Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Matt

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Matt

  1. Po ratunkach specjalizacji z medycyny sportowej otworzyć nie mozna. Z tym bym polemizował, chyba, że rozpatrujemy to pod kątem zdania PESu tudzież lekarzy ratunkowych z powiatu. Praca na dużym SORze to już nieco inna bajka i trzeba dysponować sporą wiedzą merytoryczną, żeby to wszystko ogarnąć. Zwłaszcza jeśli ktoś myśli o pracy zagranicą. 80% moich znajomych pracowało w pogotowiu, po prostu takie były wtedy czasy. Nie pracowało tam 3 moich kolegów - jeden jest dermatologiem, drugi patomorfologiem, trzeci wylądował na sądówce Praca w karetce wcale nie jest taka obrzydliwa - po prostu na oddziale lepiej płacą, a praca w karetce uchodzi raczej za mało rozwojową. Nic w tym dziwnego, lekarz jest w karetce zbędny (u nas być musi i minie trochę czasu zanim będzie mógł z owej karetki przesiąść się do osobówki). Moi rezydenci mając do wyboru karetkę albo oddział wybierali oddział.
  2. temat odpowiedział Matt → na HideMedycyna Ogólna
    Prawnie to wygląda tak, że jest odpowiednia uchwała NRL w sprawie tego co może znaleźć się na pieczątce. Umieszczenie na niej dopisku "homeopata" jest z tą uchwałą sprzeczne, ale lekarze i tak robią co chcą. To już jest de facto zabronione ;] KEL Art 57 "Lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe lub nie zweryfikowanymi naukowo. Nie wolno mu także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień." Swego czasu OSL w Warszawie prowadził postępowanie w sprawie używania przez pewnego pana doktora aparatu Oberon do diagnostyki pacjentów. Skargę wniósł pacjent, zapadł wyrok skazujący. W przypadku gdyby podobną skargę wniesiono na lekarza homeopatę spodziewałbym się podobnego wyroku.
  3. To też kwestia tego, że w Pl nie robi się wielu rzeczy, które robi się na świecie, bo u nas NFZ na kosztowne przygotowanie pacjenta do przeszczepu nie płaci. Stąd wymóg ujemnego C-M i identyczności lub zgodności grup krwi. Poza tym,żeby pacjent został przeszczepiony musi być na liście Poltransplantu Pacjentowi mowi się, że jnest zgłoszony od dawna, pacjent dzwoni do Poltransplantu i zonk, bo na liście go nie ma ;]
  4. Mój znajomy robiąc staż do specjalizacji na stacji dializ stwierdził, że nigdzie jeszcze sie tak nie wynudził Sam dializuję pacjentów w ramach OIT i prawdę mówiąc nie jest to jakieś szczegolnie interesujące i zajmujące. Biorąc pod uwagę, że mam do dyspozycji większą liczbę technik (na stacjach dializ nie ma technik ciągłych) i bardziej zajmujących czas pacjentów (dializujemy takich, których stacje dializ nie chcą dializować) wolę nie myśleć jak bym się wynudził na typowej stacji dializ. Transplantologia też nie jest tak zajmująca jak się wydaje,. ale co kto lubi.
  5. Owszem sa na ten temat ksiązki - np Kokot (Kokot jak Kokot - mieszanina wiekszej lub mniejszej ilości zbędnych pierdół). Potem po takim wykładzie jest tak, że człowiek niby coś tam wie o tej kwasicy/zasadowicy, bo wykuł się na pamięć tabelki z książki. W momencie gdy pojawiają się np. zaburzenia mieszane dopiero zaczyna się problem, bo pewnych rzeczy z książki nauczyć się nie da. W takich wypadkach lepsze są wykłady bardziej zorientowane na praktyczne aspekty tematu - jakie "myki" zastosowac, żeby dobrze zinterpretować wynik i z czym można się spotkać w praktyce klinicznej (ciekawe przypadki). Mnie najbardziej rozwalają wykładowcy, którzy mają te same slajdy od 10 lat, a i tak wszędzie ich z tym samym wykładem zapraszają. Po prostu nie ma kogo zaprosić, bo na sensownego wykładowcę szkoda kasy.
  6. W Polsce nadal anestezjolog potrafiący zrobić echo serca czy kaniulację przy pomocy USG to coś w rodzaju UFO Są szpitale (i to wcale nie małe) gdzie nie ma nawet stymulatora, a blokady wykonuje się "na parestezję". Fajnie by było, ale biorąc pod uwagę, że wielu specjalistów ma problem, żeby się tego nauczyć(bo brak sprzętu) ze studentami będzie jeszcze gorzej. Trudno uczyć studentów USG skoro na oddziale jest jeden aparat, masa pacjentów do zbadania i trzeba to zrobić na wczoraj.
