Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01/27/13 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ej ej czy Wy aby nie przeginacie? "A żyć jak królowa to będziesz, ale za pieniądze swojego gacha." co to za język w ogóle?! Wiem, że każdy mierzy swoją miarą, ale bez przesady z tymi ciętymi uwagami. Po pierwsze: nie każdy musi robić staż i potem mieszkać we Wrocławiu. Jest masa innych miast w Polsce, w których przyjmą Was z otwartymi rękami i w których 1800zł starczy na samodzielne życie. Świat naprawdę nie kończy się w promieniu 30km od stolicy Dolnego Śląska. Po drugie: płaca stażysty jest mała, to fakt, ale nie spodziewajmy się kokosów będąc ludźmi świeżo po studiach, którzy de facto jeszcze się uczą i niewiele potrafią. Mnie bardziej martwi pensja rezydencka, która powinna być o wiele wyższa. Po trzecie: uczmy się języków póki jesteśmy młodzi. Na szczęście jeszcze nikt lekarzom w Polsce nie przywiązał żelaznych kul do nóg i możemy jechać gdzie chcemy. Pytanie tylko, czy o to w tym wszystkim chodzi i czy to jest wyjście z tej, coraz bardziej beznadziejnej, sytuacji?
  2. trzeba się pomęczyć 12 lat ale potem można pracować na tych 3 etatach i kupić dom pod warszawą, porshe, merca i spokojnie umrzeć na zawał w wieku 50 lat fajny spadek dla rodziny - nawet nie wiedzą od kogo bo nie widują cię w ogóle
  3. Jakiś tydzień po zakończeniu studiów dzwoni do mnie znajoma z pytaniem, czy nie chciałabym kupić konia, bo w końcu już jestem lekarzem to na pewno mnie stać Ale co najbardziej mnie przeraziło w tym temacie: niedawny telefon od znajomej, nota bede też z medycyny, tyle że młodszej. Dzwoniła z pytaniem, czy nie chciałabym jechać na narty na tydzień (łączny koszt jakieś 2000zł). Po stwierdzeniu, że nie bardzo mnie stać na taką przyjemność, bardzo się zdziwiła, bo przecież już pracuję i zarabiam ))
  4. A pokażcie mi tych 26 letnich magistrów, którzy sami zarabiają na swoje rodziny, mieszkają na własnym i nie ciągną od rodziców. Albo absolwenta zawodówki, który wyciąga odpowiednią kwotę nie padając przy tym na twarz. Może jestem z innej planety, ale nasze studia mają tą zaletę, że praca i płaca jaka jest to jest, ale jest i z perspektywą, że będzie lepiej.
  5. Matko co za język klubowo-adidasowy! Panie kochany ja myślałem że gimnazjum to mam za sobą już od dawna a rozbudziłeś najgorsze wspomnienia z dzieciństwa xD Hehehe co do przyszłej pracy: jak przedstawiłem swojej żonie pomysł wyprowadzki do Irlandii to mnie wyśmiała. Potem przedstawiłem jej grafik mojej przyszłej pracy - etat rezydencki/pozarezydencki + 4 dyżury z rezydentury w miesiącu + 12 dyżurów 12h w pogotowiu lub na SOR i już mamy 370 godzin w miesiącu w pracy. Grafik bardzo dobry i wręcz wymarzony: zero wolnych weekendów ale za to po każdej dobie w pracy co najmniej 12 godzin na spanie. To jest luksus na który nie każdy może sobie pozwolić. Za pomocą ogólnie znanych stawek warszawskich policzyłem, że miesięczny zarobek to będzie... 9000 zł minus podatek. Słabiutko... Jak żona zobaczyła ten grafik i wyliczenia to już się zastanawia czy jednak ta irlandia to nie będzie dobry pomysł. Córka znajomej lekarki wyjechała, pracuje jako architekt w biurze. Jako że ma męża państwo daje im 900 funtów miesięcznie na wynajęcie domu - żeby dużo białych dzieci mieli, które nie chodzą do meczetu To się nazywa polityka prorodzinna a nie tak jak u nas - zasiłek dla każdego pijaka i obiboka.
  6. W całą dyskusję to raczej się już włączyć mi nie uda, ale dodam, że faktycznie na rękę na stażu wychodzi 1800-1900 zł. Dla jednych jest to bardzo fajna kasa, bo mieszkają np u siebie w mieście, a na drugim końcu są stażyści którym jest ciężko bo muszą już utrzymać nie tylko siebie ale i swoją rodzinę - to oczywiście przykład, bo w większości rodzin to jednak dwie strony zarabiają, ale różne są sytuacje, a szczególnie w okresach przejściowych. Jakbym miał tak możliwie obiektywnie ocenić racjonalność tej kwoty to sądzę, że dla większości stażystów nie jest krzywdząca. Taką mamy gospodarkę, takich mamy polityków, taką a nie inną mieliśmy historię i wszyscy o sytuacji kraju wiemy - pozostaje dążyć do tego żeby było lepiej;) To ode mnie taki optymistyczny akcent Update: White, myślę, że bardzo racjonalnie przedstawiłeś sprawę.
