Napisano 25 Grudzień 201213 l comment_24980 Taki kujonek z ciebie, jak większość studentów med. wypowiadających się w necie. Potem się dziwić, że przeważają w necie jakieś dziwne opinie. Nie za bardzo wiem co masz na myśli. Określenie "kujon" "kujonek" obraźliwe było może w podstawówce albo w gimnazjum. Na mnie nie robi specjalnego wrażenia. Sorry gościu- to są studia medyczne i uczyć się trzeba. Nie uczysz się, to może nawet skończysz te studia, ale będziesz debilem mordującym ludzi. Takie są realia. Każdy ma na naukę swój sposób- ja opisałem swoje spojrzenie po 6 latach studiów i roku stażu: na pierwszych latach dobrze opanować anatomię i fizjologię, olać to czego i tak się nie utrzyma w czaszce więcej jak dzień po egaminie (najgorsze co się może stać to 3 zamiast 5) i jechać dalej: solidnymi podstawami od 3 roku idzie całkiem gładko: wiadomo, że trzeba nad książkami siedzieć i jak każdy zarywałem czasami nocki (szczególnie w sesji), ale nauka nie była bezmyślnym wkuwaniem, tylko logicznym rowijaniem tego co wcześnej opanowane i zrozumiane. A jak jeszcze przy okazji uda się znaleźć w ramach dodatkowych zajęć swoją pasję to samo wchodzi. Sam wątek dotyczy opcji nauczenia się czegoś w praktyce na studiach medycznych i głównie opiera się na narzekaniu, że "studia kiepskie, nie dają się uczyć praktyki etc". A ja mówię ę się DA (choć studia mają przestarzały model zajęć i w programie jest multum niepotrzebnej teorii). DA SIĘ. I KAŻDY może studia skończyć z pewnym doświadczeniem klinicznym i umiejętnościami- wiadomo, że po studiach droga jeszcze daleka, ale przynajmniej nie boisz się pacjenta i wiesz co robić. Ja opisałem swoje doświadczenia: studia jakoś przeszedłem, z wynikiem może nie najlepszym, ale na pewno się go nie wstydzę. Udało mi się przy tym nauczyć sporo (jak na etap studenta) w praktyce i głównie dzięki temu znalałem bez większego problemu pracę w wymarzonej specjalizacji. Da się. Każdy może. Zgłoszenie
Napisano 25 Grudzień 201213 l comment_24981 ups to sądząc po średniej ja będę tym debilem mordującym ludzi Zgłoszenie
Napisano 25 Grudzień 201213 l comment_24982 Messer, oh, jak to pięknie opisałeś. Lepiej idź poćwicz pasaże na fortepianie, a nie marnujesz swój czas na pisanie z debilami (mordującymi ludzi). Zgłoszenie
Napisano 25 Grudzień 201213 l comment_24983 ups to sądząc po średniej ja będę tym debilem mordującym ludzi Średnia ocen o niczym nie mówi tak naprawdę. Jest wysoka- fajnie, choć niewiele to zmienia i niewiele z tego wynika. Zgłoszenie
Napisano 25 Grudzień 201213 l comment_24984 Proszę o opanowanie się i unikanie nazywania innych pejoratywnie A zarywanie nocy nie jest nie zbędnym etapem nauki Zgłoszenie
Napisano 25 Grudzień 201213 l comment_24985 Messer, oh, jak to pięknie opisałeś. Lepiej idź poćwicz pasaże na fortepianie, a nie marnujesz swój czas na pisanie z debilami (mordującymi ludzi). Nie wiem dlaczego się tak czepiasz i prawdę mówiąc niespecjalnie mnie to obchodzi. Z tego co napisałem możesz skorzystać, lub nie- wisi mi to. Chcesz mnie obrażać- marnujesz czas. Już pisałem, że nie robi to na mnie wrażenia. Zwłaszcza w wykonaniu anonima z drugiego końca kraju, w dodatku (jeśli wierzyć opisowi w avtarze) prawie całkiem zielonego... Na fortepianie nigdy nie grałem, ale gitara jest ok. Fajny relaks i ćwiczenie rozwijające manualne zdolności (dla chirurga przydatne), a swojego czasu był to niezły sposób na podryw przy odpowiedniej okazji Zgłoszenie
