Zawartość dodana przez Sabi
-
Medycyna dla śpiochów
Zmień plany życiowe póki jeszcze możesz. Chyba że nie zrobisz specki (nie ma takiego obowiązku) i będziesz dymał w NPL od 18 do 8.
-
Leksykon alternatywnych metod leczenia raka dla onkologów i nie tylko
Tonący brzytwy się chwyta. Kiedy lekarze rozkładają ręce, pacjenci sięgają po najbardziej abstrakcyjne metody leczenia. A niestety diagnoza raka jest w Polsce utożsamiana z wyrokiem, w przeciwieństwie do cukrzycy czy nadciśnienia. To dużo mniej przerażający zabójcy, łatwiej ich zbagatelizować.
-
Stop NOP
Szczepienia to jest najlepszy wynalazek ludzkości zaraz obok antybiotyków. A jaki był Twój wybór? Jako osoby zapewne wyszczepionej i dzięki swoim rodzicom odpornej? Szczepienie własnych dzieci? Nie wyobrażam sobie żeby moje dzieci nie przeszły podstawowych szczepień. Ile jest ciężkich odczynów poszczepiennych? A ile ciężkich reakcji na antybiotyki? Czy to znaczy, że mamy przestać stosować antybiotyki w ogóle? Bardzo proszę, niech mądralińskie mamuśki nie szczepią swoich dzieci. Ale niech pożegnają się z darmowymi żłobkami i przedszkolami. Ale żeby było zabawnie, nie raz na dyżurze trafia do mnie spanikowana mamuśka, bo dziecko bawiło się w ogrodzie i się zadrapało, a przecież nie szczepiliśmy na tężca bo to takie złeeeee... Oczywiście z oczekiwaniem, że pogłaszczę ją po ramieniu i powiem, że spokojnie, na pewno wszystko będzie dobrze i na pewno nie trzeba nic robić.
- Medyczna flegma
-
Medyczna flegma
Wniosek o podziale środowiska na podstawie 4 komentarzy? Trochę chyba za daleko idący... Kolega Surowy się chyba trochę zdenerwował swoją sytuacją z praktyk. Świetnie, że są tacy zaangażowani, ambitni studenci, którzy chcą poświęcić każdą chwilę spędzoną na praktykach na naukę. Trafić na takiego to jak trafić... 4 w totka (daję tym samym sobie i innym nadzieję, że tych zaangażowanych jest jednak więcej ;) ). Przytoczony przez Ciebie program praktyk jest nawet całkiem możliwy do zrealizowania. W skrócie można go sprowadzić go do przebywania z pielęgniarkami w rejestracji, zabiegowym i punkcie pobrań (gdzie robisz niemal to co na praktykach po 1 roku), siedzeniu za/obok dochtora, wypełnianiu mu druczków... Wywiad w POZ nie wygląda tak jak w klinice, zwłaszcza jeśli przebywasz z lekarzem, który swoich pacjentów dobrze zna, więc nie wypyta ich o wszystko wg schematu. Badanie też nie przystaje do tego, którego uczy się studenta w trakcie studiów. Dużo bardziej logiczne i z korzyścią dla studenta byłoby jednak wprowadzenie zmian w programie praktyk. A żeby nie było, jakie te stare doktory są niedobre, jak to nie przejmują się studentami i nie chcą tych diamencików szlifować - w swojej nie tak długiej karierze miałam do czynienia z kilkoma studentami i stażystami. Znacząca większość wykazała się karygodną ignorancją, lenistwem, brakiem podstawowej wiedzy i umiejętności. Gdyby chociaż wykazywali chęci, żeby się czegoś nauczyć... Ale więcej energii poświęcali na zdobyciu mojej pieczątki w dzienniczku praktyk, niż na zdobywanie wiedzy. I skoro ja to widzę po tak krótkim okresie pracy w szpitalu, to co mogą powiedzieć moi starsi koledzy? Może to z tego wynika ich niechęć do młodzieży, która jest po prostu leniwa (w większości)? Pozdrawiam i życzę nieustającego zapału w zdobywaniu wiedzy.
