Zawartość dodana przez Messer
-
Jakie materiały do nauki na studia medyczne
NIc z tych rzeczy- sprawdź które podręczniki są obecnie obowiązujące, w miarę możliwości na podstawie któych jest układana matura. NIC WIĘCEJ. Nawet nie myśl, żeby wyskakiwać poza program- to nie jest punktowane wcale. Wręcz przeciwnie- dasz odpowiedź na poziomie akademickim, która obiektywnie rzecz ujmując jest lepsza i prawidłowa- fajnie. Ale jak nie będzie zgodna z KLUCZEM to zero punktów.
-
Status: Pacjent dobry/stabilny?
-->Będziesz odbarczać tamponadę serca bo pacjent w ciężkim stanie ma ciche tony serca? Nie. Wyślesz go do ośrodka kardiologicznego, gdzie najpierw zrobią mu echo żeby potwierdzić rozpoznanie a potem odbarczą również pod kontrolą ECHO. To nie do końca tak. Jeśli jesteś na prowincji i myślisz, że pacjent ma tamponadę, to nie jest problemem przyłożyć głowicę USG i stwierdzić to bądź wykluczyć. Nie jest to zbyt skomplikowane i nie potrzeba do tego kardiologa. Co do dalszego postępowania- zależnie od stanu pacjenta. Czasami nie ma czasu na wysyłanie gdzieś indziej.... --->Chcesz opukiwać klatkę piersiową u chorego z wypadku z połamanymi żebrami, po RKO, w rękawiczkach lateksowych umazanych krwią, w sali w której chodzi, pracuje, krzyczy, jędzy 15 osób? Na pewno wiele wypukasz. Tutaj lekka przesada w drugą stronę. Wiadomo, że w takiej sytuacji nie ma to sensu- podobnie nie ma sensu opukiwanie granic serca i opisywanie tego w statusie... Mi jednak czasami opukiwanie się przydaje- np do wyznaczenie miejsca punkcji opłucnowej. Ale najlepszy przykład przydatności opukiwania to odma prężna- od momentu w którym o odmie prężnej pomyślimy, rozpoznanie zajmuje około 5 sekund, zabezpieczenie od kilkudziesięciu sekund do kilku minut (jeśli zakładamy dren). Byłby w takiej sytuacji czas na zrobienie RTG? Nie. Generalnie: wiadomo, że forma w jakiej się uczyliśmy badania fizykalnego na studiach jest przestarzała i na dzisiejszy dzień gdyby lekarz przy badaniu opisał granice wypuku serca, opukał śledzionę i ruchomość oddechową płuc, a nastepnie walnął opis na a4 szmerów serca crescdendo/decrescendo etc w osłuchiwaniu zastawek to wszyscy naokoło by go wyśmiali. Gdyby przy tym nie podparł swojego badania żadnym RTG/ECHO/badaniem laboratoryjnym- nie śmiałby się już nikt, bo uznanoby lekarza za niebezpiecznego idiotę. Tak czy inaczej w ograniczonym zakresie jest w "starej szkole" kilka naprawdę przydatnych rzeczy, z których sam korzystam bardzo często.
- Ginekologia i położnictwo
-
Status: Pacjent dobry/stabilny?
Jakby na to nie patrzeć, martwy pacjent też jest w stanie stabilnym.....
-
Czego teraz słucham?
- Chirurgia ogólna
-->Jeśli już teraz chcesz coś popróbować to polecam chociażby ćwiczenie wiązania, które ćwiczy się na większości kół chir ...i co wbrew pozorom nie jest takie banalne, bo źle robi to 99% studentów i lekarzy na stażu/początku specjalizacji. Miałem też styczność z doświadczonymi ginekologami, którzy szew wiązali jakby sznurowali buty- cel zamierzony osiągali, ale technika taka sobie...- filmiki, skecze, kabarety - all 4fun :)
Nie wiem czy było czy nie, ale wklejam: http://supersexycpr.com/cpr.html http://supersexycpr.com/abdominalthrusts.html- Ile zarabiają lekarze rezydenci?
