Napisano 16 Listopad 201114 l comment_4841 chemia i historia filozofii - nie wiem co wnoszą w moje życie, ale mam jeszcze dużo czasu, może kiedyś się dowiem. Zgłoszenie
Napisano 17 Listopad 201114 l comment_4846 Ja się dwa dni temu na diagnostyce dowiedziałem np. takiej nowości że markery nowotworowe pojawiają się w ... chorobach nowotworowych !!! (sarkazm) Prezentacja ppt 23 slajdy - z czego tylko ostatnie 3 slajdy zawierały ściągnięte z jakiejś książki tabelki gdzie były zebrane kilka markerów i napisanych w jakich nowotworach występują ... pozostałe o tym że generalnie są. Seminarium trwa chyba 1,5h ( nie wiem bo zwykle na nim czytam farmę lub patomorfologię ) i nożna je przerobić w 10 - 15 minut ... Inne przedmioty: biochemia bo to sama teoria i ćwiczenia z których mało co wynika ... może fajnie to wiedzieć ale mało istotne 80% wiedzy biochemicznej nieprzydatne klinicznie ... szczególnie nie wiem po co wkuwać wzory i każdą reakcję szlaku biochemicznego i jaki tam jest enzym i czy działa w obie strony czy w jedną i jakie ma koenzymy a jakie kofaktory ... na ch... to nam ? Rozumiem to co jest klinicznie przydatne - jeśli się od razu omówi patologię jakiegoś stanu rzeczy żeby można było to jakoś przypiąć w mózgu do czegoś ... Następnie wnikanie w fizjologię na zasadzie nauki norm dla danych hormonów i enzymów oraz nauka miliona działań każdej cytokiny i tylko miliarda możliwych interakcji między nimi ... ( na patofizjologii potrafili przedstawić to w sposób zrozumiały i przydatny ). chemia medyczna - fajne ale nieprzydatne biofizyka - jak coś trzeba z tego wiedzieć ( np u nas był dobrze rezonans magnetyczny ) to tylko kilka osób ze mną zainteresowanych na tyle fizyka coś z tego zrozumiało i wyniosło a teraz na diagnostyce obrazowej i tak mamy to jeszcze raz ( dobrze bo mało kto to rozumie ) i teraz tłumaczone jakoś tak bardziej logicznie i przydatnie ... biologia medyczna która polegała na nauce puli pytań do exama na I semestrze studiów ... pierwszy exam ... socjologia i historia medycyny - jak kogos to interesuje to sam takie rzeczy czyta - inni i tak z tego nie wyniosą czegokolwiek ( jedynie fajne były pierwsze zajęcia bo zwiedzaliśmy muzeum historii medycyny ... technologia informacji i biostatystyka - jak ktoś potrzebuje to i tak tego nie pamięta i sięga do źródeł lub zapyta znajomego z danej dziedziny ... pierwsza pomoc - bo miała bardzo teoretyczny wymiar i nie wiele wniosła ... powinna być zdecydowanie bardziej praktyczna ... łacina która polegała na słuchaniu prowadzącego który twierdzi ze go wszyscy prześladują ( obecnie głównie dziekanat ) - czasem baardzo śmiesznie i ciekawie się tego słuchało ( szczególnie dla zainteresowanych psychiatrią ) ale nieprzydatne bo łaciny tam było najmniej i uczyliśmy się tylko nazw z anatomii które i tak każdy znał ... to chyba tyle ... Zgłoszenie
Napisano 17 Listopad 201114 l comment_4848 chemia medyczna - out, 0 przydatność, choć zajęcia u nas były dobrze zorganizowane i nawet ciekawe biochemia - skrócić program, nie wymagać wzorów, nastawić się na diagnostykę i klinikę biofizyka - z racji że zajęcia były miłe i przyjemne, bo można sobie bylo porobić rozne rzeczy typu USG, Doppler tt. szyjnych itp. to zmniejszyć wymiar godzin i nastawić się na bardziej praktyczny aspekt (u ans w sumie tak było na szczęście), biologia med. - zostawić parazytologię, bo jest konieczna, ale nie na 1 roku jak na większości uczelni, a później (u nas 3 rok). usunąć z niej genetykę, bo to się robi na genetyce raz jeszcze de facto. historia med, socjologia, epidemiologia, statystyka, higiena -wcale lub fakultatywnie informatyka - w takim wydaniu mogłoby jej wcale nie być Co do diagnostyki lab z kolei się nie mogę zgodzić, bo jest to przedmiot wg mnie b. ważny i obok farmakologii, fizjologii i patologii najważniejszy z przedklinicznych. U nas zajęcia też były dość nudne, ale poanalizować badania czy robić rzeczy rozmaz krwi itp. można było nauczyć. Zajęcia bardziej praktyczne i zdecydowanie na 3 roku ( u nas są na 4-tym, co jest ciut za późno uważam). O zmianie w programach nauczania reszty przedmiotów można by tu pisać elaboraty. Zgłoszenie
