Zawartość dodana przez godzia
-
Motoryzacja
Odkąd mam prawko, aż za bardzo doceniam samochód Komunikacją sporadycznie, ale się zdarza (szczególnie ostatnio jak jadę do centrum i parkomat chce mnie wręcz obrabować, a Robin Hooda nigdzie w zasięgu). Aczkolwiek jak mam dojechać gdzieś dalej (przy czym nie w stronę domu) to raczej pociągiem, nie jest tak źle (choć w porównaniu do takiej Japonii.... albo nic ). Teraz się do Kielc w sobotę wybieram to jednak autem, bo pociągiem muszę jechać z przesiadką przez Warszawę - bez komentarza; autobusem z godzinę dłużej pojadę pewnie, no i w domu się nie zatrzymam. Jeszcze nie miałam tej przyjemności, ale już kilku znajomych polecało PolskiBus - tanio, jak się zarezerwuje wcześniej, WiFi, szybko, wygodnie - tak twierdzą, mnie się jeszcze nie zdarzyło jechać. Za rowerami jakoś nie przepadam, wolę pobiegać niż na dwóch kółkach TV właściwie nie oglądam, więc i siłą rzeczy programów motoryzacyjnych też nie (choć parę razy w życiu się zdarzyło), prasy raczej też nie czytuję. Bardziej użytkuję auto niż się interesuję, co w nim jak działa ;P
-
Częściowo odpłatna opieka zdrowotna
hypersonic, no chyba mi nie powiesz, że się dziwisz, że machina biurokratyczna NFZ pochłania tyle kasy? Ilość osób pracujących tam na różnych stanowiskach (czy koniecznie niezbędnych to inna sprawa) jest powalająca, a pensje im trzeba płacić (czy duże czy małe to już się nie wypowiadam, bo nie wiem). Nie wyobrażam sobie też, ile oni muszą wydawać na chociażby papier do ksera - te wszystkie umowy, aneksy i inne pierdoły mnożą się wręcz geometrycznie (miałam wątpliwą przyjemność odczytywać ostatnio taki aneks mamie przez telefon - "NFZ ogłasza, że zmieniła się ustawa nr17625 z dnia 9.11.2011 poprawki nr 386827 z dnia 14.03.2011 poprawki nr 12611 z dnia 11.01.2011...." i tak dalej na pół strony). Do tego masa sprzętów typu ksera, komputery, wyposażenie gabinetów (w końcu każdy z tych licznych urzędników musi mieć gdzieś swoje biurko), przez to połacie przestrzeni, a wszystko trzeba ogrzać, oświetlić bla bla... A najgorsze w tym wszystkim jest to, że połowę spraw można by załatwiać elektronicznie i nie potrzeba by tyle papierologii (no ale siłą rzeczy też by parę etatów poleciało i stawiam, że to tu jest problem).
-
Częściowo odpłatna opieka zdrowotna
No nie wiem, ja np czasami miałabym większe zaufanie do podwładnych niż do ordynatora ;P Zresztą akurat to mi nie pasuje jakby "z naszej strony" - na kimś musimy się uczyć, nagle bogatsi są lepsi i zajmują się nimi tylko doświadczeni lekarze, a biedniejsi są zdani na młodzików... Wiadomo, że każdy by wolał, żeby nadzorował go ktoś z odpowiednim stażem pracy, ale nowi specjaliści skądś się muszą brać. Akurat to niech zostanie jak jest
-
Częściowo odpłatna opieka zdrowotna
Wlicza się w to też drobna opłata, typu 3zł, w przychodniach, poradniach itd? To by pomogło wyeliminować tych, co przychodzą do lekarza sobie porozmawiać ;P Mnie się Twój pomysł podoba, tylko pod warunkiem, że nie wydłużyłoby to owego czasu oczekiwania na zabieg, tym którzy nie płacą (w sensie powiedzmy na razie czas oczekiwania na coś tam 3 miesiące, po wprowadzeniu takiej zmiany ci co płacą mają na już, a tamci wciąż za 3 miesiące, a nie za 4 czy 5). A nie wiem, czy coś takiego byłoby wykonalne, no bo kiedy te dodatkowe operacje miałyby być robione? Chyba na dyżurach, co lekarzy jeszcze dodatkowo obciążyło... I pozostałe opcje podobnie - dla tych co nie płacą zostaje tak jak jest. Wydaje mi się trudne do zrealizowania. No i na pewno zaraz by się krzyk podniósł, że się bogatych faworyzuje Czy NFZ czy prywatna firma - trudno powiedzieć. Z jednej strony NFZ stanowczo nie działa dobrze, a z drugiej pieniądze nie rosną kurde na drzewach, żeby przydzielać wszędzie i wszystkim jak leci... To trudny temat.