W Niemczech dają standardowo około 3500-3900 brutto miesięcznie. Po odliczeniu podatków (różne progi zależnie m.in od stanu cywilnego) zostaje około 2200-2300 euro. To jest podstawa dla asystenta 1 roku. Nie liczę nadgodzin (a te są liczone zawsze i jest wręcz obowiązek dokumentowania- przynajmniej tam gdzie pracuję) i dyżurów. Niektóre rzeczy są droższe, a niektóre tańsze, ale ogólnie rzecz ujmując życie w Niemczech nie jest droższe niż u nas. A przy tym co się w naszym kraju wyprawia, sądzę że niedługo będzie po prostu tańsze.- Najtrudniejsze i najłatwiejsze specjalizacje
- Najtrudniejsze i najłatwiejsze specjalizacje
Jak wkłucie jest koniecznie, a nie ma dostępnego anestezjologa, to prokurator nie ma się czego czepić. O ile nawet można uznać wkłucie centralne jako czynność zabiegowa w Polsce zarezerwowana tylko dla anestezjologów, to jednak zastrzeżenie punkcji opłucnowej dla torakochiruga byłoby grubą przesadą...- Gdzie można się najwięcej nauczyć?
Wszędzie się nauczysz jak masz trochę cierpliwości, samozaparcia i nie załamujesz się jak od razu się nie udaje. Prawie wszędzie, gdzie nie ma przesytu (studentów, rezydentów, wolontariuszy, stażystów) chętny do pracy i nauki student witany jest z otwartymi rękami. To jest układ na zasadzie "give and take"- przychodzi do pracy wesoły jeleń, który za darmo pomaga na oddziale- w zamian może nabyć doświadczenia torchę i czegoś się nauczyć. Nie trafi się od razu w dobre miejsce- trzeba szukać dalej. Da się- Najtrudniejsze i najłatwiejsze specjalizacje
Temat absurdalny całkowicie. Żeby móc sensownie oceniać trzeba by najpierw przejść cykl szkolenia w każdej poszczególnej specce, ale nawet wtedy nie miałoby to sensu, gdyż ocena "trudności" jest bardzo subiektywna i zależna od wielu czynników. Ja dla przykładu robię specjalizację typowo zabiegową i kocham ten typ pracy, chociaż jest stresujący. Nie przeraża mnie np 5h stania przy stole operacyjnym, ale gdybym tyle samo miał siedzieć bez przerwy w gabinecie jako lekarz rodzinny(czyli w specjalizacji mylnie i powszechnie uważanej za "lekką")- dostałbym szajby po dwóch tygodniach pracy. Podobnie nie dałbym rady na ginekologii i dermatologii. Koleżanka realizuje się pięknie w internie, ale na widok krwi jest jej słabo, więc nie da rady na chirurgii. Co więcej: "trudność" zależy też od czasu. To co było dla mnie trudne jeszcze miesiąc temu- teraz jest łatwe, prawie rutynowe. I na koniec: program specjalizacji, obowiązki leakrza, a co za tym idzie "trudność" zależy też od miejca w którym pracujemy. Dla przykładu: w dużych wielospecjalistycznych ośrodkach we Wrocławiu na oddziale intrerny do założenia wkłucia centralnego lub intubacji woła się zazwyczaj anestezjologa, a do punkcji opucnowej torakochirurga. W szpitalach powiatowych kawałek poza wrocławiem- musi umieć to zrobić internista. W Niemczech natomiast jest to natomiast obowiązkowa umiejętność do nauczenia w przebiegu specjalizacji niezależnie od wielkość ośrodka i dostępności specjalistów. Zabiegowcy natomiast poza blokiem operacyjnym- prowadzą też intensywną terapię!- Wirtualny lekarz
