Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kot

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Kot

  1. Światło dzienne ujrzał projekt Ministerstwa Zdrowia nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Pośród wielu zmian i ciekawych koncepcji jedna stanowczo wybija się spośród innych. Takiej rewolucji tak szybko chyba nikt się nie spodziewał. Najciekawsza i najważniejsza zmiana to... usunięcie z zespołów ratownictwa medycznego (czyli karetek pogotowia) lekarzy! Tak! To nie żart! Już wkrótce na pomoc wyjadą wyłącznie ratownicy! Moim zdaniem jest to bardzo dobra zmiana. Pogotowie ratunkowe w Polsce od zarania dziejów było domeną stażystów, wziętych z łapanki, dorabiających sobie bądź zsypem dla osób, które nigdzie sobie nie radziły (bądź nie chciały radzić). Wszystkich ich łączyła jedna rzecz: byli nieprzygotowani do zabezpieczenia pacjenta w stanach nagłych. Prawdziwi pasjonaci, którzy posiadali niezbędną wiedzę i umiejętności zawsze stanowili mniejszość. Skończą się zatem bolączki dyrektorów pogotowia z zapełnianiem grafików i szukaniem "jakiegokolwiek" lekarza. Skończy się przedłużanie w nieskończoność okresów przejściowych dla tzw. "lekarzy systemu". Z drugiej strony brak lekarza budzi obawy czy pacjenci zostaną należycie zabezpieczeni i czy sami ratownicy medyczni będą w stanie poradzić sobie ze wszystkimi przypadkami. Wiele lat istnienia zespołów podstawowych pokazuje, że ratownictwo nie wymaga wiedzy tajemnej a ratownicy są bardzo dobrze do tego przygotowani. Oczywiście, ci, którzy zostali odpowiednio wyszkoleni i systematycznie podnoszą swoje kwalifikacje. Życie i rynek szybko zweryfikują kto się nadaje do tej pracy. Wprowadzone minimum 3 ratowników w jednej karetce to koniec postulowanych problemów z dźwiganiem pacjenta, przekładaniem na deskę ortopedyczną oraz brakiem rąk przy resuscytacji. Usunięcie lekarzy z karetek pozwoli poczynić duże oszczędności. Zaoszczędzone pieniądze będzie można przeznaczyć na dofinansowanie szpitalnych oddziałów ratunkowych. Lekarze usunięci z karetek mogą zasilić SORy, które borykają się z ogromnymi niedoborami kadrowymi. Gdyby na przykład w Warszawie wszystkich lekarzy jeżdżących w karetkach przenieść do szpitali to każdy SOR zyskałby 2 dodatkowych a każda izba przyjęć 1 dodatkowego lekarza. Z pożytkiem dla funkcjonowania tych jednostek. Pytanie czy Ci "lekarze systemu", którzy od lat zajmowali się wyłącznie pracą w pogotowiu ratunkowym poradziliby sobie w SORach?
  2. Zapowiadał się bardzo spokojny dyżur w NPL Trzy godziny, kilku pacjentów. Zapada noc. Godzina 22:00. Korzystając z uroków rozpadającej się kanapy i starego telewizora wykorzystuję spokojny czas, aby trochę odpocząć. Sielankę przerywa pielęgniarka: "Doktorze, pacjent jest". "Trudno" - mruczę do siebie i podnoszę się z kanapy. "Załatwię to szybko". W poczekalni moim oczom ukazuje się mężczyzna i dziecko. Na oko 10 lat. Okazuje się, że pacjentem będzie jednak dorosły mężczyzna. Nietypowa sprawa. Zdarza się, że rodzic przychodził z dzieckiem do NPL w nocy, gdy jest chore, ale żeby na odwrót? "Zapraszam do gabinetu" - tymczasem nos wyłapuje dobrze znany zapach, który jednak szybko znika. "Może mi się zdawało" - myślę. "Co Panu dolega?" - próbuję się uśmiechać, gdy pacjent relacjonuje swoje dolegliwości. Mówi dziwnie niewyraźnie. Ponownie wydaje mi się, że poczułem ten zapach. "Trzeba to sprawdzić" - wyciągam szpatułkę i zaglądam do gardła. "Spryciula, wstrzymał oddech" Zaraz się przekonamy. Osłuchuje serce i płuca. Pacjent odwraca głowę ode mnie jakby nie chciał, żebym poczuł. Normalnie żaden pacjent nie przejmuje się zapachem, jaki wydziela się z jego jamy ustnej. Większość bez pardonu dyszy i kaszle na doktora w czasie badania. Tymczasem ten pacjent nagle doznał przypływu dobrych manier. "Zaraz cię dopadnę, bratku" - przebiega mi przez myśl. "Proszę głęboko oddychać! Głębiej! O tak!" Woń przetrawionego alkoholu wypełnia gabinet. "Nie pijesz od dziś" - szybka diagnoza. "Pił pan alkohol?" - szybkie cięcie, bez ogródek. W oczach pacjenta zdziwienie i strach. "Jedno piwo, prawie nic nie piłem" - pada standardowy tekst numer 2. "Przychodzi Pan pijany w nocy z dzieckiem?" "Nie jestem pijany" - protestuje pacjent. Jest dziwnie spokojny. Każdy normalny człowiek już by zrobił awanturę: co sobie ten bezczelny konował wyobraża. "Policja przyjedzie i oceni" - dzwonię na 997, wyjaśniam sprawę dyspozytorowi. "Gdzie jest matka dziecka? Może je odebrać?" - pytam Dziecko próbuje bronić tatusia. Widać, że nie pierwszy raz jest podobny problem. Dowiaduję się, że mama wyjechała pociągiem daleko i nie może przyjechać. Tymczasem pacjent dzwoni i przekazuje komuś przez telefon, że jest problem. Nie zamierzam wypuścić dziecka z przychodni pod opieką pijanego tatusia. Przyjeżdża patrol. Policjanci przystępują do swoich czynności. Badanie alkomatem wykazuje, że pacjent jak najbardziej jest pijany. Po kilku minutach pojawia się matka z jeszcze jednym dzieckiem, małym chłopcem. Ona również spożywała alkohol, ale nie jest pijana. Okazuje się, że nie pojechała nigdzie pociągiem. Była w domu i twierdzi, że tata wyszedł gdy była w innym pokoju. Nawet nie wiedziała, że zabrał ze sobą córkę. Fajna rodzinka... Policjanci spisują wszystko w kajecie. Wychodzą z przychodni w towarzystwie rodzinki. Przez okno widzę, jak puszczają ich wolno. Warto było? Przynajmniej mam czyste sumienie...
  3. Godzina 1:00 w nocy. Do SOR przyjeżdża karetka "S". "Mamy pana z bólem brzucha" Pielęgniarki, gdy tylko zobaczyły pacjenta meldują posłusznie: "Doktorze! To pijak który tu przyjeżdża regularnie, symuluje różne objawy żeby go zostawić w szpitalu". Badam starannie. Od wczoraj rzekomo straszny ból brzucha. Nie może wytrzymać dlatego wezwał karetkę. Przy badaniu brzucha prezentuje deskowaty brzuch... Za co drugim dotknięciem bo nie znając tempa w jakim uciskam brzuch nie nadąża z napinaniem mięśni. Przy tym prezentuje różne "OCH! ACH! JAK BOLI! CO ZA KATUSZE!", wykonuje teatralne gesty i zwija się na kozetce. Słowem: symulant! Brzuch miękki, niebolesny. Dla świętego spokoju pobieram komplet badań "brzusznych". Pacjnent otrzymuje oczywiście stosowne leczenie: - Metamizol 2,5g i.m. - Drotaweryna 80 mg i.m. Po kilku godzinach okazuje się, że jedyną nieprawidłowością w badaniach jest.... a to niespodzianka! Etanol 2,5 promila! Pacjent otrzymuje wypis. Ja: Proszę bardzo. To jest wypis, wszystko jest dobrze. Nie jest pan na nic chory. Trzeba zgłosić się do lekarza rodzinnego i nie pić tyle alkoholu. Pacjent: Doktorze ja cierpię! Teraz zaczęło mnie boleć w klatce piersiowej! I duszno mi! Źle się czuję! Musze tu zostać Proszę dać mi KROPLÓWKĘ! Ja: Dostał Pan leki. Wszystko jest dobrze. Proszę iść do domu. Pacjent wyciąga z kieszeni 20 złotych, próbuje wcisnąć mi je do fartucha. Natychmiast cofam się o krok.Odtrącam jego rękę zmierzająca do mojej kieszeni. Ja: Zwariował Pan?! Co to za żarty! Natychmiast proszę sobie stąd iść! Pacjent: Ja muszę dostać kroplówkę! Nie mogę stąd iść. Masz! Zostaw mnie w szpitalu! Ja: DOSYĆ TYCH ŻARTÓW! WYNOCHA! NATYCHMIAST OPUŚCIĆ SZPITAL! Pacjent: Ale... Ale... Ja: WON! Pacjent wychodzi zrezygnowany. Jutro pewnie też wezwie karetkę. Znalazł sobie sposób na życie. Pije a jak trzeba wytrzeźwieć i iść do pracy to wzywa karetkę i przyjeżdża sobie do SOR na szybki "detox". Wyłudza płyny, ową tajemniczą "KROPLÓWKĘ" i benzodiazepiny. Popracuje parę dni, zarobi parę groszy i idzie pić dalej. Jak pieniążków zaczyna brakować znowu wzywa karetkę. W bezczelny sposób pasożytuje na wszystkich ludziach. Oczywiście nie chce się leczyć, skierowania do poradni leczenia uzależnień wywala do śmieci.
