Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Messer

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Messer

  1. Badania robi się na włąsną rękę,jest gdzię lista ośrodków które mogę takie badanie przeprowadzić. W zasadzie sprawę załatwia się od ręki, choć w paru przychodniach spotkali się ludzie z buractwem- wtedy szybciutko pod inny adres i załatwione. Nie zwlekałbym jednak z załatwianiem formalności, bo oprócz badania (czyt. papierka podbitego przez specjalistę) trzeba załatwić jeszcze szereg innych formalności i lepiej zrobić to przed 1 dniem stażu.
  2. temat odpowiedział Messer → na Alina123Dyskusja ogólna
    takie wystawy mają na celu zrobienie kasy, więc nie jest celem przyciąganie studentów medycyny i lekarzy, tylko... wszystkich innych, dla których zobaczenie trupa to wielkie widowisko i łaaał. jakie jest pierwsze pytanie ludzi kiedy dowiadują się że studiujecie medycynę? "eee a w prosektorium już byłeś/aś?" dlatego też tego typu widowiska mają raczej mniejszą wartość edukacyjną, bardziej jest to show i robienie kasy na lekko niezdrowej ciekawości ludzkiej. sporo było swojego czasu szumu na ten temat i anatomowie wypowiadali się zdecydowanie negatywnie. sam plastynarium nie widziałem i raczej się nie wybieram. szkoda mi na to czasu. organy wewnętrzne są o wiele ciekawsze u żywego człowieka
  3. 1. O medycynie chodzą już legendy o tym jak jest trudno i jak to nie ma się swojego życia. Więc, jaka jest prawda, czy znajdziemy czas na odpoczynek i wolny czas? Legendy ziarnko prawdy zawsze w sobie mają, ale nie dawałbym wiary ludowym podaniom. Nigdy nie byłem jakimś wybitnym studentem, ale skończyłem studia z przyzwoitą średnią, w sumie miałem przez 6 lat tylko jeden 2 termin... a nie siedziałem cały czas w książkach. motocykl, szermierka, kino, teatr, dziewczyny,góry, narty zimą. na wszystko był czas, choć uczyć też się trzeba było- ale to chyba nie jest szokujące, prawda? gdybym miał szansę jeszcze postudiować to bym więcej poimprezował. tego troche przeleciało mi koło nosa, ale nie dlatego że byłem przywalony nauką, tylko dlatego że nie chciało się dupska z mieszkania ruszyć 2. To pytanie do może być trochę dziwne, lecz czy medycyna nie przeszkadza w założeniu rodziny? Czy ma się czas na to? Ale po studiach na stażu, bądź specjalizacji? tego etapu nie mam za sobą, więc się nie wypowiadam. faktem jest natomiast, że dzisiejszy styl, tempo życia nie sprzyjają temu. wśród lekarzy jest też spory odsetek rozwodów. 3. Prawda jest taka, że na studiach utrzymanie się samemu jest prawie niemożliwe. Ale jak jest na specjalizacji? I ogólnie jak wygląda specjalizacja? Czy dostajemy za nią wypłatę i jesteśmy już w stanie samemu się utrzymać? na studiach raczej sie nie utrzymasz samodzielnie. później zależy od tego co i gdzie będziesz robić. 4. Ostatnie. Czy po specjalizacji mamy ,,pewną" prace? Jest zapotrzebowanie? w tym zawodzie raczej nie ma bezrobocia
  4. temat odpowiedział Messer → na NewmanMedycyna Ogólna
    Numer telefonu na pieczątce? Nigdy w życiu- a już na pewno nie prywatny. Pacjent zadzwoni w sytuacji awaryjnej? Od sytuacji naprawdę awaryjnych są inne jednostki. Po pracy wyłącza się służbowy telefon i koniec- wolne. W mojej miejscowości (mała mieścina gdzie nawet gołębie brzuchami do góry latają, bo się fajdać nie opłaca) lekarz rodzinna miała swojego czasu spore stresy- adres, numer telefonu powszechnie znany. Złazili się pacjenci do domu niezależnie od pory dnia. Byli też tacy co potrafili dzwonić o 3 w nocy bo ciśnienie im podskakiwało trochę... a drugi raz o 3:30, żeby oznajmić że tabletka pomogła i już lepiej. A propo komunikacji lekarz-lekarz. Fajny system jest w niemczech. Każdy wypis ze szpitala trafia do lekarza rodzinnego, a kopia trafia do jednostki, która do nas pacjenta skierowała.
