Zawartość dodana przez rys
-
Motoryzacja
Polski Bus, owszem, tanio. Fifirifi, toaleta, takie tam udogodnienia. Jechałem raz do Warszawy i nie wspominam zbyt przyjemnie. Ani to wstać i kości rozprostować, ani to papierosa w toalecie zapalić ; ) PKP to jest to! ; ) A telewizora to od pięciu lat nie posiadam i sobie chwalę. Za to półki od książek się uginają, a pdf'y pół dysku zapychają. Co do samochodu - powtórzę: wygoda niesamowita, ale i luksus zarazem, przynajmniej pod względem finansowym.
-
Motoryzacja
Wracałem swego czasu z Wrocławia do Jarosławia, jeszcze za czasów ś.p. bezpośrednich połączeń. Akurat trafiłem w kosmiczny skład. 12 godzin leżąc w nieznanej mi pochodzenia kałuży pod wucetem z powodu tłoku, budząc się od czasu do czasu z glanem na twarzy. Jakoś sokista nie był w stanie zrozumieć że jego but na mojej twarzy mi przeszkadza w zaśnięciu. Od niedawna jeżdżę głównie trasą Wrocław - Lublin. Wygodniej, a i w Lbnie spędziłem trochę życia i paru znajomych tam mam, więc jest do czego wracać. Najbardziej marzy mi się samochód. Wygodne, w szczególności że pociągnęli niezły sznurek A4 w kierunku Rzeszowa, a i zapowiada się na otwarcie kolejnych odcinków. Pomijając zrobienie (i zapłacenie!) prawa jazdy, problem nie polega w kupnie samochodu. Najwięcej kosztuje jego utrzymanie. A to pochłaniałoby większość wydatków studenciaka. Przynajmniej w przypadkach gdy miałby wracać przez pół kraju; nawet te cztery razy do roku (święta, ferie).
- Częściowo odpłatna opieka zdrowotna
-
Motoryzacja
Cztery lata temu próbowałem zrobić prawko, nie powiodło się, więc sprawę olałem. Preferuję przemieszczanie się na piechotę, ewentualnie komunikacją miejską. Poza tym że nie mam papierów, na furę, ani tym bardziej na jej utrzymanie mnie nie stać. Dlatego na dłuższe trasy preferuję PKP. Chociaż dostać się z Wrocławia na Zamojszczyznę to wyczyn porównywalny niemalże z dodzwonieniem się na infolinię TP SA. Kiedyś siadłem na jawę z chęcią nauki jazdy, ale młody byłem i prawie do rowu wpadłem, to mi przeszło.
- Chirurgia ogólna
-
Najlepszy czas na dzieci?
Berbelek - krótko, treściwie i brutalnie, ale prawdziwie. Zgadzam się. Niestety zawód lekarza nie sprzyja prokreacji. Za dużo czasu spędza się w pracy, pieniądze zarabia się takie, które utrudniają wiązanie koniec z końcem przy dziecku. Mi zapadł w pamięć kolega, syn chirurga i lekarki (specjalizacji nie pamiętam). Jego ojciec opowiadał mi że był okres kilkumiesięczny, że praktycznie dzieciak z rodzicami nie mieszkał, bo ojciec i matka non stop na dyżurach. Sami się też nie widzieli, bo gdy jedno było po dyżurze, drugie go zaczynało ; ) Nie wiem jak to wygląda teraz, opowieść sprzed jakiś piętnastu lat. No ale mam wrażenie, że mimo że kiedyś było jednak ciężej, ludzie mnożyli się bardziej. Sam na dzieciaka nie zdecyduję się, dopóki nie osiągnę stabilnego statusu materialnego. Kiedy to nastąpi? Tu berbelek ma rację, najpewniej po czterdziestce. Edita: Po za tym do zrobienia dziecka potrzebna jest płeć przeciwna, a to może być największy problem ; D
-
Ile zarabia się na stażu podyplomowym?
Chodzi bardziej o to, że wmawiasz ludziom, którzy nie narzekają, jak bardzo mają wygwizdane. I robisz to w bardzo inwazyjny i nieprzyjemny sposób. To że lekarze zarabiają za mało, to jedna kwestia. Druga to to, czy potrafią wyżyć za pieniądze które mają. Kwestia gospodarzenia gotówką. Nie możesz wmawiać komuś że klepie biedę tylko dlatego że zarabia kwotę X. Jeżeli potrafi za nią zjeść, wypocząć, odrobinę zaoszczędzić to w czym problem? Dadzą więcej - fajnie, wtedy będę wydawał (oszczędzał) więcej. Dają ile dają - trzeba sobie radzić.
-
Interna - tylko Szczeklika?
