Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

blood997

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez blood997

  1. temat odpowiedział blood997 → na seulangeLEK i LDEK
    174. Leczenie OZW, nie jest prawdą, że: - NLPZy są w OZW zakazane - aspiryna należy do NLPZów, więc jak mogą być NLPZy zakazane? Polskiej wersji jeszcze niema, należy poszukać testu na cem.edu.pl -> LEP -> in English
  2. temat odpowiedział blood997 → na seulangeLEK i LDEK
    Jak widać unieważnili 4 pytania, a pytanie które przedstawiłem powyżej jest uważane za poprawne. Swoją drogą mam jeszcze jedno pytanie - może się mylę, czy aspiryna jest zaliczana do NLPZów?
  3. temat odpowiedział blood997 → na seulangeLEK i LDEK
    Co powiecie o pytaniu z ropniem u tego faceta z gorączką? Wg mnie powinno być: nacięcie, drenaż, antybiotyk, a były tylko odpowiedzi nacięcie, drenaż, albo antybiotyk, a nacięcie i drenaż po ustąpieniu zapalenia ...
  4. Poniekąd masz racje. Jeżeli szpital leczy nieubezpieczonego pacjenta to on ponosi wszystkie koszty i następnie wystawia rachunek za leczenie pacjentowi. Inaczej sprawa wygląda, jeżeli pacjent jest w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, wtedy żadne limity, czy ubezpieczenia nas nie interesują, NFZ zwraca pieniądze, a jeżeli pacjent przeżyje to prawdopodobnie domaga się od pacjenta zwrotu gotówki, ale szpital w tym wypadku nie jest żadną ze stron, kasę z NFZ dostaje.
  5. No tak, bo to co w radiu to święte. A może sięgnij po listy refundacyjne i porównaj te leki, czy tak jest na pewno? Możliwe, że ten co kosztował 50zł, teraz będzie kosztował 230zł, ale za 50zł może być lek nowszej generacji, albo za 70zł 2x większe opakowanie ...
  6. Metformina: Cena: średnio ok. 4 - 5zł (w zależności od producenta 30-60szt) Paski: Cena: 11-16zł za 50pasków (zgodzę się z tym, że jest to trochę, gdyż przy intensywnym pomiarze starczy na tydzień, a przeciętnie na 2tyg) Insulina: Cena: 4-6zł (krótko działająca - ok.40zł), brak niestety analogów długo działających. Przykład: Ins. Gensulin N; zawiesina do wstrzykiwan; 100 j.m./1 ml - w 2010r. kwota refundacji 100,49zł, a teraz 99,42zł Porównaj sobie oba zestawienia i zobacz, że wcale tak tragicznie nie jest jak mówią głównie farmaceuci. Problem jest w czym innym, kiedyś to apteka dyktowała cenę, a teraz cena przy refundacji, w każdej aptece będzie stała. Na niektórych lekach refundowanych, apteki zarabiały, gdyż kwotę refundacji odejmowali od ceny produktu jaki mają na sklepie, a nie jest tajemnicą, że różnice w cenach leków między aptekami mogą dochodzić do 100%. Nie będzie leków za grosz, tutaj jest minus tej ustawy, ale w większości to był chwyt marketingowy, żeby zwabić klientów do apteki. Tak naprawdę to ludzie najwięcej kasy wydają na leki nierefundowane - np. NLPZy, może teraz jak będą mieli miej kasy, to nie będą łykać garściami tych leków. A moje zdanie na temat powikłań. 90% osób ze znacznymi powikłaniami, to ludzi, którzy leczenie olewają. Mają cukier 200 i mówią, że nie będą się truć. Z tego co przedstawiłem powyżej, refundacja na te leki jest, więc dlaczego piszesz, że zabrano refundację?