  4. 2:00 w nocy. Po uporaniu się z dziennym nawałem pacjentów przytuliłem się do poduszki w pokoju lekarskim. Trochę snu dla zmęczonego mózgu, uspokajam się, adrenalina powoli opada. Już niedługo, może się uda, odpoczynek, może nawet kilka godzin. Moja świadomość powoli rozpływa się, jeszcze chwilka... SURSUM CORDA!! "Co?! Chyba coś mi się przyśniło. Zdawało się. Nieważne. Zasypiam... Już chwilka, już kilka sekund i..." SURSUM CORDA! W GÓRĘ SERCA! - dziki, zachrypnięty głos przecina powietrze i świdruje w mojej głowie Zrywam się. Adrenalina uderza. W głowie myśli śmigają: "Co za c^&$, j%#@%&$, k%$@#, d%^@&!" Wypadam z gabinetu z rządzą mordu w oczach. Na wózku siedzi aromatyczny jegomość przywieziony przez pogotowie ratunkowe. Znaleziony na ulicy. Na głowie opatrunek przesiąknięty krwią. Wita mnie radosny okrzyk: "SURSUM CORDA! W GÓRĘ SERCA!" Gabinet zabiegowy, stół, golenie głowy. Moim oczom ukazuje się głęboka rana. Pacjent się rozkręca. Pacjent: DOBRZE ŻE ŻYJĘ TO SIĘ JESZCZE NAPIJĘ! KOLEGÓW MAM WIELU WIĘC NIE WSTĄPIĘ DO PZPR-u! Szacuneczek Panowie! SURSUM CORDA! Sięgam po szew 2.0... P: SURSUM CORDA! Wyciskam skrzepy z rany, przemywam... P: SURSUM CORDA! WIERZĘ W BOGA, NIE STRASZNA MI ŻADNA TRWOGA! Szyję... P: SURSUM CORDA! Szyję... P: W GÓRĘ SERCA! Ja: Jak się zaraz nie uspokoisz to zaraz będzie trwoga! P: Szacuneczek Panie Dyrektorze! SURSUM CORDA! Ja szanuję wszystkich, nikomu nie wadzę! Ja: Ucisz się! Jest 2 w nocy. I nie ruszaj głową! Opatrunek, anatoksyna, skierowanie na tomografię. "Może w oczekiwaniu na wynik będę miał chwilę spokoju... Chociaż pół godziny, jutro na kolejny dyżur." - nadzieja kołacze się po głowie Niemal jednocześnie podjeżdżają trzy karetki. Obrzęk płuc, ból w klatce piersiowej, chłopak pocięty nożem w jakiś dyskotekowych porachunkach. "To będzie upojna noc" - nadzieja umiera. A potem upojny dzień...
  5. Do NPL zgłasza się pacjentka, lat około 30. Pacjentka: Ja chciałam lek na zwyrodnienie kręgosłupa! (podaje kartę wypisową z oddziału neurologii gdzie diagnozowała zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa). Bardzo mnie bolą plecy! Ja: Dostanie Pani ketoprofen... Pacjentka: Nie nie chcę tego! Żądam tego leku, który wypisali mi na neurologii! Ja: (zerkam na kartę - w wypisie jakiś egzotyczny preparat nimesulidu) Proszę Pani - przepisuję taki lek jaki uważam za stosowne. Przychodzi Pani do nocnej pomocy lekarskiej po doraźną pomoc. Ten lek mógł wypisać Pani lekarz rodzinny. Pacjentka: Ja żądam tego leku! Tylko ten lek leczy przyczynę mojej choroby! Tak powiedział mi neurolog i neurochirurg! Ja: A czy neurolog i neurochirurg nie mówili Pani, że nie ma żadnego leku, który leczy przyczynę choroby zwyrodnieniowej kręgosłupa? Lek, którego się Pani domaga to lek przeciwbólowy. Pacjentka: Ja żądam leku, który leczy przyczynę mojej choroby! Masz mi przepisać właśnie ten lek! Ja: To nie wspomnieli, że jedyne leczenie przyczyny to ćwiczenia, rehabilitacja i redukcja masy ciała? (podaję receptę) Pacjentka: Ty chamie! Pacjentka wyrywa mi kartę wizyty spod ręki, drze na kawałki i rzuca na podłogę. Następnie drze na kawałki receptę na ketoprofen, rzuca nią we mnie i wybiega z gabinetu. Słyszę z korytarza: "UCIEKAJCIE! TO JEST JAKIŚ ŚWIR! ON JEST NIENORMALNY! TO JAKIŚ KONOWAŁ!" <facepalm>
  6. Wszyscy obywatele naszego kraju wiedzą dobrze, że opieka zdrowotna ma się źle. Większość osób jest niezadowolonych z funkcjonowania szpitali czy przychodni. Długie kolejki do lekarzy, oczekiwanie na badania, przepracowani pracownicy ochrony zdrowia. Mało kto ma świadomość, że nasz kraj przeznacza na ochronę zdrowia nieco ponad 4% PKB. Tymczasem na same wypłaty rent dwukrotnie więcej! (dane z kursu dla stażystów z zakresu funkcjonowania ochrony zdrowia w OIL Warszawa). Dlaczego obywatele nie wiedzą, że dobra opieka zdrowotna musi dużo kosztować? Przecież ciągle widzimy w telewizji i internecie akcje zbierania pieniędzy na leczenie chorych dzieci. Kwoty robią wrażenie: 2 miliony złotych na operację w USA, 500 tysięcy złotych za miesięczną kurację śmiertelnego nowotworu (lekiem sprowadzonym z zagranicy), 200 tysięcy złotych na nowy wózek inwalidzki i rehabilitację. Wszyscy godzą się na takie wydatki i wpłacają datki! Przecież dobre leczenie musi dużo kosztować! Tym bardziej w "Znanej Klinice" w USA lub w Niemczech! Dlaczego więc pacjenci oszukują się, że za marne grosze, które nasze Państwo przeznacza na ich leczenie dostaną najwyższe standardy światowe, klasowy sprzęt i najnowocześniejsze metody? Dlaczego winą za taki stan rzeczy obarczają lekarzy? Pod postami z prośbą o pomoc i zbieranie funduszy królują opinie w stylu "A w naszym kraju konowałom się nie chce!". Szanowni pacjenci! Miejsce świadomość, że lekarze bardzo chętnie będą was leczyć na światowym poziomie. Niestety to kosztuje. Leki, sprzęt, konferencje medyczne na "zachodzie" skąd można przywieźć najnowszą wiedzę, czas, organizacja pracy szpitala, pensje personelu medycznego, gaziki, narzędzia na salę operacyjną, prąd, papier w toalecie, posiłki w szpitalach. To wszystko generuje ogromne koszta. To Wy wybieracie polityków i rozliczacie ich z obietnic wyborczych. Zacznijcie dbać o swój interes. To na rządzących ciąży konstytucyjny obowiązek zapewnienia obywatelom opieki medycznej. Nie na lekarzach, pielęgniarkach czy ratownikach medycznych. My możemy w każdej chwili wyjechać za granicę jeśli uznamy, że poziom upodlenia przekroczył naszą wytrzymałość psychiczną. Nie jesteśmy niewolnikami i nie damy się bez końca szantażować dobrem pacjentów. Kto będzie dbał o wasze zdrowie kiedy nas zabraknie? Tak jak Wy troszczycie się o nas, tak i my dbamy o Was. Jeśli będziecie przez swoich przedstawicieli (rząd) traktować lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych, farmaceutów, rehabilitantów, fizjoterapeutów jak śmieci, to się nimi staniemy. Chcecie, aby śmieci dbały o wasze zdrowie? *** ZAREJESTRUJ SIĘ NA WYJĄTKOWĄ KONFERENCJĘ WE WROCŁAWIU!
  7. Na SOR trafiła pacjentka z powodu "złego samopoczucia". Badania wykazały, że główną przyczyną jej dolegliwości są 4 promile we krwi. Pacjentka otrzymała "kroplówki", po 8 godzinach kontrolny poziom alkoholu: 3,5 promila. Jest godzina 23:00. Coś tu nie gra... Idę do pacjentki. Ja: Piła Pani alkohol w SOR?! Pacjentka: Nie skąd! Ja: To dlaczego ma Pani teraz 3,5 promila!!?? Pacjentka: Niczego nie piłam!... No może troszkę. Ja: PROSZĘ POKAZAĆ CO MA PANI W TOREBCE! Pacjentka: Ale ja... ale ale... Ja: NATYCHMIAST POKAZYWAĆ TOREBKĘ! ŻARTY SOBIE PANI STROI?! (Pacjentka wyciąga torebkę, wyjmuje prawie pustą butelkę 0,5 litra wódki...) Pacjentka: Tylko resztkówka mi została. Ale ja naprawdę prawie nic nie piłam. Ja: TO JAKIŚ OBŁĘD! PRZYCHODZI PANI DO SZPITALA, MY PANIĄ LECZYMY, A PANI TU CHLEJE! KONIEC TEGO DOBREGO! POLICJA I DO IZBY WYTRZEŹWIEŃ! Pacjentka: Dlaczego jest Pan taki niemiły? Ja: Tu leci kroplówka a pani sobie pod kołderką żłopie wódę. I dziwi się Pani, że się źle czuje?! To proszę nie pić alkoholu! A jak Pani pije, to proszę nie wzywać karetki i nie jeździć sobie do szpitala, jeśli chce Pani sobie pić dalej! POPROSZĘ BUTELKĘ! (Wylewam "resztkówkę" do zlewu. Butelkę wylewam do kosza. Biorę telefon, wzywam patrol. Następnie piszę wypis i oddaję pacjentkę pod opieką policji do Izby wytrzeźwień) To już przekracza wszelkie granice...