-
Ile zarabia się na stażu podyplomowym?
berbelek, przecież nikt nie zaprzecza, że NIE MA takich księżniczek, pewnie, że są, nie tylko na naszych studiach. Tylko w Twoim poście cytowanym już wielokroć przez Okę jest wyraźnie napisane, że na medycynie są dziewczyny tylko albo takie, albo takie (nie będę cytować tego po raz kolejny). To jeszcze się dziwisz, że Ci dziewczyny odpowiedziały w taki sposób, a i panom się nie spodobało? Sam atakujesz, a potem udajesz pokrzywdzoną owieczkę. No to się zdecyduj, w lewo albo prawo.
-
Ile zarabia się na stażu podyplomowym?
Berbelek, Ty czytasz czasem, co piszesz? Jeśli tak i dalej nie widzisz nic złego w swoich wypowiedziach, to chyba mamy różne definicje obrażania kogoś. Ja się zgadzam, że może pensja stażysty nie powala, ale co Ty byś chciał od razu 10k zarabiać? I kto Ci tyle zapłaci, uwzględniając z jaką wiedzą się wychodzi po studiach? Poza tym w kwestii kosztów coś za coś - nie wiem jak tam w Twoim "Wielkim Mieście Wrocławiu", ale w naszej "Małej Łódzkiej Wsi" niektóre szpitale są - niespodzianka! - całkiem daleko od centrum (choćby CZMP czy szpital Biegańskiego). Jak sobie wynajmiesz mieszkania gdzieś niedaleko, to i cena niższa, jako że to "wygwizdówek", a i na paliwie oszczędzisz (no chyba że tak 4 litery do siedzenia przyrosły, że perspektywa 20 minutowego spaceru do i z pracy już przeraża). Wg mnie te 1800-1900 na dzień dobry wystarcza na życie (liczę też drugą osobę zarabiającą tyle samo) kiedy nie masz dzieci, kiedy już posiadasz albo się właśnie dorabiasz potomstwa zaczyna być to problemem. I na 2 dorosłe osoby 1800x2 spokojnie starczy - może nie na cotygodniowy wylot na Seszele, ale na "życie bez dziadowania", jak to ująłeś.
-
Polscy studenci w obliczu cukrzycy - zachęcam do udziału w badaniu :)
poszło
-
Poziom pierwszej pomocy na medycynie?
Szczerze mówiąc, deadline, wolałabym taki odsiewacz niż np biofizykę czy inną chemię medyczną, która nic właściwie nie wniosła w moje życie. Gdybym odpadła na takim przedmiocie, to bym doszła do wniosku, że może się po prostu nie nadaję, a nie, że nie nauczyłam się jakiegoś skomplikowanego wzoru albo że test był z d*** wzięty, bo prof ma nierówno pod sufitem. Intubacja na fantomach? O.O Chciałabym dożyć zajęć, na których będę robić coś takiego.
-
Poziom pierwszej pomocy na medycynie?
to jest temat, który mnie bardzo drażni, bo o ile teoria się na niektórych przedmiotach powtarza (my np. mieliśmy jeszcze raz na propedeutyce chirurgii), to praktyka była cały raz, na pierwszej pomocy/medycynie ratunkowej, która jest co roku w liczbie zajęć 3 (przez 6 lat pewnie da to standardową ilość no ale). Problem w tym, że nikt za bardzo tam od nas nie wymagał - wiadomo, że logika nakazuje się tego dobrze nauczyć, ale jak na ćwiczeniach robisz resuscytację na manekinie całe 2 razy to to jest śmiech na sali. Akurat z tego przedmiotu to powinni nas cisnąć, a nie z takiej bzdurnej biochemii czy biologii molekularnej (nie mam w planach pracować w laboratorium i 10 ćwiczeń z pipetowania uważam za co najmniej zbędne). Mam co prawda jeszcze 2 lata, więc może mnie tu ktoś jeszcze pozytywnie zaskoczy, ale na razie uważam, że jeśli chcieć się tu dobrze nauczyć to trzeba iść na jakiś dodatkowy kurs, warsztaty czy cokolwiek. I za co najmniej hańbiący uważam fakt, że uczelnia MEDYCZNA wypuszcza studentów nie potrafiących udzielić pierwszej pomocy - a zakładam, że 50% miała by na koniec z tym problem (wcale nie wykluczam np swojej obecności wśród tych 50%). Skoro w założeniu każdy obywatel powinien umieć udzielić PP, no to nie wiem co powiedzieć o personelu medycznym.
