Napisano 10 Wrzesień 201114 l comment_3268 Proste pytanie, ale czy odpowiedź prosta? Dlaczego wybraliście medycynę? Czy kiedykolwiek żałowaliście wyboru? Dla mnie tak, bo wszystko sprzyjało - zainteresowanie i otoczenie. Zaczęło się od zainteresowania pierwszą pomocą, a dołożyły się na pewno tez podpowiedzi rodziny, że to byłby dobry wybór i przyszlościowa droga. Pierwotnie myślałem bardziej o ratownictwie, ale w koncu doszedłem do wniosku, że ratownictem mogę się tez zajmować jako lekarz, a w tym wypadku pozostanie także kilka więcej ciekawych wariantów. W tej chwili myślę, że znalazłoby się jeszcze kilka więcej plusów... Czy kiedykolwiek żałowałem wyboru - o tak, przed każda sesją ! Zgłoszenie
Napisano 10 Wrzesień 201114 l comment_3273 Od zawsze lubiłem pomagać i czuć sie pomocny. Przed wyborem proflu klasy w liceum długo sie zastanawiałem co dalej robić. Później przyszedł pomysł - albo lekarz, albo ratownik, albo fizjoterapeuta. Ostatecznie najlepszym rozwiązaniem, które podczas liceum u mnie dojrzało było wybranie drogi lekarza. No i dalej w tym kierunku kroczę, coraz bardziej utwierdzając sie w przekonaniu że chcę być lekarzem i mam nadzieję że tak będzie Zgłoszenie
Napisano 6 Październik 201114 l comment_3796 Ja nie lubiłem biologii - to znaczy tylko działy z człowiekiem były dla mnie znośne. Do liceum - wtedy jakoś człowieka polubiłem. Zawsze lubilem chemie i fizykę i długo myslałem o studiach typu fizyka czy nanotechnologia lub informatyka itd. Lubiłem wiedzę, taką bardziej. Między gimnazjum a iceum w wakacje zacząłem dużo czytać o narkotykach - efekt pracy na chemię o uzależnieniach - i tak się wkręciłem w temat, że dosyć sporo czytałem o psychotropach i ich efektach oddziaływania na mózgowie Zainteresowało mnie to, że tak małe ilości substancji mogą wywrzeć tak silny efekt na zachowanie i ustrój człowieka. Później zacząłem czytać o innych lekach i chorobach gdzie podobało mi sie jak można sobie lekami poradzić. Jak coś mi nie działało w kompie lub zespuła mi się lampka to wiedziałem jak szybko znaleść źródło problemu i jak naprawić ( duży wpływ taty - mechanika okrętowego ). Tak później zauważyłem, że podobnie jest z człowiekiem, jest problem są objawy - szukam dalczego tak się stało - sprawdzam czy mam rację i leczę. wydaje mi się to w logicznym ciągu. W pierwszej LO poszliśmy z kolegą na kurs pierwszej pomocy i tak się zaczeła moja przygoda z ratownictwem, która wykierunkowała mnie zdecydowanie na medycynę, dużo możliwości i wypaśna wiedza. Fakt, że lubię pomagać innym dostrzegłem dopiero później - że sprawia mi to radość, żę umiem naprawić problem, że wiem co robić. Ratownictwo poprawiło moją decyzyjność. pozdrawiam, ... Zgłoszenie
Napisano 6 Październik 201114 l comment_3809 Heh... A za mną, jak kula u nogi wlecze się chemia... chemię medyczną przebrnąłem, a teraz powtóreczka roku z biochemii, ale na medycynę skierowała mnie chęć pomocy innym... w zasadzie już od dawna robiłem małe kroczki w tym kierunku... pierwsza pomoc na oazie, pierwsza pomoc w harcerstwie, potem trochę bardziej zdecydowane kroki, jak ratownictwo wodne, nurek-ratownik, aż w końcu trafiłem na medycynę... Szczerze powiedziawszy, mimo przeciwności losu (biochemia) nie żałuje podjetych decyzji... myślę, że warto... Zgłoszenie
Napisano 6 Październik 201114 l Autor comment_3812 dużo możliwości i wypaśna wiedza. To mi się zdecydowanie spodobało Zgłoszenie
Napisano 7 Październik 201114 l comment_3878 Nie wiem, czy wypada mi się wypowiadać, bo "pomoc innym" była ostatnią rzeczą o jakiej myślałam. Po prostu uznałam, że z moimi zdolnościami nie mam innego wyboru jak medycyna, a cechy charakteru odpowiadają dobremu lekarzowi. Nie lubię też mówienia "powołaniu"- dla mnie zawsze było oczywiste, że w tym, co robimy dajemy z siebie wszystko i poświęcamy się na ile to możliwe. Po prostu jestem, interesuje mnie to i mam nadzieję robić to dobrze. Czasem jest przykro, kiedy koledzy z liceum pracują się i bawią się, a ja siedzę nad książkami. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie innego wyboru. Zgłoszenie
Napisano 7 Październik 201114 l comment_3879 A mi się zawsze białe fartuchy podobały. I niesamowita przydatność społeczna tego zawodu. Zgłoszenie
Napisano 7 Październik 201114 l comment_3884 Powiem szczerze - nigdy nie miałam jakiegoś szczególnego parcia akurat na medycynę. W ogóle jeszcze w gimnazjum byłam bardziej ukierunkowana na przedmioty humanistyczne (nie mówię, że byłam humanistką - matmę zawsze umiałam i lubiłam ) i zawsze widziałam siebie w jakimś zawodzie związanym z językiem polskim albo obcym (zresztą do teraz mi zamiłowanie do języków pozostało). Jakoś tak się złożyło, że w liceum trafiłam jednak na biol-chem - jednak niechęć do historii przeważyła... W liceum doszło zainteresowanie pierwszą pomocą... Poza tym podobnie jak Mr.H lubiłam być pomocna. Wahałam się między ratownictwem i medycyną - cóż, z moją kondycją ciepłej kluchy wylądowałam w końcu na medycynie Czy kiedykolwiek żałowałam wyboru medycyny? Na razie nie. Nigdy nie nadszedł taki moment, w którym bym stwierdziła, że to studia kompletnie nie dla mnie. Czasem jest ciężko... Ale na razie zostaję tam, gdzie jestem. Zgłoszenie
Napisano 7 Październik 201114 l Autor comment_3893 Oka podoba mi się Twoja wypowiedź - szczerze i bez ściemy. I podobnie czasem żal ściska, że inni się bawią, a my ciut mniej... ale, przecież to nie musi tak być zawsze;) Zgłoszenie
Napisano 8 Październik 201114 l comment_3902 Z kilku powodów, które podali przedmówcy + fakt, że doraźna pomoc innym sprawia, że czuję się potrzebny, zadowolony z siebie i chce mi się dalej Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.