  7. Byłbym wdzięczny, gdybyś to jeszcze podrążył na fakultecie (najlepiej gdyby był inny prawnik). U mnie zajęcia z prawa medycznego się już skończyły, bo tak to sam bym się zapytał na zajęciach. Temat jest moim zdaniem ciekawy, niby bigamia ma poniekąd jakiś związek z ciążą (jest jakiś związek dwojga osób, który chcą "skonsumować"), ale nie bardzo widzę różnicę między kimś kto wchodzi w związek bigamiczny i łamie tym prawo, a mordercą, który po powrocie do domu "robi żonie dziecko". W obu sytuacjach jest złamane prawo i w obu sytuacjach poczęcie dziecka nie było związane bezpośrednio ze złamaniem prawa (bigamista uprawiał sex, ponieważ był w "związku", a morderca ponieważ "chciał się odstresować" ) Może chodziło o to, że ta babka w związku bigamicznym, nie wiedziała, że ten "mąż" ma już żonę, ale po pierwsze, aby być w ciąży nie trzeba z nikim brać ślubu, a po drugie, czy jeżeli facet mówi kobiecie, że jest mega bogaty, ona z nim jest, zachodzi w ciążę, a następnie się dowiaduje że jednak kłamał, to czy może usunąć ciążę? NIE!
  8. temat odpowiedział blood997 → na KotMedycyna Ogólna
    Hmm, to dlaczego na ulotce jest napisane lek homeopatyczny? lekarze również tak uważają. W takim razie, czy aby na pewno nie wierzyć w elementy medycyny niekonwencjonalnej (do której homeopatia, jakby nie patrzeć też się zalicza)? Osobiście nie wierzę w to, że kropla jadu w wannie wody może pomóc, ale z drugiej strony jak słucham znajomych, którzy twierdzą, że im homeopatia pomogła to już nie wiem ...
  9. no nie wiem, czy ten prawnik obroniłby swoją tezę w sądzie. Nam na prawie medycznym o żadnym takim kazusie nie wspominali. O ile bigamia jest zabroniona, to nie bardzo widzę jaki ma to związek z "ciążą w wyniku czynu zabronionego"? Może mnie ktoś oświeci? Dzieci nie biorą się z tego, że ktoś powie sobie przed urzędnikiem "tak". Małżeństwo, a ciąża są to dwie różne rzeczy. Czynem zabronionym (o ile można to tak nazwać) będzie wzięcie ślubu, natomiast uprawiane seksu już nie. No chyba, że bigamia wg prawnika wiąże się z tym, że mąż gwałci swoją żonę ... Mateusz, wskaż mi zapis mówiący o tym, że dziecko ze związku bigamicznego można usunąć ... nie ma takiego zapisu, jest to tylko interpretacja wzięta z kosmosu wg mnie. A czy jeżeli kobieta jest pod wpływem np narkotyków, ale jest świadoma tego co robi i zgodzi się na seks, to może później usunąć dziecko? Narkotyki są w Polsce zabronione, więc idąc tym tropem dziecko zostało poczęte w wyniku czynu zabronionego.
  10. temat odpowiedział blood997 → na KotMedycyna Ogólna
    Ja również nie wierzę w homeopatię, zresztą jak większość lekarzy ale z drugiej strony ... mój młodszy szwagier nie mógł się uporać z trądzikiem młodzieńczym, chodził po różnych dermatologach, przepisywali mu antybiotyki, maści jeden przepisał homeopatyk i trądzik zaczął ustępować ... moja narzeczoną męczył kaszel przy zapaleniu oskrzeli wypiła Stodal (czy coś takiego) i częstość kaszlu się zmniejszyła (syropy z pini, czy inne nie działały). Może też nie jest do końca tak, że tylko to co jest oparte na faktach działa...
