Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Artykuły

Artykuły - MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie
W niedzielę, 03.01.2016 roku w TVP 1 miała miejsce premiera niecodziennego serialu dokumentalnego. "Młodzi lekarze" to seria, która opowiada o pracy i życiu osobistym sześciorga lekarzy w trakcie specjalizacji, którzy aktualnie pracują w kilku miejscach w Warszawie i jej okolicach. Program ma formę dokumentu ocierającego się o "reality show". Zapowiedź, którą przeczytałem w dodatku telewizyjnym wzbudziła moje zainteresowanie i, jak sądzę, wielu moich rówieśników. W głowie od razu zaświtało mi pytanie:
W jakim świetle zostanie przedstawiony młody doktor i jaki będzie społeczny wydźwięk tego programu?
Zafrapowany włączyłem premierowy odcinek i nie rozczarowałem się... Oto pierwsze refleksje:
Na PLUS:
Program jakościowo dobry, ogląda się z przyjemnością. Lekarze (bohaterowie i ich nauczyciele) występują przed kamerą pod własnym nazwiskiem. Różnorodne specjalności. Duży walor edukacyjny ma przedstawienie perspektywy: lekarza dyżurującego na SOR, lekarki pracującej w Przychodni POZ przyjmującej po 70 pacjentów dziennie, pracy ginekologa i chirurga od kuchni. Duży naturalizm i stosunkowo mało ustawki - kamera zagląda na sale operacyjną, pokazuje odpychający świat izby przyjęć, dokumentuje wyciąganie drenów z klatki piersiowej. Finanse - mamy motyw małżeństwa lekarskiego, które spodziewa się drugiego dziecka i żyje w wynajętym mieszkaniu. Przyznają, że pieniądze są istotnym problemem i nie zawsze jest różowo, bo żywiciel rodziny musi brać dużo dodatkowych obowiązków, co oddala go od żony i córki. Przełamuje troszkę mit bogatego lekarza. Na MINUS:
Nie sposób uniknąć skojarzeń z kiczowatymi tzw. programami fabularno-dokumentalnymi typu "Szpital", "Ukryta prawda", "Trudne sprawy", "Detektywi w akcji", którym epatują całymi popołudniami główne stacje komercyjne. Wybór lekarzy niemal wyłącznie z Warszawy. Pewnie się łatwiej ekipie kręciło, ale trąci warszawką na maksa. Specjalizacja z chirurgii plastycznej... Ilu w Polsce jest takich rezydentów? Niektóre postacie są przerysowane, mimo, że prawdziwe (po pracy joga, występy muzyczne w telewizji...) Wszyscy wyglądają ładnie przed kamerą. Padających na twarz z worami pod oczami na razie brak... Perypetie młodych lekarzy wzbudziły już powszechne zainteresowanie w gronie Porozumienia Rezydentów, a zatem wśród samych zainteresowanych i ich kolegów po fachu. Ciekawe jaki będzie społeczny odbiór serialu...
W oczekiwaniu na kolejne odcinki życzę twórcom, by misja poprawy prestiżu naszej profesji zakończyła się sukcesem.
Mateusz Malik, lekarz
Oficjalna strona serialu: http://mlodzilekarze.tvp.pl/22807045/mlodzi-lekarze