  5. temat odpowiedział Messer → na NewmanMedycyna Ogólna
    Na stażu miałem swoch pacjentów i używałem własnej pieczątki. 1) nie ma co się migać- chcesz pracować jako lekarz to musisz się pacjentem zająć i się pod tym podpisać- w założeniach tego też na stażu powinno się nauczyć. 2) chcesz zlecić badania, ale musisz szukać po całym, oddziale swojego opiekuna, żeby strzelił pieczątkę- bez sensu. strata czasu i nerwów.
  6. temat odpowiedział Messer → na Mors IncipiensDolnośląskie
    No ja podczas stażu miałem kartę multisport i krozystałem regularnie. Przynajmniej przez pierwsze pół stażu, później już nieco rzadziej, ale fajnie jest wstać wcześniej i przed pracą popływać godzinę- później 3 minuty jazdy i borowska.
  7. Jak się zacznie praca, to się szybciutko zmieni....
  8. W tej pracy nie za bardzo jest czas na ładne pismo. Ładne, czytelne pismo wymaga niestety czasu, a tego nigdy nie ma dość. To z jednej strony. Z drugiej jednak sam nieraz cholery dostaję jak wpada mi w ręce konsultacja, z której nic a nic nie jestem w stanie odczytać, a więc pożytku z tego zero i muszę tracić czas na telefony z pytaniami "co poeta miał na myśli". Sam niestety nie piszę zbyt ładnie- podobno moje pismo wygląda elegancko, ale z odczytaniem już nie jest tak fajnie. Dlatego też np. nazwy leków w zleceniach piszę zawsze drukowanymi literami. Oszczędza to problemów zarówno pielęgniarkom, jak i mi, bo nie muszę co chwila tłumaczyć co przed chwilą zleciłem. Mój Tato (którego pismo nota bene też wygląda na coś pomiędzy zapisem migotania przedsionków a arabskim) opowiedział mi kiedyś, że dostał pewnego razu zapis konsultacji od kolegi neurologa. Nie był pewien nawet z której strony powinno się na to patrzeć, więc dogonił znajomego zanim ten wyszedł ze szpitala i zapytał "co tu jest napisane i co robić z pacjentem". Ten popatrzył, obrocił kartką kilka razy i powiedział w końcu "ee wiesz co- weź mi go kurwa jeszcze raz przyślij" Osobna sprawa to jest to o czym już wspomnieliście. Coraz mniej piszemy, a coraz więcej stukamy w klawisze. Ma to niewątpliwe plusy
  9. Każdy czas jest na to dobry. Dobrą książkę zawsze warto mieć ze sobą. I zawsze można na to czas znaleźć. Zobacz ilu ludzi siedzi/stoi na przystankach tramwajowych patrząc tępo przed siebie- i tak czekają pół godziny, godzinę, później tyle samo czasu spędzają w autobusie/tramwaju. Czas bezpowrotnie zmarnowany. Pójdź do przychodni (prędzej czy później każdy musi swoje odczekać np po papier od lekarza med.pracy), albo do urzędu- ten sam widok. Tłumy ludzi pusto patrzących przed siebie i miętoszących numerek jaki zajmują w kolejce. Ile osób w tym czasie czyta? Promile, bo nawet nie 1%.