  11. No tak, tylko zaszczepić będzie się chciało znacznie więcej osób niż jest obecnie zakażonych HIV, a dwa, że szczepionka też nie da 100% pewności, tak więc leki i tak będą potrzebne, tylko w mniejszych ilościach. W każdym razie jeżeli pojawi się szczepionka, to za kilka lat z laboratoriów "wydostanie się" inny wirus, jeszcze gorszy, naukowcy po kilkunastu miesiącach ogłoszą, że odkryli lekarstwo na niego i pieniądz będzie się kręcił. http://www.wykop.pl/...wedlug-science/ http://www.sciencema...t/334/6063/1628 http://gadzetomania.pl/2011/12/21/kanadyjczycy-maja-szanse-pozbyc-sie-aids
  12. Ja nie pamiętam kiedy ostatnio się kąpałem:/ no chyba że w lecie w jakimś zalewie, albo nad morzem ... normalnie to biorę prysznic codziennie i to mi wystarcza Oczywiście mój początkowy tekst to ironia, ale możliwe, że niektórzy ankietowani przy pytaniu o kąpiel rozumieją kąpiel w wannie, a nie zwykły prysznic? Stąd tak pokaźny wskaźnik brudasów u nas w Polsce ...
  13. Miałem praktyki na klinikach i w szpitalu powiatowym i zdecydowanie polecam szpitale powiatowe (chociaż wiadomo, że zdarzają się wyjątki i w śród jednych i drugich). Na klinikach jeżeli w ogóle zainteresują się studentem i pozwolą coś robić to jedynie wypisywanie papierów. W mniejszych szpitalach masz większy dostęp do pacjenta. Możesz chodzić po zabiegach, jeżeli jakiś dział cię słabo interesuje to możesz iść na inny oddział. Lekarze mają więcej cierpliwości do studentów i w ogóle jest inna atmosfera niż na wielkich klinikach. Co do specjalizacji. Rozmawiałem z rezydentami, którzy odbywali rezydenturę w jednej z krakowskich klinik chirurgicznych. Jeżeli rezydent nie miał pleców na katedrze, to był gorzej traktowany od studentów. Jak były zajęcia ze studentami to stał pod ścianą, a student trzymał haki (tak, dla rezydenta trzymanie haków już było wyróżnieniem). Jedynie kiedy mógł coś zrobić to dyżury, ale to i tak była pierwsza asysta, a jako operator to był kilka razy przy banalnym zabiegu. W końcu jak zmienił się kierownik to dał do zrozumienia, że albo zmieni miejsce, albo nie skończy specki. Znalazł miejsce w szpitalu powiatowym w którym miałem praktyki. Opowiadał, że jest strasznie zadowolony, po miesiącu już sam przeprowadzał operację, a Ordynator najwyżej był na początku jako pierwsza asysta. Wyposażenie szpitala o niebo lepsze niż na klinice. Na pytanie o przypadki pacjentów na klinice, powiedział, że to nie do końca prawda, operacje i leczenie prowadzone są sposobami z przed 5 lat, a ciekawe przypadki prędzej się trafią w powiatowym. Ponadto, jeżeli już był ciekawy przypadek na klinice, to operatorem był profesor, docenci jako asysta, a rezydent nawet nic nie zobaczył, więc co mu po tych przypadkach? W powiatowym, był pierwszą asystą przy pierwszej w małopolsce operacji resekcji esicy laparoskopowo, na klinikach jeszcze o tym nie myśleli. Ponadto, że jest ambitny, a ordynator chętny na eksperymenty, więc jakieś nowe metody od razu starają się wprowadzać. Podsumowując, jeżeli kogoś interesuje praca naukowa to jak najbardziej klinika, jeżeli ktoś kończył medycynę aby leczyć i być w miarę niezależnym to mniejsze szpitale, szczególnie jeżeli chodzi o specki zabiegowe, bo z interną to już może być trochę inaczej.
