Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Messer

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Messer

  1. We Wrocławiu obowiązującym podręcznikiem jest Zaremba... Jest to wspaniała książka- jeśli otworzy się ją równo w połowe zamienia się w całkiem wygodną podpórkę na głowę podczas przysypiania na wykładzie. A szczerze: jedna z 2 najgorszych książek medyczny jakie miałem w rękach. Pełno genetyki bakterii, mało wiedzy praktycznej, napisana nieprzystępnie i rozwlekle.... Z pewnością dobra dla mikrobiologów, ale nie dla lekarzy i studentów, którzy 1) dopiero temat zaczynają 2)i tak nie potrzebują 75% wiedzy z tej książki Virelle oficjalnie nam odradzano, ale nasza prowadząca puszczała oko zawsze jak mówiła "virella nie- uczcie sie z zaremby". tik jakis czy co? Nawet tresc niektórych wykładów byla łudząco podobna do treści tej ksiażki. Podobno zawiera błędy, ale jakoś tego nie odczułem- ksiazke czyta sie nieźle i jest konkretna. Dalej i tak czeka Was antybiotykoterapia na farmakologii i choroby zakaźne (Cianciara!) wiec ew błędy i tak się skorygują
  2. Dobrze jest zacząć od koła naukowego, przepracować jakiś rok-dwa. W kołach są przyzwyczajeni do tego, że przychodzą studenci kompletnie zieloni i w większości przypadków jest dość wyrozumiale. Na początku roku akademickiego do kół chirurgicznych walą tłumy, na spotkaniach ciasno i duszno. Na blok kolejka. Ale to dla 99% słomiany zapał. Najwięcej korzystają ci, którzy regularnie się pojawiają, stoją przy zabiegach, pracują na oddziale. Wiadomo- trzymanie haków jest nudne i kto spodziewa sie nie wiadomo czego- moze sie rozczarowac. Ale cierpliwość bardzo się opłaca. Kiedy stałem się rozpoznawalny i lekarze kojarzyli moją facjatę, a później imię- na bezczela zapytałem czy mogę zszyć skórę. I tak się zaczyna... Wolontariat załatwia się oczywiście z ordynatorem szpitala, dyrekcją- czyli tymi co decydują i rządzą Nie w kazdym szpitalu jest ekipa, która chce zeby działał u nich taki student. Dlatego tez warto sobie cos takiego organizowac w momencie, kiedy cos juz sie umie, czyli kiedy jest się pomocą, a nie dodatkowym obciążeniem. Co mi wolno podczas operacji? Nic nie przyszło od razu, ale przez 3 lata brałem udział w jakiś 400 zabiegach i obecnie mogę sporo (jak na kogoś kto jest na etapie stażysty), ale nie będę podawać szczegółów bo nie chcę tutaj tvn24 ;p Wszystkiego rzecz jasna uczyłem się i nadal się uczę pod nadzorem specjalistów- jeśli uda Wam sie znaleźć grupę lekarzy którzy chcą Was uczyć- super, trzymajcie się tego i nie puszczajcie.
  3. Swoja drogą na własne oczy widziałem stażyste który na polecenie "proszę zbadać pacjentkę per rectum" zacząć nakładać żel na wziernik automatyczny
  4. Trudno się dziwić pacjentkom, że czują się takimi badaniami skrepowane. To jest z pewnością spory dyskomfort. I to prawda, że powinny być świadome, że w szpitalu klinicznym będą studenci i będą się uczyć, ale bardzo często jest tak, że pacjentka niespecjalnie zdaje sobie sprawę na co się zgadza podpisując "jestem w szpitalu klinicznym i zgadzam sie na udział studentów w procesie diagnostycznym i leczniczym". Chyba żadna kobieta nie spodziewa się, że podczas badania do gabinetu może wparować 10-15 osób i stanąć w połokręgu nad jej kroczem. Ginekologię zdawałem nie tak dawno, bo rok temu więc nie sądzę, żeby wiele się zmieniło, choć w międzyczasie klinika zdążyła sie przenieść. U nas internat wyglądał tak, że przez większość czasu nic się nie działo i tylko chowaliśmy się przed adiunktem dydaktycznym zeby nie było awantury. Co jakiś czas pojawiał się nasz prowadzący i hurra- idziemy. 12-15 osób na raz np na badanie usg przezpochwowe. Studenci uczyć się muszą i muszą badać. Normalka. Choć dla kogoś z zewnątrz (czyli pacjentek) nie jest to takie oczywiste,