-
Najlepszy rok na medycynie?
ja chyba odwołuję swój poprzedni głos - może i zajęcia są fajne, ale takich dupnych egzaminów w takim stężeniu to jeszcze nie było - patomorfa, farma, genetyka i derma na okrasę to stanowczo za dużo świństwa w jednym roku. Jedne endokryny jakoś ratują sytuację. Pod względem egzaminów to najfajniejszy był jednak rok nr 3
-
Obowiązkowe wykłady
U nas się zdarzają obowiązkowe (mówię o swoim roczniku, operacja sukces inaczej jest prowadzona), większość raczej nie. Co prawda ma się to teraz powoli zmieniać, tylko z tego co wiem wyglądać ma to tak, że "wykłady są obowiązkowe, ale zakład musi w regulaminie uwzględnić, że aby zaliczyć przedmiot trzeba mieć obecność np na 60% wykładów" - czyli jak nie uwzględni na początku roku (jak mniemam do czerwca mamy spokój, zobaczymy co się w przyszłym roku stanie) to to czy się na nich pojawię to moja osobista dobra wola, bo nawet jeśli ktoś listę będzie sprawdzał to nie ma to żadnego znaczenia. Dla mnie bezsensowne jest robienie wykładów obowiązkowych - będąc profesorem wolałabym mówić do 10 czy nawet 5 osób zainteresowanych tym, co chcę im przekazać, niż do 200-osobowej rzeszy, która przyszła poplotkować (sama wielokrotnie wybierałam się na wykład w celach stricte towarzyskich więc wiem jak to jest).
-
Najlepszy rok na medycynie?
SaNataANa, nasze zajęcia są w zasadzie też nieinwazyjne, tylko mnie nudzi słuchanie po raz kolejny (bo to było już i na biologii molekularnej, i na biochemii częściowo, i chyba na biologii medycznej też - no ile można to tłuc?) o chromosomach, prążkach, barwieniach etc, i to przez 4 godziny. Tyłek boli od siedzenia
-
Najlepszy rok na medycynie?
SaNataANa, to nie wiem jak u Was jest prowadzona, ale wg mnie genetyka nie jest spoko chociaż immunologii też bardzo, ale to bardzo nie lubię i przykro mi, że na 5 roku jest jeszcze raz :/
-
Najlepszy rok na medycynie?
ja mam na razie wrażenia 4 letnie, no ale: 1 rok - po prostu ciężki, dopiero ogarniasz co i jak. 2 rok - niby lżej niż na pierwszym (chociaż biochemia i histo... <3) - ale meeeeeega nudny, nic ciekawego nie było (nawet fizjo nie ratowała) - zatem 2 gorszy niż 1 3 rok - na pewno lepszy niż 2 poprzednie, w końcu jakieś kliniki, a mniej tych bzdur typu socjologia czy historia filozofii 4 rok - obecne wrażenie mam nieco zaburzone, gdyż jestem w trakcie genetyki, której szczerze nienawidzę, a po dermie, która też nie należy do moich ulubionych, no i w trakcie farmy... Ale i tak mimo wszystko chyba na 4 jest na razie najfajniej
-
Ile zarabiają lekarze rezydenci?
z jednej strony trudno oczekiwać, żeby nam na starcie dawali 10koła - ale z drugiej to, że to rośnie tak wolno i tak słabo to jest śmieszne, żeby nie powiedzieć gorzej...