  14. Dla mnie również jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Pieniądze te powinny być przekazane na istniejące placówki kształcące młodych lekarzy, gdyż obecnie ich stan jak i wyposażenie pozostawiają wiele do życzenia. Ze względu na olbrzymie pieniądze jaki musiałoby wyłożyć ministerstwo na stworzenie dobrej placówki uczelnianej z całym zapleczem szpitali klinicznych, powstaną pewnie uczelnie medyczne w wersji light, czyli takie gdzie poziom kształcenia będzie w daleko za istniejącymi uniwersytetami medycznymi. Czy w takim wypadku do takich placówek pójdą ludzie miejscowi? Moim zdaniem w 80% nie. Ci co chcą iść na medycynę będą wybierali uczelnie, które już są sprawdzone, a do tych nowych pójdą osoby, które albo nie chcą/nie mają pieniędzy na przeprowadzenie się do innego miasta, albo ... osoby które nigdzie indziej się nie dostały. Dodatkowym minusem będzie dojeżdżająca kadra medyczna. Zupełnym czym innym jest to, że owe nowe uczelnie medyczne nie są potrzebne. Brak lekarzy w głównej mierze wynika z faktu, że są blokowane specjalizacje i to tu leży problem. Kolejny to taki, że u nas warunki do pracy w porównaniu z zachodem europy są ... złe i dlatego dużo wykształconych lekarzy wyjeżdża za granice. Może lepiej spojrzeć na problem od drugiej strony, co zrobić, żeby lekarze zostawali w kraju, oraz co zrobić, aby zwiększyć ilość miejsc na specjalizacje. Możliwe, że celem tych uczelni będzie kształcenie lekarzy rodzinnych (oczywiście to nie będzie zapisane nigdzie), ale lekarzy rodzinnych brakuje, mało osób chce iść na tą specjalizację. Jeżeli uczelnia będzie słaba, to nie ma się co oszukiwać, ale LEPy (czy tam co ma być za nie) pójdą źle i jedyną specjalizacją na którą się dostaną te osoby to będzie właśnie owa medycyna rodzinna.
  15. Być może źle się wyraziłem w poprzedniej wypowiedzi. Chodziło mi mniej więcej o to, co Tobie. Nie możemy sobie przyswoić tylko jednego schematu zbierania wywiadu i na nim się opierać. Tak jak wspominasz, w zależności od sytuacji i stanu zdrowia pacjenta szablon zbierania wywiadu się zmienia. Właśnie podczas studiów mamy czas na opracowywanie takich własnych schematów. Oczywiście wszystkie pkt jak były wymieniane powyżej są do zebrania rzetelnego wywiadu niezbędne. Moja wypowiedź odnośnie ubezwłasnowolnienia nie dotyczyła tego, żebyśmy olewali zbieranie wywiadu i robili wszystko po swojemu. Dotyczyła tego abyśmy wiedzę, którą zdobywamy z podręczników potrafili wykorzystać, ale nie trzymali się jej sztywno. Odnosiło się to głównie do komentarza z którego wynika, że zabieranie historii na temat bieżących dolegliwości pacjenta powinno być dokonywane na końcu, a jako argument podano "jest zgodna z podręcznikami, na naszym poziomie to jedyna słuszna kolejność". Jest to forum, więc miejsce do dyskusji. Nie mogę się zgodzić z tym sformułowaniem, gdyż dla mnie (tak jak i dla Ciebie) na pierwszym miejscu są bieżące dolegliwości, a wypytywanie się najpierw o warunki socjalne i choroby w rodzinie może być odebrane jako nietakt. Właśnie wypowiedź, że tak jest w podręcznikach jest dla mnie mentalnym ubezwłasnowolnieniem, gdyż z całym szacunkiem do profesorów piszących ten podręcznik, taka kolejność zbierania wywiadu jest dla mnie nie do przyjęcia i nigdy bym nie zbierał w taki sposób wywiadu. Poza tym jest cała masa innych podręczników dotyczących zbierania wywiadu w których bieżące dolegliwości są na pierwszym miejscu, więc trzymanie się jedynej słusznej prawdy z jednego podręcznika jest właśnie takim ubezwłasnowolnieniem. Wystarczy przeczytać kilka podręczników klinicznych dotyczących jakiejś choroby, wnioski są takie, że dużo rzeczy jest ze sobą sprzecznych. Tak więc jednej książki nie możemy traktować jak Biblii, należy zasięgnąć wiedzę z kilku źródeł i na podstawie tego wyrobić sobie SWOJĄ opinię.
