Napisano 18 Listopad 201312 l comment_28362 U nas na 3 roku był test co chyba 3 -4 ćwiczenia , teraz się zmieniło i jest co 6 czyli np teraz jest kolokwium :leki układ cholinergicznego, adrenergicznego , niewydolność, diuretyki , nadciśnienie, choroba niedokrwienna, leki przeciwpłytkowe, leki z zaburzeniach lipidowych Jedno z kolejnych : przeciwarytmiczne , stosowane w stanach nagłych, zwiększające czynność wydzielniczą wątroby i trzuski i stosowane w ostrych zapaleniach tych narządów ,przeciwwymiotne i i pobudzające wymioty, pobudzające i hamujące czynność wydzielniczą żołądka, leki w chorobie wrzodowej, GERD, przeczyszczające i zapierające, leki w chorobach zapalnych jelit, hormony podwzgórza i przysadki , gliko- mineralokortyksteroidy, inhibitory sterydogenezy , leki w cukrzycy , leki w chorobach tarczycy Goodman to taka opasła 2 tomowa księga będąca podobno rodzajem amerykańskiej biblii farmakologicznej - raczej nie wymagana aczkolwiek będąca na liście podręczników proponowanych Tak jak pisałem wyżej dominuje Brenner ewentualnie Kostowski Mutschler Zgłoszenie
Napisano 18 Listopad 201312 l comment_28365 Może mieliśmy po prostu lepiej prowadzoną farmakologię albo inaczej ułożony program, ale mi ten przedmiot bardzo przydawał się np. na internie. Zgłoszenie
Napisano 18 Listopad 201312 l comment_28366 niby ten Goodmann jest biblią farmakologii ale jak ktoś chciał się zagłębić w temat i miał wątpliwości kliniczne to niezbyt się przydawał P.S Przecież wiadomo, że przedmiotów na studiach medycznych uczy się pod prowadzącego. Są giełdy, testy z zeszłych lat więc można dostać dobre oceny. Tylko trzeba trochę posiedzieć nad książkami A leki przeciwrobacze olałem całkowicie - nawet nie było o to pytań na kolokwium Zgłoszenie
Napisano 18 Listopad 201312 l comment_28368 Ach, no we Wrocławiu, jak i chyba w większości miast, faramkologia trwa tylko rok i na samym pierwym kolokwium mamy anybiotyki, przeciwrobacze, przeciwgrzybicze, przeciwpasożytnicze, przeciwwirusowe i co tam jeszcze tylko wciśniesz. Stąd w tym ogromie materiału mozna co najwyżej pokojarzyć trochę antybiotyki z mikrobów, reszta - mogiła. Brenner i Goodman to podręczniki zupełnie mi obce, nawet o nich nie słyszałam. Może któryś z nich jest lepszy niż kostek i mutschler... poza tym, ja nie neguję tego, że jest to ważny przedmiot, ale błagam was, nie powiecie mi, że nie jest pamięciowy i nudny, nawet asystenci uczący go to przyznają. Poza tym prawda jest taka, że i tak nigdy w życiu nie będziemy używać tych wszystkich leków, o których się uczymy. Nawet połowy z nich. owszem te leki, które wymieniłaś faktycznie są bardziej pamięciowe, ale znowu są wśród nich ważne i ważniejsze i tak na pewno amoksycylina jest ważniejsza niż bacytracyna czy inne przykłady. Trzeba sobie to spozycjonować i dokładnie uczyć tych najważniejszych, mniej dokładnie (względnie olać - choć akurat u mojej asystenki pytania o leczenie owsicy były pytaniami ratującymi przed komisem). A że się przydaje cała farmakologia to się przekonuję jako raczkujący lekarz, gdy muszę wypisać samemu zlecenia w tym leki pacjentom i co z czym się je, co z czym może przeszkadzać, co odstawić lub zamienić przed operacją to esencja korzystania z wiedzy właśnie z tych starsznie przecież nieprzydatnych do niczego w pracy studiów, jak to niektórzy powtarzają w kółko. Więc brać się w garść i nie marudzić A książki dobrej nie ma, polecam jak wyżej i dobre materiały z zajęć (u mnie to była podstawa mojej nauki). Zwracaj też uwagę ucząc się leków na postaci, w jakich występują - co tylko parenteralnie, co zewnętrznie, co p.o. itp. Zgłoszenie
Napisano 18 Listopad 201312 l comment_28372 Brennera co prawda nie widziałam, ale błagam - NIE MA nic gorszego niż Goodman. Nie ma i już. Ja w ogóle nie wiem, z jakiej racji ktoś zaleca w Pl tę książkę (znaczy domyślam się, że chodzi o racje finansowe...), w szczególności, że połowy z leków w nim wymienianych nie ma w Polsce. Zgłoszenie
Napisano 19 Listopad 201312 l comment_28373 Podałem ją jako przykład opasłego tomiszcza czyli przeciwwagi dla Brenner'a Sam z tej książki korzystałem tylko przy jednym temacie dlatego moje zdanie może być dalekie od obiektywnego. Jest "duża" (nie posiada wiele informacji zbędnych , chodź np wyjaśniała mechanizm w jakim statyny stabilizują blaszkę miażdżycowa czego ani w Katzung'u ani w Brenner'ze nie było ) aczkolwiek napisana jest w sposób o wiele przystępniejszy niż np Kostowski Jednakże w mojej opinii zbyt rozbudowana jak na potrzeby studenta Zgłoszenie
Napisano 19 Listopad 201312 l comment_28374 Katzunga trzeba się nauczyć czytać, bo potrafi wtrącać w tekst zbędne szczegóły. Czasem Mutschler jest bardziej konkretny. Za to fajne są tabelki na końcu rozdziałów - idealne do szybkiego przypomnienia. Farmakologia nabiera sensu wraz z zajęciami na oddziałach. Blok z kardiologii przed ćwiczeniami z leków w niewydolności serca to był prezent Zgłoszenie
Napisano 19 Listopad 201312 l comment_28378 Katzung ma sporo dziwnych szczegółów, ale zależy, czego komu się każą uczyć. Zgłoszenie
Napisano 7 Grudzień 201312 l comment_28544 Przypomnę, że jednak jest polski, nierozwlekły i bardzo inteligentnie napisany podręcznik: "Farmakologia" Korbuta, PZWL 2012. Zachęcam choćby do przejrzenia w księgarni. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.