Napisano 26 Grudzień 201213 l comment_24988 z boku to wygląda jakby ratlerek skakał do bernardyna, który ma na to wy....e Poza tym touggourt nie musisz tego czytać i marnować swojego czasu śmieszą mnie ludzie dla których nauka jest powodem do wstydu i wyśmiewania innych. Sądziłem, że to już nie podstawówka i ten etap mamy za sobą. Zgłoszenie
Napisano 26 Grudzień 201213 l comment_24990 Niedouczonych lekarzy jest multum. Lekarz rodzinny, który przez 4 lata przedłuża pacjentce po usunięciu oponiaka receptę na deksametazon, lekarz rodzinny, który po roku od tyroidektomii radykalnej z powodu raka odstawia Euthyrox, bo TSH w badaniu kontrolnym jest w normie i "już nie trzeba", dermatolog, który odsyła pacjenta z czerniakiem na czole, bo "się na takich nie zna"- autentyki, jakie miałem okazję spotkać w ciągu ostatnich 3 lat. Papier uczelni medycznej nie wyklucza jeszcze głupoty i niedouczenia, a w tej branży akurat jest to po prostu niebezpiecznie. Dlatego uczyć się trzeba i poza luzaka który ma wszystko gdzieś jest na tym etapie po prostu żalosna. Jasne, że jest różnica pomiędzy bezmyślnym stukaniem na pamięć "częstości występowania zespołu marfana u eskimosów i Zydów Aszkenazyjskich", a zdrowym w mojej ocenie podejściem do nauki jako rozwinięcia dobrze opanowanych podstaw- ze zrozumieniem. Wtedy wszystko jest logiczne i wchodzi w miarę bezboleśnie. A jeśli po drodze uda się znaleźć pasję, to już w ogóle super- samo wchodzi do głowy. Zamiast sztywnego opisu z ksiazki pamiętasz po rpsotu konkretnego pacjenta i jego chorobę. Z pespektywy czasu uważam, że za bardzo przejmowałem się zaliczeniami i egzaminami. Można było luźniej do tego podejść i szkoda nerwów. Ale uczyć się, uczyłem i multum czasu spędziłem na oddziale i bloku operacyjnym w ramach samokształcenia. Nie z obowiązku czy narzuconego sobie przymusu- to moja pasja. I miałem przy tym czas na dziewczyny, kino, teatr, motocykl, dobrą książke, łażenie po górach i nieskończoną ilość innych spraw. To tyle... Odezwę się za jakiś czas- wracam do pracy, a nie mam tam jeszcze internetu. Zgłoszenie
Napisano 26 Grudzień 201213 l comment_24991 Messer - jak dobrze że sa osoby, które myślą podobnie jak ja w tej kwestii, bo już zaczynałem wątpić. W ludziach i co dziwne zwłaszcza w 1-3 roczniach to już bardzo jest jakaś niezwykłe poczucie samozajebistości wynikające ze studiowania przeleitarnej medycyny, mimo że sobą nic nie reprezentują de facto. 0 pokory, liczy się kasa (czego przykładem są niektóre tematy na tym forum dt. specjalizacji będącej żyłą złotą i myślenie mentalnie na poziomie rozwydrzonego gimnazjalisty). Przykład z dyżuru, kiedy proponuje chłopakowi z 3 roku by zszył ranę lub pobrał krew odstępując tym samym mu to co mi zlecono, a on że nie woli popratrzeć, to co się dziwić, że ktoś chce pomóc a ktoś nie chce się nauczyć?! Stąd jestem zwolennikiem w takich sytuacjachby wróciły prócz matury jakieś kilkudziesięcio punktowe dobre testy predyspozycji, bo tępactwo się szerzy, a jak mówił jeden z moich autorytetów medycznych - nieważnem co się wie i co sie umie, najważniejsze mieć świadomość czego się nie wie i nie umie. Nikt dostając się czy kończąc medycynę pana Boga za nogi nie złapał, bo wiele potem w życiu spada z tronu samouwielbienia boleśnie na beton w starciu z rzeczywistością i swoją często niekompetencją lub wręcz głupotą. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.