  5. Taaak- bo oczywiście wszyscy są tutaj bardzo zainteresowani opinią studenta 3-4 roku. Zwłaszcza w kwestii wyboru specjalizacji i wizji przyszłości medycyny Znam kilku lekarzy rodzinnych, którzy w tej specjalizacji zaczeli pracować mając już np 2 z interny i ze sporym doświadczeniem. Ich praktyka nie ogranicza się do pisania recept, wykonują np USG i z ograniczonymi możliwościami diagnostycznymi stawiają rozpoznania jakich nie powstydziłby się dr House. Mnie osobiście medycyna rodzinna nie interesuje, jestem w 100% nastawiony na zabiegówkę, wiem już co i gdzie będę robić.... Ale szanuję tych lekarzy, bo wcale nie mają lekko i potrafią być naprawdę dobrzy w tym co robią. Śmieszy mnie natomiast jak takie oceny i opinie o pracy/specjalizacji wyrażają ludzie, którzy ledwo co zaczeli zajęcia kliniczne. Trochę pokory ;p
  6. 1. Studenci z English-Division są lepiej traktowani od Polaków- fakt. Przynajmniej na naszej uczelni. Przykłady: chirurgia- w pierwszym semestrze było ok, w drugim prowadzącemu dali ED, a my nie mielismy zajęć WCALE. Oficjalny prowadzący nas olał, a zastępstwa też się nie doczekaliśmy. Chirurgii uczyłem się na wolontariacie. Inna klinika, inny prowadzący: skończył zajęcia po 15 minutach, bo umówił się na tą godzinę z ED. Nas po prostu grzecznie bo grzecznie, ale wywalił i olał moczem ciepłym. 2. Kilka razy odrabiałem zajęcia z ED i muszę przyznać, że sprawiają zazwyczaj wrażenie mocno zainteresowanych. Słuchają, zadają pytania. Owszem- niektórą są takie, że wstyd, bo odpowiedź jest na pierwszej stronie dowolnego skryptu, ale... ...u nas wygląda to znaczenie gorzej. Panuje kult średniactwa- najlepiej nic nie umieć i się nie odzywać. Sytuacja zmienia się na 2 tygodnie przed egzaminem- wtedy na zajęciach sami uczeni, sypią dawkowaniem leków i pytają o rzeczy oczywiste, żeby pokazać jak się orientują w temacie. Plus jeszcze 2 koleżanki, które przez cały rok zadają pytania po których wszyscy łącznie z prowadzącym robią facepalm "a w jakim procencie zdarza się.....", "a czy u eskimosów dawkowanie...?" ZAWSZE na 5 minut przed końcem zajęć, kiedy każdy już ustawia bloczki startowe żeby jak najszybciej wypruć do domu.
  7. temat odpowiedział Messer → na DAnioMedycyna Ogólna
    Nieraz łatwo przychodzi ocenianie i szafowanie wyrokami. Trzeba być ostrożnym przy wypowiadaniu się na takie tematy. Swojego czasu w ramach zajęć fakultatywnych (obowiązkowych) wybrałem się na zajęcia pod hasłem "błąd medyczny". Omawiane były tam sprawy sądowe i co chwila padały z sali hasła w stylu "co za idiota, jak mozna było tego nie zauwazyc" "to co on nie wiedział jak sie intubuje?" Zabawne i żałosne było to, że wypowiadały się tak dziewczyny, które nie przepracowały jeszcze ani jednego dnia w zawodzie, a rurkę intubacyjną widziały chyba tylko w "chirurgach". "Jak mozna było tego nie zbadac? - a tak, ze sie było po dwóch dyzurach i na pacjenta ma sie średnio 4 minuty. Generalnie- bardzo dużo błędów medycznych jest owocem nie tyle niewiedzy czy braku kompetencji lekarza, tylko systemu który wymusza taki a nie inny tryb pracy. Lekarz, który ma 15 pacjentów na oddziale prędzej czy później coś przeoczy. Chirurg który operuje po dyżurze prędzej czy później cos przeoczy. Oczywiście lipny system nie jest argumentem dla poszkodowanego pacjenta- jest tutaj tylko po to przywołany, żeby przestrzec przed pochopnym ocenianiem. Z drugiej jednak strony wbrew obiegowej opinii, medycynę kończą nie tylko mądrzy ludzie. Są wśród nas także debile, którym nie pozwoliłbym założyć sobie plastra na palec. Przykłady: -lekarz odstawia euthyrox pacjentowi 2 lata po usunięciu tarczycy, bo na wyniku z laboratorium ma TSH w normie -lekarz rodzinny przez 6 lat przeciąga pacjentce "kurację" przeciwobrzękową dexametazonem bo z taką recepta wyszła z neurochirurgii po usunięciu oponiaka. -dermatolog widzi dużą nieregularną czarną zmianę na czole i nic z tym nie robi, bo "ja się takimi nie zajmuję" Tego nie da się wytłumaczyć nawet zmęczeniem/przepracowaniem.