  16. U nas w Krk, również nie ma problemu z nazewnictwem, owszem dobrze jeżeli ktoś używa fachowego słownictwa medycznego, ale jeżeli nie to nikt się nie czepia. Lekarz ma leczyć i ma wiedzieć jak dobrze leczyć, a czepianie się linii środkowa obojczykowa zamiast środkowo-obojczykowa, to jest to zwykła upierdliwość i chęć pokazania, że ludzie z tej uczelni to elita, bo tylko oni potrafią tak mówić. Tylko lekarz wyjedzie z Warszawy, a nawet pewnie wyjdzie tylko poz bramy uczelni i inni lekarze z takich sformułować będą się śmiali. To tak jakby kazali wam mówić staropolszczyzną
  17. No nie wiem, czy się zgodzić z Tobą. Znam lekarzy którzy wyjechali do Irlandii i narzekają, że .... nie mają co robić. W Polsce zawaleni byli papierkową robotą, nie mieli czasu na spokojne przebadanie pacjenta, zastanowienie się nad diagnozą, aby się utrzymać musieli brać po 6-7 dyżurów w miesiącu. Tam mają sekretarki medyczne, cała papierkowa robota odpada ich cała dniówka sprowadza się do leczenia pacjentów. Ponieważ lekarz z Polski ma zawsze mało czasu i jest przyzwyczajony do szybkiego badania, dlatego tam "kończy pracę" o 10. Od tej godziny nie ma już co robić, bo leczenie ustawione. Jeżeli ktoś za mnie zrobi papierkową robotę to mogę odciążyć nieco pielęgniarki. Swoją drogą tak mówisz, że lekarze spychają różne czynności na pielęgniarki idąc tym tokiem rozumowania, to kierownik w firmie budowlanej też nic nie robi, bo wszystko wykonują za niego pracownicy fizyczni? Każdy ma swoje obowiązki. Lekarz jest od myślenia i ew od wykonywania czynności z którymi nie radzi sobie pielęgniarka, a one mają to wykonywać. Co do zarobków. 2000zł na stażu i 2800 na rezydenturze (na rękę) to stanowczo za mało. Biorą również pod uwagę to, że na studiach mało kto ma czas na zarabianie pieniędzy, a na stażu jeżeli ktoś myślałby o dodatkowym zajęciu to raczej związanym z zawodem, a nie jako kelner, gdyż ma niepełne prawo wykonywania zawodu. Ok, 3000zł na stażu (jako rekompensata za studia, oraz przymus pracy przez rok po studiach za z góry narzuconą stawkę), 5000-6000zł na rezydenturze i >10 000 po zrobieniu specjalizacji. Co do zarobków w USA (stawki są duże, ale należy podzielić przez 2, gdyż pewnie z połowa idzie na ubezpieczenie)
  18. Część jest dociekliwych i z pewnością by zebrała wywiad, a inny poszedłby na łatwiznę i pomyślał, że skoro ktoś już ten wywiad zebrał, to po co ma robić to po raz drugi (skoro ma całość przed sobą). Oczywiście jeżeli chodzi o centralną bazę, to pomysł jest dobry chociażby po to, aby były w niej podane leki jakie pacjent bierze, oraz jakie choroby u niego rozpoznano.