  8. Technologia czyni zadziwiające postępy i rzeczy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nie do pomyślenia dziś są na porządku dziennym. Rozwój smartfonów i łatwość pisania aplikacji mobilnych sprawiły, że na rynku jest wiele ciekawych programów ułatwiających codzienną pracę lekarzom. Poniżej przedstawię kilka z których sam korzystam w pracy. Mam telefon z systemem iOS więc siłą rzeczy opisuję aplikacje napisane pod ten system. Większość posiada także swoją wersję dedykowaną systemowi Android lub Windows. Latarka - przydaje się do tego do czego latarka lekarska. Co prawda telefon jest nieporęczny bo o wiele większy i cięższy od latarki można go użyć do sprawdzania reakcji źrenic na światło lub oglądania gardła. Używam aplikacji "Light" która pozwala również generować sygnały przerywane a nawet nadaje automatycznie SOS alfabetem Morse'a. eMpendium - aplikacja, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Wydana przez Medycynę Praktyczną stanowi prawdziwy niezbędnik dyżuranta. Posiada wbudowany indeks leków, w którym oprócz dawkowania i wskazań można sprawdzić cenę oraz poziomy refundacji. Indeks jest aktualizowany praktycznie codziennie oraz w dniu wejścia w życie nowej listy leków refundowanych. Mamy więc pewność, że jesteśmy zawsze "na czasie". Za niewielką roczną opłatą można aktywować podręcznik "Choroby wewnętrzne - kompendium". To doskonała ściągawka na każdym dyżurze, często aktualizowana. Aplikacja zawiera również spis kodów ICD-10 z wygodną wyszukiwarką i ICD-9 (dla nieszczęśników, których dyrekcja obarczyła obowiązkiem kodowania procedur). Ciekawą funkcją jest również dostęp do systemu eWUŚ - można sprawdzić czy dany pacjent jest ubezpieczony (warunkiem jest posiadanie własnego konta w systemie). Medscape - aplikacja w całości po angielsku, która wymaga rejestracji na portalu oraz ściągnięcia sporej ilości danych. W zamian dostajemy dostęp do największej bazy wszelkich informacji medycznych z praktycznie wszystkich specjalności. Na dyżurze przydatny będzie indeks chorób podzielony na poszczególne specjalności. Każda jednostka chorobowa jest kompleksowo omówiona. Znajdziemy także indeks leków podejrzanie podobny do tego zawartego w eMpendium. Każdy lekarz skorzysta z wyszukiwarki interakcji lekowych do której można wprowadzić wiele substancji. Lekarze ze Stanów Zjednoczonych skorzystają z "wyszukiwarki pigułek" - na podstawie wyglądu leków w formie tabletek, kapsułek i proszków można określić substancję czynną. Amerykanie rozwiązali w ten sposób odwieczny problem: "Biorę takie małe różowe...". Sekcja kalkulatorów medycznych pozwala na szybie wyliczenie wartości takich parametrów jak skala APGAR, CURB-65, BMI czy APACHE II. Całości dopełnia spis procedur medycznych z drobiazgowo opisanymi takimi zabiegami jak cewnikowanie pęcherza moczowego, pobieranie krwi czy nawet torakotomia ratunkowa. Konsylium24 - aplikacja umożliwia dostęp do forum dla lekarzy Konsylium24, czytanie i pisanie postów. Posiada kilka wad, ale wystarczy do czytania postów. EasyDil - prosta aplikacja służąca do obliczania przepływu pomp infuzyjnych oraz dawek leków we wlewach. Bardzo przydatna na OIT i wszędzie tam, gdzie podajemy leki w pompie. Można wyliczać zarówno przepływ przy wiadomej dawce na kg masy ciała jak i dawkę przy znanym przepływie i zawartości leku w pompie. CodeBlue - prosta aplikacja do obliczania dawek leków używanych w stanach nagłych u dzieci. Podajemy masę ciała i na jednej stronie dostajemy dawki 11 leków takich jak adrenalina, etomidat czy amiodaron. LungUS - przewodnik do wykonywania USG płuc. Przydatny na OIT i SOR, Program zawiera przykłady prawidłowych i nieprawidłowych obrazów płuc w badaniu USG. Point of Care Ultrasound - aplikacja Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Stanowego Ohio - podręcznik USG zawierający przykłady najczęstszych nieprawidłowości w badaniu USG u pacjentów w stanach nagłych. Najważniejsze aspekty badania FAST, oceny serca, aorty brzusznej czy płuc.
  9. Do Izby Przyjęć szpitala zgłasza się niewiasta. Na oko - 19-20 lat. Niewiasta: Chciałam się dostać do ginekologa. Pękła nam gumka i chcę dostać "pigułkę po" i zrobić USG. Ja: A po co Pani USG? Niewiasta: No, żeby sprawdzić czy mi w macicy nic nie zostało! Ja: Jak to w macicy? To z kim albo Z CZYM Pani ten seks uprawiała? (zza pleców pacjentki wyłania się czerwona twarz jakiegoś młodzieńca) Ja: Chyba chodzi Pani o pochwę? Niewiasta: Pochwę, macicę, nie wiem... Nie znam się... Ja: No ale jak się seks uprawia, to Pani wie. Proszę się zgłosić do ginekologa w takim razie. Nie wymaga Pani pomocy doraźnej w szpitalu. Kurtyna.
  10. Wakacyjny cykl "Lekarz dorabia" Kolejny ciekawy pomysł na dodatkowy zarobek dla lekarza to opieka medyczna nad uczestnikami różnych wyjazdów. Kolonie, obozy, wyjazdy studenckie, rejsy, pielgrzymki, wyjazdy na narty, obozy harcerskie to imprezy, których organizatorzy często zatrudniają medyków. Do zadań lekarza na takim wyjeździe polega najczęściej na sprawowaniu szeroko rozumianej opieki medycznej nad niepełnoletnimi uczestnikami. Wiele zależy od charakteru takiej imprezy oraz wieku podopiecznych. Czego innego można się spodziewać na obozie harcerskim w lesie pod namiotami a czego innego na wyjeździe narciarskim dla licealistów w Alpach. Liczba uczestników takich imprez waha się od kilkudziesięciu do kilkuset. Zazwyczaj małe dzieci oznaczają małe kłopoty a duże dzieci to duże zmartwienie. Podopieczni w okresie dorastania to często używki oraz niebezpieczeństwo urazów. Wiele zależy od wychowawców i tego na ile pozwalają uczestnikom. Co jakiś czas pojawiają się niepokojące artykuły o koloniach na których opiekunowie przymykają oko na alkohol i narkotyki bojąc się utraty klientów. Obowiązki Do obowiązków lekarza przed wyjazdem należy przede wszystkim zapoznanie się z chorobami przewlekłymi na które cierpią uczestnicy i przygotowanie się na ewentualne problemy z nimi związane. Typowe problemy to astma, choroby alergiczne, padaczka, niedoczynność tarczycy. Rodzice mają obowiązek podać w karcie uczestnika wszystkie obciążenia oraz przyjmowane leki. Każdy uczestnik powinien mieć ze sobą odpowiedni zapas medykamentów przepisanych przez lekarza. Dobrym pomysłem jest jeśli (szczególnie w przypadku młodszych dzieci) leki znajdują się na stałe w apteczce i lekarz codziennie wydaje je uczestnikom. Dzięki temu ma pewność, że przyjmują je regularnie (co pełni ważną rolę np w padaczce) oraz eliminuje ryzyko zgubienia co rodzi problemy w przypadku np. bardzo drogich leków na astmę (refundacja). Każdy lekarz powinien w porozumieniu z organizatorem skompletować apteczkę na wyjazd. W zależności od specyfiki wyjazdu powinny się znaleźć w niej konkretne elementy wyposażenia. Organizatorzy mają możliwość zakupienia większości leków i sprzętu medycznego. Wielu lekarzy zabiera podręczny zestaw ratunkowy w razie ciężkich zachorowań w którego skład wchodzą płyny infuzyjne oraz leki wchodzące w skład zestawu przeciwwstrząsowego. Ważne, żeby posiadać ze sobą taki sprzęt i wyposażenie, które potrafimy bezpiecznie i skutecznie użyć. Jeśli jedziemy z małymi dziećmi wskazane będzie zabranie ze sobą taśmy Broselowa lub innego systemu pozwalającego na szybkie ustalenie dawek leków ratujących życie. W trakcie obozu lekarz ma do dyspozycji pokój lub namiot stanowiący ambulatorium i tam przyjmuje chorych. Do typowych problemów należą kleszcze, skaleczenia, oparzenia słoneczne, przeziębienia, bóle brzucha, zatrucia pokarmowe, omdlenia, ukąszenia przez przeróżne owady. Starszym uczestnikom zdarza się stan po użyciu alkoholu, złamania oraz urazy głowy. Na wyjazdach narciarskich typowe są kontuzje kończyn. Oczywiście należy przygotować się na każdą ewentualność. Lekarz będzie udzielał wsparcia psychologicznego dla tęskniących za domem oraz dziewczynek przerażonych pierwszą w życiu miesiączką. Jest też druga strona medalu. Co roku w miejscach wypoczynku młodzieży zdarzają się utonięcia, wypadki komunikacyjne, reakcje anafilaktyczne oraz ciężkie urazy w wyniku upadku z wysokości. Słowem - stany zagrożenia życia. W przypadku wątpliwości co do stanu pacjenta lekarz odpowiada za skierowanie do szpitala do dalszej diagnostyki lub wezwanie zespołu ratownictwa medycznego. Jeśli zdecyduje, że uczestnik obozu może być leczony na miejscu może wystawić receptę na niezbędne leki. Lekarze na obozach są często odpowiedzialni za czuwanie nad higieną i żywieniem uczestników. Na przykład na obozach harcerskich mogą odpowiadać za pobieranie próbek żywności. Do ich obowiązków należy kontrolowanie włosów dzieci pod kątem wszawicy. Ważny jest bezpośredni dostęp do kart obozowych uczestników oraz prowadzenie dokumentacji medycznej. Zazwyczaj lekarz prowadzi zeszyt, gdzie opisuje kto i dlaczego zgłosił się do niego oraz jakie leczenie zastosował. Odpowiedzialność Wokół odpowiedzialności lekarzy na takim wyjeździe narosło wiele legend. Na portalach społecznościowych dla medyków nie brakuje opinii straszących mityczną odpowiedzialnością lekarza "jak coś się stanie". Należy podkreślić, że w przypadku postępowania zgodnie z zasadami sztuki i prawidłowego udzielenia pomocy oraz wczesnego przekazania do szpitala uczestnika w stanie zagrożenia życia nie ma możliwości postawienia lekarzowi jakichkolwiek zarzutów. Oczywiście rozżaleni rodzice mogą wytoczyć lekarzowi sprawę cywilną i próbować udowodnić, że do uszczerbku na zdrowiu dziecka doszło w wyniku jego zaniedbania. Jeśli będziemy wypełniać swoje obowiązki sumiennie, badać dzieci zgłaszające dolegliwości oraz dokumentować ich stan ryzyko odpowiedzialności karnej lub cywilnej jest minimalne. Na taką pracę możemy się zdecydować pod warunkiem, że mamy choć minimalną wiedzę i umiejętności z zakresu chorób i stanów nagłych u dzieci. Za wypadki i urazy odpowiadają wychowawcy na co dzień opiekujący się uczestnikami obozu. Zarobki Zazwyczaj oscylują wokół pensji rezydenta za dwa tygodnie opieki nad uczestnikami obozu. Niektórzy organizatorzy kuszą możliwością odpoczynku w spokojnym ośrodku wczasowym oraz korzystania z różnych atrakcji - zazwyczaj kosztem wynagrodzenia. Na obozach harcerskich stawki są zazwyczaj niewielkie a warunki zakwaterowania spartańskie (spanie w namiocie, mycie w wodzie z jeziora). Z drugiej strony możemy trafić do czterogwiazdkowego hotelu w zagranicznym kurorcie pełnym atrakcji na światowym poziomie.