-
Najgorsze praktyki
Sporo żalu, ale zacznijmy może od podstaw: co potrafi student po 2 roku medycyny? Może i wiedzę już jakąś ma, ale odpowiedź jest krótka: potrafi nic. Nie potrafi zbadać pacjenta, nie potrafi wypisać recepty, nie potrafi prowadzić dokumentacji medycznej... Może potrafi pobrać krew i zmierzyć ciśnienie, pod warunkiem, że nie olał praktyk po pierwszym roku. My to wiemy, personel w przychodniach tym bardziej to wie, bo co roku trafiają im się praktykanci, którzy praktycznie nie wiedzą co z sobą zrobić, bo w końcu nie mają nawet podstaw pracy lekarskiej (znajomość anatomii i fizjologii nie jest równoznaczna z przygotowaniem do pracy w zawodzie lekarza). Może i teraz program studiów się zmienił, nie wiem, ale wiem co było kilka lat temu, kiedy to sama odbywałam te praktyki. Mogłam sobie posiedzieć z pielęgniarkami, pomóc im w rejestracji, mogłam w godzinach działania punktu pobrań pokłuć pacjentów... Trochę posiedziałam za lekarzem na wspomnianym taborecie, ale dużo z tego nie wyniosłam. Brak podstawowych umiejętności praktycznych. W przychodniach to wiedzą, dlatego praktykant po 2 roku jest dla nich zbędnym gościem, który trochę się popałęta po przychodni, ale najlepiej, żeby poszedł do domu, a oni mu podbiją w książeczce praktyk, że był. Krótko: wada programu nauczania, praktyki w POZ po 2 roku są po prostu bez sensu. Na koniec pokuszę się o małą złośliwość do autora tekstu (bez urazy ;)) - zatrzymanie krążenia miało przyjść do POZ? serio? Jakim cudem? Zakładanie gipsu w POZ? W tym, w którym pracowałam na początku mojej kariery zawodowej nie miałam nawet jak zrobić opatrunku, czy zdjąć szwy, żeby człowiekowi oszczędzić czekania w wielogodzinnej kolejce do chirurga. Ale pocieszę Cię: praktyki w szpitalu są dużo bardziej satysfakcjonujące
- 5 komentarzy
-
- medyczna mitologia
- staż
- szpital
- przychodnia
-
Oznaczone tagami:
-
Dodatkowa praca: Opieka medyczna nad dziećmi
W praktyce (mojej): konieczność zmarnowania urlopu na wyjazd w celu "dorobienia" za cały dzień dyspozycyjności wyszło mniej więcej tyle, co za 3 dodatkowe godziny w POZ na miejscu możliwość wypoczynku, która to przekonała mnie do wyjazdu, w praktyce sprowadziła się do frustracji, bo ilekroć wykroczyłam poza bramy ośrodka celem np udania się na plażę, otrzymywałam telefon, że taki a taki zrobił sobie to i to i potrzebna pilna pomoc... Nie polecam, zwłaszcza w przypadku dużych ośrodków. Wzywają człowieka o każdej porze, nie ma możliwości realnego wypoczynku, a zarobki na pewno tego nie rekompensują.
- 2 komentarze
-
- rezydent
- opieka medyczna
- obozy
- kolonie
-
Oznaczone tagami:
-
Rezydentury jesień 2013 - znamy już wyniki rekrutacji!
Lubuskie też łaskawie ogłosiło.... http://www.lubuskie.uw.gov.pl/wydzial_zdrowia/Aktualnosci/Wyniki_postepowania_kwalifikacyjnego_przeprowadzonego_w_terminie_01-31_pazdziernika_2013r._dla_lekarzy_i_lekarzy_dentystow/idn:10357.html Najmniej chętnych - nadłuższy okres oczekiwania. Handlujcie z tym A co wyższości onkologii nad plastyczną - plastyczna to nie tylko nadmuchiwanie cyców, ale również chirurgia rekonstrukcyjna. Jedni i drudzy są potrzebni.
-
Staż 2012/2013 wg którego rozporządzenia?
Mam takie pytanie do stażystów z innego województwa niż lubuskie. Wg którego rozporządzenia odbywacie w tym roku swój staż? My teoretycznie mamy ułożony plan wg tego z 26go września 2012. Dzisiaj jednak w rozmowie z prawnikiem okazało się, że generalnie powinniśmy odbywać staż jeszcze według starego rozporządzenia, ponieważ każde takie uprawomocnia się dopiero po 2 tygodniach od ogłoszenia. Zatem w momencie rozpoczęcia przez nas stażu nie było jeszcze prawomocne. Czy ktoś może spotkał się z tym problemem? Jak to rozwiązano u was?