  8. No i to jest właśnie to. Schistosmoatoza.
  9. To prawda, że nie nauczysz się bez praktyki, ale od czegoś trzeba zacząć. Choćby po to, żeby mieć jako takie pojęcie i zobaczyć jak narzędzia leżą w dłoni. Ja zacząłem od nóżki świńskiej, a później przy zabiegu na bezczela zapytałem czy mogę szyć.... To było 3 lata temu..jak ten czas leci Zresztą nadal uważam, że ważniejsze od nauki szycia skóry jest opanowanie wiązania chirurgicznego. I dla większości trudniejsze- zamknąć skórę potrafią, ale krwawiącego naczynia już nie.
  10. Stałe pytanie (niezależnie od roku studiów) - "a byłeś już w prosektorium" ? Jakiś czas temu w madiach była afera- pacjent umarł z powodu tamponady. Nie dojechał do szpitala, umarł w karetce. I to "SKANDAL, bo obarczenie worka osierdziowego jest zabiegiem którego uczą się studenci już na 5 roku medycyny". Cytat dosłowny, utkwiło mi w pamięci
  11. Myślę, że gdyby było krwawienie z odbytu, żaden facet nie pomyślałby "mam miesiączkę". ŻADEN!
  12. Jak najbardziej- jeśli pytanie jest od profesora z zakazów (i do tego egzaminacyjne) Facet mówi o "miesiączce" czyli skąd krew mu leci i co moze to powodowac?
  13. W sensie u mężczyzn w związkach w pewnym czasie miesiąca występuje zwiększone prawdopodobieństwo lima pod okiem? Thank you Captain Obvious Ale nie o to chodzi- zagadka jest całkiem niezła. Profesor z chorób zakaźnych zadaje zagadkę: przychodzi facet do lekarza i stwierdza w drzwiach "mam miesiączkę" To co to za choroba może byc?
  14. Wszystko zależy od tego czy chcesz się ubiegać o rezydenturę czy nie. Do stypendium ministerialnego potrzebujesz LEPU i to jak najwyższego wyniku. To prawda co piszesz na temat "wystarczy mieć wpływowych znajomych/plecy"- i tak niestety w naszym kraju jest i będzie chyba już zawsze. Dlatego np na chirurgię plastyczną nie ma co się pchać nawet z LEPem pod sufit. Te miejsca zawsze będą zarezerwowane dla krewnych i znajomych królika, a nawet jeśli jakimś cudem się uda- istnieje ryzyko, że młody ambitny lekarz trafi do papierowej roboty i zabiegówki nawet nie powącha. Nie podoba mi się natomiast Twój negatywny stosunek do jak to określiłeś "uchodzenia, wydeptania sobie miejsca. Studia medyczne otwierają drzwi do wolontariatów, kół naukowych etc. KAŻDY ma do tego prawo i KAŻDY ma takie MOŻLIWOŚCI. Tylko większości po prostu się nie chce. Jest wielu studentów, którzy marudzą, że kończą studia i nie potrafią założyć cewnika, asystowac przy operacjach, odbarczyc odmę etc, "bo nas tego na studiach nie uczą", ale nie zadali sobie trudu, żeby poszukać miejsca, gdzie takie rzeczy są w zasięgu ręki. naprawdę można,. Są ludzie, którzy robią dużo ponad minimum programowe studiów i pod koniec są gotowym półproduktem- nie trzeba ich uczyć podstaw, są zdolni do pracy i dalszego rozwoju bez konieczności patrzenia im na ręce i instruowania "chirurgiczne mycie wygląda tak/ nie dotykaj tego bo sie zbrudzisz/ taką ranę szyje się tak a nie inaczej". Bywa, że tacy ludzie dostają propozycję pracy i specjalizacji z etatu, ale pomijając sytuację wspomnianych wyżej "krewnych i znajomych królika" - nikt im nie proponuje pracy i płacy za ładne oczy, tylko dlatego, że coś z sobą reprezentują i na starcie są dla oddziału wsparciem, a nie obciążeniem (jak rezydent, którzy nigdy nie dotknął pacjenta poza zajęciami a ładnie napisał LEP- egzamin który nie bójmy się tego słowa- jest niepoważny).
