaczynają się 8.15), 3 spóźnienia są równe jednej nieobecności - obcokrajowcy przychodzili spóźnieni po 40 minut i słowa wyrzutu nie słyszałam -dla nas zasada jest zawsze w stylu "radź sobie sam" - ED mieli porozwieszane kartki-drogowskazy do sali w stężeniu 3/m2, a spóźnionych pani sekretarka osobiście zaprowadzała do sali (nie, żeby na nas darła się przy każdej możliwej okazji) - rozumiem, że mogą mieć problem z językiem, ale nie przesadzajmy -nie wiem jak u nich, jak ja się spóźniam to wyrażam skruchę i jakieś oznaki kultury, oni spóźnieni ani nie pukają, zero jakiegoś "sorry" czy czegokolwiek... Argument "oni płacą" totalnie do mnie nie trafia - nawet jeśli oni płacą więcej niż nasi studenci, to dla większości Polaków wydatek 20tys/rok (czy nawet więcej) też nie jest takie hop-siup...wg tego ED trzeba głaskać, polskich niestacjonarnych traktować obojętnie, a na dziennych patrzeć spode łba, "bo oni nie płacą"...
-
Na granicy humoru - wrażenia pacjentki!
gorzej, że czasami tak wychodzi, że zajęcia są nieodrabialne (przynajmniej u nas tak czasem jest - no a już na pewno nie da się odrobić, bo zachlałem wczoraj:D), kolega od początku roku już parę razy na niezłym kacu się pojawił (przyznaję ze wstydem, że mi się też raz zdarzyło...)
- Mały Szczeklik
-
Mały Szczeklik
Sprzedam małego Szczeklika (wyd z 2009) za 0,5l. Do odbioru na terenie Łodzi i okolic (do ewentualnego uzgodnienia). Kontakt na priv, lub gg 35096434, lub mailowo godziasia@gmail.com.
- Ulubiony/najgorszy przedmiot na studiach
-
Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę
z krwiostrachu można się wyleczyć więc pewnie bywają odmiany "bardzo silne" i "mniej silne", przy czym te drugie dają się pokonać Pan Tomek zawsze czujny, ale wszystkim swoim "żonom" pozwalał na trochę więcej także popijanie i podjadanie w prosektorium faktycznie się zdarzało (może nie tak, że w jednej ręce kanapka, w drugiej kończyna dolna, bez przesady ). Więc to nie do końca taki mit:P
-
Czego teraz słucham?
2Pac - California love co prawda nie słucham codziennie tego typu muzyki, ale akurat ten kawałek uwielbiam
-
koło naukowe
no to powiem szczerze, że trochę mnie zachęciłeś, bo kół chirurgicznych w ogóle nie brałam pod uwagę, jako że z chirurgią mam zamiar mieć jak najmniej wspólnego może zmodyfikuję w takim razie swoje zdanie
-
Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę
lol, tego jeszcze nie słyszałam:D ale niezłe, niezłe. dokładnie, ja np męczyłabym się na jakiejś fizyce technicznej czy informatyce i zdecydowanie wolę "tę moją mega ciężką medycynę"
-
koło naukowe
Możecie się wypowiedzieć na temat tych, na które uczęszczaliście? Ewentualnie jakieś polecić/odradzić?
-
Przekręcamy zegarki!
jedyny minus, że o 16 ciemno:P ale zawsze dodatkowa godzina snu:P
- FORUMAPA, czyli skąd nas przywiało!
-
Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę
-Dostać się na medycynę można tylko po znajomości. Choćbyś miał milion ze wszystkich matur, to i tak się nie dostaniesz, bo wykopią cię krewni i znajomi królika. A jeśli jakimś cudem ci się uda, to polegniesz na egzaminach, bo będą wiedzieć, że twoja ciotka szwagra teścia wujka nie jest lekarzem. Ci co mają lekarzy w rodzinie dostają gratisowe punkty w rekrutacji/na egzaminach (nieważne, że twój ojciec/matka jest lekarzem w małym pipidówku i nikt o nim jako o lekarzu na uczelni nie słyszał) -Absolutnie każdy student musi mieć powołanie do leczenia, pomagania, etc. Bez tego w ogóle nie można się pokazywać. A jeśli ktoś idzie na studia dla kasy, to najlepiej niech się nie przyznaje, bo mu doleją formaliny do kawy. -Każdy przyzwoity student medycyny idzie spać najwcześniej o 3.00. A potem wstaje o 6.00 i dalej się uczy. I oczywiście zero jakichkolwiek imprez, no na medycynie?? -Wszystkie wykłady są niezbędne do życia, ciekawie prowadzone i obowiązkowe do odbywania. Absolutnie. -Przychodząc na studia musisz wiedzieć, jaką speckę wybierasz dalej. Nieważne, że możesz nie mieć o niej pojęcia. Jak żadnej nie masz wybranej, to lepiej szybko jakąś wymyśl, żeby nie odstawać od grupy (sorry, ale jak słyszę pytanie "na jaką specjalizację się wybierasz?" to mam ochotę pobić pytającego) -I moje ulubione - na medycynie są same pasjonujące przedmioty, nie ma miejsca na żadne nudy, bo "w końcu to cię interesuje!"