  10. 1. Nie warto uczyć się specjalnie łaciny. Jeśli już wpadłeś w takie liceum gdzie masz obowiązkowo łacinę to jakoś to przeżyj, a później staraj sie o zwolnienie z przedmiotu. Jak nie- nie pchaj się w to. Nawet jeśli w najgorszym razie będziesz miał to w ramach obowiązkowych przedmiotów- po prostu przecierpisz jak setki i tysiące przed tobą. 2. W życiu warto bardzo dobrze znać angielski. Nie uciekniesz od tego Do studiowania niezbędny nie jest, ale już później- momentami niezbędny. Warto w języki obce zainwestować. 3. Książki które warto czytać przed pójściem na studia.... albo w trakcie jak ktoś nie zdążył przed: G.R.R. Martin "Pieśń Lodu i Ognia" A.Sapkowski "Saga o Wiedźminie" O.S.Card "Gra Endera" T.Pratchett cykl "Świata Dysku" i wieeeele wiele innych- z różnych gatunków- nie trzeba się ograniczać do fantastyki.
  11. Buhaha na Borowskiej właśnie Kilka staży cząstkowych zrobiłem poza Wrocławiem- na prowincji. Np za nic nie chciałem iść na ginekologię i chirurgię na Borowskiej- o wiele lepiej wyszło to w szpitalu powiatowym. Dobrze z Borowskiej wspominam internę. Medycynę w praktyce starałem się łapać podczas studiów, a na stażu potrzebowałem trochę więcej luzu.
  12. Z Borowską jest tak: Jesteś leniem i chcesz mieć maksymalnie dużo luzu? Chcesz mieć wolny czas, żeby nauczyć się języka obcego i po lepie wyjechać? Nosisz takie samo nazwisko jak szef jednej z klinik i i tak będziesz tam pracować? Udzielasz się mocno w jednym z kół i załatwisz sobie że i tak cały staż przesiedzisz w tej klinice z nadzieją że się tam załapiesz? - Borowska jest dla Ciebie idealnym miejscem na staż!!! Pozostałym odradzam. Owszem, są tam kliniki gdzie spotkać można bardzo rozsądnych ludzi i trochę się nauczyć, ale w ogólnym rozrachunku w kwestii "chciał(a)bym się czegoś na stażu nauczyć - szczególnie w praktyce" to wypada delikatnie rzecz ujmując blado. A jeśli ktoś jest tą wypowiedzą zdziwiony i dziwi go że szpital AKADEMICKI/UNIWERSYTECKI nie jest w rzeczywistości kolebką nauki, rozwoju i kształcenia młodego pokolenia przyszłych lekarzy... to cóż- albo zupełnie nie miał kontaktu z tymi realiami, albo jest naiwnym leszczem Najlepszym podsumowaniem jest opowieść koleżanki która na obowiązkowych praktykach na sorze po 3 roku kilka godzin dziennie podpierdała ścianę, bo nawet do pobierania krwi "nie ma kwalifikacji"
  13. Danio- z Twoimi wyliczeniami się zgodzić nie mogę. Sprzęt jednorazowy nie kosztuje wcale "grosze". Owszem- jak chcesz sobie kupić igłę i strzykawkę to niespecjalnie to odczujesz. Ale wyposaż w to szpital na cały rok: nie tylko zakup tego sprzętu ale też koszt przechowania tego i co ważniejsze- utylizacji. Pomijam już, że sprzęt jednorazowy też potrafi być cholernie drogi, bo to nie tylko wyżej wymienione drobiazgi, ale też całkiem skomplikowane zestawy (chociażby set do krążenia pozaustrojowego), rzeczy po prostu drogie (gąbka do VAC-jakieś 500 zł, a wymienia się to u pacjenta co 3 dni). Mniejsza o to.. Nie wiem jak inne procedury, ale CABG w Polsce nie jest wyceniane chyba tak wysoko. Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że fundusz płaci za to coś koło 12-15 tysięcy. Winny jest system. Ten jest u nas po prostu chory, pojebany- tutaj możecie wstawić tysiąc dowolnych innych przymiotników. Popracowałem trochę w Polsce, obecnie robię specjalizację "na zachodzie". Rzut beretem- od Łaby mieszkam zalewie kilkaset metrów. I nagle okazuje się. że może być szpital w którym tłucze się ponad 2000 operacji rocznie przy użyciu dobrej jakości materiałów, każdy pacjent ma przy wyrze telewizor i telefon, dostaje 3 pełne posiłki dziennie (zawsze ma przy tym z czego wybierać), a lekarze nie muszą przynosić własnych fartuchów do pracy. Rozrzutność? Nic z tych rzeczy- oszczędza się na tym na czym się da, ale nie traci na tym ani iloś ani jakość leczenia. Długi? Szpital zarabia kolosalną kasę. Bo tak to ma funkcjonować- szpital ma na siebie zarabiać i przynosić zyski. Aaaa od razu uprzedzę hasła "no taak ale jak nieubezpieczony to go na bruk wywalą i niech zdycha"- ostatnia moja asysta to wymiana dwóch zastawek i bypass u bezdomnego, który mieszka pod mostem. To jak to się dzieje, że u nas się nie da, a kawałek dalej służba zdrowia nie tylko funkcjonuje bardzo dobrze, ale też przynosi zyski? Jak powiedziałem, że u nas się czeka na endoprotezę stawu biodrowego w niektórych miejscach po 10-15 lat to mi kazali to napisać. a później jeszcze raz po angielsku potwierdzić, bo wydawało im się że po prostu się pomyliłem. A przecież to są pacjenci, a więc kasa. Tylko u nas system tak działa... Są miejsca gdzie się mnóstwo kasy rozpływa bez śladu i ile by się nie wpompowało- zawsze będzie za mało. I są też blokady, ograniczenia- absurdalne wręcz momentami limity. NFZ nie ma planu na długoletni rozwój czy choćby przetrwanie służby zdrowia. Co sezon są coraz większe cięcia i coraz mniejsza wycena usług medycznych- "a co tam- zdążymy się nachapać, jak ludzie zaczną protestować a później umierać to powiemy że to lekarze są pazerni i nie leczą, nas i tak już nie wybiorą, a później tamci się będą martwić"
  14. temat odpowiedział Messer → na BlacknredRekrutacja
    Bez sensu. Za granicę można swobodnie wyjechać po normalnych stacjonarnych studiach. Nie oszukujmy się- na dzień dzisiejszy język angielski jest umiejętnością podstawową której brak jest po prostu kalectwem- niezależnie od tego czy zostajesz na specjalizację w kraju, czy stwierdzasz że to bez sensu. I nie zgadzam się z tym, że potrzeba aż tak dużo czasu na naukę języka. Angielski jest tak powszechny, że w sprzyjających warunkach sam zaczyna wchodzić do głowy.
  15. No i co z tego, że ostatnia. Później stres jeszcze większy i nauka też... Motywacja trochę inna tylko. "żeby mi tylko nikt w nocy nie dostał nzk.... podać ten cordarex czy nie,,, cholera a jak źle podłączyłem pacer..." i tak dalej...
  16. Hehe daaawno tu nie zaglądałem. Kot- niezła wypowiedź
  17. Jeśli pacjenta któego chcesz opisać spotkałeś w ośrodku który prowadzi działalność naukową (co dotyczy nie tylko ośrodków uniwersyteckich/akademickich) to reguły dostępu do dokumentacji medycznej są w tym miescu znane i jasno określone- wystarczy zapytać.
  18. Medycyna rodzinna jest mocno niedoceniana i cieszy się u nas złą sławą. Po części zasłużenie, bo na specjalizację idą ludzie prosto po studiach, którzy w warunkach szpitalnych nie przepracowali ani jednego dnia. Jak mogą być więc wyczuleni na pewne objawy i problemy? Znam trochę takich lekarzy rodzinnych, którym nie pozwoliłbym sobie nawet plastra na skaleczonym palcu zmienić, ale znam też naprawdę wysokiej klasy lekarzy którzy naprawdę świetnie wykonują swoją pracę- tyle tylko że w tej drugiej grupie są lekarze rodzinni którzy zanim się tą specjalizacją zajęli, przez wiele lat byli internistami, pediatrami, albo pracowali na intensywnej terapii....