Do czego służy SOR? Warto zadać głośno to pytanie, gdy coraz częściej słyszymy o sytuacjach niewłaściwego wykorzystywania tego Oddziału przez pacjentów. O tym, czy wina ratowniczego chaosu leży tu po stronie pacjentów, lekarzy czy systemu opieki zdrowotnej? Jakie są drogi wyjścia z kryzysu?
Według podstawowej informacji ze strony Ministerstwa Zdrowia Szpitalny Oddział Ratunkowy to jednostka systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne (PRM), która niezwłocznie udziela świadczeń opieki zdrowotnej, polegających na wstępnej diagnostyce oraz podjęciu leczenia niezbędnego dla stabilizacji funkcji życiowych osób znajdujących się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.
O tym, kto ma prawo korzystać z pomocy takiego oddziału i jakie są zasady jego działania jasno mówią przepisy.
chory nie musi mieć skierowania, nie ma też rejonizacji w SOR nie przewiduje się: wystawiania recept na przewlekle stosowane leki, zwolnień lekarskich, zaświadczeń ani konsultacji specjalistycznych w chorobach przewlekłych i nie zagrażających życiu szpitalne zaplecze minimum to oddziały: chirurgii ogólnej z częścią urazową, chorób wewnętrznych, anestezjologii i intensywnej terapii, pracownia diagnostyki obrazowej (wyposażona w tomograf, przyłóżkowe RTG i USG), pracownia endoskopowa i laboratorium oraz lądowisko dla śmigłowców (w odległości nie większej niż 5-minutowy transport - ostatni wymóg będzie obligatoryjny od 2017 roku) jeśli zachodzi taka potrzeba, Oddział zapewnia transport sanitarny pacjenta do najbliższego podmiotu leczniczego wykonującego świadczenia opieki zdrowotnej w odpowiednim zakresie O tym, jak wielkie emocje wzbudza zły stan Państwowego Ratownictwa Medycznego świadczą ostatnie publikacje w prasie medycznej i ogólnopolskiej:
Reportaż z "Gazety Lekarskiej" porusza temat z perspektywy postronnego obserwatora (polecamy)
Artykuł z portalu natemat.pl przedstawia perspektywę pracownika doraźnej specjalistycznej pomocy lekarskiej
Dlaczego instytucja przeznaczona do ratowania życia nagminnie pełni funkcję izby wytrzeźwień, noclegowni, poradni psychologicznej, hurtowni recept i zwolnień lekarskich? Oto krótka, z pewnością niepełna diagnostyka różnicowa tego stanu:
Po stronie systemu opieki zdrowotnej przyczyn jest wiele:
mała liczba lekarzy specjalistów medycyny rodzinnej, niski prestiż podstawowej opieki zdrowotnej związany z brakiem zaufania pacjentów i przede wszystkim sposób finansowania POZ, który zniechęca do jakiejkolwiek głębszej diagnostyki bardzo ograniczony dostęp do specjalistycznej opieki ambulatoryjnej (największy problem dotyczy endokrynologii, neurologii, kardiologii...), bardzo skomplikowany system rejestracji, długi czas oczekiwania na wizytę filozofia systemu, w której diagnostyka i prawidłowe leczenie osób chorych jest stratą finansową dla ośrodka brak skoordynowanej edukacji pacjentów w zakresie funkcjonowania polskiej ochrony zdrowia Po stronie niektórych grup lekarzy:
brak zaplecza technicznego i kompetencji części lekarzy pracujących w POZ w zakresie niektórych aspektów medycyny rodzinnej (proste czynności chirurgiczne, okulistyczne, laryngologiczne) przerzucanie na SOR odpowiedzialności za pomoc doraźną przez część specjalistów w stacji, gdy jest możliwa pomoc ambulatoryjna Po stronie pacjentów do przyczyn zaliczyć należy:
roszczeniową postawę wynikającą z przekonania o własnej wyjątkowości jako obywatela, który ma prawo do darmowej służby zdrowia w każdym aspekcie niestosowanie się do zaleceń lekarskich (np. dotyczących przedłużania recept na leki w POZ) i lekceważenie przepisów prawa brak podstawowej wiedzy na temat zasad higieny, ogólnej profilaktyki zakażeń, odpowiedzialnego stosowania substancji psychoaktywnych Grzechów i zaniedbań jest wiele. Ostatnie lata pokazują, że spraw tych nie da się rozwiązać pojedynczymi decyzjami polityków, wprowadzaniem rozwiązań nomen omen doraźnych i tworzeniem przepisów prawnych oderwanych od realiów. Samo dofinansowanie podstawowej opieki zdrowotnej i lecznictwa ambulatoryjnego oraz wzrost liczby personelu medycznego też nie rozwiąże wszystkich problemów, choć zapewne ma szanse złagodzić kryzys. Kluczowe wydają się: edukacja pacjentów i lekarzy oraz stworzenie długofalowej strategii modyfikacji systemu zdrowia i wdrażanie jej we współpracy rządu, organizacji pozarządowych, izb lekarskich, pielęgniarskich, stowarzyszeń pacjentów.
Mateusz Malik, lekarz
Pracując w Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej można spotkać najróżniejszych ciekawych osobników. Pewne rodzaje pacjentów przewijają się praktycznie na każdym dyżurze. Jacy to ludzie? Sprawdźcie sami! Oto ironiczny, słodko-gorzki przewodnik świro-lotka!
Ból zęba - pan, najczęściej koło 50 lat, przychodzi, bo od kilku dni boli go ząb. U dentysty nie był. Prosi o przepisanie antybiotyku bo boi się wiertła, a sąsiadka poradziła, że dobra ciocia z NPL zapisuje antybiotyki na bolące zęby. Gdy zaglądam do jamy ustnej, widzę zgniłe pieńki czegoś co dawno temu było zębami. Co robię? Zalecam natychmiast zgłosić się do stomatologa. Pacjent niezadowolony opuszcza gabinet. Nadciśnienie - wiele lat temu autorzy wytycznych leczenia nadciśnienia tętniczego przewidywali, że chorobę tę uda się opanować w ciągu 5 lat. 20 lat później do NPLu, SORu ciągle zgłaszają się osoby, których nadciśnienie przerosło. Najczęściej jest to pani lat 60+, która od rana czuje się źle i boli ją głowa, więc przypomniała sobie, że można by zmierzyć ciśnienie. Wartość 170/100 mmHg wywołała autentyczny strach więc zgłosiła się do NPL. Najczęstsza przyczyna takiego stanu rzeczy? Nie bierze leków. Oczywiście za nic na świecie się do tego nie przyzna. Zapytana na co choruje twierdzi, że kiedyś miała NT, ale bierze leki i już nie ma. Po obniżeniu ciśnienia lekami doustnymi (wśród których pierwsze skrzypce gra zawsze hydroksyzyna) i upewnieniu się, że nie mamy do czynienia ze stanem nagłym nadciśnienia tętniczego, zostaje skierowana do swojego lekarza rodzinnego z zaleceniem, by jednak brać te leki. "Ale ja biorę panie doktorze!" Tak, tak...  