  19. Z jakimi podręcznikami? Jeszcze w żadnym podręczniku, który czytałem nie było takiej kolejności, żeby o dolegliwości bieżące pytać na końcu. U nas asystenci również uczą schematu, który starałem się przedstawić, oraz który opisywali poprzednicy, ale to Ty masz swój rozum i Ty starasz się dopasować schemat do tego, żeby było Tobie wygodnie, a nie wykładowcy. Wiedzą akademicką, może być schemat leczenia jakiejś choroby, a nie zbierania wywiadu. Czytając taką wypowiedź, mam wrażenie, że na niektórych uczelniach studenci są ubezwłasnowolnieni. Cieszę się, że jestem na tej uczelni, na której jestem. Do tej pory narzekałem, ale widzę że inne Uniwersytety chcą z ludzi zrobić robotów, bo co innego ma znaczyć sformułowanie "jedyna słuszna kolejność" zbierania wywiadu? Gdzieś indziej czytałem temat odnośnie słownika medycznego i tego, jak chyba w Warszawie, wykładowcy nie zaliczają po kilka razy historii choroby, bo są nie takie słowa użyte jak oni chcą (chyba tam był przykład linia środkowa obojczykowa, zamiast linia środkowo-obojczykowa). Dobrze, że powstało to forum. Przynajmniej kończąc studia dowiaduję się, że u nas wcale nie było tak źle:)
  20. Co do tej centralnej bazy. Z jednej strony pomysł dobry, ale z drugiej może spowodować brak naszej czujności i dociekliwości przy rozmowie z pacjentem. Po drugie istnieje zasada ograniczonego zaufania, nie możemy wierzyć w ślepo w to co jest napisane przez innego lekarz. Owszem, zlecasz konsultację, masz na piśmie wynik, więc działasz wg tego. Ale historia jest pisana oraz uzupełniana przez różnych lekarzy, raz bardziej, raz mniej ... dociekliwych/doświadczonych. Jeżeli popełnisz błąd wynikający z wpisu w historii stworzonej przez innego lekarza, to się w sądzie nie wybronisz i nie powiesz "no tak, ale lekarz X napisał, że jest inaczej". Nadchodzą czasy kiedy sala sądowa będzie naszym drugim oddziałem, gdyż pacjenci są coraz bardzie roszczeniowi i nie chodzi tu o błędy lekarskie, bo 90% pozwów zostaje oddalonych. Ufać możesz tylko sobie w tym zawodzie, a jeżeli się na czymś nie znasz to prosisz o pomoc kogoś innego i odpowiedź ma być na piśmie, a nie że Tobie coś tamten lekarz ustnie odpowie. Tak więc reasumując. Owszem, taka historia może powstać, ale w praktyce i tak większość lekarzy weryfikując ją będzie przeprowadzała wywiad od początku.
  21. @DAnio, miło z Twojej strony, że się chcesz mimo wszystko dowiedzieć co pacjentowi dolega Jeżeli chodzi o Twój wywiad, to kolejność w nim wymieniona nie za bardzo mi pasuje. Po pierwsze, (pomijam, że najpierw należy się przywitać i powiedzieć dlaczego z pacjentem w ogóle rozmawiamy - o czym wspomniałeś), należy zapytać się o bieżące dolegliwości. Jeżeli pacjent się zgłasza do lekarza, to w większości przypadków z konkretnym problemem. Może być do niego zaskoczeniem, że nie pytasz się o jego chorobę, tylko o to gdzie i z kim mieszka, oraz czy ktoś w jego rodzinie choruje. Może to odebrać jako wścibskość z Twojej strony. Po drugie, najważniejsze są właśnie te dolegliwości z którymi się pacjent zgłasza, może to być jakiś stan zagrożenia życia, lub zdrowia, w którym należy działać natychmiast, a o resztę możemy się zapytać później. Po trzecie, jak pacjent Tobie powie z czym się zgłasza do Ciebie, to będziesz wiedział na co zwracać uwagę przy zbieraniu wywiadu socjalnego i rodzinnego. Następnie pytam się o to czy już podobne dolegliwości się wcześniej zdarzały, jak wyglądały itp.; choroby współistniejące, przebyte operacje, choroby zakaźne, wywiad ginekologiczny, wywiad rodzinny i dopiero na samym końcu wywiad socjalny, gdy już zbudujemy jakąś relację między nami, a pacjentem.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.