Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

es.

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez es.

  1. temat odpowiedział es. → na rysDyskusja ogólna
    Pewnie masz tu rację, rys. W sumie, mimo, że hypersonic pisze, że to nie bardzo pasuje do imprezy studenckiej, to można by to zrobić nawet za niewielką opłatą. Turnieje paintballa są spoko, ale jest tyle i tyle miejsc i nikt więcej nie przyjdzie. Napisałeś o pomyśle z koncertami do pudełka juwenaliowego? Chociaż nie szalałabym ze stwierdzeniem, że atrakcji jest tak mega-mało, jak mówię, dobrze się można bawić i przy ognisku, a w tym roku jest całkiem przyzwoity wybór, zwłaszcza jak na nie tak dużą uczelnię. Nadal sądzę, że jest u nas za dużo hermetycznego towarzystwa, żeby nasze medikalia zachęciły ludzi z innych uczelni, z tego co widzę u nas się raczej sprawdzają projekty "prawo i medycyna" (bo administracja i pielęgniarstwo to już za mało ). Ale może brak mi wiary.
  2. temat odpowiedział es. → na rysDyskusja ogólna
    Myślę, że to zależy m.in. od wielkości uczelni, bądź co bądź w Lublinie jest ok. 2 tysie studentów więcej. I czy tam, tak jak u nas medikalia są w zasadzie osobno od pozostałych juwenaliów? U nas jesteśmy sami. We Wro na pewno huczniej są obchodzone juwenalia Polibudy, ale też tam liczba studentów jest nieporównywalna. Do tego w tym samym czasie świętuje m.in. Uniwerek, a więc połączenie dwóch wielkich uczelni (dodatkowo jeszcze zjawiają się ludzie z Ekonomia, Aka Rolniczej,..). Nie wiem, czemu wyłamujemy się z tego i nasze robimy sami, bo wtedy ciężko jest odczuć tę juwenaliową atmosferę: ciężko u nas wybrać się nawet na pochód w przerwie między zajęciami (dziekańskie zaczynały się o godz. startu pochodu, a my np. musieliśmy dotrzeć z Borowskiej, ledwie zdążyć, o przebraniu się w ogóle ciężko mówić), a przecież sam wiesz (kojarzę, że na Fb pisałeś, że się wybierasz ) jaka magia jest w tym szturmowaniu miasta przez ogromny tłum studentów Ciężko o takie wrażenia, gdy nasza uczelnia się alienuje, nie dziwię się, że na takie hermetyczne juwenalia nie wszystkich ciągnie, nie ten klimat masy studenckiej po prostu. Ja miałam z kolei porównanie z juwenaliami zabrzańskimi i przy nich wrocławskie wypadają lepiej, jeśli o ilość atrakcji chodzi. Natomiast trudno się dziwić przy takiej liczbie studentów w Zab. Z kolei ludzie w Zabrzu byli jakoś mniej spięci i tak naprawdę można by było samo ognisko rozpalić i bawiliby się dobrze, mam wrażenie (przynajmniej tak to wspominam, mogło się coś zmienić). Bo pozwolę sobie na chwilę szczerości: gdy porównuję juwenalia, np. Poli wrocławskiej i UMedu, to (przepraszam koledzy), ale nasz UMed jest BEZ PORÓWNANIA bardziej spięty. Nie mówię o wszystkich, oczywiście! Ale jest duża grupa ludzi, którzy już tak się czują doktorami, czy o co tam chodzi, że kija z d nie wyciągają i tylko dekadenckie impry klubowe są ich godne ;P (nie mówię o wszystkich co chodzą na kluby, żeby było jasne!). Już słyszałam parę razy, jaka to dziecinada przebrać się na pochód, no niestety. Jeden chce, inny nie chce, ale niektórzy zachowują się, jakby to było poniżej ich godności Albo wybierają się na imprezę, żeby podreptać z drinem w ręku. Więcej luzu Panie i Panowie!
  3. temat odpowiedział es. → na HideMedycyna Ogólna
    Niektóre rzeczy są w książkach od farmy Mutschler raczej jednoznacznie pisze o homeopatii, a jeśli chodzi o wypisane przez Kota leki, to akurat pamiętam, że wspominał, że skuteczność pentoksyfiliny jest dyskusyjna, o innych może też coś by się znalazło.