  11. Wakacyjny cykl "Lekarz dorabia" Ciekawym pomysłem na dodatkową pracę dla lekarza są transporty medyczne. Zasadniczo polegają one na zabezpieczaniu pacjenta podczas przewozu ze szpitala do szpitala. Najczęściej pracuje się w systemie dyżurowym w firmach, które zabezpieczają transporty międzyszpitalne. Podczas kilkunastogodzinnego dyżuru pozostaje się w gotowości do pracy i realizuje przewozy w obrębie np jednego miasta. W Warszawie jest kilka firm, które zabezpieczają transporty pomiędzy placówkami medycznymi. Rzadziej transportuje się pacjentów pomiędzy różnymi miastami oraz w obrębie Europy. Ciekawym, aczkolwiek rzadkim przypadkiem są transporty lotnicze. W naszym kraju są firmy, które zajmują się również takimi zadaniami. Dwa ostatnie rodzaje to najczęściej przewozy na zlecenie firm ubezpieczeniowych chorych, którzy ulegli wypadkom z dala od domu i po wstępnym leczeniu są transportowani w rodzinne strony. Jak to wygląda? Diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli zatrudnimy się w firmie, która regularnie wozi pacjentów pomiędzy szpitalami musimy ustalić grafik naszych "dyżurów". Niektóre firmy przygotowują dla Ciebie miejsce wyczekiwania, gdzie spędzasz czas przez cały dyżur. Inne wymagają od Ciebie, byś czekał w domu a gdy nadejdzie wezwanie karetka przyjedzie Cię zabrać. W przypadku transportów "międzymiastowych" zlecenia często przychodzą z niewielkim, np jednodniowym wyprzedzeniem co nie daje możliwości zaplanowania grafiku. Zagraniczne często wymagają spędzenia kilku dni w trasie. Lekarz jest odpowiedzialny za odpowiednie zabezpieczenie pacjenta podczas transportu. Zazwyczaj karetki z lekarzem są wzywane do przewiezienia pacjentów w ciężkim stanie z chorobami zagrażającymi ich życiu. Będą to chorzy z zawałem serca transportowani do pracowni hemodynamiki, pacjenci z krwiakami wewnątrzczaszkowymi, pękniętymi tętniakami mózgu na neurochirurgię lub wstrząsem septycznym wysłani na intensywną terapię. Często będą zaintubowani, wentylowani respiratorem lub wymagają wlewu amin katecholowych. Takie transporty wymagają doświadczenia w intensywnej terapii, umiejętności intubacji dotchawiczej (gdy pacjent zaintubowany się rozintubuje podczas transportu). Warto się dowiedzieć czy transporty obejmują także dzieci lub noworodki. Jeśli tak to trzeba się przygotować do radzenia sobie z pacjentami pediatrycznymi w ciężkim stanie. Transporty międzymiastowe to z kolei najczęściej pacjenci po ciężkich urazach, ale w stanie stabilnym. Bywa, że mają tracheostomię, cewnik Foley'a. Rzadko wymagają wentylacji mechanicznej lub wlewów leków. Najczęściej transport odbywa się spokojnie, bez interwencji medycznych. Na co zwrócić uwagę? Na wyposażenie karetki - czy są dostępne wszystkie leki? Czy nie są przeterminowane? Czy jest dostępny odpowiedni sprzęt? Czy działa? Naucz się go obsługiwać. Sprawdź go przed każdym dyżurem/transportem. Przed odebraniem pacjenta upewnij się, że jest optymalnie zabezpieczony. Pacjent zagrożony niedrożnością dróg oddechowych powinien zostać zaintubowany. Pacjent we wstrząsie wstępnie wyrównany, podany antybiotyk i np. włączony wlew amin presyjnych. Pacjent zaintubowany powinien być optymalnie sedowany. Jeśli pacjent ma niewydolność oddechową powinien mieć podany tlen lub być wentylowany mechanicznie. Możesz odmówić zabrania pacjenta, który jest w stanie skrajnie ciężkim i nie rokuje przeżycia transportu. Zazwyczaj przewóz jest dużym obciążeniem dla ciężko chorego. Zwróć uwagę, że masz ograniczone możliwości monitorowania chorego w karetce, głownie z powodu artefaktów związanych z ruchem pojazdu. Wstrząsy zakłócają odczyt EKG i wskazania pulsoksymetru a także pomiary ciśnienia metodą oscylometryczną. Gdy chory jest przekładany, przewożony lub przesuwany jego stan może ulec pogorszeniu. Sprawia mu to dodatkowy ból oraz stwarza ryzyko usunięcia venflonu, wyrwania rurki intubacyjnej, drenu lub cewnika Foley'a. Często stan pacjenta pogorszy się w trakcie transportu i będzie on wymagał podawania leków lub innych interwencji. Może być zagrożony wystąpieniem zatrzymania krążenia, drgawek, niewydolności oddechowej, wpadnięciem we wstrząs. W czasie transportu chory jest zagrożony chorobą lokomocyjną i wystąpieniem wymiotów, które mogą spowodować niedrożność dróg oddechowych. Może być konieczne zastosowanie leków prokinetycznych. Stawki Są bardzo różne i zależą od charakteru pracy, rodzaju transportowanych pacjentów, ilości zleceń. Przy transportach "międzymiastowych" to najczęściej stawka godzinowa lub za całość pracy. Przy dyżurach to stawka za godzinę lub za jeden transport. Niektóre firmy płacą tylko za czas spędzony z pacjentem, inne za każdą godzinę gotowości do pracy. Spotkałem się z bardzo niskimi stawkami rzędu 30 zł/h transportu (i tylko za czas spędzony w karetce). Transporty lotnicze i kilkudniowe wyprawy przez całą Europę mogą przynieść zarobek równoważny kilku dyżurom w szpitalu. Konkludując Przewozy medyczne to ciekawy sposób na dodatkowy zarobek jednak trzeba dokładnie określić rodzaj wykonywanych transportów, charakter przewożonych pacjentów oraz stawkę. Należy wystrzegać się firm "krzaków" z niesprawnym sprzętem, rozklekotanymi karetkami, przeterminowanymi lekami oferujących głodowe zarobki.
