Zawartość dodana przez godzia
- ŁACINA - Może się przydać na 1 Roku
-
Ministerstwo Zdrowia- reformy ..
nie mówię, że to co w radiu to święte, gdzie ja tak napisałam? Możliwe, że będzie tak jak podajesz, a możliwe, że nie. Może ten za 50zł będzie gorszy i teraz będzie dylemat - oszczędzać i kupować ten drogi, czy wziąć ten tańszy, słabiej działający/z większą ilością skutków ubocznych? Z tymi paskami do glukometrów to też ciekawy ambaras. Wiem, że w niektórych aptekach niektóre paski dało się kupić za 1gr za opakowanie 50szt (wiem, bo sama nieraz kupowałam). Cena teraz, sam piszesz, 11-16zł. Różnica spora, a paski przecież zużywają się bardzo szybko. Wszystko to wyjdzie "w praniu". Moim zdaniem ta ustawa jest taka sobie, wymagająca poprawek.
-
Ministerstwo Zdrowia- reformy ..
wiesz, może teraz ja przesadzam, ale to jest cichy sposób na pozbycie się nadmiaru emerytów z tego kraju. Już teraz wydając 400zł na leki miesięcznie (nie oszukujmy się, są tacy co nawet więcej wydają), co jest połową ich emerytury/renty, ludzie rezygnują z części leków, bo nie mieliby za co jedzenia kupić, a jak to ma jeszcze podrożeć, to... Nie widzę też tutaj "prorodzinności" ze strony rządu - kiedy dziecko jest chore, który rodzic będzie oszczędzał na nim? Rodziny będą zaciskać pasa, żeby starczyło na leczenie syna czy córki, oszczędzać na jakości i ilości kupowanego jedzenia, ubrań, sprzętów etc. W ogóle to mam nadzieję, że się przesłyszałam, bo w radiu podali coś takiego, że lek zapobiegający odrzuceniu przeszczepu, dotąd nie przekraczający 50zł, teraz ma kosztować...230zł. To chyba jakiś żart, w dodatku mało śmieszny. Co mają nagle zrobić ludzie po przeszczepie np szpiku? Oszczędzać na leki i umrzeć z głodu czy olać leki i umrzeć z powodu odrzucenia tego przeszczepu?
- Medyczne maksymy
-
Moda na niemówienie ś i ć?
nigdy się z czymś takim nie spotkałam, gdybyś nie zwrócił na to uwagi nawet bym nie wiedziała, że tak jest...moim zdaniem to jest trochę dziwne, jak to brzmi "porozmawiac"? Tak sobie myślę, że skoro mamy piękny trudny język z wszelakimi ś, ć, ą, ę, sz, cz, z którymi obcokrajowcy mają problem, to należy to wykorzystywać i mówić poprawną polszczyzną (mam nadzieję, że nie zabrzmiało rasistowsko, bo nie miało tak zabrzmieć)
-
filmiki, skecze, kabarety - all 4fun :)
"czy człowiek ma oskrzela? - yyy, no miał kiedyś, ale zrezygnował i już nie ma" - leżę xD drugi kawałek też jest mocny: "żuchwa? No ja kiedyś myślałem parę razy, gdzie jest, najpierw że jest nisko, potem wyżej, a w końcu się dowiedziałem, że to jest część twarzy, no o tu, tu znajduje się nasza żuchwa". Swoją drogą to jestem w szoku, że aż tylu ludzi odpowiedziało, że człowiek nie ma oskrzeli...rozumiem, że im się mogą mylić ze skrzelami (tak myślę, że dlatego odpowiadali w ten sposó, no ale jest aż tak źle?
-
Jak sobie ludzie wyobrażają medycynę
wczoraj w rozmowie z ciocią bratowej znów padło pytanie "A jaką specjalizację wybierasz? Na 3 roku to już się chyba trzeba decydować.." <....> Przypomniał mi się - mit nie mit, nie wiem, trochę uogólnienie, ale chodzi wśród społeczności taki pogląd - najwięcej piją studenci medycyny i AWFu
-
Przygotowania do matury.