  19. Też znam takie osoby: i zawsze okazuje się, że albo mają "plecy" albo pracują na zasadzie wolontariatu (czyli za darmo) i to bez otwartej specki.... LEP/LEK jest egzaminem który bardziej promuje ludzi przeglądających stare testy i pytania z poprzednich lat niż tych którzy naprawdę się uczą. W baaaaardzo małym stopniu sprawdza przygotowanie do zawodu i zupełnie w żadnym-umiejętności praktyczne. Jeśli chodzi o specki któe są bardzo dochodowe i popularne jak wspomniana dermatologia czy okulistyka- miejsca otwierają się rzadko i jeszcze rzadziej z myślą, że dostanie je ktoś z "łapanki" i z dobrym wynikiem z egzaminu....
  20. temat odpowiedział Messer → na hypersonicMedycyna Ogólna
    Nieprawda.... http://en.wikipedia.org/wiki/Metamizole#Availability_around_the_world U mnie na oddziale leci metamizol w zasadzie jako standard
  21. ---->Co ciekawe, polaczek taki jak my w Polsce to trąbi, że jak to możliwe, że on wielki doktor, po latach nauki, wielka odpowiedzialność blabalbala zarabia tylko 2x tyle co polska sprzątaczka. Gościu- przecież Ty sam biadolisz, że rezydent kiepsko zarabia i nie ma nigdzie eldorado ---->Ale jak wyjedzie do Rajchu i zarabia 2x tyle co niemiecka sprzątaczka to ooo panie, ale tu jestem Wielkim Doktorem, jak się mnie tu docenia.. Sam sobie dopowiadasz i się podniecasz niepotrzebnie. Rozmawiamy tutaj o zarobkach lekarzy na początku ścieżki zawodowej i między innymi mówimy o tym, jak zarabia się poza Polską (Niemcy, USA, Norwegia etc). Wpadasz na forum, rzucasz jakieś slogany i sam się nakręcasz jakimiś dziwnymi dopowiedzeniami. W Niemczech praca jest, płatna jest nieźle i za pracę (przeważnie ciężką) dostaje się po prostu adekwatne wynagrodzenie. Dlatego lekarze są zadowoleni z pracy i czują się lepiej- zwłaszcza jak mają porównanie i popracowali trochę w Polsce. Koniec tematu. Nad czym się tak tutaj rozwodzić? ---->Ja kpię z takiego podejścia, że tu w Polsce to rezydenci są dziadami, a gdzie indziej na świecie to są to Wielkie Doktory, które zarabiają krocie, a przynajmniej adekwatnie do swojego wielkiego wykształcenia i wielkiej odpowiedzialności (za 160h of kors). Nikt tutaj nie mówi, że rezydenci w Polsce dziadują. Jesteś jedyną osobą która tego określenia tutaj użyła. Nikt poza Tobą też nie zachowuje się obraźliwie i jedyny powód dla którego nikt Cię jeszcze nie zbluzgał za takie zachowanie to prawdopodobnie obawa przed "karmieniem Trolla". ---->Ja tylko napisałem, że rezydenci nigdzie (chyba) nie mają eldorado. Bo, zarówno w Polsce, Niemczech, USA muszą zapieprzać, a kokosów jakoś nie zbijają. Wiedziałeś na co się piszesz. W każdej chwili możesz zmienić kierunek i robić co chcesz, gdzie chcesz. Kelner w Niemczech, spawacz w Irlandii czy śmieciarz-wolontariusz w Dubaju. Rób co chcesz, tylko przestań już truć, bo to jest żałosne. 4 rok studiów, jeszcze nie przepracowałeś jednego dnia, a już płaczesz że ciężko, że trzeba się wysilić trochę i nie ma kokosów. Żal.