Napisano 17 Listopad 201114 l comment_4849 Jasne, że są takie przedmioty. A jeśli nie całe przedmioty, to przynajmniej część materiału można by smiało wywalić do kosza. Są też takie, które może i miałyby sens, ale nie mają ze względu na sposób prowadzenia zajęć. W zajęciach typu parazytologia, biochemia, biofizyka najwiekszy problem jest w tym, że prowadzą to ludzie, którzy nie są lekarzami i nie mają bladego pojęcia co jest ważne a co nie. Od początku: Chemia medyczna- jedyna korzyść jaką wyniosłem z tych zajęć to to, że w czasie wkuwania struktury chemicznej kw.sjalowego, heparyny etc- co nieco poczytałem o tych związkach i zapamiętałem kilka isotnych faktów. Oczywiście na egzaminie nie miało to znaczenia- najważniejsza była struktura chemiczna, którą przeciętny student zapominał jakoś przy 3 kieliszku za zdany egzamin. Biochemia- podstawy trzeba znać. bezwzględnie. Szkoda tylko, że w całej biochemii zaciera się to to jest istotne. Na pierwszy plan wysuwają się rzeczy najbardziej upierdliwe i zupełnie nieważne w praktyce, Ryliśmy na pamięć przemiany azotowe, cykl krebsa, etapy syntezy cholersterolu ze wszystkimi strukturami chemicznymi. Zacierało się przy tym zupełnie to co istotne. Na dodatek- ćwiczenia laboratoryjne z biochemii to porażka totalna. Ani nic nie wnosiły sensownego do naszej wiedzy, ani nie udawało się uzyskać tego czego wymagali prowadzący, bo z powodu przedpotopowego sprzętu wyniki nigdy nie były rzetelne. Genetyka- część kliniczna owszem- ok. Zwłaszcza jak prowadził zajęcia dr Śmigiel. Ale już część "laboratoryjna"- totalna porażka. ja rozumiem, że lekarz powinien wiedziec jakie są opcje diagnostyczne, wstyd nie wiedziec co to PCR etc. Ale 1) napisałem w cudzysłowiu, bo laboratorium na oczy nie widzielismy 2) ja oblałem kolokwium, bo choc opisałem sposób barwienia chromosomów, to nie napisałem w jakiej kolejności macza się próbkę w roztworach o jakim stężeniu i na ile sekund.... tutaj pozostawię bez komentarza, ale jak komentowałem to wtedy to niełatwo się domyślić. Egzamin też faworyzował bezmyślne wkuwanie. W jakim prążku najczęściej dochodzi do złamania chromosomu i jaki odsetek eskimosów cierpi na... Wszyscy ślicznie recytowali, że na chorobę X cierpi 89% Żydów Aszkenazyjskich, ale kiedy zapytałem co to właściwie za grupa etniczna i dlaczego mają tak przechlapane to najbardziej inteligentna odpowiedź jaką usłyszałem to "yyyyyyyyy". Przy takim nastawieniu i faworyzowaniu bezmyślnego rycia statystyk epidemiologicznych ludzie rzeczywiście dostawali piątki. Ale na pierwszej pediatrii po feriach zimowych nie potrafili rozpoznać u dziecka zespolu Downa. true story. Parazytologia- panie widać bardzo sie starały i ze swojej strony zajecia poprowadzily rzetelnie. Ale znów- nie było zajęć prowadzonych przez lekarzy, więc nacisk położono na biologię, cykle rozwojowe - rzecz najbardziej upierdliwa i najmniej użyteczna. Leczenie i klinikę olano totalnie. Immunologia- kilka tygodni z rzędu w ciasnej sali, w podziemiach zakładu. Wieczorami na dodatek. Nuda.... Wyliczać i marudzić mogę tak bez końca. Prawda taka, że system i program studiów mamy przedpotopowy. W pierwszej połowie studiów kujemy multum rzeczy które zapominamy zaraz po zaliczeniu przedmiotu i nie wracamy do tego bo zupełnie nie jest to potrzebne. Niestety takie śmieci w materiale utrudniają skupienie się na tym co ważne. Pełno ludzi pod koniec studiów nie pamięta PODSTAW anatomii i fizjologii. Co do drugiej połowy studfiów- nadal ryjemy za dużo śmieciowej wiedzy. Asystenci tylko cisną nas mniej. Niestety w wielu przypadkach mamy drugi biegun- totalne olewanie. Studia lekarskie mogłyby z powodzeniem trwać 5 lat. Zgłoszenie