Madzia, wiadomo, że wszystko w życiu ma plusy i minusy:) kwestia mieszkania zależy też od charakteru, no ja np nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami przez kolejne 6 lat, chyba bym sfiksowała. Niektórym z pewnością bardziej by taka forma odpowiadała, tak jak niektórzy nie są w stanie mieszkać w akademiku.
-
Przygotowania do matury.
blacknred, studiowanie mieszkając z rodzicami jest ciężkie;) nie poznasz prawdziwych uroków studiów;)
-
LEP -> LEK od stycznia 2013
z tego, co mówił facet na konferencji dotyczącej tych zmian, wywnioskowałam, że punkty z LEKu, tak jak dotąd się liczyły punkty z LEPu. W ogóle poza nazwą chyba niewiele w sumie ma się zmienić (chociażby forma ma być ta sama) - za 4te i każde następne podejście trzeba zapłacić, a testy z poprzednich lat mają nie być tak ogólnie dostępne.
-
Ile powienien zarabiać lekarz?
no powariowaliście? Będziecie się teraz licytować? hypersonic troszkę przesadził ze swoim opisem (przynajmniej w mojej opinii), nie szalejmy z tymi jachtami, nowymi lexusami dla całej rodziny co 2 lata etc. Ale sorry - uczyć się ciężko przez całe życie (nie oszukujmy się, lekarz, który się stale nie dokształca przez udział w konferencjach, czytanie broszur, czasopism itd szybko zostaje w tyle), mieć naprawdę odpowiedzialną pracę (w końcu od niego zależy, czy człowiek przeżyje czy nie - nie mówię tutaj, że to jedyny zawód, w którym odpowiadasz za czyjeś życie), mieć do czynienia z dwulicowymi pacjentami, którzy w gabinecie są tak słodcy, że się cukier z rękawa wylewa, a jak wyjdzie z gabinetu to rzuca epitetami, przy których "konował" jest delikatny, takimi, którzy nieraz sprawy sądowe zakładają dosyć bezpodstawnie (niektóre są słuszne, wynikające np z zaniedbania przez lekarza - ok), pacjentami "trudnymi" - i zarabiać tyle, że ledwo go stać, żeby rodzinę wyżywić i najlepiej jeszcze jakiś kredyt spłacać? Ja tam nie mam zamiaru się żywić powołaniem, a do pracy etyką jeździć. Może jestem nieczuła i potworna, nie wykluczam. Ale zasuwać tyle, żeby zarabiać nieco powyżej średniej krajowej, to ja dziękuję. I nie przesadzajmy w drugą stronę - to, że mamy być lekarzami, nie znaczy, że mamy się od razu stać multimilionerami.
-
Nerwy?
ja tam się po prostu uczę tyle, ile jestem w stanie - w sensie jak zaczynam zasypiać nad książką/skryptem i co drugie słowo i tak już do mnie nie dociera, to ją po prostu zamykam, szpanowanie, o której to ja nie poszedłem spać, bo się uczyłem milion godzin jest dla mnie żałosne i bez sensu - potem idę na zalkę, egzamin czy co to tam ma być, jak w miarę umiem to stresu za bardzo nie ma, może taki lekki, motywujący, jak nie za bardzo umiem to trochę większy. Ale nigdy się nie doprowadzam do stanu "matkoboskoprzenajświętszo, nic nie umiem, nie zdam, wywalą mnie" - jak nie zdam to pójdę na drugi termin, w końcu nie są do dekoracji, tylko po to, żeby ktoś z nich korzystał, więc mogę to być np ja. Pamiętam, jak mi wszystko pięknie szło na 1szym roku, w sesji też się tak nastawiłam "jakoś to będzie", no i niezdana anatomia mnie prawie w depresję wbiła. Na 2im roku po prostu podeszłam z nastawieniem "i tak mam wrzesień", dzięki czemu poprawka z histo właściwie w ogóle mnie psychicznie nie ruszyła. Kwestia odpowiedniego podejścia.