  22. ---> 1. Nie wiem czy studiowałeś w PL, ale w klinikach to jest zasada, że jedenasta - czas do miasta, no maksymalnie do 13. Oczywiście potem nie do domku tylko na chałturkę. Studiowałem w Polsce. Wiem, że na klinikach często tak wygląda. Ale przypatrz się dobrze kto tak robi: o 12 nie wychodzi rezydent tylko specjalista z wieloletnim stażem i najczęściej z plecami- taki komu niespecjalnie można wytknąć że się opieprza. Rezydent raczej pracuje w wyznaczonych godzinach i poza nimi. Kliniki zresztą są specyficzne i w wielu przypadkach niespecjalnie nadają się jako przykład. Poza klinikami, zwłaszcza poza wielkimi ośrodkami, gdzie naprawdę potrzebni są ludzie do pracy- nie ma lekko. Rezydent zapiernicza ostro. --->2. Przecież jak pracujesz w Niemczech jako rezydent to dostajesz tam pewnie około średniej krajowej, czyli trochę więcej, niż ich pensja minimalna, hłe hłe, czyli trochę więcej niż tokarz, ślusarz etc.etc.. wielki pan dohtór. Do 17 siedzisz i zapieprzasz, a nie jak u nas, że pogaduchy w dyżurce. Dyżurami nic nie nadrobisz, bo stawki marne. A inżynierowie z niemieckiego przemysłu stali, chemii, samochodów czy co oni tam jeszcze mają, śmieją się, że jesteś dziad. Nie wiem ile wynosi średnia krajowa w Niemczech. Nie interesuje mnie to za bardzo. Podobnie nie interesuje mnie co sobie o mnie myśli anonimowy niemiecki spawacz czy inny pracownik. Owszem- zapieprzam, ale zgodziłem się na to świadomie. Lubię swoją pracę, uwielbiam chirugię i nie zamieniłbym tego zapieprzu na ploty w dyżurce. Nawet podstawowa stawka jest jak dla mnie ok i niespecjalnie potrzebowałbym więcej. Więcej dostaję, bo są jeszcze nadgodziny(operacja się przedłuża, coś się dzieje na oddziale i trzeba zostać etc) i dyżury, które wg mnie są naprawdę nieźle płatne. A czy więcej zarabia facet lakierujący samochody w fabryce Volkswagena- wisi mi to. Zarabia dużo? Dobrze dla niego. Co mnie to obchodzi? Za swoją pracę dostaję tyle, że spokojnie jestem w stanie się utrzymać. Ani specjalnie nie oszczędzam (mam swoje wydatki), ani nie rozwalam zarobionej kasy na bzdety- pod koniec miesiąca zawsze zostaje mi ponad 1000 euro na koncie. Ja nie widzę powodów do narzekań ;p Generalnie mam wrażenie, że wypowiadając się w tym temacie po prostu powtarzasz jakiś zasłyszany slogan. Pewnie nie sprawdziłeś, nie porównałeś, tylko łyknąłeś to bez wahania i teraz powtarzasz jak prawdę objawioną.... Cóż- nie jest tak jak piszesz ---->A w USA jeszcze gorzej, bo jak czytałem, tam się na rezydenturze z roboty nie wychodzi, a w przeliczeniu na PLN to się zarabia 200 000 zł. Interes życia. W USA dobrze ustawieni są lekarze już ze specjalizacją. Szczególnie niektóre dziedziny są mocno dochodowe. Jedna rzecz w Twoich wypowiedziach bardzo zwraca uwagę i aż ciśnie się pytanie: a czegoś się spodziewał? Nikt Ci nie powiedział, że medycyna jest ciężka i trzeba zapieprzać? Oczekujesz, że po studiach zaczniesz pracę i będzie polegała ona na plotach przy kawie w dyżurce i zgarnianiu dużej kasy za to że łaskawie pokażesz się w szpitalu w białym fartuchu? Czego oczekujesz i czego się spodziewasz? ;p