  15. Pewien doktor opowiedział mi o swoim egzaminie z ch.zakaźnych. "Proszę bardzo- MIESIĄCZKA u MĘŻCZYZN" Co to może być? Kombinujcie- rozwiązanie jest ciekawe
  16. 1. Brzmi jak ch.Addisona bez ciemnego zabarwienia skóry. Czyli niskie stężenia hormonów kory nadnerczy muszą być wtórne do zaburzeń syntezy POMC->ACTH. Patologie podwzgórza? Jaka jest prawidłowa odpowiedź? 2. Obstawiałbym TBC
  17. Buahahaha true story. Czasami dotyczy całych grup leków
  18. temat odpowiedział Messer → na Mr.HSprzęt medyczny
    Nie zgodzę się z powyższymi twierdzeniami: chirurg jest przede wszystkim lekarzem. W chirurgii stetoskop jest także niezbędny. To nie tylko rutynowe osłuchiwanie pacjentów pooperacyjnych- odmę opłucnową rozpoznać/potwierdzić też trzeba umieć, osłuchać płuca przed usunięciem drenażu kl.piersiowej- obowiązkowo. Nie będę tutaj sugerować konkretnych marek czy modeli. Ale generalnie wydatek 100-300 zł za coś co będzie służyć przez kolejne kilkanaście lat lub więcej (o ile stetoskopu Wam nie ukradną jak było w moim przypadku) to nie jest fortuna. Owszem nie ma sensu kupować extra modelu z wyzszej półki, limitowana seria i inkrustacjami z macicy perłowej i wbudowany odtwarzacz mp3, GPS i aparat.... ale warto uczyć się od razu na dobrym sprzęcie. Z moich uwag dodatkowo: Ostrożnie ze stetoskopami z odkręcanymi na gwint oliwkami. Takie muszą naprawdę dobrze trzymać i samoistnie nie powinny się luzować. Szukanie zagubionej oliwki w ASK na Borowskie we Wrocławiu to ubaw który pamięta się dłuuugo.
  19. ..i bardzo dobrze, że pominięto Mutschler (repetytorium) jest książką kilka razy cieńszą i o wiele lepiej napisaną. Konkret bez zbędnego owijania w bawełnę i o dziwo- dużo więcej praktycznej, użytecznej wiedzy.
  20. Fajne te książeczki są i taki pig foot training warto sobie zorganizować, żeby mieć ogólne pojęcie. Głównie po to, zeby wiedzieć jak dany szew się zakłada i przynajmniej wiedzieć jak się za to zabrać. W internecie jest też sporo takich poradników- więc jeśli ktoś nie ma kasy na kolejna książkę- mozna w google znaleźć niemal wszystko co potrzebne. Jednak nic nie zastąpi prawdziwej rany do zszycia i kogoś z doświadczeniem, kto będzie nad tym stał i mniej lub bardziej dosadnie udzielał wskazówek (gęściej/rzadziej , dociągnij/ nie sciskaj tak mocno etc)
  21. ...a póki nie masz narzędzi i nici, poćwicz wiązanie chirurgiczne. absolutnie podstawowa i bardzo ważna umiejętność (nic po ładnym kosmetycznym szwie jeśli pod spodem zleci podwiązka z naczynia!). Plus- ćwiczenia są tanie, bo nie potrzebujesz żadnego sprzętu medycznego. W pierwszym z brzegu sklepie typu castorama kupujesz kilkanaście metrów linki (możliwie gładkiej i cienkiej) i ćwiczysz, ćwiczysz, ćwiczysz
  22. Dziwne pytanie: jak mam na nie odpowiedzieć skoro studiowałem tylko na jednej uczelni? Podobnie zresztą jak jakieś 90% pozostałych absolwentów/studentów. Są tacy, którzy się przenosili, więc poznali po części 2 uczelnie. Ale to wciaż za mało, żeby stwierdzić że AM X jest najlepsza.... Podobnie zresztą z obiegową opinią, że "medycyna i prawo to najtrudniejsze studia". Nie wiem, nie mam porównania...