-
Mycie zębów
mnie statystyka wcale nie dziwi, wystarczy, że spojrzę na moją rodzinę, w której stanowczą większość trzeba gonić do mycia zębów chociaż raz dziennie (a poza jedną sztuką same stare konie, dorosłe = teoretycznie mądre osobniki). Tłumaczenia, co się potem dzieje z zębami raczej nie pomagają, a jeśli już to działają bardzo krótkotrwale. Przyznaję, że nici używam rzadko, a płynu w ogóle. Muszę sobie nowy nawyk wyrobić
-
Tegoroczni kandydaci.
szansa jest zawsze:) z racji tego, że chyba zostali jako ostatnia uczelnia, która wymaga fizyki R (Wawa i Wro chcą P, a Ldz i Olsztyn zamiennie z matmą, o Krk nie wspomnę) mają mniejsze zainteresowanie (o czym świadczą chociażby progi w tym roku, duuuużo niższe niż na innych uczelniach i niższe niż w ubiegłym roku w Szczecinie) => mniej kasy napływa z rekrutacji itd. Ale to tylko szansa i wolne dywagacje, to nie jest na pewno:) Z drugiej strony dla ludzi "ratujących" się fizyką to w zasadzie ostatnia szansa, żeby się dostać, jeśli nie mają zbyt wysokich wyników..trudno stwierdzić na 100%.
-
Kobiety w chirurgii :)
różnica jest w mentalności, niekoniecznie w umiejętnościach i wiedzy:) chociaż jakby nie patrzeć większość facetów jest silniejsza od większości kobiet (zwyczajnie wynika to z budowy ciała), czasami ma to znaczenie, ale nie jest regułą niektórzy mniejszą siłę nadrabiają techniką i też dają radę.
-
Zbędne przedmioty na studiach medycznych?
chemia i historia filozofii - nie wiem co wnoszą w moje życie, ale mam jeszcze dużo czasu, może kiedyś się dowiem.
-
5.44 zł !
ja jeżdżę na benzynie, ale i tak za każdym razem jak jadę na stację, to mi się słabo robi...na początku studiów tankowałam 98' poniżej 5zł, od jakiegoś roku czy 1,5 95' i nie zdarzyło się chyba, żeby zeszło poniżej 5.00...
-
Czego teraz słucham?
Hide - nie ogarniam tego. Devitto - czyżby Pan Kleks ostatnio zawrócił Ci w głowie? a ja tak sobie słucham zespołu, który daje najlepsze koncerty, na jakich byłam:)
-
Studia na lekarskim - Wasza utopia
wiem, że niektóre uczelnie już to mają, przydałoby się chyba, żeby i u nas to wprowadzili - elektroniczny indeks. Latanie za prowadzącymi, bo potrzeba nam wpisu, a on przyjmuje aż raz w tygodniu przez godzinę, a do tego akurat pojechał na 3 tygodniowy urlop (taką sytuację miałam próbując zdobyć wpis z wfu) - czysta poezja...indeks to fajna pamiątka na kiedyś, ale nie wiem, czy jest tego warta.
-
Przygotowania do matury.
Chemię robiłam głównie z Witowskiego, miałam ok 2-3 tygodni intensywnych korków (czyli dzień w dzień 2h i tłumaczenie tego czego nie rozumiem), a potem rozwiązywanie zadań. Plus arkusze przed maturą. Biologię po prostu czytałam - w trybie OpOp - Operon do oporu, trochę arkuszy tuż przed. Fizykę napisałam tylko dzięki temu, że matura była banalna, bo jestem raczej fizykooporna. Na korkach w sumie nauczyłam się, jak rozwiązywać zadania, jeśli na takie/podobne natrafię, rozumienia fizyki się nie nauczyłam i chyba już się nie nauczę. Na szczęście obecnie nie jest mi do niczego potrzebna. Oprócz nauki trzeba mieć jeszcze niezłą dawkę szczęścia;) Co do egzaminów wstępnych to nie wiem czy były dobre, bo nie zdawałam ich. Ale moja mama dostała się na medycynę, a znajomości nie miała żadnych, więc chyba też się dało.