Też polecam empendium. Fajna, praktyczna i podręczna aplikacja. Wyszukiwarka leków z cenami, kilka rozdziałów z kompendium Szczeklika, ICD też jest fajne, ale na razie nie korzystam. Jeszcze nie rozgryzłem ewusia, może jako student nie mogę korzystać. Ale i tak on na razie niepotrzebny ; ) Fajny, bo praktyczny. Tablet do kieszeni i korzystam gdy muszę coś na szybko sprawdzić.
- Pacjentka z krwiopluciem i ZP?
-
Poziom pierwszej pomocy na medycynie?
Pewna pani anastezjolog, za którą biegałem przez jakiś czas na praktykach pielęgniarskich wspominała, że ona intubacji uczyła się na zwłokach. Sam bym tego chętnie spróbował : ) W sumie ebedziebe słusznie zauważył, że jest to pierwsza pomoc, czyli to co Kowalski może na ulicy zrobić. Jeżeli tak popatrzeć na te zajęcia to spełniły swoją funkcję, chociaż mogliby się skupić bardziej na aspektach praktycznych, np. wspomniane wyżej masowanie fantoma, opatrywanie większych ran, usztywnianie złamań itp, itd.
-
Poziom pierwszej pomocy na medycynie?
U nas we Wrocławiu też był przedmiot o dumnej nazwie "pierwsza pomoc i elementy pielęgniarstwa". Wtedy pierwszy raz w życiu miałem okazję nauczyć się resuscytacji na fantomie, wentylacji workiem ambu czy intubacji. Wiedzę teoretyczną na temat pierwszej pomocy należało nabyć we własnym zakresie w celu zdobycia odpowiedniej ilości punktów na kolokwium zaliczeniowym. Ciężko powiedzieć czy czegokolwiek mnie nauczył ten przedmiot. Elementy pierwszej pomocy poznałem na licznych kursach, lekcjach w szkole, na w/w przedmiocie, z telewizji, internetu. Jednak różnicę zauważyłem sporą między uciskaniem fantoma a pacjenta na praktykach wakacyjnych. "Pierwsza pomoc i elementy pielęgniarstwa" był jednak jedynym przedmiotem na uczelni, gdzie spotkałem się z pierwszą pomocą sensu stricto.
-
Złota specjalizacja 2022
Też wydaje mi się, że ważnym czynnikiem przy ewentualnym wyborze specki jest fakt starzenia się społeczeństwa. A nawet gdyby się ono nie starzało, to ludzie w podeszłym wieku zawsze będą i dlatego warto zastanowić się nad specjalizacjami dotyczącymi właśnie ich. Fajnie wymienił je Kaamil. Ja za to zastanawiałem się nad reumatologią, raz z powodów przeze mnie wymienionych, dwa że ogólnie gośccowe schorzenia mnie kręcą, trzy że doszły mnie słuchy nad pomysłem uczynienia reumatologii specjalizacją podstawową.
-
Proszę o radę. :)
O tym jakie przedmioty wymagane są przy rekrutacji na lekarski, na pewno napisane jest na stronie uczelni. Jeżeli natomiast jest jakiś wybór typu matematyka albo fizyka, to koniecznie zdawaj ten przedmiot, który masz szansę napisać lepiej, na większą ilość punktów. W końcu chodzi o to, żeby się dostać na studia : )
-
serial komediowy "Stażyści"
Ej, to jest fantastyczne! Albo po prostu jestem rusofilem ; )
-
Spzoz w mieście powiatowym , praktyki po 1 roku
Praktyki w POZ przydatne jak najbardziej. Dzięki temu zacząłem mniej więcej ogarniać ten cały burdel w papierach. Ale cztery tygodnie to chyba jednak trochę za długo. Kiedyś praktyki po drugim roku wyglądały tak, że student spędzał dwa tygodnie w gabinecie rodzinnego, przekładając papierki, a dwa tygodnie w laboratorium, gdzie mógł wykorzystać chociażby wiedzę wyniesioną z fizjologii o prawidłowych wynikach podstawowych badań, a i cukry pomierzył, krew pobrał, OB wykonał. Wydaje mi się, że była to lepsza forma. Żeby mój post nie był całkowicie odbiegający od tematu, dodam, ze praktyki po drugim roku też radzę odbywać w małych szpitalach. Mentalność i podejście pacjentów do szeroko pojętej służby zdrowia w małym miasteczku na wschodnim krańcu Polski utwierdziło mnie w przekonaniu że ludzie są przeróżni, przecudaczni, przedziwni a niektórzy to w ogóle się albo w czasie zatrzymali albo z choinki urwali ; )
- przyspieszenie zapamietywania - szczegolnie material "pamieciowy"
- przyspieszenie zapamietywania - szczegolnie material "pamieciowy"
- Spzoz w mieście powiatowym , praktyki po 1 roku
-
Spzoz w mieście powiatowym , praktyki po 1 roku
Też polecam iść do małego szpitala. Student zawsze jest tam czymś nowym i ciekawym, rzadko spotykanym. Dlatego pracownicy mają zazwyczaj pozytywne do niego nastawienie i chętnie pomagają, pokazują, uczą. Sam chodziłem po kilku oddziałach i ze spotkanych wielu lekarzy i pielęgniarek jedna trzecia miała nastawienie bardzo pozytywne i poświęcali mi swój czas, szukali mnie, żeby tylko pokazać interesującego pacjenta, ciekawe badanie, zabieg. Namawiali do zakładania wenflonów (specjalnie wyszukiwali pacjentów z ładnymi żyłami), gdy tylko trzeba było zrobić i zainstalować kroplówkę, szukali mnie wzrokiem, coby mi roboty dać : ) Na tych wszystkich spotkałem jedną osobę, która mnie wyjątkowo nie lubiła i uważała że powinienem w ogóle się tu nie pokazywać. Dzięki temu nauczyłem się wiele: karmiłem pacjentów, zmieniałem pościel, przygotowywałem leki, kroplówki, robiłem iniekcje, wkłucia. I pielęgniarki same dawały mi robotę, nie trzeba było się dopraszać o dostęp do pacjenta. W szpitalach dużych, akademickich, studentów jest w bród przez cały rok, przez co pracownicy mają ich zwyczajnie dość.