  23. temat odpowiedział Messer → na HideDyskusja ogólna
    Nie przyglądałem się tematowi zbyt dokładnie- mnie już nie dotyczy, idę starym systemem. O ile jednak dobrze pamiętam, to nowy system jest zbliżony do niemieckiego (tam jest 5 lat studiów i 6 rok praktyki). Czy to dobre rozwiązanie czy nie.... Na większość pytań w medycynie można odpowiedzieć "to zależy..." I tak samo jest tutaj: To zależy od tego w jaki sposób będą wprowadzane zmiany i jak będą prowadzone zajęcia, szczególnie praktyczne. Prawda jest taka, że nasze studia są długie i swobodnie można je skrócić, bo w programie jest bardzo dużo wiedzy zupełnie nieprzydatnej. Przykłady? Biochemia, genetyka, socjologia. Nie twierdzę, że biochemia i genetyka są niepotrzebne, ale już kucie na pamięć struktur chemicznych wszystkich metabolitów w każdym szlaku metabolicznym, albo kolejność roztworów, ich % i czasu zanużenia preparatu w barwieniu chromosomu to już lekkie przegięcie i nie bójmy się tego stwierdzenia: STRATA CZASU. Inne przykłady można mnożyć w nieskończoność. Te powyżej opisane są z moich własnych doświaczeń, ale jestem przekonany, że każdy niezaleznie od uczelni miewa czasem przebłysk "po jaką cholerę każą nam się tego uczyć?!" Studia da się skrócić, tylko potrzea do tego rozsądnej weryfikacji programu nauczania. Druga równie ważna sprawa to ten ostatni rok- zajęcia praktyczne. Dwa lata z rzędu jeździłem na praktyki wakacyjne do Niemiec, gdzie przez 2-3 tygodnie non stop siedziałem na bloku operacyjnym. Spotykałem tam właśnie takich praktykantów i rzeczywiście mieli możliwość przyswojenia pewnych umiejętności praktycznych- co ważniejsze rozdzielani byli w taki sposób, że nie musieli się martwić o to czy się załapią. Jeśli udałoby się to zorganizować tak jak w NIemczech- super. Nareszcie będzie ok. Ale jeśli ten rok praktyczny będzie wyglądał tak jak np internat z ginekologii (gdzie na 20 osób był tylko 1 fartuch na blok operacyjny, a grupę wciśnięto lekarzowi którzy w tym samym czasie miał izbę przyjęć i wypisy do załatwienia) ...to ja się nie dam leczyć nikomu wyedukowanemu w takim systemie. I żeby nie było, ze jestem maruda, malkontent etc- może lekko naiwnie, ale trzymam wszystkie kciuki żeby zmiany wyszły na lepsze.
  24. W pierwszym semestrze 4 roku mieliśmy zajęcia z młodym chirurgiem i trzeba przyznać że były dobrze poprowadzone. Potrafił ciekawie i konkretnie przedstawić temat i nawet zorganizował dla chętnych kurs szycia skóry (po godzinach- w czasie wolnym) Pełen szacunek. W drugim semestrze natomiast- dno totalne. naszemu prowadzącemu wcisnęli English Division (i to jest już trzeci przypadek podczas studiów kiedy ED mieli pierwszeństwo do zajęć, a naszą grupę po prostu olano ciepłym moczem). Nas natomiast przejął pan profesor nadzwyczajny. Zaczęło się od tego, że przy nas (nie do nas, ale w naszej obecności) wykrzykiwał, że ma gdzieś studentów bo ma ważniejsze sprawy i musi do poradni iść. Przez cały semestr nie było ani jednych zajęć. Grupa przyjeżdżała na 8.00 do szpitala po to tylko, żeby 1-2 godziny czekać na korytarzu. Nikomu nie chciało się nawet listy obecności sprawdzić. Po 3 z rzędu takiej akcji odpuściłem sobie całkowicie i tak uzyskany wolny czas zacząłem spędzać na bloku operacyjnym jednego z wrocławskich szpitali (w charakterze wolontariusza). Reasumując: przez 4 rok nauczyłem się w zakresie chirurgii sporo i zacząłem sobie nieźle wyrabiać rękę.... Ale podziękowania za to należą się komuś innemu niż w założeniach
  25. Trochę dziwne pytanie.... Jeśli uda się zdać wszystkie egzaminy w terminie i pozałatwiać formalności, to wręcz głupio nie skorzystać z dodatkowego podejścia bez żadnego ryzyka. irytująca była jedynie konieczność podróży do Łodzi... Zdać LEP można bez większych problemów (co zresztą jest logiczne: przy obecnym zapotrzebowaniu na lekarzy, nieopłaca się robić z LEPu egzaminu zaporowego). Ja specjalnie jakoś się nie przygotowywałem- z dwóch powodów: 1. Szkoda mi było wakacji. 2. Jak niby mam się przygotowywać do egzaminu na którym padają tak idiotyczne pytania jak "kto jest autorem definicji promocji zdrowia" ?! Efekt mojego podejścia może nie był imponujący (135 punktów), ale miło jest iść na staż mając LEP z głowy. Dla mnie szczególnie miło, bo nie planuję ubiegac się o rezydenturę, a więc od wymarzonej specjalizacji dzieli mnie już tylko czas.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.