KOSZMARNY KASZEL! - zazwyczaj jest to zaniepokojona mama z dzieckiem. Słyszymy wariację na temat: "Dziecko od rana kaszle, strasznie kaszle, w ogóle jest to szczekający kaszel, nawet przy kaszlu wymiotowało 3 razy, prawie się nie udusi, ale to taki kaszel oskrzelowy więc przyszłam bo to już na pewno jest coś w płucach!" Dziecko siedzi zadowolone i uśmiechnięte, bez gorączki, w płucach nic niepokojącego nie słychać. Zazwyczaj jedynym odchyleniem w badaniu jest wydzielina w nosie. Cecha charakterystyczna tej zagadkowej choroby? W czasie pobytu w poczekalni oraz w gabinecie dziecko ani razu nie zakasłało... "Przyszłam sprawdzić czy wszystko w porządku". W gabinecie słyszymy: "Za 2 dni wyjeżdżamy na wakacje przyszłam więc z dzieckiem zobaczyć czy jest zdrowe. Może na wszelki wypadek gdyby się nie rozchorowało przepisał by nam doktor jakiś antybiotyk". Powyższe występują także w pakietach - rejestruje się na przykład mama i dwójka rodzeństwa. Wszystkich trzeba zbadać, żeby w końcu z przykrością poinformować towarzystwo, że są obecnie zdrowi a ja nie jestem wróżką żeby zapewniać ich, że jutro nie będą mieli zawału, sepsy albo wypadku samochodowego. "Pan Antybiotyk". Wizyta typowa - zwykłe przeziębienie albo zapalenie gardła, które za żadne skarby nie chce być anginą paciorkowcową. Zaczynam pisać na kartce zalecenia, gdy twarz pacjenta przybiera kolor purpury a oczy powiększają się do rozmiaru denka od butelki. "Jak to?! Nie będzie antybiotyku?!" - cedzi przez zęby a kłykcie trzaskają od zaciskanych pięści. Ano nie będzie. Jak się nie podoba to może Pan szanowny iść do innego lekarza. Musiałem patrzeć na ludzi umierających na sepsę wywołaną przez bakterie oporne na wszystkie znane ludzkości antybiotyki i nie mam zamiaru przykładać ręki do produkowania kolejnych opornych szczepów. "A nie moglibyśmy..." - jęczy pacjent z nadzieją w głosie. Nie, nie moglibyśmy. Do widzenia... Jest pan moją ostatnią nadzieją! Pacjent z wydawałoby się pospolitą przypadłością jak np. ból gardła. Był już 3 razy u lekarza rodzinnego, u laryngologa, kardiologa i dwa razy u ortopedy, był już 3x w NPL u innych lekarzy. Zrobił sobie wszystkie możliwe badania, rezonans mózgu i gastroskopię i nikt nie jest w stanie powiedzieć dlaczego go boli. Rozumiem, że mając do dyspozycji szpatułkę do gardła, latarkę i stetoskop w sobotę o godzinie 23:30 to właśnie ja postawię błyskotliwą diagnozę i zakończę wielomiesięczne cierpienia pacjenta. Niestety nie zakończę. Dlaczego nie zapytam, dlaczego nie był jeszcze ze swoją przypadłością u.... psychiatry? "Urocza starsza pani". Siedzi w poczekalni cichutko jak myszka. Gdy wchodzi do gabinetu słyszę, że od wczoraj jej duszno, od godziny boli w klatce piersiowej, od tygodnia ma zawroty głowy a w ogóle miała miesiąc temu wymioty i smoliste stolce. U lekarza rodzinnego była wczoraj i przedwczoraj i w ostatni poniedziałek. Jakie leki bierze? Nie pamięta. Na co się leczy? Nie pamięta. Może jakaś dokumentacja medyczna? Nie ma. W końcu wychodzi na jaw prawdziwy powód wizyty. "Skoro już tu jestem, to czy nie mógłby Pan wypisać mi 2 opakowań pasków do glukometru?" Nie, nie mógłbym.... Ale skoro ma takie objawy, to wypisuję skierowanie do szpitala. Narkoman. Chodzi po różnych gabinetach, SORach, NPLach. Może być równie dobrze wytatuowanym dwudziestolatkiem jak i uroczą starszą panią. Zazwyczaj podaje te same historyjki: zgubił receptę na relanium, umarła mu mama, jak nie dostanie tego leku to będzie miał krwawienia z odbytu czy inny świąd łokcia, bardzo go boli kręgosłup a jest uczulony na wszystkie NLPZ, paracetamol i metamizol itd. W przypadku odmowy próbuje manipulować opowiadając ckliwe historyjki: ma chore dziecko, tata go nie kochał, dorastał w domu dziecka, mama umiera na raka itp. Najlepszy sposób? Całkowity zakaz przepisywania leku po który przyszedł to gwarancja, że już nie wróci. Ciężka choroba! Zgłasza się zazwyczaj grubo po północy. Przecież jego choroba jest zbyt ciężka, żeby czekać do rana. Te podłe kanalie z pogotowia nie chciały wysłać karetki! Po krótkim badaniu okazuje się, że "TEN OGROMNY WĘZEŁ CHŁONNY" pod pachą to nie nowotwór a głowa kości ramiennej a "NIEPOKOJĄCA WYSYPKA" u trzylatka to nic innego jak bąbel po ukąszeniu komara. Kto ciąga do lekarza małe dziecko o 3:00 w nocy z takiego powodu? Może powinna się tym zainteresować opieka społeczna? Symulant - zapił, zaspał czy zabalował? Nieważne. Przecież dobry doktor wypisze zwolnienie na zawołanie! Atakuje zazwyczaj wieczorem podając dziwne i przypadkowe objawy, które nie układają się w żadną logiczną całość. Podczas badania próbuje np. napinać brzuch udając, że go boli. Po odwróceniu uwagi ostry brzuch nagle staje się miękki. Niestety nie zdaje sobie sprawy, że lekarz NIE MUSI wystawiać mu zwolnienia. Co więcej - nie musi wystawiać zwolnienia na kilka dni wstecz. Spotkanie ze smutną rzeczywistością i takim skrajnym brakiem empatii zazwyczaj wyzwala agresję i wyzwiska. Te bardziej barwne? "Nie wiem czy lepiej zaj$&@# czy skargę napisać!". Panie zazwyczaj reagują soczystym fochem "To ja tu więcej nie przyjdę!". I na to liczę! Do widzenia! Recepta - skończyły się leki? Nie ma problemu! Przecież mamy NPL! Niestety - jest to instytucja służąca udzieleniu doraźnej pomocy w nagłych zachorowaniach, a nie przedłużaniu recept na leki przyjmowane przewlekle. Odmowa oczywiście spotyka się z wielkim zdziwieniem. Zawsze można skorzystać z porady receptowej swojego lekarza rodzinnego. Rano zanosi się do rejestracji kartkę z nazwami leków, a wieczorem odbiera receptę. Informuję wszystkich oburzonych, że wszystkie opublikowane tu historie są zmyślone i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a powstały za podstawie oglądania polskich seriali o szpitalach. Pozdrawiam - Kot