  12. Wakacyjny cykl "Lekarz dorabia" Wraz z nadejściem wiosny pojawiają się oferty dodatkowej pracy dla lekarzy związane z zabezpieczeniem medycznych różnych imprez. Organizatorzy manifestacji, koncertów, zawodów, meczów, kongresów i imprez firmowych pragnąć zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zatrudniają firmy specjalizujące się w tego typu działaniach. Najczęściej są one prowadzone przez ratowników medycznych, którzy są niejako dedykowani do tej pracy. Jeśli wymagania organizatorów są wysokie do współpracy zapraszają lekarza. Na co zwrócić uwagę poszukując takiej pracy i jak nie dać się wpuścić w maliny? Poniżej kilka informacji, które mogą się przydać młodym lekarzom. Impreza i impreza masowa. Nie każdy koncert, zawody, mecz albo demonstracja będzie imprezą masową. Jeśli tak to zasady zabezpieczenia medycznego są dość precyzyjnie określone w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 6 lutego 2012 r. w sprawie minimalnych wymagań dotyczących zabezpieczenia pod względem medycznym imprezy masowej. Jeśli chodzi o lekarza to w przypadku imprezy masowej musi on spełniać wymagania minimalne: posiadać prawo wykonywania zawodu oraz minimum trzyletnie doświadczenie w udzielaniu świadczeń zdrowotnych (cokolwiek to oznacza). Jeśli lekarz jest koordynatorem medycznym takiej imprezy to musi mieć uprawnienia lekarza systemu oraz minimum 5 lat doświadczenia w pracy w jednostkach Państwowego Ratownictwa Medycznego i znać język angielski w stopniu umożliwiającym komunikowanie się z pacjentami. Miejsce pracy W praktyce lekarz na zabezpieczeniu medycznym będzie pracował w stacjonarnym punkcie medycznym (bądź w "szpitalu polowym") lub w karetce. Rzadko lekarze są członkami patroli pieszych. Obowiązki Lekarz podczas obstawy ma badać osoby zgłaszające się do punktu medycznego i decydować czy wymagają specjalistycznej pomocy, doraźnego zabezpieczenia na miejscu czy przewiezienia do szpitala. Zwykle stan pacjenta oraz zastosowane leczenie należy udokumentować w karcie medycznych czynności ratunkowej lub innym formularzu zapewnionym przez organizatora imprezy. Lekarz odpowiada na całość opieki nad tymi osobami. Kieruje zespołem złożonym z ratowników medycznych, pielęgniarek i ratowników po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy (KPP). Co się robi na takiej obstawie? Z mojego doświadczenia (kilkaset godzin obstaw medycznych) wynika, że najczęściej się... siedzi. Wskazane jest zaopatrzenie w wyposażenie do zabijania nudy. Książka, gra na smartfonie, krzyżówki - to główne zajęcie na obstawach medycznych. Czy to oznacza, że nie ma interwencji? Bynajmniej! Do punktów medycznych zgłaszają się najrozmaitsi pacjenci: proszą o chusteczki, podpaski, "coś na ból głowy". Na imprezach biegowych często zdarzają się obtarte pachwiny. Na koncertach "skręcone kostki". Na różnego rodzaju mszach i wydarzeniach religijnych omdlenia. Na pielgrzymce odciski. Oprócz tego rany, złamania, stan po spożyciu alkoholu, napad padaczki, ból brzucha, nagłe zatrzymanie krążenia... W przypadku dużych medialnych imprez np. maratonów działania służb ratunkowych są dokumentowane przez fotoreporterów. W przypadku nieprofesjonalnej organizacji zabezpieczenia lub nieporadnej resuscytacji sprawa trafia do mediów. Podobny przypadek zatrzymania krążenia w trakcie imprezy biegowej w Warszawie kilka lat temu był szeroko komentowany a firma zapewniająca zabezpieczenie medyczne była na ustach całej Polski. Z drugiej strony wszystkie media podkreślały szybkie i profesjonalne działanie ratowników podczas reanimacji biegacza w trakcie tegorocznego Orlen Warsaw Marathon. Trzeba być przygotowanym na wszystko. Oczywiście wiele zależy od charakteru imprezy i biorących w niej udział ludzi. Czego innego możemy spodziewać się na koncercie heavy-metalowym a czego innego na pikniku dla dzieci niepełnosprawnych. Na co zwrócić uwagę? Na dostępny sprzęt, leki (daty ważności!). Sprawdź co, gdzie leży, w której torbie znajdziesz najważniejsze elementy wyposażenia. Zapoznaj się z defibrylatorem, respiratorem oraz sprzętem łączności. Zapoznaj się z procedurami - w jaki sposób będziecie wzywani do interwencji, jakie informacje przekazywać koordynatorowi. Jak zorganizowano ruch pacjentów? Czy sami będziecie transportować poszkodowanych do szpitala czy wzywać karetkę. Stawki Firmy organizujące zabezpieczenia medyczne oferują zróżnicowane stawki: od 40 do ponad 100 zł/h. Wszystko zależy od tego ile wynegocjujesz. Oferty Większość firm ma znajomych lekarzy, z którymi na stałe współpracują. Czasem oferty można znaleźć w internecie np. w różnych grupach na Facebooku. Czasem oferty wychodzą od ratowników i pielęgniarek z którymi współpracujemy.
  13. od kiedy w biznesie i polityce obowiązują sympatie?
  14. laryngolożka co migdałki usuwała. Kodują już w powszechnej opinii hasło: rezydent - niekometentny - zagraża pacjentom To propaganda - rozgrywka polityczna, żeby łatwiej było zdobyć społeczne poparcie dla odmowy podwyższenia pensji rezydentom. Nie podnosi się pensji niekompetentnemu pracownikowi, który szkodzi ludziom, prawda?
  15. Konował ma robić za darmo. Przecież i tak sobie dorobi albo weźmie łapówkę. Sami premiują patologie. Jeszcze zaczęli propagandę - ostatnie doniesienia z TVNu - rezydentka zabiła pacjenta. Wyrok już wydany.
  16. nie wyobrażam sobie, żeby jako lekarz pracować za mniej niż 50 zł netto za godzinę!
  17. Każdy kończący studia lekarz ma 100% szans na znalezienie pracy. W końcu każdy absolwent medycyny jest kierowany na obowiązkowy staż podyplomowy (z poprawką na roczniki, które obejmie znosząca go reforma), podczas którego jest zatrudniony na umowie o pracę przez 13 miesięcy. Po zaliczeniu stażu znakomita większość młodych lekarzy walczy o rezydentury czyli gwarantowane zatrudnienie w czasie odbywania specjalizacji. Sformalizowany proces zatrudnienia na początku drogi zawodowej to ewenement. Absolwenci innych kierunków muszą poświęcić zdecydowanie więcej energii i czasu na poszukiwanie pierwszej pracy, przechodzą różnorodne procesy rekrutacyjne i negocjują warunki zatrudnienia. Lekarzowi etat się po prostu należy. Wygodna sytuacja, w której znajdują się lekarze, sprawia, że nie nabywają pewnych umiejętności związanych z aktywnym poszukiwaniem pracy. Gdy potem szukają dodatkowego zajęcia lub po zdobyciu specjalizacji wchodzą na rynek pracy, popełniają wiele błędów, co odbija się na warunkach zatrudnienia oraz wynagrodzeniu. Wszystko dlatego, że bezkrytycznie zgadzają się na warunki pracodawców. Na jednym z portali internetowych dla lekarzy bardzo często pojawiają się pełne emocji posty związane ze złymi doświadczeniami naszych kolegów i koleżanek. Nie jestem specjalistą "human resources". Chciałbym podzielić się doświadczeniami własnymi oraz kolegów związanymi z szukaniem i negocjowaniem pracy. Mam nadzieję, że pozwolą one na poprawę warunków zatrudnienia i płacy młodych lekarzy. NIGDY NIE ZGADZAJ SIĘ NA PRACĘ BEZ PODPISANEJ UMOWY! Umowa to konieczność! Nigdy nie zgadzaj się na pracę bez podpisanej umowy! Miałem propozycję pracy w pewnej przychodni i umowa miała być gotowa już na miesiąc przed pierwszym dyżurem. Pracodawca ciągle "zapominał" o przekazaniu mi jej. Gdy przyszedłem na pierwszy dyżur, nadal jej nie było (mimo zapewnień, że czeka na mnie w kopercie). Odwróciłem się na pięcie i odszedłem. Gdy poinformowałem pracodawcę, że nie podejmę pracy bez umowy, to ze złością "podziękował mi za współpracę". I bardzo dobrze - jeśli tak poważnie traktuje swoich pracowników jeszcze zanim ich zatrudni, to strach pomyśleć co byłoby, gdybym postanowił tam pozostać. Umowa to gwarancja wynagrodzenia oraz warunków zatrudnienia. Jest dowodem dla zakładu ubezpieczeń, sądu pracy, sądu cywilnego oraz innych instytucji państwowych (ZUS, ubezpieczenia zdrowotne). Praca bez podpisanej umowy to zawsze strata dla pracownika - szczególnie jak "coś się stanie". Wyobraź sobie sytuację, że zatrudnili Cię w przychodni. