Napisano 24 Styczeń 201214 l comment_20091 Ja swoje pierwsze praktyki robiłam w szpitalu wojewódzkim, nieklinicznym (oddział chirurgii ogólnej i naczyniowej) i byłam bardzo zadowolona. Mało tam studentów, a lekarze w zdecydowanej większości chcą tych niewielu jak najwięcej nauczyć, pokazać. Kto chce, idzie na operacje, asystuje (ja asystowałam przy 8 i pozwalali mi na więcej niż trzymanie haków). Można było iść z pacjentami na badania, przy czym lekarz dokładnie opisywał co mogę zobaczyć na monitorze, co jest nieprawidłowe itp itd. Dodam, że nie miałam żadnych znajomości w tym szpitalu, nikt mnie tam wczesniej nie znał więc nie mogę powiedzieć, że było tak "po znajomości". Jeżeli chodzi o sam szpital, był on lepiej wyposażony niż szpital kliniczny do którego chodzę na dyżury w roku akademickim, operacji przeprowadza się tam więcej. Reasumując- zdecydowanie polecam praktyki w szpitalu nieklinicznym-jeżeli trafi się na dobry oddział można się naprawde wiele nauczyć Zgłoszenie
Napisano 11 Październik 201312 l comment_28082 Koleżanka z Krakowa robiła praktyki w zakładzie rehabilitacyjnym, niżej wstawiam adres jakby ktoś był zainteresowany, bardzo sobie chwaliła. Ale ja muszę poszukać miejsca w Lublinie, może wiecie gdzie mogę się jak najwięcej nauczyć? Zgłoszenie
Napisano 11 Październik 201312 l comment_28085 Praktyki? Staż? Specjalizacja? Im dalej od Klinik tym lepiej. Kliniki to lepszy sprzęt i ciekawsze przypadki? Nawet jeśli, to trzeba tylko sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcę to oglądać zza szyby czy w tym uczestniczyć? Ja osobiście wolałbym regularnie ciachać wyrostki i pęcherzyki żółciowe niż parzyć kawę gościom przeszczepiającym wątroby. Zazwyczaj chirurg wyszkolony na prowincji ma o wiele lepiej nabitą łapę niż kolega z szpitala akademickiego. I niekoniecznie musi mieć mniejsze spektrum zabiegowe- to zależy od szpitala i szefa. Moja znajoma po 3 roku na chirurgii ogólnej oprócz regularnych operacji na otwarto robi też regularnie zabiegi laparoskopowe. Do tego specjalizanci na klinikach są raczej rzadko dopuszczani z tego co mi wiadomo. To wszystko dotyczy nie tylko specjalizacji zabiegowych rzecz jasna. Internista na prowincji ma pełen przekrój przypadków i sporą samodzielność, po prostu musi to wszystko samemu ogarniać. Na klinikach nieraz widziałem jak do punkcji opłucnowej wołano torakochirurga... W szpitalach klinicznych jest jeszcze jeden problem, a mianowicie cała armia krewnych i znajomych krolika. Jeśli specjalizację robisz równolegle z synem szefa, to jak myślisz? kto dostanie ciekawszą pracę, a kto pójdzie pisać papiery? Zgłoszenie
Napisano 17 Październik 201312 l comment_28114 W nieklinicznym też może być nawał studentów, zależy od miejsca. Ale wiadomo, znacznie trudniej tak trafić niż na klinice. Zgłoszenie
Napisano 18 Październik 201312 l comment_28120 Praktyki? Staż? Specjalizacja? Im dalej od Klinik tym lepiej. Kliniki to lepszy sprzęt i ciekawsze przypadki? Nawet jeśli, to trzeba tylko sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcę to oglądać zza szyby czy w tym uczestniczyć? Ja osobiście wolałbym regularnie ciachać wyrostki i pęcherzyki żółciowe niż parzyć kawę gościom przeszczepiającym wątroby. Zazwyczaj chirurg wyszkolony na prowincji ma o wiele lepiej nabitą łapę niż kolega z szpitala akademickiego. I niekoniecznie musi mieć mniejsze spektrum zabiegowe- to zależy od szpitala i szefa. Moja znajoma po 3 roku na chirurgii ogólnej oprócz regularnych operacji na otwarto robi też regularnie zabiegi laparoskopowe. Do tego specjalizanci na klinikach są raczej rzadko dopuszczani z tego co mi wiadomo. To wszystko dotyczy nie tylko specjalizacji zabiegowych rzecz jasna. Internista na prowincji ma pełen przekrój przypadków i sporą samodzielność, po prostu musi to wszystko samemu ogarniać. Na klinikach nieraz widziałem jak do punkcji opłucnowej wołano torakochirurga... W szpitalach klinicznych jest jeszcze jeden problem, a mianowicie cała armia krewnych i znajomych krolika. Jeśli specjalizację robisz równolegle z synem szefa, to jak myślisz? kto dostanie ciekawszą pracę, a kto pójdzie pisać papiery? No taka chirurgia w powiatowym szpitalu w PL: wyrostek, hemoroidy, przepuklina, pęcherzyk żółciowy i dziękuję WIELKA CHIRURGIA a WIELKA INTERNA w powiecie? UMIERALNIA Pełen przekrój przypadków to chyba pełen przekrój dziadków chorych na wszystko, którzy zaraz umrą. Jak internę to robiłbym tylko w klinice na specjalistycznym oddziale z myślą o zrobieniu specjalizacji szczegółowej z internety. Bo w tym kraju czysta interna to nie ma sensu. Powiat to nie jest raj. Są różne powiaty i różne kliniki. Ale widzę, że Ty Messer masz specyficzne podejście, raj dla doktora to jest na zapadłej dziurze, gdzie można zrobić chirurgię ogólną i nauczyć się 4 operacji na krzyż albo siedzieć na internie i prowadzić 16 pacjentów jednocześnie, co się sprowadzi do tego, że ciągle będziesz wypisywał papiery No ale gdzieś w tej całej papierologii znajdzie się jeszcze miejsce na PUNKCJE OPŁUCNEJ. No a doktor złapie Samego Pana Boga za nogi jak znajdzie robotę w komunalnym/kościelnym szpitaliku w enerdówku i będzie wyzyskiwany jak wół za średnią niemiecką pensje Zgłoszenie