Kot
Do nękanych w przeszłości przez polski wymiar sprawiedliwości oprócz biznesmenów i przedsiębiorców zaliczamy także licznych lekarzy. I to nie tych ciąganych po sądach w sprawach nieumyślnych błędów medycznych i fałszywych oskarżeń roszczeniowych pacjentów. Mowa o osobach, które swoją reputację i zdrowie utraciły w wyniku samego faktu nieadekwatnych do zarzutów, pokazowych aresztowań przez CBA lub policję.
Ostatnie przeszukanie u krakowskiej lekarz psychiatry prof. Dominiki Dudek stanowi pierwsze deja vu podobnych spraw w latach 2005-2007. Ówczesny i obecny minister Zbigniew Ziobro, który tak jak wówczas chce także trzymać w ręku Prokuraturę, cechuje się wyjątkową obsesją na punkcie lekarzy. Warto przypomnieć kilka najważniejszych spraw z tamtego mrocznego okresu.
Najgłośniejsza sprawa dotyczyła Doktora Mirosława Garlickiego, warszawskiego kardiochirurga. Nie jest moją intencją ocena jego postępowania, ale forma jego zatrzymania i spektakl medialny, jaki stworzono wokół osoby PODEJRZANEJ. Okoliczności zatrzymania budzą do tej pory powszechne oburzenie. Na mnie osobiście największe wrażenie zrobiły słowa ministra sprawiedliwości Ziobry na konferencji prasowej zorganizowanej wspólnie z Mariuszem Kamińskim: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie" (za które później, w 2008 roku musiał wyrokiem sądu doktora Garlickiego przeprosić). Finał sprawy był taki, że sąd skazał lekarza za przestępstwa korupcyjne. Jednocześnie doktor wygrał sprawę o naruszenie dóbr osobistych, w tej sprawie przyznał mu też rację Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Jednak konsekwencje skandalicznego zachowania ministra polscy pacjenci odczuwają po dziś dzień: Atmosfera wokół sprawy spowodowała na wiele lat zapaść w polskiej transplantologii, co do tej pory zgodnie wypominają Ziobrze i Kamińskiemu lekarze. Profesor Wiesław Jędrzejczak: "(...) występując w interesie społeczeństwa urzędnik państwowy, a zwłaszcza będący politykiem powinien brać pod uwagę wszystkie następstwa swojego działania, w tym następstwo w postaci likwidacji ośrodka, który wykonywał 1/3 wszystkich przeszczepień serca w Polsce: rocznie około 30. Likwidując taki ośrodek skazano na śmierć ludzi czekających w kolejce na zabieg, ludzi, którzy w żaden sposób nie zawinili. To jest krew na rękach Pana Kamińskiego!"
Gwałtem na Temidzie było też aresztowanie doktora Andrzeja Szaniawskiego, psychiatry z Tworek w marcu 2006 roku, który prawie rok przesiedział w areszcie pod zarzutem rzekomej korupcji. Dzień przed zatrzymaniem lekarz doznał urazu i złamał szczękę. Nie umożliwiono mu w areszcie dostępu do lekarza, przez co do dziś ma problem z mówieniem, utrudniano mu kontakt z rodziną, a obrońcom dostęp do akt. Czekał 10 miesięcy na akt oskarżenia, a wyszedł z aresztu wyłącznie dzięki wstawiennictwu osób publicznych. Szaniawski jest dziś wrakiem człowieka. Nie cieszy go odszkodowanie, które przyznał mu sąd.
W październiku 2006 roku rozpoczęło się piekło profesora Andrzeja Pozowskiego, ortopedy, ordynatora ze szpitala przy ul. Poświęckiej we Wrocławiu, któremu zarzucono korupcję - w 2010 roku zarzuty oddalono. Ale takie oskarżenia pozostawiają zawsze piętno na życiu oskarżonego. Inna sprawa dotyczy ginekologa z Rybnika, Andrzeja Kupczaka, który w 2007 roku na podstawie, jak twierdzi, fałszywych oskarżeń i w procesie bez udziału biegłego lekarza został skazany na 4,5 roku więzienia. Rozpadła mu się rodzina, stracił reputację. Lekarz mówi, że po jego zatrzymaniu minister Ziobro żądał bieżących relacji ze śledztwa.
Z czego wynika zawziętość ministra Ziobry w ściganiu "gangsterów w kitlach"? Sam jest synem lekarza. Czy jego śmierć w 2006 roku jest źródłem osobistej vendetty ministra?  Za Gazetą Wyborczą: "22 czerwca 2006 r. Jerzy Ziobro - 71-letni lekarz z Krynicy - przyjeżdża do kliniki kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Jego syn Zbigniew jest ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządzie PiS. Rządzie, który był w sporze z lekarzami i pielęgniarkami - w kraju zastrajkowało 80 szpitali, a minister Ludwik Dorn groził medykom braniem w kamasze". Za natemat.pl: "Prof. Dariusz Dudek w 2006 roku implantował J. Ziobrze seniorowi kilka stentów - specjalnych sprężynek, których zadaniem było udrożnienie żył i powstrzymanie choroby wieńcowej. Kilka dni po operacji pacjent zmarł, a rodzina Ziobry wytoczyła ciężkie działa przeciwko lekarzom, którzy opiekowali się Jerzym Ziobro. I chociaż ich starania do tej pory nie przyniosły efektów - żaden z lekarzy, z którymi procesowała się rodzina ministra nie został dotychczas skazany - to wygląda na to, że Ziobro mógł znaleźć inny sposób na niekompetentnych, jego zdaniem, pracowników szpitala".
Dariusz Dudek / Dominika Dudek... Zbieżność nazwisk? Bynajmniej. Lekarz, który operował ojca ministra Ziobry jest mężem profesor psychiatrii z Krakowa Dominiki Dudek, której funkcjonariusze CBA przeszukali w grudniu 2015 roku gabinety, aptekę, pokój na uniwersytecie i dom!
Szanowni Koledzy! Wracają przykre czasy dla naszej profesji. Osobiste pobudki polityka mogą znów kłaść się cieniem na reputacji lekarzy. Każdy z nas może stać się celem inwigilacji, podsłuchów, działań prowokacyjnych, ofiarą publicznych oskarżeń i pomówień. Czy odpowiedzialność za ludzkie życie i zdrowie to wciąż zbyt mało?
Mateusz Malik, lekarz
Materiały źródłowe:
- List z 2007 roku Rzecznika Praw Obywatelskich do Komendanta Głównego Policji w sprawie ostentacyjnego wyprowadzania podejrzanych, nawet starszych osób w kajdankach, w tym lekarki i lekarza
- Sprawa doktora G. w Wikipedii i ostry komentarz profesora Jędrzejewskiego
- Zniszczony przez Ziobrę. Niewinny lekarz przez rok siedział w areszcie - Artykuł z Newsweeka
- Rozmowa z Andrzejem Kupczakiem, ginekologiem z Rybnika - nowiny.pl
- Rozmowa z profesorem Andrzejem Pozowskim - Gazeta Wrocławska
Porozumienie Rezydentów jest częścią Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) zrzeszającą i reprezentującą lekarzy i lekarzy dentystów w czasie odbywania specjalizacji, która między innymi 8 lat temu wywalczyła podwyżki rezydenckich pensji. Przez długi czas było o niej cicho - zapewne prężni ludzie, którzy je tworzyli zakończyli szkolenie specjalizacyjne i mieli zupełnie inne sprawy na głowie. Jednak nie wszystko stracone! Kontrowersje wokół likwidacji stażu podyplomowego, wprowadzone ukradkiem zmiany w rekrutacji na rezydentury, problemy z egzaminami specjalizacyjnymi oraz brak podwyżek pensji młodych lekarzy (podczas, gdy koszta życia, średnie wynagrodzenie idą w górę) znowu zmobilizowały rezydentów do działania! 24 listopada w Klubie Lekarza przy ul. Raszyńskiej 54 odbyło się pierwsze krajowe spotkanie reaktywujące Porozumienie Rezydentów. Młodzi lekarze z całej Polski dyskutowali o postulatach, problemach i troskach tej szczególnej grupy pracowników ochrony zdrowia.
Działacze Porozumienia Rezydentów założyli na Facebooku profil, gdzie każdy może dotrzeć do informacji na temat działalności tej organizacji. Tam dzielą się pomysłami, problemami i nawołują do zmian. Każdy młody lekarz może skontaktować się z Porozumieniem i poprosić o pomoc w rozwiązaniu problemów dotyczących np łamania praw pracowniczych lub zmuszania do dyżurów na SOR.
Problemy młodych lekarzy dzięki staraniom organizacji zaczynają być nagłaśniane. Ostatnio na łamach "Gazety Wyborczej" ukazały się artykuły, które poruszały te kwestie. Niestety na pewnym portalu internetowym dla lekarzy można przeczytać wiele niepochlebnych uwag na temat tej inicjatywy ze strony starszych kolegów. Czyżby zapomniał wół jak cielęciem był? A może to tylko zawiść w myśl hasła: "Mi było źle to teraz oni też się męczą"?
Mam nadzieję, że działania Porozumienia Rezydentów wpłyną na poprawę sytuacji młodych lekarzy w naszym kraju. A przynajmniej na podwyżki pensji. 
Kot
FELIETON: Skojarzenia
Dawno, dawno temu w nieodległym kraju…
Przypomniał mi się konkurs dla czytelników, który wiele lat temu przeprowadzał dawny „Poradnik Domowy”. Rzecz polegała na anatomicznych skojarzeniach: na załączonym krajobrazowym obrazku wśród mnóstwa drobnych detali należało odnaleźć jak najwięcej językowych odpowiedników części ciała ludzkiego - od medycznych detali po potoczne określenia.
Zabawa była przednia - nie brakuje wszak antropoidalnych określeń na najprostsze przedmioty… Rozejrzyjmy się wokół.
Na Wigilię wśród zapachu wonnych KORZENI i ZĄBKÓW czosnku w NACZYNIACH pływają USZKA. Niektórzy zadowolą się słonymi PALUSZKAMI, bo gdy STOPY zwrotu niskie, trzeba zagrać w KOŚCI.
Nad STAWEM pokrytym RZĘSĄ przerzucony MOSTEK, a w KORONIE drzewa nieopodal po JABŁKU ADAMA, wygryzionym przez ROBAKA pełza ŚLIMAK.
W PRZEDSIONKU kościoła wierni podziwiający gotyckie SKLEPIENIE usłyszą brzmienie SERCA dzwonu, patrząc na KRZYŻ i żując PIĘTKĘ od chleba.
Po SKRZYŻOWANIACH śmigają rowery na czarnych OPONACH, a jeden stoi oparty na NÓŻCE.

