Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_24994 Messer , pozwolę sobie wyrazić zdanie iż przypadki o których wspominasz mogą wynikać nie tylko z braku wiedzy(chodż wskazane przypadki pokazują jakieś odmóżdżenie totalne ) a po prostu z ignorancji. Z braku chęci by chwilę pomyśleć , by pielęgnować wiedzę wyniesioną z uczelni (przecież nie powtarzana wiedza ulega zatraceniu po pewnym czasie ) Co do dermatologa to lepiej by odesłał do innego niż zbagatelizował , nie znam sytuacji ale w przypadku gdy lekarz ten nie pracuję na oddziale a głownie zajmuje się świadczeniem 10-15 min wizyt po leki na trądzik to po np 10 takich latach gdy dawno nie miał z czerniakiem kontaktu woli go odesłać do kogoś kompetentnego - jest to złe oczywiście , ale szukanie rozwiązania w taki sposób jest dużo lepsze niż ignorancja w poprzednich przypadkach Kaamil zauważyłem że masz jakiś syndrom altruisty To bardzo dobrze że chcesz pomoc światu i poświęcasz się medycynie Ale motywacja ekonomiczna , społeczna czy chęć rozwijania swoich predyspozycji jest równie cenna Liczy się efekt a wiec poziom twoich usług Wielokrotnie piszesz o "łapaniu Boga za nogi" ale tak na dobrą sprawę co lepszego można osiągnąć po bio-chemie. Wysokie aspirowanie jest cnotą a nie ma kierunku o takim progu punktowym , a wiec jeśli ktoś dostaję się na medycynę a następnie ją kończy to znajduję się w pewnym wąskim gronie ludzi wysoce intelektualnie rozwiniętych . W grupie tej można odnaleźć osoby które czynią to ( dostanie i ukończenie studiów ) bez nauki 24/7 mając czas na miłość , pasję , odpoczynek , osoby które nie zarywają nocy a w dzień poświęcają całkowicie(wiec sumując okresy realnej nauki ) nie więcej jak 3-4 w sesji do 6-7 h - dlaczego ci ludzie mają nie czuć się wyjątkowi skoro studiują kierunek nieosiągalny dla przeciętnej osoby i robią bez nadludzkich wysiłków a wiec spiąć średnio po 8 h i mając czas dla siebie a nie tylko uczelni i nauki To czy student jest aktywny i chce się udzielać czy nie to inna kwestią ( nie związana z tępactwem ale testy predyspozycji byłyby w moim odczuciu tylko okazją do korupcji . Predyspozycję ponadto to bycie błyskotliwym, umiejętność szybkiej nauki ( by studia nie przerastały studenta bo jeśli jest on zamęczony i ledwo funkcjonuję to wg mnie nie nadaję się bo wynik wypracował a nie jest on obrazem jego intelektu ) czy podejmowanie trafnych decyzji w krótkim czasie a nie chęć do aktywności "pozalekcyjnej' Oczywisty jest fakt że lekarz o szerokiej wiedzy interdyscyplinarnej z dużymi umiejętnościami praktycznymi jest cenniejszy niż lekarz patrzący wąsko w swojej specjalności ale nie dyskwalifikował bym tego drugiego Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_24995 Kaamil zauważyłem że masz jakiś syndrom altruisty To bardzo dobrze że chcesz pomoc światu i poświęcasz się medycynie Ale motywacja ekonomiczna , społeczna czy chęć rozwijania swoich predyspozycji jest równie cenna Liczy się efekt a wiec poziom twoich usług Wielokrotnie piszesz o "łapaniu Boga za nogi" ale tak na dobrą sprawę co lepszego można osiągnąć po bio-chemie. Wysokie aspirowanie jest cnotą a nie ma kierunku o takim progu punktowym , a wiec jeśli ktoś dostaję się na medycynę a następnie ją kończy to znajduję się w pewnym wąskim gronie ludzi wysoce intelektualnie rozwiniętych . W grupie tej można odnaleźć osoby które czynią to ( dostanie i ukończenie studiów ) bez nauki 24/7 mając czas na miłość , pasję , odpoczynek , osoby które nie zarywają nocy a w dzień poświęcają całkowicie(wiec sumując okresy realnej nauki ) nie więcej jak 3-4 w sesji do 6-7 h - dlaczego ci ludzie mają nie czuć się wyjątkowi skoro studiują kierunek nieosiągalny dla przeciętnej osoby i robią bez nadludzkich wysiłków a wiec spiąć średnio po 8 h i mając czas dla siebie a nie tylko uczelni i nauki nie mam syndromu altruisty - wręcz przeciwnie, ale mam jeszcze jakiekolwiek ideały i widze jak zrujnowani są studenci medycyny i pod kątem zblazowania na swoim punkcie i pod