Napisano 20 Październik 201312 l comment_28132 -->No taka chirurgia w powiatowym szpitalu w PL: wyrostek, hemoroidy, przepuklina, pęcherzyk żółciowy i dziękuję WIELKA CHIRURGIA Wyrostek, pęcherzyk, amputacje, przepukliny, ileusy, żylaki, perforacje, urazy- może być tego całkiem sporo. Jak trafi się na dobre miejsce z normalnym szefem i zapotrzebowaniem na ręce do pracy, to można bardzo przyzwoicie nabić sobie takimi zabiegami łapę. Bo robisz je regularnie, a nie raz na ruski rok jak w szpitalach uniwersyteckich. Jest też sporo szpitali, które nie są ani akademickie/uniwersyteckie, ani wojewódzkie, są na zadupiach i mają całkiem szeroki profil zabiegowy- oprócz podstawy chirurgii ogólnej robi się tam np sporo zabiegów onkologicznych, albo naczyniowych. W niektórych można też zrobić te nadspecjalizacje, ale nawet jeśli nie- to tak czy inaczej stajesz do tego typu zabiegów i pod koniec masz z nimi pewne doświadczenie. Łatwiej dzięki temu otworzyć chirurgię naczyniową lub onkologiczną. ---> a WIELKA INTERNA w powiecie? UMIERALNIA Pełen przekrój przypadków to chyba pełen przekrój dziadków chorych na wszystko, którzy zaraz umrą. Jak internę to robiłbym tylko w klinice na specjalistycznym oddziale z myślą o zrobieniu specjalizacji szczegółowej z internety. Bo w tym kraju czysta interna to nie ma sensu. Misiek- interna dotyczy w głównej mierze ludzi starszych, to czego się spodziewasz? Można zacząć na internie w mniejszej miejscowości, a później po specjalizacji łapać się do większego ośrodka, ale już na nieco innych warunkach. Kardiologia to obecnie specjalizacja podstawowa, ale w rzeczywistości do wielu ośrodków nie przyjmują ludzi po studiach i z lepem, tylko już ze specką z interny. --->Powiat to nie jest raj. Są różne powiaty i różne kliniki. Ale widzę, że Ty Messer masz specyficzne podejście, raj dla doktora to jest na zapadłej dziurze, gdzie można zrobić chirurgię ogólną i nauczyć się 4 operacji na krzyż albo siedzieć na internie i prowadzić 16 pacjentów jednocześnie, co się sprowadzi do tego, że ciągle będziesz wypisywał papiery No ale gdzieś w tej całej papierologii znajdzie się jeszcze miejsce na PUNKCJE OPŁUCNEJ. Piszę z własnych doświadczeń i obserwacji. Najwięcej praktycznych umiejętności nabyłem z dala od szpitali uniwersyteckich, w tym w szpitalach powiatowych. Klimat pracy był w tych miejscach też o niebo lepszy.Nigdzie nie ma raju dla lekarza. Ale nie taki jest temat wątku. Mówimy tutaj o miejscach gdzie lepiej można się nauczyć. Gdybym miał do wyboru szpital powiatowy gdzie po 6 latach będę wyrobionym specjalistą z nabitą łapą, albo szpital uniwersytecki, gdzie będę siedzieć na oddziale i w papierach i patrzeć jak zabiegi dostaje syn profesora, to wybór jest dla mnie oczywisty. Tym bardziej, że po zrobieniu specjalizacji na zadupiu, można kształcić się dalej i robić nadspeckę. Czemu nie. --->No a doktor złapie Samego Pana Boga za nogi jak znajdzie robotę w komunalnym/kościelnym szpitaliku w enerdówku i będzie wyzyskiwany jak wół za średnią niemiecką pensje Ja akurat pracuję w bardzo dużym ośrodku, ale taka specjalizacja- zrobić ją można raczej tylko w dużych miastach. Ma swoje plusy i minusy, jak wszystko. Nie chce mi się znów na ten temat dyskutować, zwłaszcza z miśkiem, który jeszcze jednego dnia nie przepracował w zawodzie, a już ma poważne problemy z wypaleniem zawodowym.... i z trollowaniem Zgłoszenie
Napisano 21 Październik 201312 l comment_28143 Ja dorzucę od siebie 3 grosze. Mając bogate, 3 tygodniowe doświadczenie w zawodzie w szpitalu powiatowym widziałem: szycie aorty przebitej nożem (koleżanka-stażystka asystowała a ja potem napisałem temu pacjentowi kartę wypisową jak jechał do Kliniki), trepanację czaszki - odbarczenie krwiaka nadtwardówkowego, resekcję esicy i jeszcze kilkanaście innych "zwykłych" zabiegów. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.