Na BARKACH pływają flisacy, a w SZCZĘKACH handlarz wciska klientom rupiecie. To RĄCZKĘ od rondla, to KOLANKO od rury, to ŁOPATKĘ saperską. Tu się komuś urwał JĘZYK w bucie, to ktoś butelce SZYJKĘ obtłukł.
Baba w  MIEDNICY moczy nogi, a na KLATCE schodowej stoi grupa WYROSTKÓW, co grywają w SIATKÓWKĘ.
A Wy, jakie skojarzenie macie?
Mateusz Malik, lekarz
Do śmiechu:
Psychiatra zadaje pacjentowi pytania:
- Ile nóg ma pies?
- Cztery.
- A ile ma uszu?
- Dwoje!
- A oczu?
- Przepraszam, panie doktorze, czy pan nigdy nie widział psa?
Polecamy na świąteczny eeknend:
SERIAL KSIĄŻKA MIEJSCE
Bogowie
(HBO, Sobota, 26.12.2015 godz. 22.10)
 

Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny.
prof. Andrzej Szczeklik
RECENZJA >>>

Wioska Świętego Mikołaja
Rovaniemi (FINLANDIA)
 
 
 
 
UWAGA! Mamy ogromną przyjemność ogłosić, iż ukazał się nowy wykaz czasopism z punktacją Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wg których zaprzyjaźnione Czasopismo PrzypadkiMedyczne.pl otrzymało 3 punkty MNiSW. Jest to wynik wyższy niż w roku ubiegłym!
Pełna lista punktowanych czasopism znajduje się na stronie: http://www.nauka.gov.pl/komunikaty/komunikat-w-sprawie-wykazu-czasopism-naukowych-wraz-z-liczba-punktow-przyznawanych-za-publikacje-w-tych-czasopismach.html
Chirurgia jest dziedziną medycyny, w której wiedzy teoretycznej nie sposób przecenić nad doświadczeniem zdobytym przy stole operacyjnym. By osiągnąć powodzenie zabiegu i zadowolenie z uzyskanej pracy, rezydent chirurgii musi poświęcić wiele godzin na doskonalenie swoich umiejętności asystując do zabiegów o różnych poziomach trudności. Zapoznając się z kolejnymi  czynnościami manualnymi oraz procedurami instrumentalnymi, eliminuje stres związany ze środowiskiem bloku operacyjnego oraz uczy się jak zapobiegać powikłaniom pooperacyjnym. Na drodze młodego lekarza stoją dodatkowe przeszkody takie jak nieumiejętność powiązania wiedzy książkowej z operacyjną oraz nierzadko brak możliwości powtórzenia tego, co się już zrobiło.  Z pomocną dłonią przychodzi jednak postęp, który odbywa się na polu nowoczesnych technologii i informatyki. W rzeczywistości, w której niemal każdy zabieg operacyjny poprzedzony jest skomputeryzowanym badaniem radiologicznym, trudno się z tym nie zgodzić.

   Touch Surgery (ang. chirurgia dotykowa)  to aplikacja stworzona w 2013 roku przez londyńską firmę Kinosis, z myślą o urządzeniach przenośnych (tablety, telefony itd.). W swych założeniach daje możliwość przeprowadzenia ponad 120 operacji sposobem „step-by-step”, z zakresu m.in. takich specjalności lekarskich jak chirurgia ogólna, naczyniowa, onkologiczna czy ortopedia. Na każdym z kilkunastu etapów, na które podzielony jest zabieg, użytkownik otrzymuje intuicyjne instrukcje do dalszego postępowania. Przykładowo, program przypomina o konieczności dezynfekcji pola operacyjnego, by po kilku późniejszych stadiach pokazać w jaki sposób podwiązać tętnice wyrostka robaczkowego w klasycznej apendektomii. Wszystko odbywa się w generowanym przez program otoczeniu 3D – uzyskujemy przez to wierne obrazy anatomiczne ciała pacjenta. Są one realistyczne, dlatego wrażenia z użytkowania programu można z pewnością przenieść na blok operacyjny.  
   Jean Nehme – były chirurg plastyczny i współzałożyciel firmy przekonuje: „Operowanie na pacjencie nie jest najlepszą metodą nauki chirurgii. W uproszczeniu, nie chodzi tu tylko o cięcie, ale także o świadomość tego, co się tnie.” Musimy mieć przecież ciągle na uwadze zdrowie i życie chorego. Touch Surgery gwarantuje bezstresowe rozwiązywanie danego problemu chirurgicznego z nieograniczoną ilością powtórzeń. Podczas działania, aplikacja wyróżnia nam ryzykowne elementy zabiegu.

   Od początku swego działania, program zyskał grono ponad 180 000 użytkowników. Co ciekawe, duża ich część to pacjenci, którzy chcą zrozumieć operację, której będą poddani i zobaczyć to, co dla chirurga jest trudne do wytłumaczenia. „W programie każda operacja wydaje się taka prosta. Działa to na nas (chorych) uspokajająco.” – mówi Barrett Veldsman, autor animacji TS. On sam korzystał z aplikacji przed swoją cholecystektomią.
   W odróżnieniu od istniejących  symulatorów chirurgicznych, aplikacja wychodzi ze swą treścią do naprawdę wielu osób. Także do tych niezwiązanych zawodowo  z medycyną, bądź dopiero poznających jej aspekty (studenci). Touch Surgery jest zarazem bardzo rozwojowa. Twórcy planują rozbudować jej środowisko tak, aby w przyszłości mogła funkcjonować wraz z systemem wirtualnej rzeczywistości – Oculus Rift.
Aplikacja Touch Surgery jest darmowa, dostępna w iTunes oraz na platformie GooglePlay.
 
