Napisano 7 Październik 201114 l comment_3892 Mutschler - zwłaszcza nowe wydanie - może być (chociaz mozna ponarzekac na opis mechanizmow). Do powtórek polecam skrypty z mojej Alma mater - Cm UJ. Szczególnie niebieski - Farmakologia po prostu. Czerwony (Farmakologia tajemnice) to takie troche bajania - do poduszki, czasem nawet wciąga. Właśnie zacząłem zajęcia z klinicznej farmy i wg asystentow podobno wciąż na rynku nie ma książki optymalnej - podobno tez taka (jakis zamiennik Kostowskiego) ma sie pojawic w zimie... Zgłoszenie
Napisano 8 Październik 201114 l comment_3944 A moim zdaniem z kolei lepszy Kostowski. Pomimo, że Mutschler stawia bardziej na klinikę, jednak w Kostowskim jest opisanych więcej leków. W mojej pracy, w której opisuję leki korzystałem z obydwu pozycji i stwierdzam, że w Mutschlerze po pierwsze pominięto sporą część leków opisaną w Kostowskim, ..i bardzo dobrze, że pominięto Mutschler (repetytorium) jest książką kilka razy cieńszą i o wiele lepiej napisaną. Konkret bez zbędnego owijania w bawełnę i o dziwo- dużo więcej praktycznej, użytecznej wiedzy. Zgłoszenie
Napisano 10 Październik 201114 l comment_3980 W Kostowskim denerwujące jest to, że przebrniesz przez x stron o jakimś preparacie, żeby na koniec się dowiedzieć, że został wycofany z produkcji Zgłoszenie
Napisano 10 Październik 201114 l comment_3984 Buahahaha true story. Czasami dotyczy całych grup leków Zgłoszenie
Napisano 17 Październik 201114 l comment_4247 u nas obowiązuje Kostowski (od nas z Katedry pisali w większości) + materiały z zajęć i wykładów. Mutschler nie jest w ogóle chyba używany, mam na kompie, ale strasznie irytujące są te długie wstępy z farmakologią, ale wydaje się być ok - mimo to nie korzystałem. Kostowski - to jak przedmówcy - lanie wody, błędy, stare leki, brak nowych. Ja się opierałem na materiałach z zajęć i wykładów i Farmindeksem MP i poszło gładko, choć wielu ma farmakologiczne powikłania. Zgłoszenie
Napisano 2 Listopad 201114 l comment_4620 No dobrze Proszę Państwa, a czy ktoś ma jakieś zdanie na temat farmakologii Goodmana? U nas również zaleca się Kostowskiego, ale ostatnio odkryliśmy, że nasz prowadzący robi prezentacje właśnie na podstawie Goodmana(?!). Zgłoszenie
Napisano 3 Listopad 201114 l comment_4628 są asystenci którzy wymagają faktycznie Goodmanna u nas - na pewno jest to dobra książka, na pewno najobszerniejsza z dostępnych na rynku, ułatwia zrozumienia, tylko skąd wziąć czas na dokładne jej czytanie. Zgłoszenie
Napisano 7 Styczeń 201214 l comment_19560 No właśnie, ma ktoś ten podręcznik? Czym się różni wersja jednotomowa od tej dwutomowej? http://www.czelej.co...mana-3-365.html 2010 816 str http://www.czelej.co...I_II_-3-76.html 2007 760+1062 str, więc naprawdę 'biblia'! W Lublinie na farmacji obowiązywał Kostowski+Janiec, a na lekarskim rzeczywiście lansują teraz tego Brennera. I znowu potwierdza się obyczaj, żeby patrzeć na autora/tłumacza/redaktora wydania polskiego.... Zgłoszenie
Napisano 7 Styczeń 201214 l comment_19563 (...)a na lekarskim rzeczywiście lansują teraz tego Brennera. I znowu potwierdza się obyczaj, żeby patrzeć na autora/tłumacza/redaktora wydania polskiego.... Taak, a na anatomii obowiązuje Gray... Zgłoszenie
Napisano 8 Styczeń 201214 l comment_19573 Ja korzystałem z Goodmana&Gilmana - jest to bardzo konkretny podręcznik. Przede wszystkim jest aktualny (w porównaniu do reszty na pewno najbardziej aktualny - obecne tłumaczenie na podstawie książki wydanej w USA w 2007 r). Miłośnicy historii znajdą coś dla siebie - każda substancja ma "rys historyczny". Większość zawartej tam wiedzy jest poprata konkretnymi publikacjami naukowymi z licznymi odnośnikami do konkretnych publikacji - mamy do czynienia z prawdziwą "medycyną opartą na dowodach". Możemy znaleźć wskazówki kliniczne dotyczące dawkowania i działań niepożądanych. Całości dopełniają wzory chemiczne substancji, liczne tabele oraz wstęp fizjologiczno-patofizjologiczny w każdym rozdziale, który ułatwia zrozumienie mechanizmów działania. Wadą jest ogromna objętość (bo niestety taka jest farmakologia) oraz nazwy niektórych leków rodem z USA. O ile z furosemidem nie było problemu to acetaminofen wymagał konsultacji z wujkiem google. Podobnych przypadków było przynajmniej kilka. Brakowało także niektórych preparatów, powszechnie stosowanych w Polsce np. pochodna pirazolonu - metamizol (Pyralgina). Dowiadujemy się że w USA został wycofany już wiele lat temu z powodu licznych powikłań i opis czytelnik znajdzie w poprzednich wydaniach ksiązki. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.