-
Kontrowersyjna eWUŚ
Nie do końca jest tak, że każde dziecko jest ubezpieczone. Wg ustawy każda osoba, która nie ukończyła 18rż, jak również kobieta w ciąży i w okresie porodu i połogu ma prawo do korzystania ze świadczeń finansowanych ze środków publicznych, jednak nie jest to równoznaczne z byciem ubezpieczonym. Nie zagłębiając się jednak w szczegóły ustawy, koszty opieki zdrowotnej tych osób pokrywane są z funduszy danej gminy. Jeśli natomiast mowa o czynnościach ratujących życie reguluje to ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty: Art. 30. Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki. A taki system jest podobno obecnie tworzony Włącznie z tym, że pacjent z domu ma mieć dostęp do swojej historii choroby, włącznie w wyszczególnionymi procedurami, które zastosowano np. w czasie jego pobytu w szpitalu i za które oddział rozliczył się z NFZ. Powiem tyle - będzie się działo ciekawie
-
Pieczątka lekarska - Czy specjalizacja jest wyamgana?
Na pieczątce niezbędne są dane: imię i nazwisko o raz nr prawa wykonywania zawodu. Nie ma nigdzie nakazu o umieszczaniu na pieczątce informacji o posiadanych specjalizacjach. Choć są sytuacje, kiedy taka informacja jest przydatna (np. przywystawianiu zapotrzebowania na sprzęt ortopedyczny, jednak podbicie karty "zwykłą" pieczątką nie jest błędem, a jedynie dołoży pracy NFZtowi, który będzie musiał zweryfikować uprawnienia osoby podbijającej do wystawienia zapotrzebowania ). Jeśli jednak posiadana specjalizacja w żaden sposób nie pokrywa się z obecną, nie ma przymusu przyznawania się do jej posiadania.
-
Między VI rokiem a stażem
No i trzeba brać poprawkę na to, że niektóre OILe mają bliższe terminy składania dokumentów (i tak na przykład ja miałam o tydzień mniej czasu na załatwienie formalności niż koledzy zostający w Krakowie).
-
Wymioty i ból w śródbrzuszu - interpretacja pyt. z LEPu
Dokładnie tak - stenoza odźwiernika, dla której takie zaburzenia elektrolitowe są bardzo charakterystyczne
-
Medycyna sportowa - co tak właściwie się robi?
Medycyna sportowa jest fajną specjalizacją jako dodatek do podstawowej. Niestety ciężko jest się wkręcić w ciekawe kontrakty obejmujące współpracę z wybitnymi sportowcami i ich klubami. Najczęściej działalność ogranicza się do kilku godzin tygodniowo w prywatnym gabinecie spędzonych na oglądaniu młodych adeptów szkół sportowych, wydawaniu im zaświadczeń itd.
-
LEK (po raz pierwszy) - 23 lutego 2013 r.
Widzieliście wyniki sobotnie LDEKu? Wygląda na to, że w tej edycji trochę podnieśli trudność pytań. Ciekawe, że na LEKu też będziemy mogli się tego spodziewać. Co by nie mówić, wrześniowy do trudnych nie należał. Dla porównania - wyniki z września:
-
Praktyki wakacyjne w Warszawie
Znajomi, którzy robili praktyki w Warszawie po prostu pisali pismo do dyrektora konkretnego szpitala i czekali na odpowiedź czy wyraża zgodę. Czyli ta sama ścieżka co do każdego innego szpitala poza uczelnią.
-
Medycyna niekonwencjonalna - co o tym myślicie?
Nie wiem, czy to podchodzi pod akupresurę, ale swojego czasu po wypadku miałam spory problem z kręgosłupem szyjnym (nie mogłam wykonać ruchu odgięcia głowy do tyłu), poszłam do fizjoterapeuty, który stosując ucisk różnych punktów na głowie i szyi (w tym głównie na twarzy), trwale rozwiązał mój problem. Do dziś nie jestem w stanie logicznie sobie wytłumaczyć jakim cudem... Grunt, że pomogło Może jest na pewne tego typu działania jakieś naukowe wyjaśnienie?
- Ministerstwo tnie rezydentury
- Komisja wojskowa dla studentek i absolwentek medycyny?!
-
Status: Pacjent dobry/stabilny?
Podawanie przykładów kazuistycznych jest średnim argumentem Dyskusja w internecie dyskusją, ale ja osobiście badałam, badam i badać będę i na badaniu i wywiadzie opierać będę swoje postępowanie. Taka ze mnie staromodna, oporna na nowoczesność dochtórka Może dlatego, że w swojej krótkiej medycznej karierze trafiłam na kilku charyzmatycznych lekarzy, którzy udowodnili mi, że medycyna to właśnie nie rzemiosło, a sztuka
-
Specjalizacja 'na etacie'
http://bip.mz.gov.pl/index?mr=m1&ms=&ml=pl&mi=904&mx=0&mt=&my=9&ma=31371 tu masz wszystko napisane. Dokładniej w załączniku 12: http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zalacznik12_speclelelkdent_20120102.doc
-
Najlepszy czas na dzieci?