Anna Tokarzewicz, doktorantka Uniwersytetu w Białymstoku zaprojektowała biosensor, który może przyczynić się do przełomu we wczesnej diagnostyce nowotworów. Ma on umożliwiać dokonywanie w próbkach krwi i moczu ilościowego oznaczenia stężenia metaloproteinazy-1 (MMP-1) - enzymu, który z dużym prawdopodobieństwem bierze udział w procesie powstawania oraz rozwoju nowotworów. Szczególnie istotnym jego działaniem jest degradacja kolagenu, co powoduje rozluźnienie połączeń międzykomórkowych i znaczne ułatwienie przerzutowania nowotworów.
Biosensor według projektu Tokarzewskiej to szklana płytka pokryta złotem oraz innymi związkami chemicznymi i receptorem biologicznym. Po oświetleniu biosensora światłem laserowym wytwarza się elektromagnetyczne pole wygaszające bardzo wrażliwe na zmiany indukowane przez związanie się cząstek biologicznych z receptorem na powierzchni biosensora, co z kolei przekłada się na intensywność promieniowania odbitego od urządzenia. Autorka projektu twierdzi, iż porównując intensywność promieniowania przed i po interakcji z badaną próbką, biosensor daje możliwość oznaczenia z dużą dokładnością stężenia badanej substancji biologicznej (w tym przypadku MMP-1) z wyeliminowaniem ryzyka błędów, którymi obarczone są obecnie stosowane metody.
Czyżby polska naukowiec była autorką przełomu we wczesnej diagnostyce, a być może screeningu nowotworów?

Nowa ekipa rządowa za cel nadrzędny wszelkich swoich działań ustami pani premier i ministrów uznała szeroko pojętą politykę prorodzinną i walkę z wykluczeniem najsłabszych, którzy finansowo nie radzą sobie w systemie gospodarki rynkowej. Należy ten lewicowy trend uznać za pozytywny w obliczu największego w dziejach Polski kryzysu demograficznego. I tym większe zdziwienie budzą niektóre decyzje, które realizują cele wręcz przeciwne.
Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł już na początku urzędowania zapowiedział wygaszenie rządowego programu finansowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego dla niepłodnych par. Przypomnijmy, że rozpisany na lata 2013-2016 program wdrożony jeszcze przez ministra B. Arłukowicza, a kontynuowany przez prof. M. Zębalę miał być przedłużony na kolejny okres, o czym zadecydował ustępujący minister.
Dla porządku. Program adresowany jest do wszystkich par:
u których stwierdzono bezwzględną niepłodność kobiety lub mężczyzny bezskutecznie leczonych dostępnymi metodami przez co najmniej 12 miesięcy gdy kobieta nie ukończyła 40 roku życia Do grudnia bieżącego roku funkcjonowanie programu we współpracy z klinikami leczenia niepłodności w całym kraju przyniosło konkretne efekty (ze strony MZ):

Powyższe dane mówią same za siebie.
Po pierwsze: program przyczynił się do zwiększenia liczby nowych urodzeń i to wśród par, które własnego dziecka nie miały szans się doczekać. Po wtóre: budżetowe finansowanie pozwoliło na dostęp do tej bardzo kosztownej metody wielu parom, które z uwagi na swój status materialny nigdy by sobie na nią nie pozwolili. Swoją decyzją Minister i tym samym nowy rząd udowodnił, że "polityka prorodzinna" i "przeciwdziałanie wykluczeniu" są jedynie nacechowanymi ideologicznie hasłami, które odwołują się do społecznych emocji, a nie realnych działań.
Zapłodnienie pozaustrojowe (potocznie nazywane in vitro, IVF) jest metodą, która wymaga od pary, w tym szczególnie od kobiety wielkiej determinacji, dyscypliny i poświęcenia. Pobieranie, a później implantowanie zapłodnionych komórek w macicy to proces złożony, wieloetapowy, często bolesny. Pary które decydują się na tę metodę są nierzadko w przeszłości doświadczone chorobą (niepłodność utracona w wyniku leczenia onkologicznego), zdeterminowane oraz świadome ryzyka. Wbrew temu, co głoszą niektórzy krytycy in vitro nie jest metodą, którą da się zastąpić. Proces diagnostyczno-terapeutyczny, który ma na celu wykrycie przyczyny niepłodności i jej wyleczenie określany przez pewne środowiska "naprotechnologią" to po prostu etap poprzedzający ostateczność jaką jest zapłodnienie pozaustrojowe. W warunkach Polskich leczenie niepłodności jest dostępne w ramach publicznego poradnictwa ginekologicznego i endokrynologicznego. I choć słuszny jest zarzut, że proces ten nie jest wciąż dobrze skoordynowany, to jest to przesłanka jedynie do tego, by go ulepszać, o czym wspominał minister na konferencji prasowej, nie zaś do likwidacji publicznego wsparcia dla in vitro i oddawania tej metody wyłącznie w prywatne ręce.
Mateusz Malik, lekarz
W środowisku medycznym poruszenie. Po opublikowaniu przez Centrum Egzaminów Medycznych wyników egzaminów specjalizacyjnych sesji jesiennej okazało się, że duża część lekarzy nie zdała! Najgorsza sytuacja panuje wśród niedoszłych anestezjologów, gdzie na 105 zdających egzamin zaliczyło zaledwie 6 osób!
Lekarze tłumaczą się, że:
zadania były zbyt trudne, pytania nie wynikały z ugruntowanej wiedzy medycznej a poglądów profesorów podpartych pojedynczymi doniesieniami, pytania nie sprawdzały faktycznej wiedzy potrzebnej specjalistom a znajomość kazuistyki, pytania zawierały podwójne zaprzeczenia typu "nieprawdą jest, że coś nie jest" lub błędy logiczne nie ma określonej literatury na bazie której układane są pytania i nie wiedzą z czego mają się przygotować Podnoszą ponadto argument braku kadr medycznych w Polsce. Słaba zdawalność egzaminów nie pozwala uzupełnić braków i poprawić obywatelom dostępu do leczenia.
Po drugiej stronie barykady stoi konsultant krajowy prof. Krzysztof Kusza. Twierdzi, że to dobrze, że egzamin jest trudny bo dzięki temu do zawodu trafiają jedynie dobrze przygotowani specjaliści. Podnosi argument, że skoro egzamin jest finansowany z pieniędzy publicznych to społeczeństwo ma prawo oczekiwać by w uczciwy sposób weryfikował wiedzę przyszłych specjalistów. Innym argumentem podnoszonym w tej dyskusji jest opinia, że w sesji jesiennej do egzaminu podchodzą osoby, które już wielokrotnie nie zdały. Co więcej, powinno się ograniczyć ilość możliwych podejść do egzaminów specjalizacyjnych. W skrócie: specjalizujący się to głąby i nie zasłużyli na tytuł specjalisty.
Naczelna Rada Lekarska żąda audytu PES a wśród młodych anestezjologów pojawiają się głosy, że zdawalność egzaminów specjalizacyjnych może poprawić jedynie zmiana konsultanta krajowego. Co na to nowy Minister Zdrowia? Czas pokaże.
Przypomnijmy, że "anestezjolodzy" to lekarze, którzy specjalizują się w leczeniu bólu, znieczuleniach do zabiegów operacyjnych, leczą najbardziej chorych pacjentów na oddziałach intensywnej terapii oraz uczestniczą w akcjach resuscytacyjnych na terenie szpitali. Bez anestezjologów żadna dziedzina zabiegowa nie może funkcjonować. Znieczulają pacjentów w chirurgii, ginekologii, kardiochirurgii, neurochirurgii, laryngologii, okulistyce, urologii, ortopedii oraz do krótkich procedur diagnostycznych takich jak gastroskopia i kolonoskopia.
Kot
Już jutro odbędzie się wyczekiwane spotkanie Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Lekarzy (OZZL). Warto przypomnieć, że spotkanie zostało zainicjowane przez obecnego ministra i to jak ocenia takie posunięcie Przewodniczący Zarządu OZZL. Jednym z tematów rozmów mają być sprawy dotyczące wysokości płac dla lekarzy. Jak można przeczytać na stronie OZZL jutro mogą zapaść pierwsze - np. w sprawie wysokości płac dla rezydentów, bo nimi dysponuje minister zdrowia.
Zachęcamy do lektury cytatu, który jest częścią informacji o jutrzejszym spotkaniu. Czy jest on trafnym spostrzeżeniem? Odpowiedź na to pytanie pozostawiamy Państwu. Jakie są szanse na powodzenie rozmów? Wydają się duże, ale najważniejszy będzie wynik, a nie obecne spekulacje.
 