- Złota specjalizacja 2022
Ja bym tak nie liczył na "mądrość" miłościwie nam panujących. A jeśli już przyjmiemy, że należą jednak do gatunku Homo sapiens i czasami używają mózgu, to w żadnym razie nie możemy liczyć na to, że będą się przejmować losem chorych i służby zdrowia na tyle żeby wprowadzić jakieś sensowne zmiany.- Złota specjalizacja 2022
To zależy jeszcze od specjalizacji jaką robisz. Radiologia- pewnie masz racje. Chirurgia ogólna- niekoniecznie. Na przykład, gdybym podjął inną decyzję i wybrał chirurgię ogólną, nie chciałbym robić specjalizacji w szpitalu akademickim/uniwersyteckim, bo co z tego że sprzęt i możliwości większe jak kolejka do operatywy o wiele dłuższa, a bardzo często w tej kolejce stoją też dzieci szefa. Sprzęt- ok, zabiegi może bardziej zaawansowane, ale możliwości nabicia sobie ręki- mniejsze niż w mniejszych ośrodkach. W topowych szpitalach, zwłaszcza wysokospecjalistycznych panuje często przekonanie w stylu "my jesteśmy tacy elitarni, że nie można za bardzo dopuszczać do operatywy". Na prowinicji przyjęty do pracy lekarz jest po prostu dodatkową głową i parą rąk do pracy. Wiadomo, że świerzak zawsze dostanie na początku papierową robotę i to czego nikt nie lubi... ale opcje wyszkolenia zabiegowego są w mojej opinii lepsze. Oczywiście to wszystko co napisałem jest "ogólnie rzecz biorąc"- bo mam znajomych, którzy i na klinikach bardzo ładnie się wybili i wyszkolili. Generalna zasada jest jednak taka, że jeśli po egzaminie specjalizacyjnym z chirurgii ogólnej postawimy koło siebie lekarza "z prowincji" i z ośrodka uniwersyteckiego- to ten pierwszy ma dużo więcej zabiegów na koncie i jest zazwyczaj bardziej sprawnym operatorem. Znam dziewczynę (!) na 3 roku chirurgii ogólnej w szpitalu powiatowym, która ma na koncie 60 cholecystektomii laparoskopowych. Wyrostków i przepuklin już nawet nie liczy.- Wirtualny lekarz
- Umiejętności praktyczne zdobywane na studiach medycznych.
Yamaha Fz6 (Fazer)... i czasami na cruiserze ojca- Umiejętności praktyczne zdobywane na studiach medycznych.
Ehh ale się uczepił. Zaczyna mnie to nudzić. Nie pisałem, że trzeba się uczyć całymi dniami na bierząco. Wręcz przeciwnie: napisałem, że niektórymi przedmiotami nie warto zapychać sobie głowy. Z egzaminów łapałem bardzo różne oceny i napisałem, że z perspektywy czasu uważam, że i tak można było do tego podejść luźniej. Ale nie siedziałem codziennie nad książkami- sporo czasu poświęciłem na praktykę i blok operacyjny, ale tak czy ianczej zawsze znajdowałem czas na milion zainteresowań leżących daleeeeeeeko od medycyny i nauki. Nauczysz się czytać ze zrozumieniem chłopcze, czy mam ci to jeszcze narysować?- Umiejętności praktyczne zdobywane na studiach medycznych.
Jasne, że pieniądze są ważne i każdy chce dobrze zarabiać. Ale jak chcemy lekkiej pracy i to tego dobrze płatnej: to nie w tej dziedzinie. W Polsce praca lekarza staje się dobrze płatna ewentualnie dopiero na pewnym etapie, a lekka nie jest na żadnym.- Umiejętności praktyczne zdobywane na studiach medycznych.