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej obiecali Ci stawkę 50 zł/godzinę. Przez 2 miesiące pracowałeś bez podpisanej umowy słysząc wymówki typu "musi ją jeszcze zatwierdzić nasz prawnik", "zapomniałem ją wysłać księgowej" itp. Po 2 miesiącach podczas których wykonywałeś swoje zadania sumiennie dostajesz ją w końcu do podpisania i patrzysz ze zgrozą: "40 zł/godzinę". I co zrobisz? Będziesz się sądził? To słowo przeciw słowu. Nie podpiszesz umowy? To nie dostaniesz ani grosza. Gratulacje! Właśnie zostałeś na lodzie! NIE ZADOWALAJ SIĘ PIERWSZĄ LEPSZĄ OFERTĄ Poszukuj pracy aktywnie. Nigdy nie zatrudniaj się "na szybko" w pierwszym lepszym miejscu. Poświęć kilka tygodni, a nawet miesięcy na poszukiwanie odpowiedniej oferty. Są miejsca, gdzie z powodu braku lekarzy można otrzymać naprawdę dobrą stawkę. Swojej pierwszej dodatkowej pracy w NPL szukałem przez pół roku. Odrzuciłem 5 ofert z różnych powodów - złe warunki pracy, niska stawka, złe opinie innych kolegów. Opłaciło się. Trafiłem na ofertę "z ogłoszenia" i byłem pierwszą osobą, która zadzwoniła i umówiła się na rozmowę kwalifikacyjną. Pracę dostałem z marszu i jestem teraz bardzo zadowolony. Poświęć więc czas na poszukiwanie odpowiedniej oferty, zbieraj informacje od kolegów, przeglądaj portale medyczne pod kątem ogłoszeń. Szpitale i przychodnie często umieszczają oferty na swoich stronach internetowych. Zrób listę miejsc z okolicy, dzwoń do kadr z pytaniem czy nie potrzebują lekarza. PRZYGOTUJ SIĘ Przygotuj się do rozmowy kwalifikacyjnej. Napisz CV. W Internecie znajdziesz całą masę poradników, artykułów a nawet całych portali na ten temat. Dla wielu kwestie związane z poszukiwaniem pracy to cała "nauka". Zbierz wywiad: czym zajmują się lekarze w danej placówce, jak wygląda specyfika pracy, czego mogą od Ciebie oczekiwać. Zastanów się, które Twoje umiejętności i doświadczenia zawodowe mogą się przydać w nowej pracy. Słowem: co może zrobić wrażenie na Twoim przyszłym pracodawcy. W CV wpisz najważniejsze umiejętności, doświadczenia oraz szkolenia, które wiążą się z miejscem, w którym masz pracować. Na przykład: jeśli szukasz pracy w izbie przyjęć, pomocne będą kursy zabiegów resuscytacyjnych lub wolontariat na SOR w czasie studiów. Na firmie farmaceutycznej wrażenie zrobi działalność w organizacji studenckiej i organizacja eventów lub praca naukowa. Do prywatnej przychodni przyjmującej wielu obcokrajowców wpisz praktyki lub staż w zagranicznym szpitalu. Coraz częściej będziesz rozmawiał ze specjalistą do spraw zatrudnienia (często nie mającym pojęcia o medycynie) lub lekarzem-managerem, który przeszedł szkolenia związane z "human resources". Poświęć więc chwilę na przygotowanie się do takiej rozmowy oraz napisanie odpowiedniego CV "pod potencjalnego pracodawcę". WYNAGRODZENIE Możesz negocjować wynagrodzenie. W przypadku kontraktu czy umowy zlecenia wiele zależy od Ciebie. Pracodawca z powodu braku lekarzy bardzo często ma nóż na gardle. Odpowiednie zaplecze kadrowe to warunek realizacji kontraktu z NFZ. To otwiera drogę do negocjacji. Często pada pytanie: "Ile chciałby Pan zarabiać?". Nigdy nie bój się, że podana przez Ciebie kwota jest zbyt wysoka! Najpierw podaj stawkę trochę większą niż faktycznie oczekiwana przez Ciebie. To da pole do manewru. Możesz posłużyć się przykładem kolegów, np. "mój kolega pracując w innym szpitalu na takim samym stanowisku zarabia tyle i tyle". Bardzo często usłyszysz argumenty emocjonalne związane np. ze złą kondycją szpitala albo kolejkami cierpiących ludzi. Wielu szefów będzie Cię przekonywać, że skoro jesteś młodym lekarzem to "na początek" dostaniesz małą pensję. W przypadku wielu stanowisk, na których będziesz pracować samodzielnie (czyli np. NPL albo transporty medyczne) taki argument jest zupełnie nietrafiony - Twój zakres obowiązków w żaden sposób nie różni się od lekarza ze specjalizacją. Odpowiedzialność jest taka sama. Więc jaki sens ma różnicowanie wynagrodzenia w zależności od doświadczenia? Nie bój się negocjować wynagrodzenia, żądać wyższej stawki i odmówić potencjalnemu pracodawcy, gdy jego propozycja wydaje się rażąco niska. Zapewne ktoś przyjdzie na Twoje miejsce prędzej czy później. Tymczasem Ty będziesz miał czas, żeby poszukać lepszej oferty. Kto wie, może za miesiąc znajdziesz o wiele lepiej płatną pracę, bliżej domu a na dodatek z dobrą atmosferą? KONTRAKTY Kontrakt, jak już doskonale wiesz, polega na tym, że lekarz będąc "firmą" świadczy usługi dla szpitala czy przychodni. W niczym nie różni się to od sytuacji, w której firma sprzątająca świadczy usługi porządkowe dla szpitala. Analogicznie, gdy Twoja firma zawiera umowę na dostarczanie papieru toaletowego, w interesie szpitala leży, żeby zapłacić za jedną rolkę papieru jak najmniej, a w interesie Twojej firmy, żeby zarobić jak najwięcej. Nie spodziewaj się, że ktoś będzie doceniał Twoją pracę, zaproponuje Ci podwyżkę dlatego, że się starasz albo zmieni warunki umowy na Twoją korzyść! Lekarzu - jesteś niczym dostawca papieru toaletowego! Na tym polega wolny rynek. To od Ciebie zależy, jaką stawkę wynegocjujesz i na jakich warunkach będziesz świadczył swoje usługi. W umowie "kontraktowej" mogą się znaleźć zapisy dotyczące urlopu oraz zastępstwa. Możesz nie zgodzić się na niekorzystne zapisy. Na swojej zawodowej drodze spotkałem np. zapis o tym, że korzystanie z dyżurki lekarskiej jest płatne. Tak! Musisz uiścić szpitalowi miesięczną opłatę za to, że zużywasz wodę, papier toaletowy oraz szpitalne meble! DOBRE MIEJSCE Ciężko jest znaleźć to jedno, wymarzone miejsce do pracy. Każde ma swoje dobre i złe strony. Staraj się zbierać wywiad i informacje od pracujących w różnych miejscach kolegów. Stawka to tylko jedno z kryteriów. Wiele zależy od warunków i organizacji pracy, atmosfery panującej w pracy, lokalnych zwyczajów i uwarunkowań. Żadne miejsce nie będzie idealne. Czasem lepiej jest zgodzić się na niższą stawkę w szpitalu, w którym panuje dobra atmosfera i nie brakuje leków niż w miejscu, gdzie wykonywanie zawodu lekarza jest balansowaniem pomiędzy pozwem a ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym. Czasem miejsce wydaje się wymarzone, a problem stanowi atmosfera w pracy i apodyktyczny szef, który nie pozwala iść pracownikom na urlop. Pracy dla lekarzy nigdzie nie brakuje, dlatego znalezienie dobrej oferty to tylko kwestia czasu. Nawet jeśli uważasz, że pracujesz w wymarzonym miejscu, nie przerywaj poszukiwań. Przeglądaj oferty, pytaj znajomych, miej rozeznanie w swojej okolicy. Nigdy nie wiesz, czy za pół roku nie stanie się coś, co zmusi Cię do odejścia z pracy. W takim wypadku dobrze mieć "upatrzone" awaryjne miejsca. UWAGA NA MINY! Są takie oferty pracy, które praktycznie nigdy nie znikają. Jeśli jesteś zorientowany w okolicy i widzisz, że od roku czy półtora jakiś szpital lub przychodnia szuka lekarza na to samo stanowisko, to wiedz, że coś jest na rzeczy. Często jest to wina złych warunków pracy. Ludzie uciekają, bo nie są w stanie znieść toksycznego miejsca. Przyparci do muru managerowie oferują podejrzanie dobrą stawkę za pracę w takim miejscu. Gdy widzisz taką ofertę, zbierz dokładny wywiad, dotrzyj do osób, które tam pracowały i dowiedz się, w czym rzecz. Bardzo często w środowisku krążą opowieści i opinie. Dobrze się zastanów, czy będziesz w stanie zaakceptować takie warunki pracy. W innym wypadku - szkoda Twoich nerwów, sił i zdrowia. *** Jakie są Wasze doświadczenia związane z szukaniem pracy, kontaktami z pracodawcami, rozmowami kwalifikacyjnymi i negocjacjami wynagrodzeń? Podziel się z innymi w komentarzach do artykułu lub na Forum! Nie wyważajmy otwartych drzwi!
  18. Konsultant krajowy się obraził i teraz robi na złość Pojawiły się głosy od utrudnianiu rejestracji do egzaminu europejskiego z anestezjologii. Można przez stronę PTAIiT, która ma często-gęsto problemy techniczne.