kątem wielkiej kasy, która ich łatwo czeka, a za tym rzadko idzie jakakolwiek wiedza mimo pozdawanych testów czy tym bardziej umiejetności praktyczne. Za to co młodsi, którzy tyle widzieli na studiach co nic, a snują siermiężne plany zbijania kokosów przy najchętniej nic nie-robieniu, po co w tym pacjent? Potem się dziwić różnych patologiom w ochronie zdrowia skoro ludzie są już tym przesiąknięci w czasie studiów. A i te studia nie sa wyjątkowe nadwyraz - jeśli ktoś kogo stać płacić 30 tys/rok może studiować bez de facto wielkich restrykcji maturalnych to ja dziękuję. A zarywanie nocy - co kto lubi, ja nie zarwałem dotychczas żadnej i nie zamierzam, a oceny mam b.dobre. Siostra moja studiująca zgłoła mniej "elitarny" kierunek siedziała w sesji często po nocach, więc co to za głupi argument. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_24997 A i te studia nie sa wyjątkowe nadwyraz - jeśli ktoś kogo stać płacić 30 tys/rok może studiować bez de facto wielkich restrykcji maturalnych to ja dziękuję. Pozwolę sobie zauważyć, że w wyjątkowo mało sprawiedliwy sposób oceniasz studentów studiów niestacjonarnych - owszem, kasa kasą, ale pewne możliwości intelektualne również trzeba posiadać. Po pierwsze, progi na studia niestacjonarne są oczywiście niższe, ale nie bardzo niskie. Po drugie, kolokwia, zaliczenia i egzaminy piszą tacy studenci dokładnie takie same jak studenci studiów stacjonarnych - jeśli sobie radzą, to znaczy że są na tym samym poziomie co studenci studiów stacjonarnych. BTW - spotkałem się już z niejednym przypadkiem osoby ze studiów niestacjonarnych, która radziła sobie o niebo lepiej od studenta stacjonarnego. Może faktycznie warto byłoby wrócić do jakiś dodatkowych egzaminów przed studiami, bo jednak osoby takie, idąc tym tokiem myślenia, bardziej zasługiwały na bezpłatne studia... Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_24999 Jak pisałem o kujonie to nie miałem na myśli samemu faktu uczenia się. Bo można się uczyć skromnie i w pokorze, a można się chwalić tym wszem i wobec, zadzierać nosa oraz tak jak Messer, który przyznaje jak to się przejmował zaliczeniami i egzaminami, uczyć się całymi dniami na bieżąco, potem w sesje, a przed egzaminem płakać, że się nic nie umie, a po egzaminie płakać, że się na pewno nie zdało, a potem ocena jak zwykle 4 albo 5. Ile jest na medycynie taki osób to się nawet liczyć nie chce i nie dobrze się robi. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25002 A i te studia nie sa wyjątkowe nadwyraz - jeśli ktoś kogo stać płacić 30 tys/rok może studiować bez de facto wielkich restrykcji maturalnych to ja dziękuję. Pozwolę sobie zauważyć, że w wyjątkowo mało sprawiedliwy sposób oceniasz studentów studiów niestacjonarnych - owszem, kasa kasą, ale pewne możliwości intelektualne również trzeba posiadać. Po pierwsze, progi na studia niestacjonarne są oczywiście niższe, ale nie bardzo niskie. Po drugie, kolokwia, zaliczenia i egzaminy piszą tacy studenci dokładnie takie same jak studenci studiów stacjonarnych - jeśli sobie radzą, to znaczy że są na tym samym poziomie co studenci studiów stacjonarnych. BTW - spotkałem się już z niejednym przypadkiem osoby ze studiów niestacjonarnych, która radziła sobie o niebo lepiej od studenta stacjonarnego. Może faktycznie warto byłoby wrócić do jakiś dodatkowych egzaminów przed studiami, bo jednak osoby takie, idąc tym tokiem myślenia, bardziej zasługiwały na bezpłatne studia... zapewne, niestety mi nie było dotychczas dane takowych przypadków poznać, a przeciwne a i owszem. Co do progów - "za naszych czasów" faktycznie nie było przepaści, teraz kiedy stały się jeszcze droższe przepaść jest. