Napisano 2 Wrzesień 201114 l comment_3220 Cześć, Dobry pomysł z tym forum To może ja zacznę - ciekaw jestem jak jest w innych miastach. Skończyłem właśnie we Wrocławiu 3ci rok. Teraz czeka mnie m.in. farma. Z tego co wiem przez lata obowiązywał Kostowski, ale w zeszłym roku zmieniono podręcznik na Mutschlera. Ja zawsze uważałem, że przedmiot jest zawsze jeden i uczyć należy się z książki, która najlepiej "leży". Jakie macie sugestie? Z jakich książek uczycie się w innych miastach? Pozdrawiam Zgłoszenie
Napisano 4 Wrzesień 201114 l comment_3227 Moim zdaniem zmiana podręcznika z Kostowskiego na Mutschlera to bardzo dobry krok. Czytając Kostowskiego odnosiłem wrażenie, że niejednokrotnie czytam historię farmakologii. Oczywiście trzeba mieć na uwadze to, czy mówimy o Mutschlerze "małym" (kompendium farmakologii), czy o pełnym dziele. Miałem do czynienia zarówno z jedną jak i drugą pozycją, choć nie ukrywam że częściej zaglądałem do kompendium - i choć w Kostowskim w lepszy, dokładniejszy sposób są opisane mechanizmy działania odpowiednich grup leków, to jednak w Mutschlerze zauważyłem większy nacisk na "klinikę", a to bardzo dobrze. Zgłoszenie
Napisano 4 Wrzesień 201114 l comment_3228 A moim zdaniem z kolei lepszy Kostowski. Pomimo, że Mutschler stawia bardziej na klinikę, jednak w Kostowskim jest opisanych więcej leków. W mojej pracy, w której opisuję leki korzystałem z obydwu pozycji i stwierdzam, że w Mutschlerze po pierwsze pominięto sporą część leków opisaną w Kostowskim, po drugie w dużo bardziej okrojonym zakresie opisane są zagadnienia dotyczące mechanizmu działania, działań niepożądanych oraz interakcji z innymi lekami. Zgłoszenie
Napisano 5 Wrzesień 201114 l comment_3229 Więcej leków jest opisanych, to prawda - tylko że zdecydowana większość tej nadwyżki (nie wszystkie, ale zdecydowana większość) to leki już niestosowane (ja wiem, że historie lubią się powtarzać i być może do niektórych z tych leków wrócimy, ale ogólnie leki "historyczne" uznaję za typowy zapychacz głowy - tak jakby farmakologia i tak nie była już obszerną dziedziną wiedzy). Co do mechanizmu działania i interakcji - zgodzę się, jest tego znacznie mniej w Mutschlerze i to jest ewentualna wada/zaleta (w zależności od tego, kto czego szuka). Co do działań niepożądanych - niekoniecznie. Ucząc się do egzaminu z farmakologii niejednokrotnie widziałem leki, w których działań pożądanych wg Kostowskiego było 1-2, zaś wg Mutschlera zdecydowanie więcej (oczywiście w żaden sposób się one nie wykluczały). Tak czy siak, na pewno warto spojrzeć do obu pozycji, ale nie ukrywam, że większą sympatią darzę Mutschlera Zgłoszenie
Napisano 5 Wrzesień 201114 l comment_3233 Pewne jest to, że najlepiej samemu zobaczyć i ocenić, która książka bardziej odpowiada. Nie można w końcu zapominać, pod kątem zaliczeń i egzaminów, że na różnych uczelniach różni ludzie różnie przykładają wagę do poszczególnych aspektów, dla tego nie można ocenić jednoznacznie, który podręcznik jest obiektywnie lepszy. Zgłoszenie
Napisano 9 Wrzesień 201114 l comment_3252 Uczyłem się po trochu z Kostowskiego, Mutschlera (dużego) i Jańca (repetytorium). Jednak ostatecznie skupiłem się na Jańcu (repetytorium). Do nauki uważam że jest najlepsza! Osobiście nie lubię rycia na pamięć, więc im mniej tym lepiej. W Jańcu były same konkrety, bez Kostowskiego owijania w bawełnę. Jeśli chodzi o mechanizmy to fajnie przedstawione były w Mutschlerze i z niego głównie doczytywałem. Jeśli miałbym ustawić w/w książki w hierarchii od najbardziej wartościowej to : 1. Janiec - repetyrorium 2. Mutschler duży (repetytorium nie widziałem) 3. Kostowski Zgłoszenie
Napisano 12 Wrzesień 201114 l comment_3292 Ja dobrze wspominam Kostowskiego. Inny wymienionych pozycji nie czytałem poza kartkowaniem Mutschlera. Wystarczył mi w zupełności Kostowski i prezentacje z zajęć. Tak jak wyżej było napisane Kostowski jest już książką archaiczną i dlatego tak ważne jest omawianie farmakologii na zajęciach. Ale dla mnie fioletowa i bordowa książka maja to coś sobie. Poza tym ładnie wyglądają na półce. A tak na poważnie szczególnie cenie sobie niektóre komentarze autorów na temat niektórych leków. Takie od siebie, przekazujące informacje które trudno znaleźć innych książkach. Zależy też kto w Kostowskim jest autorem poszczególnych rodziałów. W przypadku antybiotyków Kostowski zupełnie nie daje rady. Nieco lepiej z chemiterapeutykami. Zgłoszenie
Napisano 2 Październik 201114 l comment_3698 Uczyłam się z Mutschlera (dużego) i jeśli czegoś brakowało lub było niejasno wytłumaczone zaglądałam do Kostowskiego. Zdecydowanie polecam Mutschlera ze względu na zwięzłe informacje,a także przejrzysty układ graficzny. Dużo wiadomości wypunktowanych lub przedstawionych w postaci schematów,co zdecydowanie ułatwia naukę. Trzeba się zdecydować na jedną książkę wiodącą,bo podziały leków na grupy w Kostowskim i Mutschlerze często się różnią,a także w Mutschlerze pominięto trochę leków. Antybiotyki proponuję doczytać z Kostowskiego. Leki psychotropowe są bardzo dobrze zrobione w Mutschlerze. Zgłoszenie
Napisano 6 Październik 201114 l comment_3816 Ja osobiscie polecam Mutschlera (duzego),czasem zagladam do Kostowskiego albo Wielosza,ale naprawde rzadko. Niedawno wyszlo najnowsze tlumaczenie Brennera-podobno bardzo przystepna ksiazka Zgłoszenie
Napisano 7 Październik 201114 l comment_3860 Zwykle zaczynam od Mutschlera duzego i mi osobiście bardzo sie podoba, doczytuję z kompendium Jańca, farmakologii dla pielęgniarek Rajtar-Cynke i czasem korzystam z pharmindexów. Jest też do nabycia przez sieć dosyć aktualne wydanie ( 61 czyli marzec 2011 ) BNF czyli British National Formulary taki angielski urzędowy spis wszystkiego co jest dopuszczeone w leczeniu w UK - wszystkie stosowane leki ale w UK i słabo opisane ( jest dodatek o leczeniu stanów nagłych gdzie zalecane jest podawanie 100-200 ml coca coli pacjentom w hipoglikemii ... ) ... Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.