  19. Czy możemy liczyć na to, że w sprawie warunków pracy i społecznego wizerunku lekarzy coś "się ruszy"? Miejmy nadzieję, że dzięki ogromnemu wysiłkowi kolegów rezydentów już niedługo. Od kilku miesięcy reaktywowane Porozumienie Rezydentów OZZL walczy o poprawę losu młodych lekarzy w trakcie specjalizacji. Liczne akcje PR-owe zaczynają przynosić konkretne efekty. W lutym 2016 w głównym wydaniu "Wiadomości" na TVP1 ukazał się reportaż na temat niskich zarobków rezydentów, przyczyn złej kondycji polskiej służby zdrowia oraz emigracji kadr medycznych. Po raz pierwszy postulaty środowiska młodych lekarzy przebiły się do głównych mediów! Dzięki działaniom Porozumienia Rezydentów mogliśmy oglądać Jarosława Bilińskiego - wiceprezesa Porozumienia. Telewidzowie dowiedzieli się, że młody lekarz może liczyć na zawrotne zarobki 2300-2500 zł netto miesięcznie. Kwota, która wzbudza śmiech większości pracowników korporacji, przedstawicieli handlowych oraz... motorniczych tramwajów. Tylko dzięki szeroko zakrojonej kampanii medialnej społeczeństwo może dowiedzieć się ile zarabia i ile pracuje lekarz z którym styka się codziennie w przychodni czy szpitalu. Być może wtedy zrozumie i poprze postulaty płacowe rezydentów. Tylko dysponując szerokim poparciem społecznym można naciskać na rząd w kwestii poprawy zarobków. Niestety lata czarnego PR-u ze strony mediów zrobiły swoje. W powszechnych, "brukowych" opiniach lekarz ma prywatny gabinet w którym zarabia dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie, nie płaci podatków, jest opryskliwy i popełnia ciągle błędy medyczne, które tuszują jego koledzy z "białej mafii". Po tym reportażu ruszyła lawina doniesień medialnych. Przedstawiciele Porozumienia Rezydentów pojawiają się w programach telewizyjnych. Między innymi w TVP, TV Trwam, TV Republika, Polsat News. Głośno o problemach młodych lekarzy jest także w stacjach radiowych - odbyło się już kilkanaście audycji poruszających tą tematykę. Pojawiają się również artykuły w prasie lokalnej, ogólnopolskiej, branżowej. Pełną parą ruszyła akcja "Adoptuj posła", która ma na celu spotkania z parlamentarzystami z partii rządzącej i uświadamianie ich jakie są warunki pracy młodych lekarzy w Polsce. Do tej pory rezydenci odwiedzili już ponad 100 posłów. Odbyły się również spotkania ze znanymi politykami jak Szefowa Kancelarii Rady Ministrów - Pani Beata Kempa, Minister Zdrowia Pan Konstanty Radziwiłł, Pan Premier Jarosław Gowin czy Marszałek Senatu Pan Stanisław Karczewski. Zarząd PR nie wyklucza, że jeśli postulaty PR zostaną ostentacyjnie zignorowane podjęte zostaną kolejne kroki jak na przykład ogólnopolski strajk czy manifestacja w Warszawie przed budynkami rządowymi, ale zaznacza jednocześnie, że walka o godziwe wynagrodzenia nie będzie odbywała się kosztem pacjentów. Dobrze prowadzenie akcji skutkuje już przyspieszeniem legislacji dotyczącej wynagrodzeń w całej służbie zdrowia. To, co rządzący mają w zwyczaju zostawiać na okres przedwyborczy może już niebawem stać się faktem. Terminem granicznym i ważnym sprawdzianem dla władz może być głosowanie nad nowelizacją ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty przewidziane na 2016 rok w związku z przywróceniem stażu podyplomowego. Celem jest podwyższenie wynagrodzenia lekarzy rezydentów z obecnych 70% średniego wynagrodzenia do minimum 200% średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w Polsce, a lekarzy specjalistów do minimum 300%. Wiele wskazuje na to, że na wokandzie może pojawić się także projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia. To szczególny, przełomowy moment dla młodych lekarzy. Dalsze działania informacyjne są niezbędne, by pokazać ludziom poświęcenie tysięcy kolegów, którzy codziennie, ciężką pracą, mimo wszelkich przeciwności, chaosu legislacyjnego, marnej organizacji, przemęczenia, powszechnych niedoborów wszystkiego starają się pomagać chorym.
  20. Z moich doświadczeń nawet 75% rozpoznań z którymi przywożą pacjentów nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - i można to ustalić tylko na podstawie wywiadu. Do tego stopnia nie wierzę w te informacje że nigdy nie czytam karty pogotowia przed zbadaniem pacjenta. Jest to dodatkowe źródło informacji, ale w dalekiej kolejności. Najpierw wywiad i badanie, potem wyniki badań na SOR, dokumentacja medyczna pacjenta, relacje rodziny i dopiero potem karta MCR.
  21. Jako darmowi pracownicy lekarze rezydenci są często używani do zapychania dziur w szpitalach. Zmyślni dyrektorzy i ordynatorzy zsyłają ich na izby przyjęć oraz SORy. Często pełniąc samodzielne dyżury na oddziałach są wzywani na SOR na konsultację. Autor tego artykułu często spotyka się z rezydentami, którzy pracują w taki sposób. Sam również dyżuruję na izbie przyjęć. Poniżej prezentuję kilka doświadczeń związanych z organizacją pracy na SOR/izbie przyjęć. Pochodzą z doświadczeń własnych, starszych lekarzy oraz innych rezydentów: 1) KAŻDY PACJENT MA BYĆ ZAREJESTROWANY Niedopuszczalne jest "odsyłanie na gębę". Fatalnie potem wygląda w prasie jeśli pacjentowi coś się stanie. 2) KAŻDY PACJENT MA BYĆ ZBADANY Nie wolno wierzyć w informacje przekazywane przez pielęgniarki, członków rodzin, zespoły pogotowia. Z każdym pacjentem trzeba samodzielnie porozmawiać, zbadać go i wyrobić sobie na jego temat własną opinię. W większości przypadków samo badanie przedmiotowe i wywiad pozwalają na postawienie wstępnego rozpoznania. 3) DZIAŁAJ KOMPLEKSOWO Od razu po zbadaniu pacjenta określ główny problem medyczny, napisz zlecenia oraz badania do wykonania. To daje nam 2-3 godziny czasu zanim spłyną wyniki, spłyną kroplówki i zaczną działać leki (np. hipotensyjne). Nie dopuszczaj do sytuacji w której badasz np 3 pacjentów pod rząd i dopiero potem zlecasz im badania i leki. Zawsze zlecaj badania dodatkowe PO zbadaniu pacjenta - unikniesz sytuacji w których po kilku godzinach orientujesz się, że diagnozujesz nie tę chorobę co trzeba. 4) NIGDY NIE WIERZ POGOTOWIU Informacje przekazywane przez zespoły pogotowia są najczęściej nieprawdziwe i niekompletne. Z różnych przyczyn: niewiedza, niedbalstwo, brak badań dodatkowych, zatajenie informacji przez pacjenta. W większości przypadków ostateczne rozpoznanie znacząco odbiega od tego, co jest napisane w karcie medycznych czynności ratunkowych. 5) ZAWSZE PYTAJ O: alergie, przyjmowane leki, choroby przewlekłe, kobiety o ciążę. Pacjenci często negują, że na cokolwiek chorują po czym podają listę 10 leków przyjmowanych przewlekle. 6) NIE OSZCZĘDZAJ NA BADANIACH DODATKOWYCH Jeśli zastanawiasz się, czy zlecić jakieś badanie - ZLEĆ JE. Ja zlecam każdemu pacjentowi "podstawę" czyli zestaw: morfologia, jony, glukoza, kreatynina, mocznik, CRP - pozostałe badania według wskazań. 7) JEŚLI PACJENT WRACA TO GO PRZYJMIJ. Pacjent wie najlepiej (lub wydaje mu się, że wie) co mu dolega. Jeśli przychodzi któryś raz do szpitala z jakimś problemem to dla świętego spokoju przyjmij go na oddział. Jeśli coś się stanie to już nie z Twojej winy. 8) BĄDŹ ASERTYWNY. W rozmowach z innymi lekarzami bądź reprezentantem najlepszego interesu chorego. Skupiaj się na problemach pacjenta a nie kwestiach pozamedycznych. Nie daj się spławić. Nie jesteś sekretarką ani nie masz obowiązku spełniania wszystkich życzeń lekarzy "z góry". 9) OPRACUJ PACJENTA DO KOŃCA - jeśli pacjent ma 5 problemów zdrowotnych i wymaga 5 konsultacji to je zleć. Przekaż pacjenta do innego szpitala jeśli wymaga specjalistycznego leczenia lub konsultacji, napisz receptę na leki, które zalecasz, wypisz zwolnienie lub skierowanie do poradni specjalistycznej. Zwalanie tej pracy na POZ jest delikatnie mówiąc nieeleganckie. Nie zwracaj uwagi na komentarze starszych kolegów "bo u nas jest taki zwyczaj" - to Ty odpowiadasz za pacjenta a nie oni. 10) NA POCZĄTKU WYKLUCZ ZAGROŻENIE ŻYCIA - czyli na przykład: u pacjentki z bólem w klatce wyklucz najpierw zawał, odmę i zatorowość płucną a potem zastanawiaj się czy to nie przypadkiem refluks. 11) ZAPAMIĘTAJ 4 LEKI - tlen, płyny, antybiotyki, leki przeciwbólowe - te 4 grupy leków wystarczą, aby wstępnie pomóc każdemu pacjentowi zgłaszającemu się do SOR i utrzymać go przy życiu do udzielenia fachowej pomocy. 12) ŻYWY CZY ZDIAGNOZOWANY? Twój priorytet to utrzymać pacjenta przy życiu. Żaden pożytek z wyniku np. tomografii komputerowej jeśli pacjent "zatrzyma się" w pracowni TK. Upewnij się, że jest odpowiednio zabezpieczony zanim rozpoczniesz czasochłonną diagnostykę. 13) NIE DAJ SIĘ POGANIAĆ - jeśli ktoś ma dostatecznie dużo siły, żeby się awanturować to na 99% może poczekać. Naprawdę chorzy leżą cicho i nie zwracają na siebie uwagi. To od nich zacznij pracę. 14) JEŚLI KOMPLETNIE NIE WIESZ co dolega pacjentowi nie bój się zostawić go na kilka godzin na obserwacji na IP lub SOR. Możesz też zostawić go na następną zmianę. Twój zmiennik może od razu wpaść na właściwe rozpoznanie. Pracujesz na IP lub SOR? Jakie są Twoje doświadczenia związane z tą trudną i odpowiedzialną pracą?