  7. Zapewne ma na myśli rozporządzenie w sprawie wysokości zasadniczego wynagrodzenia miesięcznego lekarzy i lekarzy dentystów odbywających specjalizację w ramach rezydentury.
  8. Nikt od Ciebie nie wymaga, żebyś znał prawo na wylot, po to są w końcu studia prawnicze Co prawda po nich też różnie bywa, widziałem absolwentów nie potrafiących napisać prostego pisma procesowego, ale są to racze (podobnie jak w naszym zawodzie) wyjątki od reguły., Niemniej jednak te podstawowe ustawy związane z naszym zawodem znać trzeba, bo jak wiadomo nieznajomość prawa szkodzi. Poza tym nie ma tych przepisów aż tak dużo, a ich znajomość czasami ratuje skórę. Wiem, że na studiach w zasadzie tego nie uczą i trzeba ogarnąc samodzielnie, ale wydaje mi się, że naprawde warto.
  9. Linkowany przez Ciebie artykuł pochodzi z 2003 roku - niedług ostuknie mu 10 lat, w międzyczasie nieco się zdeaktualizował. Przede wszystkim w 2011r. weszła w życie ustawa o działalności leczniczej, w myśl której działalność lecznicza stała się działalnością gospodarczą regulowaną. Ta prowadzona w ramach indywidualnych praktyk lekarskich też.
  10. Zastanawiam się gdzie to wyczytałeś. Indywidualna/grupowa praktyka lekarska (specjalistyczna też) jest działalnością gospodarczą. Z racji tego, że jej prowadzenie wymaga spełnienia specjalnych warunków zalicza się ją do tzw. działalności regulowanej. Mówi o tym ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Pytanie tylko jak dojazd do pacjenta na wizytę ma się do ratowania życia lub zdrowia. W przypadku takiego zagrożenia odpowiednim organem jest pogotowie ratunkowe - Ty pacjentowi nie pomożesz, bo nie dysponujesz odpowiednim sprzętem i warunkami aby owego pacjenta we właściwy sposób dostarczyć do szpitala. Podobnie zresztą sądzi NSA wydając orzeczenia w podobnych sprawach. Przykład masz np,. tutaj: http://www.naszawokanda.pl/orzeczenie/tllsd/wsa,VII-SA-Wa-2652-11,ruch_drogowy/
  11. Pytanie tylko czy sami je przygotowują ;] Zazwyczaj czynią to asystenci i róznego rodzaju sekretarki. To zależy ile tego tekstu jest. Generalnie slajd z samym tekstem nie jest błędem, chyba, że jest go cała masa, a czcionka jest tak mała, że nie widać nic. Kwestia nauczenia się języka. Prezentacje to i tak duży postęp - ja pamiętam jeszcze folie na rzutnikach i dyktowanie wykładu z szybkością karabinu maszynowego. Największa wpadka jaką pamiętam (w dodatku konferencja międzynarodowa) to różowe literki na czerwonym tle ;]
  12. Książki zawierają oficjalne wytyczne, które bardzo często są implementacją wytycznych międzynarodowych na nasze podwórko. Praktyka bywa różna - NFZ i zasady refundacji sprawiają, że części leków nie da się u nas zastosować tak jak mówią standardy. Lek jest np. nierefundowany i drogi albo kryteria NFZtu dotyczące takiego czy innego leczenia są inne niż standardy. Co do ćwiczeń - wiele rzeczy, które można spotkać w klinikach z punktu widzenia mniejszych szpitali są fikcją, bo dyrekcji na takie zbytki nie stać.