  7. A co takiego zostawić 200 zł? Na before party trzeba coś kupić, potem za wejście, w klubie coś do picia, piwo min. 10 zł, jak chcesz zmienić klub znowu za wejście, znowu picie, plus taryfy. Masz rację opcja na bogato, ale bez przesady. Co do gazu w samochodzie, może niedługo zaproponujesz furmankę to policzymy siano dla konia, a może będzie jadł śmieci z ulicy, w końcu też celuloza, a taniej wyjdzie. Nawet licząc 200 zł za samochód (jedzenie policzyłem tak jak ty 300 zł) i licząc, że resztę wydasz na 4 imprezy na mieście, 2 wyjścia do kina i jedno na kawę i ciastko to i tak nic Ci już nie zostaje, a jak zachorujesz i będziesz musiała wykupić leki, fotoradar zrobić Ci zdjęcie w furmance za 10 pkt i 500 zł to wtedy wielki lekarz stażysta będzie musiał sprzedać konia od furmanki, żeby mu nie śmierdziało z gęby, bo ani pasta do zębów ani płyn do płukania jamy ustnej nie są za darmo. Moim zdaniem, po prostu nie wiesz o czym mówisz. A żyć jak królowa to będziesz, ale za pieniądze swojego gacha. Dlatego, ja jestem przeciwnikiem dominacji kobiet na medycynie, bo myślę, że również z tym związana jest nasza bieda. Bo panie z medycyny to albo stare panny, które niewiele wymagają od życia, albo laski "biznesmenów", które jak same się przechwalają, będą chodzić do pracy w celach hobbystycznych, bo na nie mąż zarobi.
  8. No coz trzeba bylo nie isc na medycyne Na calym swiecie medycyna ma ten minus, ze slabo placa
  9. oho, nawet u nas we Wrocławiu, na bardzo kiepsko zorganizowanym przedmiocie pierwszej pomocy intubowaliśmy fantomy, ale jesteśmy PRO
  10. to jest temat, który mnie bardzo drażni, bo o ile teoria się na niektórych przedmiotach powtarza (my np. mieliśmy jeszcze raz na propedeutyce chirurgii), to praktyka była cały raz, na pierwszej pomocy/medycynie ratunkowej, która jest co roku w liczbie zajęć 3 (przez 6 lat pewnie da to standardową ilość no ale). Problem w tym, że nikt za bardzo tam od nas nie wymagał - wiadomo, że logika nakazuje się tego dobrze nauczyć, ale jak na ćwiczeniach robisz resuscytację na manekinie całe 2 razy to to jest śmiech na sali. Akurat z tego przedmiotu to powinni nas cisnąć, a nie z takiej bzdurnej biochemii czy biologii molekularnej (nie mam w planach pracować w laboratorium i 10 ćwiczeń z pipetowania uważam za co najmniej zbędne). Mam co prawda jeszcze 2 lata, więc może mnie tu ktoś jeszcze pozytywnie zaskoczy, ale na razie uważam, że jeśli chcieć się tu dobrze nauczyć to trzeba iść na jakiś dodatkowy kurs, warsztaty czy cokolwiek. I za co najmniej hańbiący uważam fakt, że uczelnia MEDYCZNA wypuszcza studentów nie potrafiących udzielić pierwszej pomocy - a zakładam, że 50% miała by na koniec z tym problem (wcale nie wykluczam np swojej obecności wśród tych 50%). Skoro w założeniu każdy obywatel powinien umieć udzielić PP, no to nie wiem co powiedzieć o personelu medycznym.