Napisano 17 Listopad 201114 l comment_4850 Aaaa co do diagnostyki laboratoryjnej- idea super. Kazdy lekarz powinien znac narzędzia diagnostyczne. Wiedziec o czym świadczy wysoki ASPAT, o czym świadczy Hb gliowana rzędu 9-11 etc. Znać możlwiości i ograniczenia diagnostyczne. Tyle tylko, że 1) przedmiot na 3 roku to pomyłka- kiedy dopiero zaczyna się internę 2) prowadzony przez biochemików, co jest gwarancją tego że największy nacisk będzie kładziony na to co NAJMNIEJ istotne i NAJMNIEJ przydatne. Zgłoszenie
Napisano 21 Listopad 201114 l comment_4889 2) prowadzony przez biochemików, co jest gwarancją tego że największy nacisk będzie kładziony na to co NAJMNIEJ istotne i NAJMNIEJ przydatne. Tu gdzie pracuję największą uwagę do rzeczy totalnie niepotrzebnych przywiązują diagności będący lekarzami Królują o to ile czego dodać i jak długo grzać probówkę. Potem co prawda student nie ma pojęcia co dane badanie do rozpoznania choroby wnosi, ale przepis na wykonanie badania ma wykute na blachę. Pamiętam jak kiedyś na wejściówce (ćwiczenie z diagnostyki hematologicznej) pojawiło się pytanie o barwienie MGG. Pytanie trzeba było unieważnić - mieliśmy problem z ustaleniem, która wersja odpowiedzi jest prawidłowa. Po prostu każdy asystent prowadzącv ćwiczenia podał inny przepis (taki jakiego sam używa) różniący sie przede wszystkim czasem trzymania barwnika na preparacie. Zgłoszenie
Napisano 22 Listopad 201114 l comment_4965 Mikrobiologia. Nie zgodzę się, jest tam sporo info na temat tego jak szybko przekazać materiał do labu, jak go zabezpieczyć, objawy, chorobotwórczość, czynniki ryzyka, no i przede wszystkim sporo o leczeniu, czyli jakiś już wstęp do antybiotykoterapii (na farmakologii będzie zrobiona od drugiej strony, może być trudniej zapamiętać IMO) A zakażenia mikrobiologiczne to nie jakieś cuda na kiju, tylko dość pospolita sprawa, szczególnie dróg moczowych. Zgłoszenie
Napisano 23 Listopad 201114 l comment_5004 Może nie do końca rozumiem, ale wydaje mi się, że temat dyskusji brzmi "zbędne przedmioty na studiach medycznych" a nie "gdzie mi się nudziło i co było kijowo prowadzone". Chcecie już od pierwszego roku trzepać klinikę nie mając pojęcia o podstawach. Po to jest panel przedmiotów podstawowych, żeby zrobić w naszych chłonnych, jeszcze nie do końca wypranych umysłach podwaliny pod nauki kliniczne. Medycyna to nie nauka algorytmów w stylu: jak go boli głowa to mu dam tabletkę A że 80% przedmitów na tych studiach nie jest prowadzona tak, jakbyśmy tego oczekiwali... To zostawię bez komentarza Co do własnej opinii w kwestii przydatności/zbędności przedmiotów: po dzisiejszych, 4 z kolei zajęciach ze zdrowia publicznego, nadal nie jestem w stanie powiedzieć o czym jest ten przedmiot i co mam z niego wynieść do mojej przyszłej pracy. Może u was na uczelniach prowadzą to rozsądnie - u mnie niestety jest to ewidentne produkowanie etatów dla wykładowców I uważam, że jest to chyba najbardziej zbędny przedmiot, bijący na głowę wszystkie filozofie, historie medycyny (którą nota bene uwielbiałam), socjologie, higieny itd. itp. Zgłoszenie
Napisano 24 Listopad 201114 l comment_5005 Może nie do końca rozumiem, ale wydaje mi się, że temat dyskusji brzmi "zbędne przedmioty na studiach medycznych" a nie "gdzie mi się nudziło i co było kijowo prowadzone". zdrowia publicznego, nadal nie jestem w stanie powiedzieć o czym jest ten przedmiot i co mam z niego wynieść do mojej przyszłej pracy. Może u was na uczelniach prowadzą to rozsądnie Ktoś tu troszkę sam sobie zaprzeczył Medycyna społeczne jest też IMO dość waznym przedmiotem, np. uczy [w założeniu] jakich argumentów użyć w rozmowie z rodzicem, który nie chce szczepić swojego dziecka. Zgłoszenie
Napisano 24 Listopad 201114 l comment_5006 Właśnie o to chodzi, że nie do końca Ok, przyznaję, zp jest "kijowo prowadzone". Z drugiej strony inne przedmioty też, ale jestem w stanie powiedzieć po co teoretycznie one są. ZP wydaje się powtórzeniem tego, co mówiono nam już trylion razy na poprzednich latach, do tego w nieudolnej formie. Czyli - ani to nowe, ani ciekawe. Więc skoro tak, to w jakim celu? Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.