  22. Kolejny dyżur w NPL. Kaszlące dzieci, ból gardła od tygodnia, bóle pleców od miesiąca, zapalenie gardła, przeziębienie i zapalenie spojówek. Monotonię dyżurową przerywa pewna Pani. Wchodzi do gabinetu. Zerkam na dokumentację - 5 wizyt z powodu "bólu pleców" - każda zakończona wypisaniem zwolnienia. Pani: Chcę zwolnienie bo jutro mam prywatną rehabilitację w Super-Mega-Medzie. Ja: Proszę zatem udać się do lekarza z Super-Mega-Medu - na pewno chętnie wystawi Pani zwolnienie. (notuję w dokumentacji powód zgłoszenia się pacjentki) Pani: Ale ja muszę mieć zwolnienie bo jutro nie idę do pracy! Ja: W nocnej pomocy lekarskiej nie wystawia się zwolnień na żądanie. Prywatna rehabilitacja to nie jest powód do stwierdzenia niezdolności do pracy. Pani (czerwieniejąc ze złości): To w takim razie bolą mnie plecy! Chcę z tego powodu zwolnienie. Ja (spokojnie i powoli): Bardzo mi przykro, ale nie mogę wystawić Pani zwolnienia. Powiedziała Pani, że chce zwolnienie na rehabilitację i ja to już zapisałem w dokumentacji medycznej. Pani (wrzeszcząc): Jak coś mi się stanie to za to odpowiesz! Ja (w myślach): Z pewnością... Dwie minuty później słyszę Panią, gdy idzie chodnikiem pod oknami gabinetu wymieniając uwagi ze swoim partnerem Pani: Co za głupi sk&%@#*#L nie chciał mi dać zwolnienia. Partner: J%$#$y ch%$, nie wiadomo czy w mordę dać czy skargę napisać!? Kochani pacjenci
  23. Artykuł Młodzi lekarze: wysoka cena zdrowia wywołał wiele komentarzy. Wielu z Was pisało do mnie z pytaniem: "Jak to możliwe, żeby zgrać grafiki tylu prac?". Wydaje się to Wam niemożliwością? Wielu naszych kolegów co miesiąc bawi się w dyżurową układankę. Zapewniam, że zgranie grafików 3 prac jest jak najbardziej wykonalne i nie wymaga szczególnego trudu. Zamieszczam poniżej przykładowy grafik lekarza opisanego w poprzednim artykule. Zapraszam do komentowania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Dla ułatwienia przyjąłem, że pierwszy dzień miesiąca wypada w poniedziałek. Na zdjęciu: młody lekarz odsypiający na sali operacyjnej; Źródło: #yotambienmedormi
  24. W ostatnim czasie zarobki rezydentów stały się bardzo modnym tematem. Różnorakie portale prześcigają się w publikowaniu artykułów o patologiach, które dotykają lekarzy w trakcie specjalizacji oraz ich niskich zarobków. Ile może zarobić młody lekarz? Całkiem sporo! Wszystko zależy od chęci i dyspozycyjności. Pracy jest pod dostatkiem i znalezienie dodatkowego zajęcia nie jest specjalnie skomplikowane. Wielu lekarzy pracuje w kilku miejscach - w ten sposób maskuje się dramatyczny niedobór lekarzy. Niskie zarobki w podstawowej pracy (na rezydenturze) zmuszają wręcz do szukania dodatkowego zajęcia. Poniżej przedstawiam przykładową kalkulację. Na początek założymy, że nasz młody lekarz miał szczęście i udało mu się załapać na rezydenturę. Jako, że jest osobą praktyczną, aby więcej zarabiać wybrał specjalizację deficytową. Pracuje więc w szpitalu w wymiarze jednego etatu czyli około 150h miesięcznie. Zarabia ok 2500 zł netto (czyli na rękę). Do tego dochodzą dyżury w podstawowym miejscu pracy. Za przeciętnie 4 dyżury nocne w miesiącu otrzymuje wynagrodzenie około 1000 zł. Zaledwie 250 zł za dyżur w czasie którego opiekuje się kilkudziesięcioma pacjentami. 4 dyżury po około 16 godzin dają dalsze 64 godziny w pracy. Zarabia więc 3500 zł netto pracując 216 godzin. Młody lekarz zakłada rodzinę - musi więc jakoś zarobić na wesele, remont mieszkania (ma takie szczęście, że odziedziczył mieszkanie po dziadkach), zakup samochodu, zakup ubranek, zabawek, wózka i innych niezbędnych artykułów. Znajduje więc dodatkową "fuchę" w nocnej pomocy lekarskiej (czyli w skrócie NPL). Udaje mu się wynegocjować całkiem dobrą stawkę 60 zł/h brutto. Ma szczęście, że dyrektor przychodni ma nóż na gardle, w przeciwnym razie zaproponowałby mu o wiele niższą stawkę. Wielu lekarzy pracuje w NPL za 50, a nawet 40 zł za godzinę. Nasz bohater bierze 6 dyżurów w miesiącu - 3 w dni powszednie (trwające 14h) i 3 weekendowe (po 12 godzin). Zarabia dalsze 3900 zł netto pracując dalsze 78 godzin w miesiącu. Szef naszego bohatera składa mu propozycję nie do odrzucenia. Będzie zabezpieczał także szpitalną izbę przyjęć. Będzie tam jedynym lekarzem. Dostaje 4 piątkowe dyżury, których nikt nie chciał wziąć. Wiadomo - piątek to dzień "imprezowy", co oznacza więcej nietrzeźwych pacjentów. Stawka nie podlega negocjacji - 60 zł/h brutto. Żeby ominąć przepisy prawa pracy (nie może pracować u jednego pracodawcy na etacie i na umowie zleceniu) zostaje zatrudniony poprzez "znajomą" przychodnię. Nie wdając się w szczegóły: za 64 godziny w szpitalu dostanie "na rękę" 3220 zł. Ponieważ znajomy prowadzi firmę wykonującą transporty medyczne od czasu do czasu trafia mu się takie zlecenie. Średnio raz w miesiącu przewozi gdzieś pacjenta karetką. Za 12h transport zarabia około 600 zł "na rękę". Podsumowując: 2500 zł pensji podstawowej + 1000 zł dyżury + 3900 zł NPL + 3220 zł izba przyjęć + 600 zł transport = 11 220 zł! To prawdziwa fortuna! Według internetowej porównywarki wynagrodzeń, która znajduje się na stronie internetowej partii "Razem", wynagrodzenie tej wysokości stawia młodego lekarza wśród 1% najlepiej zarabiających Polaków! Należy jednak zrobić jeszcze jedno podsumowanie - czasu, jaki spędzi w pracy: Dodajemy 150h podstawowego czasu pracy + 64h dyżury na oddziale + 78h w NPL + 64h w izbie przyjęć + 12h transportu = 368h. Tymczasem miesiąc ma 720 godzin. Nasz młody lekarz spędza w pracy ponad połowę miesiąca! Pełen etat w dni powszednie od 8 do 15:35 oraz 14 dyżurów w miesiącu (w tym 11 nocnych). Kiedyś musi jeszcze spać lub odsypiać noce zarwane na dyżurach. W miejscach takich jak nocna pomoc lekarska lub izba przyjęć przespane noce to ewenement. Jego zadania nie ułatwia fatalna organizacja pracy, nadmiar biurokratycznych procedur oraz zmęczenie. O wiele łatwiej jest popełnić tragiczną pomyłkę, jeśli jest się zbudzonym do nagłej interwencji o godzinie 3:00 w nocy. Ponieważ jest niedoświadczony, wiele czynności wykonuje wolniej, zleca więcej badań dodatkowych i konsultacji specjalistów. Ma szczęście bo do tej pory nie popełnił żadnego "medialnego" błędu. Dla rodziny zostają pojedyncze dni wolne w miesiącu. Młody lekarz jest ciągle przemęczony, rozdrażniony. Przekłada się to na kłótnie w domu, pretensje pacjentów, których przyjmuje - zarzucają mu brak empatii oraz złośliwość, brak czasu na naukę (w domu leżą odłogiem podręczniki do specjalizacji, które powinien czytać), brak czasu dla siebie (nie ma żadnego hobby). Są to rzeczy o wiele cenniejsze niż pieniądze, które może w ten sposób zarobić. Lekarz - nawet ten zaraz po studiach może zarabiać naprawdę dużo. Problemem pozostaje cena, którą pozostaje zapłacić za wysoką pensję. Cena, której przeliczyć na pieniądze nie sposób. *** UWAGA! Do osób, które chcą cytować ten artykuł np. w prasie: Bardzo proszę o zachowanie zasad rzetelności dziennikarskiej podczas udostępniania jego treści. Nie jest w nim napisane, że "lekarz w czasie specjalizacji zarabia 12000 zł na rękę" tylko, że "lekarz w czasie specjalizacji może zarabiać 12000 zł na rękę pracując na 2,5 etatu i przy okazji lekceważąc wszelkie zasady regulujące czas pracy, stanowiąc zagrożenie dla pacjentów oraz niszcząc swoje zdrowie i swoją rodzinę". Artykuł powstał na podstawie doświadczeń własnych autora oraz innych lekarzy i nie jest prostym opisem przypadku jednej osoby. To raczej tendencja, którą można zaobserwować wśród młodych medyków. (Na zdjęciu: młodzi lekarze z Argentyny "odsypiający" zarwaną noc)
  25. Problem powstaje wtedy gdy pacjent, który początkowo nie zgadza się na proponowane przez lekarza postępowanie po pewnym czasie dochodzi od lekarza odszkodowania pod pretekstem niedostatecznego poinformowania, braku świadomości możliwych następstw. Często wykorzystuje do tego braki w dokumentacji medycznej - często lekarz nie bierze podpisu pod brakiem zgody na jakieś leczenie. I w sądzie ma to tragiczne (dla lekarza) skutki. Jest jeszcze aspekt którego w tym artykule nie opisywałem czyli braku regulacji prawnych pewnych kwestii - np zaniechania terapii uporczywej czy przepisów regulujących "sprawy końca życia", podejmowania resuscytacji czy określonych rodzajów terapii. I tak przyjmujemy na OIT 92-latkę z rozsianym procesem nowotworowym bo lekarz z interny boi się nie wezwać anestezjologa a anestezjolog boi się być tym "co skazał babcię na śmierć".

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.