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25004 A i te studia nie sa wyjątkowe nadwyraz - jeśli ktoś kogo stać płacić 30 tys/rok może studiować bez de facto wielkich restrykcji maturalnych to ja dziękuję. Pozwolę sobie zauważyć, że w wyjątkowo mało sprawiedliwy sposób oceniasz studentów studiów niestacjonarnych - owszem, kasa kasą, ale pewne możliwości intelektualne również trzeba posiadać. Po pierwsze, progi na studia niestacjonarne są oczywiście niższe, ale nie bardzo niskie. Po drugie, kolokwia, zaliczenia i egzaminy piszą tacy studenci dokładnie takie same jak studenci studiów stacjonarnych - jeśli sobie radzą, to znaczy że są na tym samym poziomie co studenci studiów stacjonarnych. BTW - spotkałem się już z niejednym przypadkiem osoby ze studiów niestacjonarnych, która radziła sobie o niebo lepiej od studenta stacjonarnego. Może faktycznie warto byłoby wrócić do jakiś dodatkowych egzaminów przed studiami, bo jednak osoby takie, idąc tym tokiem myślenia, bardziej zasługiwały na bezpłatne studia... zapewne, niestety mi nie było dotychczas dane takowych przypadków poznać, a przeciwne a i owszem. Co do progów - "za naszych czasów" faktycznie nie było przepaści, teraz kiedy stały się jeszcze droższe przepaść jest. Kaamil, w ogóle nie masz racji. Najeżdżasz tak strasznie na studentów niestacjonarnych, bo najwyraźniej samych idiotów spotkałes na swojej drodze, a takie stereotypowe myślenie nie jest najlepsze. Zanim poszlam na studia obserwowałam różnice w progach między stacjo a niestacjo i przepaść zdecydowanie malała z roku na rok (znajoma w 2009 roku dostała się z ok.200 pkt, gdy na stacjo było 247 chyba, natomiast już w 2010 roku próg wyniósł ok.230 pkt przy progu na stacjo 249). Owszem, zawsze może zdarzyć się wyjątek i rzeczywiście ktoś będzie "tępakiem" z bogatego domu, ale generalnie rzecz biorąc rzeczywiście zdarzają się niestacjonarni z równie dobrymi lub lepszymi ocenami od stacjonarnych. Co innego, jak ktoś od razu wykłada grubą kasę i nie próbuje poprawiać matury, a co innego jak ktos pisze ją kilka razy bez wyraźnej poprawy, a nie wyobraża sobie innego zawodu, niż lekarz lub dentysta. To jest indywidualna sprawa każdego człowieka, możesz sobie ich obrabiac siedząc przy piwie ze znajomymi albo powiedzieć konkretnym osobom prosto w twarz, ale daruj sobie te posty na forum. Bo gdybyś jeszcze nie zauważył, matura to nie jest ŻADEN wyznacznik IQ ani predyspozycji do danego zawodu. Wykuć schemat, wstrzelić się w schemat, ot i cała historia. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25005 Ja zauważyłem duże różnice pomiędzy poszczególnymi grupami niestacjonarnymi Jedni idą na egzaminy i myślą że skoro płacą to będą mieli łatwiej ale przejeżdżają się na tym i po kilku razach zaczynają uczyć się tyle co wszyscy A są grupy ze straszną presją na oceny bo chcą się przenieś na stacjonarne a jednym z warunków jest wysoka średnia W moim odczuciu z tym zblazowaniem trochę przesadzasz , pracuję się by zarabiać co wcale nie wyklucza realizacji w swoim zawodzie i powiązania go z predyspozycjami \ A wracając do głównego tematu Moim zdaniem konstrukcja kół naukowych utrudnia zdobywanie wiedzy Na tym roku ja i wielu moich kolegów chcieliśmy "podziałać" , spotykały nas same zawody -nieregularne spotkania lub brak spotkań ( ja wam dam temat a wy piszcie pracę ) -brak tłumaczenia czegokolwiek ( koledzy poszli na koło z biochemii , kazali im wlewać odczynniki i robić elise ale nie tłumaczyli co konkretnie robią , co chcą wykryć itd ) -zbywanie przez prowadzących Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25006 A i te studia nie sa wyjątkowe nadwyraz - jeśli ktoś kogo stać płacić 30 tys/rok może studiować bez de facto wielkich restrykcji maturalnych to ja dziękuję. Pozwolę sobie zauważyć, że w wyjątkowo mało sprawiedliwy sposób oceniasz studentów studiów niestacjonarnych - owszem, kasa kasą, ale pewne możliwości intelektualne również trzeba posiadać. Po pierwsze, progi na studia niestacjonarne są oczywiście niższe, ale nie bardzo niskie. Po drugie, kolokwia, zaliczenia i egzaminy piszą tacy studenci dokładnie takie same jak studenci studiów stacjonarnych - jeśli sobie radzą, to znaczy że są na tym samym poziomie co studenci studiów stacjonarnych. BTW - spotkałem się już z niejednym przypadkiem osoby ze