  4. To jest lecznictwo pacjentów, którzy, nawet gdy grozi im utrata nogi, nie mają najmniejszej ochoty zmieniać nawyków (dieta, palenie, alkohol, brak ruchu). Nie jestem lekarzem z 30-letnim stażem, a już widziałam takich pacjentów na pęczki. Tak uparte i niedbające o siebie społeczeństwo jak u nas, jest trudno spotkać w Europie. Kończyny dolne amputuje się z konieczności, a nie z braku leków na cukrzycę, więc nie wiem co ma piernik do wiatraka. Poza tym przestałam nadążać: to drażnią Cię w końcu takie "prymitywne" sposoby leczenia, czy "marnowanie" pieniędzy na te nowoczesne? A zresztą, co mnie to obchodzi.
  5. A, to przepraszam, mój błąd, opisywałam to z pamięci Raczej na pewno nie jest, przecież masz na bieżąco składać badania lekarskie potrzebne do studiowania, wiec gdyby to był problem, to nie zacząłbyś studiów.
  6. Berbelek, Twoim zdaniem zwykli ludzie nie tracą palców/rąk? Przeszczep twarzy też nie zabieg kosmetyczny, a gromisz, jakby tu o liftingach była mowa.
  7. Rys, wydaje mi się, że powinieneś zacząć od poszukania w programie specjalizacji, która Cię interesuje. Z tego, co się orientuję, to np. program okulistyki ma odpowiedni aneks, gdzie wypisali wymagania zdrowotne, w innych pewnie też taki będzie, jeśli są jakieś przeciwwskazania. edit: A, no i właśnie okuliści muszą widzieć dwuocznie. Przynajmniej wg oficjalnych wymagań.
  8. @rys Dzisiaj 11:30 z farmy, leki przeciwdepresyjne
  9. Nie chodzi o jakieś bardzo szerokie informacje, raczej o dobre zrozumienie tematu, we w miarę przystępnej formie, nawet jeśli nieco rozwlekłej. Bo z książek "LEP-owych", z którymi miałam do czynienia, to w chirurgii nie ma wiele (a już na pewno nie - wiele wyjaśnień), a w Szczekliku takie to trochę (jak dla mnie) ciężkie to strawienia i skondensowane. Dziękuję bardzo za pomoc!
  10. Hej Czy może ktoś polecić jakąś logiczną i wyjaśniającą książkę dot. równowagi wodno-elektrolitowej i kwasowo-zasadowej i ich zaburzeń? Miał ktoś może w rękach monografię Kokota i może się podzielić opinią? Ew. coś innego? pozdrawiam
  11. temat odpowiedział es. → na DAnioMedycyna Ogólna
    Wiem na pewno, że zamontowali jakieś na SOR i chyba gdzieś na blokach operacyjnych (?), ale czy gdzieś indziej to nie wiem. Borowska to w ogóle jakiś nienormalny szpital jest. Bieda, że rękawiczek studentowi pożałują, a z drugiej strony stać ich na montowanie kamer Wiecie, że ostatnio zażyczyli sobie, żeby uczelnia płaciła im za wakacyjne praktyki studenckie (info z dobrego źródła)? Chyba zapomniało im się, że są kliniką
  12. Odnośnie Rożaka: podpisuję się rękami i nogami. A miałam do czynienia z większością podręczników z chemii.
  13. temat odpowiedział es. → na HideNa każdy temat
    Jeden z moich ulubionych: http://www.filmweb.pl/Dlug Krauze robi niesamowite kino psychologiczne ("Plac Zbawiciela" też był bardzo dobry, ale jednak Dług jest u mnie numerem 1), widzowi dosłownie udziela się desperacja postaci. Oderwać się nie mogłam, a jednocześnie marzyłam, żeby się skończył.
  14. temat odpowiedział es. → na Adam TrepnerRekrutacja
    Ja myślę, że ta opinia wynika z tego, że jednak jest tam trochę mniej stresująco niż w słynnym Mordorze Ale w blasku powszechnej opinii nt. oddziału w Kato każda inna uczelnia/wydział wypada kolorowo
  15. temat odpowiedział es. → na Adam TrepnerRekrutacja
    Jeśli piłowanie Ci nie pasuje, a masz w sobie bardzo dużo samozaparcia, to polecam Wrocław. Tylko, że tu jest przegięcie w drugą stronę i, jadąc co prawda na ostatnich terminach, można tę uczelnie opuścić z dziewiczym umysłem A tego nie polecam, bo trzeba potem jakoś żyć dalej w zawodzie.
  16. temat odpowiedział es. → na Adam TrepnerRekrutacja
    W Katowicach nie byłam. Wiem o nich tyle (ze słyszenia), że bardzo piłują i jest szkoła życia, ale są potem tego wymierne efekty. Więc to raczej dla tych, którzy lubią być mobilizowani odgórnie i na których stres działa motywująco. Natomiast ze swojej strony absolutnie nie polecam Zabrza. Dużo nerwów (choć ponoć mniej niż w Kato), dużo kompleksów kadry, mało przydatnej wiedzy.