-
Kontrowersyjna eWUŚ
gdybym nawet miała wybór (bo pewnie jak skończę studia to już w większości miejsc będą kompy i sieć, choć mogę się oczywiście zaskoczyć) to i tak pisałabym na komputerze (pewne wyobrażenie mam z ostatnich praktyk na internie). Ma to jeden niewątpliwy plus - z drukowaną historią choroby nie ma problemu z rozczytaniem, o co biega
-
Motywacja do nauki
ee tam, to że nie istnieje odsypianie to musi być jakaś ściema ja zawsze jestem gotowa odsypiać motywacja do nauki? Największą mam, jak mam...dużo na głowie czyli jak w perspektywie są 3 egzaminy, 2 kolokwia, jakieś dzikie kartkówki czy odpytki i nie wiem w co mam ręce włożyć, to wtedy mam największy power (mimo że nie cierpię uczenia się naraz np 3 skrajnie różnych przedmiotów) tak to zawsze "a jeszcze zdążę...a ta godzinka nic nie zmieni, mogę sobie serial obejrzeć...a jeszcze dużo czasu przecież jest..." No i jak wiem, że coś po prostu jest ciężkie - np farma - i wiem, że będzie problem zdać w 1 terminie, nawet jak solidnie przysiądę - to mnie motywuje do roboty I paradoksalnie wcale nierzadko się zdarza, że oblewam coś lajtowego (przykład z zeszłego roku - seksuologia -.- ) zarywanie nocy może i niektórym pomaga, mi na pewno nie. Ale chyba to właśnie zależy od osobistych predyspozycji - jednym wiedza najlepiej wchodzi o 6 rano, innym o 23.00, to może są i ludzie, dla których ta godzina to 2.00-3.00
-
Kontrowersyjna eWUŚ
ebedziebe, może pacjentom i jest łatwiej, ale nie wiem czy lekarzom... jak w przychodni rejestratorka źle coś sprawdzi i wpisze pacjenta jako ubezpieczonego, a w rzeczywistości nim nie będzie, to za pomyłkę płaci lekarz (co prawda nie wiem czy tak nie było też wcześniej, wiem jak ma być teraz). Aha, pacjentom leżącym w szpitalu trzeba sprawdzać eWUŚa CODZIENNIE - pozdrowienia dla myślących inaczej. Zrozumiałabym przy przeskoku miesiąca, ale codziennie jest dla mnie co najmniej bezsensowne. Wady pewnie wyjdą w trakcie. Na razie trudno coś więcej wyrokować.
-
Podwyżki na poczcie... żuchwa opada
"Poczta Polska" i "niezawodnie" w jednym zdaniu się nie komponują ;D Podwyżki są wszystkiego (chyba z wyjątkiem pensji i zatrudnienia), od pewnego już czasu niestety... Ale paliwo chociaż ostatnio tanieje:P
- No i mamy rewolucje! Specjalizacje modułowe
-
Umiejętności praktyczne zdobywane na studiach medycznych.
Messer, co do tego, że studentom się nie chce, to jest w tym trochę prawdy, a nawet całkiem sporo (jak umierasz po tygodniu spania po 2h, bo koło z farmy na głowie to wiadomość o odwołanych zajęciach przyjmujesz jako dar niebios), ale moja grupa np często jest wkurzona, że przychodzimy, a zajęć nie ma - skoro już się poświęciliśmy i wstaliśmy na tą 8.15 to chętnie byśmy się czegoś jednak nauczyli, a przynajmniej podjęli taką próbę. Podobnie z długością zajęć - są takie, że entuzjastycznie wylatujemy z sali godzinę wcześniej, i takie, że wręcz się z nich wychodzić nie chce, nawet o godzinie terminowej. Więc nie jest tak czarnobiało
-
Studenci a wykładowcy
Nie wiem, czy widzieliście, na stronie wyborczej ostatnio trwa "wojna studencko-wykładowcza" - jedni na drugich wrzucają, wyciągając coraz to ciekawsze argumenty (nie sposób zaprzeczyć, że niektóre są prawdziwe). Ciekawi mnie, czy wg Was to się odnosi także do studiów medycznych (część na pewno, część wg mnie niekoniecznie). Żeby nie być gołosłowną: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,12951936,Wykladowcy_o_studentach__Nie_maja_wiedzy__brak_im.html#Cuk http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,13023360,Studenci_vs__wykladowcy___Grzechy_glowne_polskich.html To już chyba trzeci artykuł z każdej ze stron.
-
serial komediowy "Stażyści"
Haha, kto tego nie oglądał? toż to hit "medycznego" internetu, i właściwie nic w tym dziwnego
-
przyspieszenie zapamietywania - szczegolnie material "pamieciowy"
A tak swoją szosą to czego Ty się tak zawzięcie uczysz na pamięć? Nie chcę Cię urazić czy coś, ale z reguły ludzie, którzy mają problem z nauką na pamięć wiążą się z naukami logicznymi, technicznymi itd, a nie z czymś "do wykucia". Nie znam niestety niczego poza ciężką pracą, co przyspiesza tryb nauki. Ale Twój pomysł z elektrodami powalił mnie... oryginalnością i faktem, że byłbyś w stanie zrobić coś takiego.
-
Spzoz w mieście powiatowym , praktyki po 1 roku
co do tej pokory to zależy od człowieka (jak wszystko zresztą) - na roku mamy "kolegę", który na praktykach pielęgniarskich powiedział, że "on nie będzie karmił pacjentów, bo to uwłacza jego LEKARSKOŚCI" - także tego... -.- stanowcza większość, mam nadzieję, jest normalna i nie zachowuje się w ten sposób, ale typom jak wyżej wymieniony przydałoby się wręcz, żeby ktoś nim trochę "popomiatał" i żeby mu to może w głowie przewróciło trybiki we właściwy sposób.