Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25012 Pieniądze to główna motywacja dla wszystkich dzisiaj, taki świat, a dlaczego nie dla lekarzy, mamy zostać frajerami? A Kaamil to żyje kulturą i archetypem lekarza świata, którego już nie ma i nie będzie, naczytał się jakiś Ludzi Bezdomnych czy innych.. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25015 Pieniądze pieniędzmi a wartości wartościami. Jakoś to trzeba zrównoważyć. Wracając do kwestii studentów niestacjonarnych. Kaamil - właśnie widać, że mało się orientujesz w tym temacie. Stąd taka wyjątkowo stereotypowa opinia. Zgłoszenie
Napisano 27 Grudzień 201213 l comment_25024 O wolontariacie myślę i w nowym roku coś spróbuje załatwić Ale koło z interny które wygląda "a wiecie może by napisać taka pracę ale to przyjdźcie na dyżur " przychodzisz a tam " a wy jesteście zainteresowani kołem , bo mam taki pomysł że można by napisać pracę o ... to zbierzcie wywiad" zbierasz wywiad , szukasz lekarza , dowiadujesz się że za 10 min wyjdzie , czekasz 40 i nic dalej siedzi i wypełnia papiery , na najbliższych zajęciach nic nie pamięta i ma kolejny pomysł na pracę i tak w kółko Z informacji od znajomych z lat starszych wiem że większość kół to albo towarzystwa wzajemnej adoracji albo fabryki prac dla prowadzących bo tak w co 2-3 będziesz tylko ujęty i to jako autor 2 czy 3 a nie 1 Wiec chcąc jako student mieć umiejętności i dorobek nie jest łatwo i same chęci nie wystarczą Wiem może jestem infantylny trochę ale myślałem że jak pójdę na koło to będę obserwował , słuchał a następnie uczył się w praktyce a nie zostanę olany i rzucony w samopas by pracować na kogoś Zgłoszenie
Napisano 28 Grudzień 201213 l comment_25031 O wolontariacie myślę i w nowym roku coś spróbuje załatwić Ale koło z interny które wygląda "a wiecie może by napisać taka pracę ale to przyjdźcie na dyżur " przychodzisz a tam " a wy jesteście zainteresowani kołem , bo mam taki pomysł że można by napisać pracę o ... to zbierzcie wywiad" zbierasz wywiad , szukasz lekarza , dowiadujesz się że za 10 min wyjdzie , czekasz 40 i nic dalej siedzi i wypełnia papiery , na najbliższych zajęciach nic nie pamięta i ma kolejny pomysł na pracę i tak w kółko Z informacji od znajomych z lat starszych wiem że większość kół to albo towarzystwa wzajemnej adoracji albo fabryki prac dla prowadzących bo tak w co 2-3 będziesz tylko ujęty i to jako autor 2 czy 3 a nie 1 Wiec chcąc jako student mieć umiejętności i dorobek nie jest łatwo i same chęci nie wystarczą Wiem może jestem infantylny trochę ale myślałem że jak pójdę na koło to będę obserwował , słuchał a następnie uczył się w praktyce a nie zostanę olany i rzucony w samopas by pracować na kogoś ja z góry nie liczę że ktoś mnie nauczy, ale jak się zapyta lub okaże zainteresowanie to naprawdę może się okazać, żę nagle nawet największy gbur przemówi ludzkim głosem. Może to jakiś ewenement, bo u nas generalnie tak nie ma - poza możliwości pisania prac naukowych są też możliwości sensownych dyżurów czy innych aktywności, Zgłoszenie
Napisano 28 Grudzień 201213 l comment_25035 Kaamil, ja tez mówiłam o progach końcowych, a nie pierwszych 120 pkt na niestacjonarne przy 300 pkt max? No raczej niemożliwe. EDIT: masz źródło: http://www.am.wroc.pl/content/view/4451/563/ pomyliłam sie o kilknaście punktow jesli chodzi o próg w 2010 roku... Zgłoszenie