  11. 1 punkt
    Myślę, że w samym kościele istnieją na ten temat różne opinie, ale "oficjalny głos" jest jeden - zero eutanazji. Bez jakiejkolwiek relatywizacji, wyjątków itp. Pytanie co to oznacza? W końcu różni ludzie mają różne definicje tego pojęcia. Pojawiają się kolejne problemy - co nazywamy życiem. Czy przyjmujemy, że śmiercią człowieka jest śmierć mózgu? Śmierć części mózgu? Ostatnie uderzenie serca? A co ze stanem wegetatywnym? I wreszcie dyskusje etyków nad eutanazją "czynną, "bierną" - czyli wyciągnięcie sondy przez którą pacjent jest odżywiany to eutanazja czynna a nie podawanie do niej pokarmu bierna? A co z respiratorami, sztucznym płucosercem, końskimi dawkami katecholamin? Widziałem kiedyś na OIT gnijące zwłoki podłączone do ECMO, respiratora, 10 pomp z lekami, wewnętrznego stymulatora serca, nieudane zakończenie operacji kardiochirurgicznej - w końcu życie jest święte, powinniśmy je ratować za wszelką cenę póki jest szansa na cud. Jakiś absurd... Ja jestem za eutanazją rozumianą jako celowe uśmiercenie osoby, która jest nieuleczalnie chora bez realnych szans na wyzdrowienie i której komfort życia praktycznie nie istnieje (np. niemożliwy do opanowania ból nowotworowy, tetraplegia, zależność od respiratora) przy czym jest ona w stanie w sposób niebudzący wątpliwości wyrazić takie życzenie. Taka "procedura" powinna być odpowiednio uregulowana prawnie (np. wymagać rozprawy sądowej i zgody sądu, który zasięga opinii specjalnie powołanej komisji złożonej np z psychologa, specjalisty od choroby na którą cierpi pacjent, specjalisty zajmującego się medycyną paliatywną). Dzięki temu wyeliminujemy możliwość "nadużycia" takiej procedury np. przez krewnych żądnych spadku. Zyskamy pewność, że takie życzenie jest przemyślaną świadomą decyzją danej osoby a nie skutkiem depresji czy wręcz współczucia dla opiekującej się chorym rodziny. Sam mam okazję mieszkać z 86 letnim dziadkiem chorym na chorobę Alzheimera. 3x dziennie zmieniam mu pieluchy, karmię go, myję, daję leki, piorę jego ubrania, ścigam się z nim w środku nocy do lodówki, żeby czegoś z niej nie wyrzucił i pilnuję kuchenki bo czasem dziadek ma ochotę ugotować zupę w pustym garnku. I nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby go "zeutanazjować" - no może raz kiedy miał biegunkę i przez 4 godziny myłem całe mieszkanie. Wszyscy jesteśmy święcie oburzeni słysząc o rodzinach oddających swoich seniorów do domów opieki, szpitali - ale ja jestem w stanie ich zrozumieć co oczywiście nie znaczy, że sam tak robię. Czy zawsze możemy ich tak bezrefleksyjnie oceniać? Argumenty emocjonalne przytaczane przez niektórych polityków: "jak eutanazja będzie dozwolona to każdy będzie mógł uśpić babcię" wypaczają moim zdaniem obraz sprawy. Dyskusja wokół eutanazji powinna być prowadzona w sposób merytoryczny. Co więcej, dzięki niej można będzie poruszyć pewne kwestie, które obecnie zostały skutecznie zamiecione pod dywan. Chodzi mi konkretnie o położenie ciężko chorych ludzi wypisywanych z OITów, po wypadkach, chorobach neurologicznych typu miastenia, SM, GBS, ciężkich zatruciach, udarach itp. Osób którymi nikt się nie interesuje - są sparaliżowane, niezdolne do samodzielnej egzystencji, wymagają 24h uwagi ze strony rodzin. Ich ojcowie, synowie, żony, mężowie rezygnują z pracy, sprzedają samochody, uczą się pielęgnacji, biorą kredyty aby móc zapłacić za opiekę i rehabilitację (wieloletnią, wielospecjalistyczna opiekę). Takie sytuacje niszczą rodziny, sprawiają wiele cierpień. Chorzy czują że są ciężkim brzemieniem dla swoich rodzin, są pełni obaw, źli na swój stan, pogrążają się w depresji, uzależniają się od alkoholu i leków - stąd apele w stylu Janusza Świtaja, sparaliżowanego motocyklisty z tetraplegią podłączonego do respiratora. On nie chciał swojej śmierci - chciał ulżyć swoim rodzicom, którzy wszystkie siły i pieniądze przeznaczyli na opiekę nad nim. Bliscy takich osób zamiast rozwijać się w pracy, odpoczywać, cieszyć życiem spędzają CAŁE LATA przy łóżkach ukochanych osób, bez chwili wytchnienia, urlopu, świąt, wolnej soboty czy niedzieli. Jest to praca ponad siły każdego człowieka, godna kanonizacji. A nie można nikogo zmuszać by został świętym! Czy zatem powinniśmy pozbawiać takich ludzi życia? Nie musimy! NFZ robi to skutecznie za nas - po prostu nie pomaga takim ludziom w żaden sposób. To eutanazja ukryta pod ładnym garniturem ministra zdrowia i prezesa NFZ. Chorzy ludzie i ich zmęczone rodziny nie mają siły, żeby palić opony przed sejmem więc można ich spokojnie olać. Zamiast zastrzyku skutecznie zabiją ich powikłania, którym nikt nie zapobiegał bo nie było na to pieniędzy: odleżyny, zatorowość płucna, sepsy. Do tej pory był to bagatelizowany problem, nawet w krajach "bardziej rozwiniętych" od naszego. Na szczęście za granicą coraz więcej się o tym mówi - może u nas też się zacznie. Może zamiast szukać emocjonujących tematów zastępczych w stylu "mordowania babci bo jest za stara" zajmiemy się realnymi problemami. P.S Chciałbym także zauważyć, że w Polsce nie każdy jest katolikiem i członkiem kościoła, co więcej, nie każdy katolik ma taki sam stosunek do eutanazji jak kościół. Prawo w naszym kraju powinno uwzględniać coś więcej niż tylko system wartości jednej grupy ludzi (oczywiście w granicach rozsądku).

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.