  17. temat odpowiedział es. → na Adam TrepnerRekrutacja
    Ale zanim tam pójdziesz sprawdź, jak tam jest z nastawieniem pro-studenckim. pzdr była studentka uczelni "na którą było najbliżej" ;p
  18. Mam nadzieję, że to nie jakiś przytyk w moją stronę z tym prześlizgiwaniem Żartuję oczywiście Myślę, że jednak mówimy o tym samym (paradoksalnie). Program nauczania jest oczywiście wszędzie podobny i ludzie też nie są jacyś cudownie inni. Nigdzie nie jest idealnie i nigdzie nie jest beznadziejnie źle. Ale w różnych miastach inaczej się podchodzi do studenta i sądzę, że właśnie na takie rzeczy należy zwracać uwagę, czytając opinie na forach: jeśli potrzebujemy nad sobą "bata", to szukamy uczelni, gdzie będą nas piłować, jeśli tego bata nie lubimy, bo mamy swój wewnętrzny napęd to szukamy czegoś innego. Uczelnie różnią się pod takimi względami, o których sama zresztą napisałaś, i wcale nie jest obojętne na jaką pójdziemy Na poprzedniej uczelni miałam do wyboru dwa fakultety: jeden w semestrze zimowym albo drugi w letnim. Tutaj w tym roku wybieram z około 100 (jasne, że zdarzają się wśród nich byle jakie, no ale jednak). Wiem jak wyglądają szpitale kliniczne w obu miastach. Piszesz, że może zajęcia teoretyczne były okropne, a kliniczne są fantastyczne: może na jakiejś uczelni tak jest, ale w znanym mi przypadku nie. Wszędzie uczą podobni wykładowcy, ale w różnych miastach różnie są przez władze uczelni pilnowani. Jak uczelnia na jeden ze swoich oddziałów kładzie totalną lachę, no to jak to zaangażowanie prowadzących może wyglądać? Również na traktowanie studenta "jak zło konieczne" jest różne przyzwolenie (wiem, że takie osoby we Wrocławiu się zdarzają i że nie ma cudów, ale wiem też skąd wyszłam i na ile tam sobie pozwalano). Póki nie pozna się trawy z drugiej strony płota, to naprawdę ciężko jest to obiektywnie ocenić, pamiętam przecież, co sama myślałam (że przecież na pewno nie ma takiej dużej różnicy, że wiadomo, zawsze trochę się koloryzuje nt. swojej uczelni w jedną lub drugą stronę, że przecież moja nie jest pewnie taka znowu gorsza, ew. że przecież tamta na pewno nie jest taka znowu lepsza) i gdyby nie trafiła się osoba, która cierpliwie mnie na zmianę namawiała, to możliwe, że bym się nie zdecydowała. Nawet to łatwe przechodzenie z roku na rok, czy niskie wymagania, o których piszesz nie są tak złe, przynajmniej dla mnie, czyli osoby, która wychodzi z założenia, że uczy się dla siebie. Co pasuje innym pozostawiam im do wyboru, ja mogę tu oczywiście pisać tylko za siebie Ci, co będą na tym polegać i skończą z bigosem w głowie mało mnie obchodzą, choć pacjentów żal. Wrocław oczywiście trochę w tym luzie przesadza, ale ja wolę to, niż układanie takich testów, by dla zasady na totalnych pierdołach uwalić połowę roku. Jaki jest w tym cel, skoro potem wcale nie przekłada się to maglowanie z przestarzałych opasłych tomów ani na większą wiedzę praktyczną, ani na wysokie wyniki z LEPu? Ostatecznie i tak każdy orze jak może, ale jedni muszą jeszcze walczyć w uczelnią, a inni nie. Nie mówię, ze Wrocław jest uczelnią doskonałą i bez wad. Każdemu pasuje co innego, mi akurat to. Chodzi mi o to, że nie należy myśleć, że wszędzie jest tak samo: czytanie opinii na forach daje pewien ogląd i uważam dziś, że niedobrze zrobiłam, że na te opinie nie zwracałam uwagi. Ale przecież zawsze można spróbować swój wybór zmienić (na szczęście). Pozdrawiam!