studiów niestacjonarnych, która radziła sobie o niebo lepiej od studenta stacjonarnego. Może faktycznie warto byłoby wrócić do jakiś dodatkowych egzaminów przed studiami, bo jednak osoby takie, idąc tym tokiem myślenia, bardziej zasługiwały na bezpłatne studia... zapewne, niestety mi nie było dotychczas dane takowych przypadków poznać, a przeciwne a i owszem. Co do progów - "za naszych czasów" faktycznie nie było przepaści, teraz kiedy stały się jeszcze droższe przepaść jest. Zastanawia mnie w takim wypadku, czy próbowałeś w ogóle takie przypadki poznać - bo jakoś nie wierzę w to, że na Twojej uczelni takich przypadków nie było. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25009 Kaamil, w ogóle nie masz racji. Najeżdżasz tak strasznie na studentów niestacjonarnych, bo najwyraźniej samych idiotów spotkałes na swojej drodze, a takie stereotypowe myślenie nie jest najlepsze. Zanim poszlam na studia obserwowałam różnice w progach między stacjo a niestacjo i przepaść zdecydowanie malała z roku na rok (znajoma w 2009 roku dostała się z ok.200 pkt, gdy na stacjo było 247 chyba, natomiast już w 2010 roku próg wyniósł ok.230 pkt przy progu na stacjo 249). Owszem, zawsze może zdarzyć się wyjątek i rzeczywiście ktoś będzie "tępakiem" z bogatego domu, ale generalnie rzecz biorąc rzeczywiście zdarzają się niestacjonarni z równie dobrymi lub lepszymi ocenami od stacjonarnych. Co innego, jak ktoś od razu wykłada grubą kasę i nie próbuje poprawiać matury, a co innego jak ktos pisze ją kilka razy bez wyraźnej poprawy, a nie wyobraża sobie innego zawodu, niż lekarz lub dentysta. To jest indywidualna sprawa każdego człowieka, możesz sobie ich obrabiac siedząc przy piwie ze znajomymi albo powiedzieć konkretnym osobom prosto w twarz, ale daruj sobie te posty na forum. a/ nie najeżdżam strasznie (gdybym zaczął najeżdżać tak jak jest możliwe to bym dostał bana i koniec) - rozumiem kobiecą wrazliwość i cheć obron każdego uciśnionego - gwarantuję Ci, że oni nie są ani uciośnienia, a i jak trzeba sami potrafią się obronić, na co wskazują te przykłądy, których ja nie znam, ale inni znają, gdy osoby te wybijają się w nauce b/ skąd takie dane - znam zgoła inne choćby z forum.biolog.pl - progi KOŃCOWE miałem na mysli, a nie pierwsze - zwóć uwagę że przy progu 120 pkt osoba mająca 200pkt też się załapie c/ owszem matura nie weryfikuje, stąd jest jak jest, weryfikuje za to rzeczywistość W moim odczuciu z tym zblazowaniem trochę przesadzasz , pracuję się by zarabiać co wcale nie wyklucza realizacji w swoim zawodzie i powiązania go z predyspozycjami A wracając do głównego tematu Moim zdaniem konstrukcja kół naukowych utrudnia zdobywanie wiedzy Na tym roku ja i wielu moich kolegów chcieliśmy "podziałać" , spotykały nas same zawody -nieregularne spotkania lub brak spotkań ( ja wam dam temat a wy piszcie pracę ) -brak tłumaczenia czegokolwiek ( koledzy poszli na koło z biochemii , kazali im wlewać odczynniki i robić elise ale nie tłumaczyli co konkretnie robią , co chcą wykryć itd ) -zbywanie przez prowadzących nie przesadzam, może nie się w tym nie zorientowałes jeszcze, albo jest u was inaczej, w co wątpie Co do kół - są lepsze i gorsze - mi spotkania mojego koła chir. są nie niczego niepotrzebne w tej chwili, korzystam z dyżurów i tez nie łażę do rpzypadkowych lekarzy a do jednego, u którego zawsze wszystko robie ja, bo mnie zna i od 4 lat ten układ się sprawdza. Podobnie jak chodzę na dyżur na OIOK - sprawdzenie kto dyżuruje i zaciągnięcie języka, z kim jes fajnie nie ejst rzeczą niemożliwą. Z kołami przedklinicznymi doświadczeń na szczęście nie mam. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25010 Zastanawia mnie w takim wypadku, czy próbowałeś w ogóle takie przypadki poznać - bo jakoś nie wierzę w to, że na Twojej uczelni takich przypadków nie było. nie będę robił śledztwa po numerach indeksów who is who, z najbliższego otoczenia takich przypadków absolutnie nie ma. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.