- Ulubiony/najgorszy przedmiot na studiach
-
Czego teraz słucham?
Yugopolis i Maleńczuk - ostatnia nocka
-
Akademik vs pokój w mieszkaniu :)
jedyne, co odradzam w akademikach, to mieszkanie w pokoju nad klubem (jeśli w akademiku jest akurat klub). Spanie w stoperach jest zue czasem trzeba się też pouczyć (chociaż niektórzy muszą mieć muzykę do nauki, to może im nie przeszkadza ) - nawet jeśli w stoperach nie słychać, to dalej "czuć" basy . Także jeśli macie możliwość jakiegokolwiek wyboru pokoju, to polecam szukanie takiego jak najdalej od klubu
- Interna - tylko Szczeklika?
-
Ulubiony/najgorszy przedmiot na studiach
jak do tej pory (może mi się jeszcze odmieni ) najbardziej nienawidzę histologii i zakładu prowadzącego. Nikt nic nie wie, zasady niejasne, pytania z przysłowiowej d*py, sam przedmiot na kucie do oporu...histologii mówię nie. Z ulubionych to chyba do tej pory anatomia (mimo że obszerna), pnmk (w końcu jakieś praktyczne zajęcia, taka odmiana od masy teorii ), może coś mnie olśni jeszcze w tym roku
-
Czy student ma w ogóle jakieś prawa?
Być może i błaha sprawa, ale... Koleżance zabrakło 1 pkta do zdania egzaminu z histologii w czerwcu. Po obejrzeniu pracy wyszło, że w jednym z pytań były dwie poprawne odpowiedzi, ale ta, którą ona zaznaczyła (poprawna) nie została uznana. Razem z drugą koleżanką (która zaznaczyła w tym pytaniu tę samą odpowiedź) interweniowały chyba wszędzie - najpierw u naszego asystenta (który powinien być chyba guru w tej dziedzinie - najlepszy embriolog zakładu, a pytanie było właśnie embriologiczne), potem u adiunkt zakładu, w końcu u pani dziekan ds naukowych - wszędzie chodziły z dwiema książkami potwierdzającymi ich wersje. Odpowiedź wszyscy uznali za poprawną...z wyjątkiem profesora. I tak musiały we wrześniu poprawiać. Być może nie jest to kwestia poważna, jak np komis, powtarzanie roku etc, niemniej widać, gdzie "władze wyższe" mają studentów i ich "prawa"...
-
HIV/AIDS - przykra rzeczywistość
Rozbroił mnie kawałek "co szósty boi się tej choroby" - HIV/AIDS jest groźny (w końcu ileś ludzi na to umiera), więc to chyba dobrze, że się "boją" (może będą ostrożniejsi, np. w kontaktach seksualnych). Ja bym się też "bała" złapać i wolałabym uniknąć tej wątpliwej przyjemności.
-
Łódź - ważna wejściówka na pierwszych zajęciach z biologii
trzeba mieć 1pkt na 10 do zdobycia, co w teście przekłada się na 11/20 stalowa, nie stresuj się za bardzo, jak ktoś się bardzo postara to może tego nie zdać, ale większość wychodzi zwycięsko z pierwszego starcia z zakładem biologii ha nie pomyślałam, że wejściówka już była, w końcu drugi tydzień semestru już się zaczął myślami jestem jeszcze na wakacjach i nie wpadłam na to
-
Dlaczego wybraliście medycynę?
najkrótszym komentarzem w moim przypadku byłoby "tak wyszło" jak do tej pory nie żałowałam.