-
Studia na lekarskim - Wasza utopia
Przyznaję, że ja jeszcze nigdy nie spotkałem się z niemiłym potraktowaniem w dziekanacie. Czasami czegoś się nie udawało załatwić z powodu rooooozległej kolejki do dziekana, ale na panie od dziekanatu nigdy nie narzekałem... No to ja mam chyba pecha przychodzić do dziekanatu w dni, kiedy panie mają zły humor...
-
Studia na lekarskim - Wasza utopia
dokładnie, tak jak pisze ebedziebie, z anatomii szczegółów już dawno się nie pamięta (ja na 3 roku jestem dopiero, to na 6 to już w ogóle nie wiem, co mi zostanie). Moim zdaniem fajne u nas na anatomii były rentgeny, ale nie w takiej formie! Jeden wykład na każde koło (czyli w ciągu roku aż 5, no łał), na koniec te zdjęcia wchodzą w skład egzaminu (i to nie mało bo 15pkt/60 jest z radiologii) - zdjęcia niby były dostępne, ale co z tego, skoro nie potrafiliśmy ogarnąć co jest gdzie? To było takie strzelanie na oślep. Gdybyśmy chociaż mieli te zdjęcia opisane, to by było zupełnie inaczej. Przedmioty do wywalenia? Biologia (nie pamiętam z niej za wielu szczegółów, poza elementami śmiesznymi typu "koleżance w badaniu wyszło, że ma dwie pałeczki Dobosza"), chemia medyczna (z tego nie przydaje mi się nic, nie wiem w ogóle po co były te zajęcia - z biochemii niektóre, powtarzam niektóre, elementy owszem), biofizyka raczej też mi do życia zbędna. I zapychacze typu socjologia, filozofia etc. Wiem, że liczni absolwenci tych kierunków muszą gdzieś pracować, ale nie widzę powodu, czemu to ja z tego tytułu mam się z tym męczyć. Niektóre przedmioty okroić - np moja beloved histologia, biochemia, a na niektóre wręcz zwiększyć nacisk - jak pisałam gdzieś indziej na pierwszą pomoc! Mamy być lekarzami, a zajęć z resuscytacji mamy 2?! No żart, i to mało śmieszny. Więcej zajęć praktycznych - zdecydowanie tak. I mniejsze grupy na klinikach (wiem, że na niektórych uczelniach tak jest, zazdroszczę zatem) - max 2-3 osoby na asystenta. Wiem, że na to potrzeba kasy - modernizacja sprzętu. W szpitalu Barlickiego na oddziale powinno być 6 monitorów do ciągłego kontrolowania stanu pacjentów "ciężkich" - jest 1 i to pożyczony z innego oddziału. To tylko przykład, bo wszędzie mamy takie braki. Z drugiej strony w zeszłym roku widziałam piękne wyrzucanie kasy w błoto - na laborkach z biochemii polecono nam używać parafilmów - podobno pieruńsko drogie, sprowadzane z zagranicy, a studenci zużytkowanie mieli nieziemskie (co się dziwić, jak na jednych zajęciach każdy miał np. 8 probówek i każdą trzeba było wymieszać). My trochę to obchodziliśmy, zatykając probówki palcem w rękawiczkach (zdaję sobie sprawę, że nie do każdego roztworu można podchodzić w ten sposób, ale do znaczącej większości owszem). Takie paradoksy trochę. I może pierdoła, ale - stosunek do studentów. Chciałabym dożyć takiej chwili, że przyjdę do dziekanatu o coś zapytać, a pani mi na pytanie odpowie, a nie usłyszę "ja się takimi sprawami nie zajmuję, to koleżanka, ale wyszła na chwilę (=kawę)" (ale obowiązkami to się w ciągu roku nieraz zamieniają, więc chyba zakres mają podobny..)
- Ulubiony/najgorszy przedmiot na studiach
-
Charakterystyki Waszych ulubionych/najmniej lubianych nauczycieli akademickich
co on, zestarzał się przez rok? Albo usłyszał może nasz przebój i się zastanowił nad tym, co robi...
- Według MZ aż 80% przyszłych lekarzy powinno zostać lekarzami rodzinnymi - co o tym sądzicie?