Napisano 30 Grudzień 201213 l comment_25056 A wracając do głównego tematu Moim zdaniem konstrukcja kół naukowych utrudnia zdobywanie wiedzy Na tym roku ja i wielu moich kolegów chcieliśmy "podziałać" , spotykały nas same zawody -nieregularne spotkania lub brak spotkań ( ja wam dam temat a wy piszcie pracę ) -brak tłumaczenia czegokolwiek ( koledzy poszli na koło z biochemii , kazali im wlewać odczynniki i robić elise ale nie tłumaczyli co konkretnie robią , co chcą wykryć itd ) -zbywanie przez prowadzących Koło z biochemii to chyba największa strata czasu jaką może zrobić student medycyny. Chyba tylko nauka łaciny w wolnym czasie byłaby gorszym marnotrawstwem czasu. Mówię tutaj o doświadczeniach i wrażeniach po wrocławskiej AM, ale w ogóle bym się nie zdziwił gdyby tak było wszędzie: Biochemia nie jest przedmiotem klinicznym i nie prowadzą jej lekarze. Jest bardzo niewiele rzeczy, które mogą się później przydać w dalszej nauce i późniejszej pracy. Prowadzący skupiają się na tym co jest z ich punktu widzenia ważne. Efekt taki, że na kolokwiach nacisk kładziony jest na to co akurat najmniej przydatne: czyli struktury chemiczne i rycie na pamięć szlaków metaboliczncyh. Piszę "na kolokwiach" bo jak zajęcia wyglądają wie chyba każdy: nikomu niepotrzebne laborki na sprzęcie jakiego nie używa się od lat 50, rozkalibrowanym tak, że cokoliwiek by nie wyszło, prowadzący i tak musi to uznać za dopuszczalny błąd pomiaru. Jaki jest sens inwestować w to jeszcze swój wolny czas??? Zgłoszenie
Napisano 30 Grudzień 201213 l comment_25057 Pieniądze to główna motywacja dla wszystkich dzisiaj, taki świat, a dlaczego nie dla lekarzy, mamy zostać frajerami? A Kaamil to żyje kulturą i archetypem lekarza świata, którego już nie ma i nie będzie, naczytał się jakiś Ludzi Bezdomnych czy innych.. Jasne, że pieniądze są ważne i każdy chce dobrze zarabiać. Ale jak chcemy lekkiej pracy i to tego dobrze płatnej: to nie w tej dziedzinie. W Polsce praca lekarza staje się dobrze płatna ewentualnie dopiero na pewnym etapie, a lekka nie jest na żadnym. Zgłoszenie
Napisano 30 Grudzień 201213 l comment_25058 Jak pisałem o kujonie to nie miałem na myśli samemu faktu uczenia się. Bo można się uczyć skromnie i w pokorze, a można się chwalić tym wszem i wobec, zadzierać nosa oraz tak jak Messer, który przyznaje jak to się przejmował zaliczeniami i egzaminami, uczyć się całymi dniami na bieżąco, potem w sesje, a przed egzaminem płakać, że się nic nie umie, a po egzaminie płakać, że się na pewno nie zdało, a potem ocena jak zwykle 4 albo 5. Ile jest na medycynie taki osób to się nawet liczyć nie chce i nie dobrze się robi. Ehh ale się uczepił. Zaczyna mnie to nudzić. Nie pisałem, że trzeba się uczyć całymi dniami na bierząco. Wręcz przeciwnie: napisałem, że niektórymi przedmiotami nie warto zapychać sobie głowy. Z egzaminów łapałem bardzo różne oceny i napisałem, że z perspektywy czasu uważam, że i tak można było do tego podejść luźniej. Ale nie siedziałem codziennie nad książkami- sporo czasu poświęciłem na praktykę i blok operacyjny, ale tak czy ianczej zawsze znajdowałem czas na milion zainteresowań leżących daleeeeeeeko od medycyny i nauki. Nauczysz się czytać ze zrozumieniem chłopcze, czy mam ci to jeszcze narysować? Zgłoszenie
Napisano 30 Grudzień 201213 l comment_25060 Na koło z biochemii poszli moi koledzy głownie po to by mieć jakiś dorobek naukowy na katedrze pracuje poza tym trochę lekarzy I koło to pomimo bezsensowności która przyczyniła się do ich rezygnacji wypada o niebo lepiej jak opisane przeze mnie koło z interny touggourt - messer pisał że nie trzeba było jednak tak się uczyć , pisał o pasjach a konkluzja była następująca : warto uczyć się dla siebie by być dobrym w swoim zawodzie a można spokojnie olać głupoty Tak jako dygresję to pisałeś o motocyklach , czym jeździsz ? Zgłoszenie
Napisano 30 Grudzień 201213 l comment_25061 Yamaha Fz6 (Fazer)... i czasami na cruiserze ojca Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.