Opiekun stażu nie może mieć "ale" do ciąży stażystki, ponieważ istnieje coś takiego jak prawo pracy, które gwarantuje kobiecie ciężarnej różne przywileje. Z powodu ciąży można przerwać staż w dowolnym momencie, wznawiając go bez żadnych konsekwencji po urodzeniu dziecka. Nic nie przepada, niczego nie trzeba powtarzać. Koleżanki stażystki-ciężarówki układają sobie program tak, żeby np. na początku ciąży omijać szpital szerokim łukiem, a pod koniec biorą bardziej wyluzowane oddziały.
-
Status: Pacjent dobry/stabilny?
@white: jak ja lubię, kiedy ktoś tak łapie mój skomplikowany, kobiecy tok myślenia @Kot: może i jestem na stażu, nie mam 20 letniego doświadczenia, ale patrząc na Twój rok rozpoczęcia studiów widzę, że i Ty takiego nie masz. Swoje wydyżurowałam, nieco się już naoglądałam, od kilku miesięcy sporo siedzę na sorze i patrząc na realia pracy w szpitalu wojewódzkim muszę powiedzieć, że bez umiejętności badania pacjenta nie ma możliwości skutecznej diagnostyki. Nie zlecisz RTG klatki bez jej dokładnego osłuchania i uzasadnionego podejrzenia patologii. Nie wyślesz pacjenta na TK głowy bez wywiadu i badania neurologicznego (samo określenie GSC też wchodzi w skład badania neurologicznego). Jeśli wysłuchasz głośny szmer przy koniuszku u pacjenta po omdleniu zapewne wyślesz go do kariologa, a nie neurologa. Badanie fizykalne jest potężnym narzędziem przy prowadzeniu diagnostyki różnicowej. Technika dodaje młodym lekarzom pewności siebie, ale życie bardzo szybko uczy pokory. Zwłaszcza w medycynie ratunkowej na pewne rzeczy nie zawsze jest czas. Pytasz, kto odważy się odbarczyć odmę lub tamponadę opierając się na samym badaniu fizykalnym? Na przykład lekarz w karetce, który ma w perspektywnie 30 minutową drogę do najbliższego soru, nie mówiąc o możliwości dowiezienia na kardiochirurgię (i tak, byłam świadkiem takiej sytuacji). W dużych miastach to nie problem, ale na "prowincji" nie ma takiego luksusu. Popracuj jeszcze kilka lat, znajdź dobrego mentora i skorzystaj z jego doświadczenia, a potem dopiero podważaj wiedzę i doświadczenie tysięcy wyjadaczy.
-
Status: Pacjent dobry/stabilny?
W obecnej rzeczywistości, kiedy wszędzie mamy USG, TK, MRI, te umiejętności wydają się niepotrzebne. Wystarczy tylko trafić do placówki, gdzie zrobienie pewnych badań na cito jest niemożliwe, i nagle okazuje się, że ta średniowieczna wiedza jest bardzo przydatna. Zachwycamy się współczesnymi metodami, a zapominamy, że podstawą diagnostyki jest dobrze zebrany wywiad i badanie fizykalne.
-
Status: Pacjent dobry/stabilny?
No ale kto używa tych określeń jako samodzielnego opisu pacjenta? Przecież to jest oczywiste, że w opisie badania po określeniu stanu ogólnego trzeba napisać co się wybadało. Kwestia jest tylko taka, żeby nie miało to formy "pacjent ma pryszcza na nosie, a poza tym nie oddycha" Czyli, jak już napisałam "od ogółu do szczegółu" - najpierw piszę "stan ogólny średni" a potem w dalszym opisie badania podaję wykładniki bardziej obiektywne. Tak samo z wypisem. Kiedy przychodzi do mnie pacjent z wypisem "w stanie stacjonarnym", patrzę na całą epikryzę + proszę o karty poprzednich hospitalizacji, żeby określić, jaki jest to dla niego ten "stan stacjonarny". Tych określeń nie można używać po prostu samodzielnie. To tak, jakby pisać "chory z krwawieniem" a nie dopisać czego. Są one wstępem lub podsumowaniem. Chyba że piszę w stanie ogólnym i miejscowym dobrym = bez dolegliwości. To jedyna sytuacja, kiedy nie rozwijam takiego wpisu.