  19. Trylobit, i tak, i nie. Ktoś może powie, że jestem jakimś narzekaczem, ale pozostaje faktem, że miałam okazję studiować ten sam kierunek na dwóch uczelniach medycznych. Jasne, że 90% sukcesu to praca własna, ale czasem uczelnia w tym pomaga, czasem wręcz przeciwnie. Nawet takie, wydawałoby się, pierdoły, jak atmosfera na uczelni, w perspektywie sześciu lat robią dużą różnicę. Jasne, że jak ktoś jest ogarnięty i pracowity, to wszędzie da radę się nauczyć, ale innym nakładem zdrowia i niepotrzebnej pracy. Po co przebijać głową mur? Jak się dostawałam też mi tak mówiono, że obojętne, gdzie pójdę, wszędzie tak samo się nauczę i poszłam tam, gdzie miałam bliżej. Dziś wiem, że to był błąd, ale zaryzykowałam zmianę i nie żałuję.
  20. 1) Myślę, że masz dobre nawyki, bo robię podobnie i jestem zadowolona Grunt to umieć odsiać co warto wynotować, a co nie, i jak pozbierać w szybkim czasie rozrzucone informacje z różnych źródeł. Są przedmioty, z których nie warto przechowywać wiedzy i nie ma co się bawić w notowanie. Na studiach nie ma niestety czasu na robienie takich fajnych, ładnych notatek, jak w liceum, ale tego nauczysz się w praniu. Fajnie się sprawdza wynajdywanie co przystępniejszych artykułów poglądawych / opracowań na dany temat i gromadzenie w wyż. wspomnianym segregatorze. 2) I tak i nie: niestety nadmiar wiedzy nie pomaga na maturze i można przez to przekombinować. Jeśli umiesz jakoś oddzielać myślenie "maturalne" od tego, co faktycznie umiesz, to myślę, że zawsze fajnie jest bliżej poznać tematy, które człowieka interesują. 3) Mówisz o biol, chem, fiz? W zasadzie to tak, mają się trochę nijak Z biologii 80% materiału już się nie przyda, ten związany z medycyną jest raczej badziewnie sprzedawany w liceum (nie chodzi mi tylko o małą ilość informacji, ale błędy, niepoprawne uproszczenia i inne), chemia jest potem na studiach (chyba że coś się zmieniło w nowym toku studiów?), materiał z fizyki też za bardzo się nie przyda. 4) Z tego co pamietam, to raczej radziliśmy nie wybiegać poza program (z powodu, o którym napisałam wyżej), nie wiem czy coś złego jest w robieniu materiału wcześniej, pytanie tylko: po co? 3 lata to naprawdę dużo czasu i zdążysz to spokojnie i powoli wszystko zrobić, nie trzeba 2 lat na rozwiązywanie arkuszy. 5) Wyniki matury mają się nijak do wyników na studiach. To zupełnie inny sposób nauki, inne tempo, inne wymagania. Psychiatria: specjalizacja jak każda inna, nie jest chyba jakaś super łatwa (nie miałam jeszcze na studiach, może ktoś starszy się wypowie?), ale jak coś komuś leży i się czymś interesuje, to da radę. Na pewno nigdy nie słyszałam opinii, że najcięższa. Oo 6) Nie. Żadne oceny nie są brane pod uwagę, o ile pamiętam, tylko wyniki z matury. Powodzenia
  21. Ja, podobnie jak rys, jestem wielką fanką Robbinsa, ale niestety paru ważnych rzeczy tam nie ma: od elektrofizjologii serca, przez zaburzenia wodno-elektrolitowe, po informacje do zastosowania czysto klinicznego (różne skale, choćby NYHA, badania diagnostyczne itp.), więc trzeba było tak czy inaczej czegoś innego poszukać. Jak dla mnie do takich informacji pozostawał Szczeklik, bo u nas obowiązywała Zahorska, a w niej rozdziały albo żywcem ze Szczekla przepisane (kardio), albo koszmarnie byle jakie (nerki) więc sobie odpuściłam Maśliński to jakaś mordęga (przynajmniej dla mnie).
  22. Mam na półce i polecam! Wszystko wyjaśnione krok po kroku, najlepsza książka do nauki szycia na początek
  23. Jak dla mnie z chemii najlepszy jest Rożak Plus zbiory zadań oczywiście i arkusze.
  24. Rozwiązywanie arkuszy to absolutna konieczność i podstawa, ale samo w sobie nie wystarczy. Dobrze jest się zorientować kto układa testy maturalne i czy nie jest zamieszany w jakiś podręcznik z tego, co kojarzę, w moich czasach było tak z podręcznikami MAC z biologii. Nie wiem czy jest sens zagłębiać się w jakieś pozaprogramowe szczegóły (chyba, że coś Cię szczególnie interesuje), bo, paradoksalnie, możesz przekombinować. Pamiętaj, że maturę pisze się pod klucz i ten klucz nie zakłada, że znasz przedmiot lepiej niż wymaga tego program nauczania.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.