UPDATE (15.12.2015):
Nie doczekaliśmy się jeszcze oficjalnego komunikatu ze strony OZZL. Na stronie MZ widnieje natomiast krótka informacja informująca o tym, że spotkanie się odbyło i zapowiadane jest kolejne. Wiemy, że postulaty OZZL zostały przedstawione, a spotkanie w dużej mierze było poświęcone płacom dla środowiska pielęgniarskiego. Ponieważ to tylko szczątkowe informacje, prosimy o cierpliwość i oczekiwanie na oficjalną, szerszą wiadomość od jednej ze stron, którą na pewno Państwu przedstawimy jeśli taka tylko się pojawi.
źródła: http://www.ozzl.org.pl/index.php/13523-spotkanie-w-ministerstwie-zdrowia-w-sprawie-wynagrodzen-w-sektorze-ochrona-zdrowia-wtorek-15-grudnia-godz-14-30-komunikat-ozzl-w-tej-sprawie, facebook, http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/minister-radziwill-spotkal-sie-z-przedstawicielami-pracownikow-sektora-ochrony-zdrowia
 
Zapewne każdy przynajmniej raz w życiu przeżył wątpliwą "przyjemność" tak zwanego syndromu dnia wczorajszego. Jak donosi strona 3news - Australijczycy powiedzieli "Mamy dość kaca!" i otworzyli pierwszą na świecie "klinikę" zajmującą się tylko i wyłącznie leczeniem tej przykrej dolegliwości.
Dzięki szybkiej diagnozie oraz odpowiedniemu nawodnieniu, farmakoterapii i suplementacji witamin pacjent w ciągu pół godziny jest zdrów jak ryba. Koszt podstawowej opcji leczenia to 140 dolarów australijskich, a za bierną tlenoterapię trzeba dodatkowo dopłacić 60 dolarów. W grę wchodzi też grupowy, wysokoenergetyczny i zbilansowany posiłek VIP na dobry początek dnia.
Przyznajemy: intrygujący pomysł na biznes, który w naszym kraju mógłby mieć szansę powodzenia...

Nocna Pomoc Lekarska (w skrócie NPL) to instytucja, do której obywatele mogą zgłosić się w dni powszednie po 18:00 oraz w soboty, niedziele i święta, gdy poczują, że są chorzy. Poczucie choroby jest mocno subiektywne, więc częste w mojej przychodni są sytuacje dziwne, śmieszne a nawet straszne. Nigdy nie wiadomo, kto przyjdzie, dlatego praca w NPL to prawdziwy toto-lotek. Po pół roku pracy bardziej trafna wydała mi się nazwa "Świro-lotek".
Poświęcę ten cykl najciekawszym i najśmieszniejszym pacjentom, których spotkałem w mojej krótkiej medycznej karierze.
Sobota. Godzina 5:00 (rano). Do NPL zgłasza się mężczyzna lat 30.
M: Panie doktorze mam kleszcza.
Ja: (zrezygnowany) Proszę pokazać.
Mężczyzna pokazuje przedramię na którym zauważam szarą kulkę średnicy około 5 mm - wygląda jak wielki, opity krwią kleszcz.
Zakładam rękawiczki i biorę się za wyjmowanie "kleszcza".
Okazało się, że to nie kleszcz a przyklejona do włosów na przedramieniu... koza z nosa naszego obywatela.
Ja: (ze znudzoną miną) Proszę Pana, został Pan właśnie rekordzistą Polski w kategorii "Najbardziej błaha przyczyna zgłoszenia się do lekarza".
Pacjent zrobił przerażoną minę i bez słowa wybiegł z przychodni.
Następne 5 minut spędziłem intensywnie główkując, próbując wykombinować kod ICD-10 dla kozy z nosa...

Kot
Cytat na dziś:
Homo sapiens sapiens. Gatunek, obdarzony wyrafinowanym ośrodkowym układem nerwowym, z którego niekiedy wcale nie korzysta.
Do śmiechu:
Przychodzi baba do lekarza:
- Co pani dolega?- pyta się lekarz.
- Złamałam kark - odpowiada baba.
- To dlaczego ma pani gips na nodze?
- A bo mi się zsunął. 
Polecamy na weekend:
FILM KSIĄŻKA  MIEJSCE 
Novocaina
(FilmBox HD, Niedziela, 13.12.2015, 22:35)         
RECENZJA >>>

Twarzą w twarz. Moja droga do pierwszego pełnego przeszczepu twarzy
Maria Siemionow
RECENZJA >>>