  13. W wielu krajach nie ma karetek z lekarzem - w sytuacji naprawdę awaryjnej lekarz dojeżdża na miejsce jeśli jest taka potrzeba. Generalnie rzecz biorąc są to sytuacje rzadkie - z większością przypadków ratownik medyczny poradzi sobie świetnie. U nas byłoby z tym różnie - poziom ratowników wypuszczanych przez szkoły policealne jest różny, egzamin praktyczny oceniany centralnie niewiele poprawił sytuację. Pierdołowate wezwania zawsze są i będą, ale to nie znaczy, że ma do nich jeździć lekarz. Zresztą ludzie powoli się uczą, że karetki nie wzywa się do pierdół, bo lekarza w zespole mogą nie uświadczyć i nie dostaną recepty, na którą liczą. Poza tym niektórzy pacjenci już się nauczyli, że przyjedzie lekarz/ratownik da kaptoryl i będzie git. Zespół będzie zadowolny, pacjent poczuje się rozgrzeszony, że bierze leki jak mu najdzie ochota. Owszem można edukować, ale gdy ktoś po iluś tam wykładach o tym, że w nadciśnieniu są stany pilne i naglące daje na dzień dobry kapto pod język to się człowiekowi odechciewa wszystkiego. A kto mówi, że milczałem? Po to są spotkania z konsultantem wojewódzkim i wizytacje oddziałów, żeby sygnalizować takie rzeczy. Wszak za poziom szkolenia przyszłych specjalistów odpowiadają właśnie konsultanci. Niekórzy rzeczywiście poczuwają się do rzeczy i starają się jakoś działac, ale inni machną tylko ręką i na tym sprawa się kończy. Zdarzało mi się nie zaliczać stażu specjalizacyjnego osobom, które nie wykazały się odpowiednią wiedzą, część z nich po prostu dała sobie spokój i zmieniła specjalizację na bardziej im pasującą. "Bo to "kolega"?" Nie czuję tego typu solidarności z bracią lekarską. Nie widzę też problemu z napisaniem nikorzystnej dla kogoś opinii dla sądu jeśli jest ona zasadna i zgodna z prawdą. Nie mam problemu z szanowaniem sensownych i dobrych merytorycznie specjalistów. To czy jest to dermatolog, okulista czy specjalista MR nie ma dla mnie żadnego znaczenia. W USA dla odmiany trwa to 3 lata i jest to zupełnie wystarczający okres, żeby wyksztalcić dobrego specjalistę. U nas bywa tak. że ktoś ma po prostu podpisy w papierach, a na żadnych stażach go nie widziano. Dotyczy to wszystkich specjalizacji i mimo prób walki z tym proceder nadal trwa.
  14. To, że spora rzesza specjalistów tej wiedzy nie posiada to inna para kaloszy. Póki co spora grupa specjalistów to osoby, które zrobiły specjalizację krótką ścieżką, w dodatku na gębę. Implementowanie pomysłu z USA nie było do końca dobrym pomysłem - przede wszystkim u nas nie robi się i nie będzie się jeszcze długo robić tego co robią Amerykanie. Poza tym mamy kiepski poziom szkolenia - część jednostek posiadających akredytację nie jest w stanie wyszkolić dobrego specjalisty. W USA szkolenie jest bardziej wyrównane. Sam egzamin to inna para kaloszy - koledzy, z którymi zdawałem ABEM byli nieco zdziwieni gdy powiedziałem im jak wyglądają pytania testowe na PESie w Polsce. W części klinik i dużych szpitali wygląda to nieco lepiej, w tych mniejszych SOR to zazwyczaj izba przyjęć ze zmienioną tablicą i ten sam lekarz, który pracował tam przez ostatnie 10 lat. Po prostu ma dodatkowy frazes na pieczątce, żeby móc tam pracować. Specjalizanci, którymi się opiekowałem dzielili się na tych, którzy chcieli wyjechać zagranicę i na tych, którzy chcieli zmienić specjalizację na bardziej perspektywiczną. Znam paru takich co potrafią Natomiast nie sądze, żeby medyk ratunkowy ochoczo brał się do szycia tętnicy - zapewne poprosi chirurga i będzie miał problem z głowy. Lekarz w karetce (jakikolwiek) to nieporozumienie i marnowanie zasobów. Mnie do życia przywrócił swego czasu rezydent II roku interny i też wyszło mu cacy. Generalnie jeśli już iść w tą stronę to raczej nie u nas - polecam USA, ewentualnie UK.
  15. Trudno napisać coś ogólnie - za ułożenie testu dla danej specjalizacji odpowiada konsultant krajowy w danej dziedzinie medycyny. Poziom testów jest rozmaity, podobnie jak ich zdawalność. W jednych specjalizacjach zdający narzekają częściej w innych mniej, ale generalnie mówi się o tym, że test sprawdza przede wszystkim pamięciowe opanowanie podręczników, a nie istotną w pracy wiedzę. Poziom pytań to inna kwestia - zdarzają się pytania zawierające podwójne zaprzeczenie albo bardzo rozwlekłe, w których nie do końca wiadomo o co w ogóle układającemu chodzi. Przez lata w tego typu niespodziankach prym wiodła interna, ale gdy ja zdawałem PES i AiIT tez nas takim testem uraczono (nie zdało 51% zdających)/ Najgłośniej było o internie - był nawet protest, o którym mówiły media. Skutkiem protestu było odwołanie prof. Gacionga z funkcji konsultanta. Skutkiem było zwiększenie odsetka pozytywnych wyników do poziomu, powiedzmy, akceptowalnego. O co konkretnie pytasz? Jest test, potem jest egzamin ustny, którego kształt może się różnić w zależności od specjalizacji.