  23. Mam wrażenie, że to nie jest wypowiedź medyka tylko kogoś zupełnie niezorientowanego w temacie no ale dobra... -->A co do pani w ZUSIE - są specjalizacje, w których praca polega na przybijaniu pieczątek i przewalaniu papierów dokładnie jak pani w Zusie. Tylko masz na sobie BIAŁY FARTUCH (+100 do prestiżu!!!). A odpowiedzialność podobna i tak samo sobie za biureczkiem siedzisz albo w dyżurce plotkujesz. Biały fartuch w naszym kraju może i nieco do prestiżu dodaje, ale na pewno nie +100, a w dodatku znacząco podnosi współczynnik nienawiści, więc nie jest to tak znowu najlepszy ubiór na polskie warunki. Odpowiedzialność nie jest wcale podobna do pani w zusie, bo pani w zusie jest nie do ruszenia i jeśli z powodu jej pieczątki (lub jej braku) ktoś strzeli kopytami, to nie ma dla niej żadnych konsekwencji. Pieczątką i złym prowadzeniem leczenia można krzywdę zrobić jeszcze łatwiej niż skalpelem. Może zazwyczaj mniej spektakularnie,a le jednak. ---> Tylko pani w Zusie ma ten minus, że przynajmniej do 14:45 musi swoje wypierdzieć, a po 12 na oddziale szpitalnym to już tylko wietrzyk hula! Nie wiem skąd bierzesz te godziny pracy, ale jeśli naprawdę studiujesz medycynę (tak przynajmniej jest napisane pod nickiem) i sądzisz, że o 12 będziesz miał już luz i koniec pracy, to czeka cię grube rozczarowanie. To co piszesz jest totalnie oderwane od rzeczywistości. ---->Rezydenci medycyny nigdzie dobrze nie zarabiają, ani w Niemczech, ani w USA (choć wiadomo lepiej, niż w Polsce, ale szału nie ma). To jest akurat totalna bzdura i jedno z największych kłamstw jakie można spróbować wcisnąć studentowi medycyny. "Łoo wszędzie jest tak samo jak u nas- specjzalizację robisz nie taką jak chcesz, tylko taką jak ci pozwolą (chyba, że masz plecy) i zanim zaczniesz zarabiać musisz się przemęczyć te 5-6 lat ciągnąc kasę od rodziny- tak wszyscy mają przecież i to norma" Nie, to nie jest normalne- co najwyżej powszechne, ale daleko temu do normy. Nie jest też normalna sytuacja w której lekarz wychodzi z pracy i od razu jedzie do następnej żeby się utrzymać. Powszechne? Owszem. Normalne- nie. I niezdrowe i niebezpiecznie- zarówno dla lekarza (było w ostatnich latach kilka zgonów wśród młodych medyków- właśnie z powodu przepracowania) jak i dla pacjenta. Przemęczony lekarz jest po prostu niebezpieczny. To jest u nas powszechne, ale nie dajcie zobie wciskać kitu, że tak jest wszędzie i tak być musi. Nie, nie musi! Podobna do naszej sytuacja odnośnie dostępności specjalizacji i zarobków młodych lekarzy dotyczy o ile mi wiadomo większości państw byłego bloku komunistycznego, ale już kawałek na zachód jest inaczej- łatwo to zresztą sprawdzić samemu. wystarczy jakieś 20-30 minut i dostęp do internetu.
  24. Warto poszukać aplikacji na smartfona- polskiego indexu nie znalazłem, ale niemiecki jest darmowy. Czasami przydaje się w pracy.
  25. temat odpowiedział Messer → na HideMedycyna Ogólna
    Ile razy można to wałkować. Homeopatia to bzdura... I jeśli homeopaci wierzą, że woda ma "pamięć, to warto sobie uświadomic, że każda kropla którą wypijamy przeszła już kiedyś komuś/czemuś przez jelito/pęcherz moczowy.... :/

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.