-
przyspieszenie zapamietywania - szczegolnie material "pamieciowy"
Pierwszego dnia powtórz słówka 40 razy, następnego dnia nie będziesz nic pamiętał. Powtórz zatem słówka trzy razy, Trzeciego dnia będziesz pamiętał wszystkie. Organizm ma swoje naturalne ograniczenia co do ilości i szybkości przetwarzania i zapamiętywania informacji; musi przelecieć przez połączenia nerwowe, hipokamp musi odpowiednią ilość razy zapętlić informację, a to czyni najlepiej podczas snu + parę innych mechanizmów które po kursie fizjologi nomen omen zapomniałem : ). Jakiekolwiek zewnętrzne, a w szczególności elektryczne stymulowanie mózgu jest dla mnie totalną abstrakcją i najlepiej zostało skomentowane przez white.
-
Pomóżmy Aureliuszowi zostać Iron Manem :)
Lubię pomagać, więc kliknąłem byłem.
-
Przyszli nefrologowie ,transplantolodzy Warszawa
No, studia diametralnie zmieniają postrzeganie medycyny i jej specjalizacji. Transplantologia? Kiedyś chciałem być chirurgiem, teraz wszystko co ma z nią wspólnego wieje dla mnie nuuuudą. /Zakładam się sam z sobą że to mi się jeszcze osiem razy zmieni, ale to normalne ; ) Skończę jak zacząłem, należy poznać środowisko medyczne poprzez studiowanie medycyny, wtedy ma się pewien ogląd na to wszystko. Rzeczywistość to nie to co pokazują w serialach i gazetach.
-
Ratownicy na motocyklach
Też nie przekonuje mnie ten pomysł. Jeden ratownik to za mało, sam wiele nie zrobi, sprzętu na motór nie nabierze za dużo. Po za tym sam generuje spore koszta. Zakup motoru, jego amortyzacja, na powietrze też przecież nie jeździ. A wysyłanie przodem motocyklu, żeby zaraz po nim nadjechała karetka finansowo jest co najmniej dziwne, znacznie podwyższa to koszta. Bardziej opłacalne byłby jednak wysłanie samej karetki. No chyba że faktycznie umieralność w takich przypadkach po przyjeździe zmniejszyłaby się znacznie, w co wątpię, gdyż sam jeden ratownik bez większości sprzętu będącego na wyposażeniu karetki nie jest w stanie zrobić za dużo. Zbadać? Założyć wkłucie? Podać leki? Zaopatrzeć ranę, złamanie? Spróbować zreanimować?
- przyspieszenie zapamietywania - szczegolnie material "pamieciowy"
-
USG - współczesny stetoskop
Jestem jak najbardziej za. USG staje się coraz powszechniejsze na licznych oddziałach i z tego co obserwuję, jak z resztą zauważyłeś, jest wykorzystywane w wielu specjalizacjach. Od siebie do Twojej listy dodam jeszcze USG stawów, coraz powszechniej stosowane w reumatologii. Po za tym wydaje mi się; wydaje, bo bardzo mało miałem do czynienia z obrazowaniem USG, że oglądanie obrazu nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać i trzeba by poświęcić więcej czasu na naukę interpretacji USG. Z tych kilkunastu badań przy których byłem, rozróżniałem jedynie pęcherzyk żółciowy, nerkę, pęcherz moczowy i parę innych struktur, które może rozpoznać byle laik... Jednakże ciężko jest pomysł zrealizować; do tego przydałby się chociaż jeden aparat na oddziale.