Koło z biochemii to chyba największa strata czasu jaką może zrobić student medycyny. Chyba tylko nauka łaciny w wolnym czasie byłaby gorszym marnotrawstwem czasu. Mówię tutaj o doświadczeniach i wrażeniach po wrocławskiej AM, ale w ogóle bym się nie zdziwił gdyby tak było wszędzie: Biochemia nie jest przedmiotem klinicznym i nie prowadzą jej lekarze. Jest bardzo niewiele rzeczy, które mogą się później przydać w dalszej nauce i późniejszej pracy. Prowadzący skupiają się na tym co jest z ich punktu widzenia ważne. Efekt taki, że na kolokwiach nacisk kładziony jest na to co akurat najmniej przydatne: czyli struktury chemiczne i rycie na pamięć szlaków metaboliczncyh. Piszę "na kolokwiach" bo jak zajęcia wyglądają wie chyba każdy: nikomu niepotrzebne laborki na sprzęcie jakiego nie używa się od lat 50, rozkalibrowanym tak, że cokoliwiek by nie wyszło, prowadzący i tak musi to uznać za dopuszczalny błąd pomiaru. Jaki jest sens inwestować w to jeszcze swój wolny czas???- Wirtualny lekarz
-->Czyli trafiamy do lekarza POZ , on zleca badania i kieruję nas do specjalisty który orzeka o konieczności operacji - a my obawiamy się niej a wiec przesyłamy wyniki badań by skonsultować nasz przypadekCzyli trafiamy do lekarza POZ , on zleca badania i kieruję nas do specjalisty który orzeka o konieczności operacji - a my obawiamy się niej a wiec przesyłamy wyniki badań by skonsultować nasz przypadek Taka konsultacja byłaby nie w porządku wobec pierwszgo lekarza. Znów: nie badamy pacjenta- nie powinniśmy się wypowiadać, zwłaszcza jeśli podważamy tym opinię kolegi po fachu- Wirtualny lekarz
Niepoważne, nierzetelne. Nie widzisz pacjenta, nie badasz- nie masz pełnego obrazu. Tak się nie powinno robić. Zresztą jak w takiej sytuacji wystawić receptę? Tak czy inaczej tego typu działalność to ryzykowne podkładanie się. W przypadku gdyby "wirtualnemu" pacjentowi coś się stało i miałby w dokumentacji taką "wizytę" - wspaniała łatwa sprawa dla prawnika. Zaniedbanie udowodni z każdej strony. Co więcej- będzie miał rację. Czas poświęcony na taką "wizytę" tak samo długi jak zwyczajna wizyta, więc jaki to ma sens?- Specjalizacja zagranicą
---->czy w przypadku niedostania się na specjalizację rezydencką w Polsce, warto jest się zastanawiać nad robieniem specjalizacji na Zachodzie? Jeśli tak, to jaki kraj Waszym zdaniem jest warty zainteresowania pod względem finansowym i socjalnym (myślałem o Niemczech, Szwajcarii)? Warto się nad tym zastanowić ZAMIAST rezydentury w Polsce. Miejsc rezydenckich jest coraz mniej, pojawiają się coraz częściej doniesienia o planowanych cięciach wypłat. Nie wygląda to różowo, a w przypadku specjalizacji zabiegowych samo otwarcie specki jeszcze o niczym nie przesądza- jeśli nie wyrobimy procedur/zabiegów do końca specjalizacji, możemy zostać z ręką w pełnym nocniku. --->super, mój temat został olany, więc może tutaj się czegoś dowiem na temat stażu lub specki w UK. Ktoś coś wie? Pracę dostać tam stosunkowo łatwo (choć w miejscach wysyconych "naszymi" jak Londyn, pewnie już nie tak lekko), natomiast zrobienie specjalizacji jest trudne. O wiele sensowniej jest tam pojechać już jako specjalista. --->No, a jak to jest z robieniem specjalizacji w Norwegii? Podobno robi się krótko, a potem taka specjalizacja nie jest w Polsce uznawana. Nie oszukujmy się- jeśli pojedziesz pracować i specjalizować się w Norwegii to do Polski już nie wrócisz- przynajmniej nie do pracy. Ogólnie co do tematu: najlepiej jest szukać pracy tam, gdzie potrzebują rąk do pracy. To jest najlepsza opcja i niemal gwarancja nauki i rozwoju ze zdobyciem specjalizacji (w Polsce działa zresztą ta sama zasada, ale takie warunki zwykle dotyczą szpitali poza wielkimi ośrodkami). Obecnie bardzo dobrze wygląda to w Niemczech. Jest sporo szpitali. które mają sprzęt, mają kasę, ale brakuje im lekarzy. Bardzo chętnie przyjmują absolwentów z Polski i nie tylko: ja pracuję głównie ze Słowakami, Czechami (drugą większą grupę etniczną stanowią