Trójkąt Trzech Cesarzy
(granica zaborów)
Mysłowice / Jaworzno / Sosnowiec
 
Co nowego w pracach Ministerstwa Zdrowia? Przedstawiamy plany resortu na najbliższy czas i w dłuższej perspektywie.
Na konferencji zorganizowanej przez nowo wybranego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła 03.12.2015 zakreślone zostały główne plany w obszarze systemu ochrony zdrowia.
1.    Likwidacja instytucji NFZ i finansowanie budżetowe
Sztandarowa zmiana ma scedować nadzór nad regionalną służbą zdrowia jednostkom podległym wojewodom, czyli de facto pod zarząd premiera. Finansowanie budżetowe oznaczać ma też, że dostęp do bezpłatnych usług będzie miał każdy obywatel RP, także nieobjęty ubezpieczeniem zdrowotnym. Do tej pory taki przywilej miały wyłącznie dzieci i młodzież do 18 r.ż. oraz kobiety w ciąży.
2.    Mapy potrzeb zdrowotnych
To jeden z priorytetów nowej ekipy. Chodzi o określenie faktycznego ilościowego zapotrzebowania na określone usługi  medyczne w danym rejonie (np. województwie). Podobno mapy onkologiczne zostały już rozesłane do konsultacji, na ukończeniu są prace nad mapą kardiologiczną. Zakładamy, że jeśli w danej części Polski stwierdzi się zbyt dużą w stosunku do zapotrzebowania liczbę łóżek kardiologicznych, to część placówek nie otrzyma kontraktu lub będzie on odpowiednio zmieniony.
3.    Nowa ustawa o POZ – lekarz rodzinny w centrum systemu
To kierunek bliski Ministrowi - jako lekarzowi rodzinnemu, który był już wielokrotnie poruszany, także w kontekście Pakietu Onkologicznego. Zwraca się uwagę na:
a.    Większe upodmiotowienie lekarzy rodzinnych (zwiększenie kompetencji, zmniejszenie liczby podopiecznych)
b.    Wzrost nakładów na podstawową opiekę zdrowotną
4.    Nowelizacja ustawy o działalności leczniczej. Koordynacja jako generalna zasada w ochronie zdrowia
Nie zostało to doprecyzowane, ale minister zwraca uwagę na niekorzystny według niego problem „atomizacji systemu zdrowia”, w którym wszyscy walczą ze wszystkimi o pieniądze, a odpowiedzialność za proces leczenia często spada na pacjenta. Padło tu też stwierdzenie o konieczności zahamowania procesu przymusowej komercjalizacji publicznych placówek, gdy te mają problemy finansowe. Nie wskazano jednak systemowego rozwiązania tego problemu.
5.    Leki dla seniorów 75+ (lista refundacyjna „S”)
Według słów ministra projekt  jest już gotowy do przekazania do prac parlamentarnych i zagwarantowano jego finansowanie. Nie wiadomo jeszcze jakie konkretnie leki znajdą się na liście, ale zapowiedziano już, że refundacją „S” nie zostaną objęte niektóre dodatki do żywności czy suplementy.
6.    Narodowy Program Zdrowia na lata 2016-2020 - zapowiedź
Tu padły też ostre słowa krytyki pod kątem e-papierosów. Z dalszych zapowiedzi dowiedzieliśmy się też, że szykowana jest duża kampania przeciwko producentom i dystrybutorom klasycznych wyrobów tytoniowych.
7.    Informatyzacja służby zdrowia - zmiany odłożone w czasie
Nie uda się wdrożenie pełnej informatyzacji zgodnie z planem powziętym przez poprzedni rząd z uwagi na duże opóźnienie prac informatycznych i prawodawczych. Jak stwierdzono jest jedynie szansa na rozpoczęcie wdrażania e-recept zgodnie z planem.
8.    Zakończenie finansowania procedury in vitro od połowy 2016 roku
Minister wskazał na brak systemowego leczenia niepłodności i zapowiedział zmiany w tym kierunku. W tym obszarze padła też zapowiedź próby ograniczenia liczby porodów poprzez cięcie cesarskie (aktualnie do 40% wszystkich).
9.    Przywrócenie stażu podyplomowego i gwarancja miejsca rezydenckiego dla każdego absolwenta.
Minister zwrócił uwagę na konieczność przywrócenia stażu. Szczególną uwagę zwraca jednak zapowiedź powszechnego dostępu do szkolenia w trybie rezydenckim. Nie odniesiono się jednak do problemu poruszanego przez młodych lekarzy - kwestii zmiany kierunku specjalizacji w ramach jednej rezydentury.
10.    Ustawa o Badaniach Klinicznych
a.    Zmiana dotychczasowego prawodawstwa
b.    Scentralizowany nadzór nad kwestiami etycznymi
11.    Reforma ratownictwa medycznego
a.    Jednolity system powiadamiania - centralny.
b.    Ministerstwo podkreśla nierozwiązany wciąż problem małej liczby lekarzy pracujących w tej dziedzinie i zły sposób ich wynagradzania (zbyt dużą liczbę pracowników kontraktowych, mało etatowych)
12.    Pielęgniarki - podwyżki
Ma zostać zrealizowane zobowiązanie poprzedniego ministra w kwestii istotnego, etapowego wzrostu wynagrodzeń pielęgniarek i położnych.
PS. 9 grudnia br. odbyło się posiedzenie senackiej Komisji Zdrowia, na której minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przedstawił informację na temat planowanych działań i zamierzeń resortu.
Podsumowanie konferencji dostępne na stronie Ministerstwa Zdrowia w postaci PDF.
Poniżej przedstawiamy odpowiedź Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na prośbę Ministra Zdrowia. Odpowiedzi zostały podzielone na 3 kategorie:
I.   Do wprowadzenia „od zaraz”, poprzez zmiany w odpowiednim rozporządzeniu MZ
II. Problemy lekarzy do rozwiązania przez głębsze zmiany
III. Problemy „ustrojowe”
Lektura poniższej korespondencji zwraca uwagę na bardzo dobrą komunikację między stronami co może mieć korzystne i znaczące skutki dla stron. Czy będzie tak na prawdę? Kiedy możemy oczekiwać pierwszych zmian?
Poniżej publikujemy tekst odpowiedzi
 
Źródło: w formie listu
 
Duńscy naukowcy odkryli ciekawą zależność. Stwierdzili, że istnieje powiązanie między występowaniem otyłości u dzieci otyłych rodziców oraz wyjaśnili tego mechanizm. Okazuje się, że otyłość u mężczyzny powoduje zmiany epigenetyczne w nasieniu, między innymi w genach odpowiedzialnych za kontrolę apetytu, co wpływa na zwiększenie ryzyka otyłości u jego potomstwa. Co więcej, wykazano również, że chudnięcie powoduje wycofywanie tych zmian. W pierwszej fazie badania porównywano nasienie mężczyzn szczupłych i otyłych, a następnie poddawano obserwacji nasienie mężczyzn, którzy poddali się operacji bariatrycznej oraz zmiany zachodzące w ich nasieniu. A zatem, Panowie - dbajmy o siebie dla dobra naszych dzieci

Do śmiechu:
Przychodzi szkielet baby do lekarza.
Po długim badaniu baba pyta zaniepokojona:
- Panie doktorze, czy to coś poważnego?
- Jeszcze nie wiem, trzeba zrobić prześwietlenie.
Polecamy na weekend:
Film Książka Miejsce
Motyl. Still Alice
(Cinemax, sobota 05.12.2015, 20:35)
RECENZJA >>>

Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!
Nick Vujicic
RECENZJA >>>

Afrykarium we Wrocławskim ZOO
Na zdjęciu: uchatki afrykańskie w trakcie sjesty
 

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.