  16. temat odpowiedział Matt → na DAnioNa każdy temat
    Taka sytuacja nie może mieć miejsca W takim wypadku musisz użyć żelu - trzeba tylko uważać, żeby nie rozlał się po klatce piersiowej za bardzo. Przy przedłużającej się akcji wypadałoby go wytrzeć co jakiś czas i nałożyć nowy - po paru strzałach traci swoje właściwości przewodzące. Oczywiście to taka bajka o żelaznym smoku - widziałem już defibrylacje na żel do USG, lidokainę, a nawet sól fizjologiczną, bo nic innego nie było pod ręką ;] A gdyby ktoś chciał wiedzieć co zrobić gdy nie ma defibrylatora: http://i49.tinypic.com/8ycapc.jpg
  17. temat odpowiedział Matt → na DAnioNa każdy temat
    Gdyby ktoś miał problem z lokalizacją cytatu dodam, że pochodzi on z wytycznych resuscytacji 2010 (rozdział 3 poświęcony elektroterapii). Co do literatury preferuję raczej fantastykę, koleżanki na dyżurach preferowały raczej romanse różnej maści (Danielle Steel i cała masa harlequinów w stylu "Dama i pastuch").
  18. temat odpowiedział Matt → na DAnioNa każdy temat
    Obecne wytyczne resuscytacji w ogóle nie zalecają użycia żelu. Optymalnie powinno się używac elektrod samoprzylepnych, a jeśli już używamy łyżek należy użyć specjalnych jednorazowych podkładek żelowych. Lanie żelu na pacjenta nie jest po Bożemu, bo: "Pasty i żele do defibrylacji mogą się rozlać pomiędzy elektrodami, wywołując potencjalne ryzyko iskrzenia."
  19. temat odpowiedział Matt → na DAnioNa każdy temat
    na pacjenta, na pacjenta. Z tego co widziałem to anestezjolog:>
  20. temat odpowiedział Matt → na DAnioNa każdy temat
    ^^ Niemniej jednak pani doktor nie pocierała łyżką o łyżkę coby rozprowadzić żel - to już jakiś postęp ^^
  21. temat odpowiedział Matt → na wojlekSzukam pracy
    W karetkach nie pracują, bo obecne przepisy nie przewidują takiej możliwości. W skład zespołu może wchodzić jedynie ratmed, lekarz systemu i pielęgniarka systemu. Na SORach są tzw. ekipy sprzątające, sanitariusze czasem się zdarzają. Znasz czy nie znasz i tak nie możesz zrobić nic ponad standardowy BLS.
  22. temat odpowiedział Matt → na wojlekDyskusja ogólna
    Przede wszystkim trzeba mieć zgodę przełożonych na rozpoczęcie specjalizacji. Na dobrą sprawę szansa zrobienia jakiejkolwiek specjalizacji zależy od tego do jakiej JW dany absolwent zostanie wysłany. Biorąc pod uwagę, że braki są przede wszystkim na ścianie wschodniej i dotyczy małych jednostek ze zrobieniem specjalizacji może być spory problem.
  23. Chodziło o mutację w genie ccr5. Oporność daje jedynie mutacja w obu allelach genu - heterozygota pod tym względem będzie miała zmniejszoną szansę na zachorowanie. Dla pacjentów HIV+ ze wskazaniami do przeszczepienia szpiku jest to niewątpliwie spora szansa - o ile oczywiście uda się znaleźć odpowiedniego dawcę. U pozostałych raczej nie do zastosowania; ryzyko jest zdecydowanie za duże, nawet jesli mieliśbyśmy u takich chorych stosować procedurę miniallo. Obecnie o wiele mniejsze ryzyko niesie ze sobą terapia antyretrowirusowa. Można by się było zastanowić nad ewentualnym przeprowadzeniem przeszczepu u pacjentów opornych na terapię.
  24. Rozporządzenie w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego mówi, że: "Minimalne zasoby kadrowe oddziału stanowią: 1) ordynator oddziału (lekarz kierujący oddziałem); 2) pielęgniarka oddziałowa, będąca pielęgniarką systemu; 3) lekarze w liczbie niezbędnej do zabezpieczenia prawidłowego funkcjonowania oddziału, w tym co najmniej jeden lekarz systemu przebywający stale w oddziale; 4) pielęgniarki lub ratownicy medyczni w liczbie niezbędnej do zabezpieczenia prawidłowego funkcjonowania oddziału." Jak widać nie ma szczególnych wymagań co do personelu lekarskiego - wystarczy, że przynajmniej jeden lekarz będzie lekarzem systemu. Miałem okazję pracować z lekarzami świeżo po otrzymaniu pełnego PWZ i dla osoby nadzorującej jest to niezła mordęga. Nie dość, że ma się swoich pacjentów, trzeba jeszcze odpowiadać na ciągłe pytania młodszych kolegów. Zdarzają się oczywiście jednostki przygotowane całkiem nieźle do takiej pracy - to być może kwestia tego kto co robił na stażu.
  25. Znam 2 osoby, które w obecnej sesji zmieniły rezydenturę na rezydenturę - póki co CZP twierdzą, że jest to możliwe. Generalnie najlepiej zadzwonić i zapytać.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.