Arabowie). Często szpitale załatwiają wszystkie formalności od tłumaczenia papierów po załatwinie mieszkania. Nie ma czegoś takiego jak otwarcie specjalizacji: jeśli szpital ma uprawnienia do szkolenia lekarzy to specjaczacja zaczyna się 1 dnia pracy (to jest w umowie zresztą). Zatrudniasz się jako Assistenzarzt- docelowo masz zrobić egzamin specjalizacyjny. Finansowo- łatwo sprawdzić bo obowiązują dla asystentów mniej więcej takie same stawki. Spokojnie da się utrzymać mieszkanie, garaż, internet. telefon i inne niezbędne rzeczy, a po wszelkich opłatach i wydatkach typu jedzenie zostaje mniej więcej tysiąc euro na koncie z samej podstawy- nie liczę dyżurów. Przede wszystkim jednak dobra opcja szkolenia: urologia, neurologia, neurochirugia- przykłady specjalizacji które u nas baaaardzo trudno otworzyć. W Niemczech nie stanowi to takiego problemu. Wymagania to rzecz jasna prawo wykonywania zawodu, dyplom uczelni (na tej podstawie wydawana jest tzw Approabation), udokumentowana znajomosć niemieckiego na poziomie minimum B2 (w niektórych landach konieczny egzamin w tamtejszej izbie lekarskiej). Dobrze jest jeśli kandydat ma jakieś doświadczenie w wybranej dziedzinie (robił coś podczas studiów)- łatwiej o pracę, ale rzecz jasna nie jest to warunek konieczny. Szpitale często orgzanizują hospitacje (krótki zwykle 7-dniowy pobyt kandydata w szpitalu), żeby sprawdzić co kandydat umie. Dla nas jest to też możlwiość sprawdzenia po prostu czy szpital i warunki pracy się podobają czy nie.- Umiejętności praktyczne zdobywane na studiach medycznych.
Niedouczonych lekarzy jest multum. Lekarz rodzinny, który przez 4 lata przedłuża pacjentce po usunięciu oponiaka receptę na deksametazon, lekarz rodzinny, który po roku od tyroidektomii radykalnej z powodu raka odstawia Euthyrox, bo TSH w badaniu kontrolnym jest w normie i "już nie trzeba", dermatolog, który odsyła pacjenta z czerniakiem na czole, bo "się na takich nie zna"- autentyki, jakie miałem okazję spotkać w ciągu ostatnich 3 lat. Papier uczelni medycznej nie wyklucza jeszcze głupoty i niedouczenia, a w tej branży akurat jest to po prostu niebezpiecznie. Dlatego uczyć się trzeba i poza luzaka który ma wszystko gdzieś jest na tym etapie po prostu żalosna. Jasne, że jest różnica pomiędzy bezmyślnym stukaniem na pamięć "częstości występowania zespołu marfana u eskimosów i Zydów Aszkenazyjskich", a zdrowym w mojej ocenie podejściem do nauki jako rozwinięcia dobrze opanowanych podstaw- ze zrozumieniem. Wtedy wszystko jest logiczne i wchodzi w miarę bezboleśnie. A jeśli po drodze uda się znaleźć pasję, to już w ogóle super- samo wchodzi do głowy. Zamiast sztywnego opisu z ksiazki pamiętasz po rpsotu konkretnego pacjenta i jego chorobę. Z pespektywy czasu uważam, że za bardzo przejmowałem się zaliczeniami i egzaminami. Można było luźniej do tego podejść i szkoda nerwów. Ale uczyć się, uczyłem i multum czasu spędziłem na oddziale i bloku operacyjnym w ramach samokształcenia. Nie z obowiązku czy narzuconego sobie przymusu- to moja pasja. I miałem przy tym czas na dziewczyny, kino, teatr, motocykl, dobrą książke, łażenie po górach i nieskończoną ilość innych spraw. To tyle... Odezwę się za jakiś czas- wracam do pracy, a nie mam tam jeszcze internetu.- Umiejętności praktyczne zdobywane na studiach medycznych.
Nie wiem dlaczego się tak czepiasz i prawdę mówiąc niespecjalnie mnie to obchodzi. Z tego co napisałem możesz skorzystać, lub nie- wisi mi to. Chcesz mnie obrażać- marnujesz czas. Już pisałem, że nie robi to na mnie wrażenia. Zwłaszcza w wykonaniu anonima z drugiego końca kraju, w dodatku (jeśli wierzyć opisowi w avtarze) prawie całkiem zielonego... Na fortepianie nigdy nie grałem, ale gitara jest ok. Fajny relaks i ćwiczenie rozwijające manualne zdolności (dla chirurga przydatne), a swojego czasu był to niezły sposób na podryw przy odpowiedniej okazji - Chirurgia ogólna
Powiadomienie o plikach cookie
By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.